Pokaż wyniki od 1 do 10 z 17

Wątek: rowerkiem po zielonym welonie

Widok wątkowy

  1. #5
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    5,250

    Domyślnie Odp: rowerkiem po zielonym welonie

    W Przemyślu ląduję wczesnym rankiem w świąteczny dzień. Miasto jeszcze śpi.
    Przemyśl jest dla mnie czarownym miastem , ale o 6-tej rano ma niesamowity klimat.
    Spokój i cisza spowija główny deptak, czyli ulicę Franciszkańską.
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    .
    Jadę na spotkanie z moim kolegą który zwykle przesiaduje na krzywym rynku, tuż poniżej niedżwiadków.
    Zastałem go jak zwykle na odpoczynku, gdy kurzył sobie fajkę.
    Ponieważ obaj należymy do starych pierdołów, to pogwarzyliśmy przez chwilę i na rozstanie pamiątkowe zdjęcie (dlaczego nie selfi ?)
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Z rynku krótka droga prowadzi w dół do Sanu, a tam miałem szukać tego szlaku "Green Velo" który chciałem poznać.
    Rzeczywiście , po dojechaniu do rzeki z daleka zobaczyłem nowy mostek wybudowany specjalnie na potrzeby przebiegu tego szlaku.
    Do tej pory nie spotkałem się z tym w Polsce, toteż ruszyłem aby obejrzeć ten obiekt.
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Miałem zamiar jakieś śniadańko spożyć, toteż ucieszyłem się na widok zbudowanej obok mostku wiaty nazwanej MOR (miejsce obsługi rowerzystów)
    niestety była zajęta przez miłośników wczesnego spożywania piwa przez rowerzystów którzy swe rowery zostawili w piwnicy co by się nie narażać.
    Duży znak na niebieskim tle i umiejscowiona mała żółta tabliczka utwierdziła mnie że jestem w dobrym miejscu
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Ochoczo ruszyłem asfaltową dróżką biegnącą wzdłuż Sanu. Nieliczni biegacze nie byli przeszkodą i z przyjemnością można było łapać poranny wiatr we włosach
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Ta dróżka wyprowadziła mnie poza miasto , ale potem trzeba było odbić od Sanu i we wsi Prałkowce przeciąć prostopadle główną drogę na Sanok aby ominąć ruchliwy trakt.
    Pomyślałem że to mądrze jest poprowadzone . zamiast ruchliwym traktem przedzierać się przez Krasiczyn zupełnie boczną drogą wspinałem się pod górkę porośniętą bukowym lasem
    .Już dawno poza zabudowaniami, jadę przez ten las i nagle dobiega do mnie śpiew, chóralny śpiew. Co za śpiewy w lesie ?

    Wyraźnie słyszę wymodlone godzinki ? Może ktoś radio nastawił na cały regulator ?
    Za kolejnym zakrętem zagadka się rozwiązała, ukazała się grupa pielgrzymów z przemyskiego seminarium idąca na Kalwarię. Przyznam , że specjalnie przyhamowałem jadąc za nimi, aby posłuchać w tej naturalnej scenerii tego chuóalnego śpiewu,
    wszakże ktoś to już powiedział (nie zginiesz w tłumie póki jeszcze umiesz , przystanąć gdy zaśpiewa ptak)
    .
    Po zjechaniu w dół do Zalesia brakło na rozdrożu tabliczek wskazujących kierunek jazdy (pewnie ktoś potrzebował, więc sobie wziął)
    ... ale, ale, nie poddamy się, od czego jest mapa w sakwie, taka zwykła, papierowa, trzeba było założyć okulary, ale pomogła.
    Skręcam w prawo , jadąc przez wieś przecinam główną drogę aby wrócić nad San przy moście w Krasicach.
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    . Most, a'la prowizorka z jednotorowym przejazdem wpisuje się we wschodnie klimaty
    Ta miejscowość, to taki podmiejski kurort Przemyśla , kiedyś nawet kemping tu był, ale padł, bo dzisiejszy turysta innych standardów wymaga.
    Za mostem gdzieś po drugiej stronie zabytkowa cerkiew, ale jakoś nie złapałem natchnienia.
    Bardziej interesowała mnie wiosenna przyroda buchająca z każdej strony, w różnych kolorach
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Niby zwykła łąka z przekwitłymi mleczami, czekającymi na zdmuchnięcie. Każdy szczegół cieszy, tylko trzeba go zauważyć !
    Mijam kolejne miejscowości położone nad leniwym Sanem uśpione dniem świątecznym rozwijając zawrotne prędkości
    co pokazują liczniki
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Ruch na drodze zerowy, jedzie się więc naprawdę przyjemnie.
    Można podziwiać przyrodę we wszystkich jej formach, ale również miejscową architekturę z uwzględnieniem cerkwi
    Moją uwagę zwróciła kapliczka na rozdrożu, Pięknaż nie ?
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    W tym miejscu , aż zatrzymałem się i popatrzyłem na mapę gdzie jestem . Jadąc w takiej ciszy i spokoju człowiek traci kontakt realny.
    To chyba była wieś Kupna.
    I tak kilometr za kilometrem , wieś za wsią dotarłem do nowoczesnego mostu który zanim powstał , to toczyła się o niego bitwa.
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Wieś Chyrzyna. Bitwa toczyła się tu o szerokość mostu. Projekt powstawania ścieżki rowerowej green velo przewidywał kładkę dla rowerów i mieszkańcy
    gdy się dowiedzieli oburzyli się, jak to ? dla wakacyjnych rowerzystów jest kasa na most
    a dla nas stale mieszkających nie ma ?
    Wystarczy przeprojektować kładkę o 1 czy 2 metry i osobówką można będzie się dostać do cywilizacji
    Ot, tak pomyślałem, jakież mogą być skutki uboczne powstawania ścieżki rowerowej.
    ..ale nie takiej papierowej, tylko realnej jak green velo ?
    Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 14-06-2018 o 21:45

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •