Po pierwsze - o wyczynie T.Góry przypomniało Polskie Radio Rzeszów (ja tylko wkleiłem wiadomość na forum, gdyż dotyczy to historii Bieszczad).
Na studiach nauczyli mnie, że są fakty i są interpretacje. Interpretacją jest to, że choć walczyliśmy na rachunek Anglików, to jednocześnie każde zwycięstwo w walce powietrznej przybliżało koniec wojny, więc beneficjentem byli np. więźniowie obozów koncentracyjnych, robotnicy przymusowi, Żydzi w gettach, cywile w okupowanej Europie. Pewnie nie warto było dla nich walczyć?
Ja o tym wiem. A Ty wiesz o tym, że Anglia już pod koniec 1940 r. była bankrutem? Anglicy nie dostawali maszyn, na których latali Polacy, za darmo. Też musieli za nie płacić. Długi wojenne spłacali wiele lat po wojnie, a bez Lend-Leasu gdzieś tak od połowy 1941 r. nie mieli by za bardzo czym walczyć. Nie, że ich bronię (jak wiadomo "Anglia walczy zawsze do ostatniego sojusznika"), ale - jak zauważył Napoleon (ten sam, który wystawił nas do wiatru, a mimo to znalazł się w naszym hymnie): "Do prowadzenia wojny potrzebne są trzy rzeczy - pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze". Skądś trzeba było wziąć tą kasę. A że Angole są wyrachowani - cóż, o tym wiadomo od wieków...
Szkoda, że mamy 2018 r. Gdyby był np. 2000, poprosiłbym Cię o udanie się na zebranie lotników-kombatantów PSP na Zachodzie i powtórzenie tej opinii w ich obecności. Ciekawe, czy spotkałbyś się z aplauzem?
Są też słowa legionowego poety Edwarda Słońskiego:
"Nikt im iść nie kazał, poszli, bo wiedzieli,
Po co idą walczyć, komu spłacać dług;
Nikt im nie kazał, poszli, bo tak chcieli,
Bo takie dziedzictwo wziął po dziadach wnuk."
[z wiersza "A gdy na wojenkę"]



Odpowiedz z cytatem