Pokaż wyniki od 1 do 8 z 8

Wątek: rowerkiem po zielonym welonie

  1. #1
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,221

    Domyślnie rowerkiem po zielonym welonie

    Zaledwie parę lat temu usłyszałem o powstawaniu nowego szlaku rowerowego pod nazwą Green Velo
    Słyszałem wcześniej o szlakach rowerowych i podchodzę do nich z sceptyzmem
    Ot kolejne wyrzucanie wspólnych pieniędzy na bzdurne projekty - pomyślałem
    Okazało się , że trasa tego szlaku przebiega przez pięć wschodnich województw i zahacza o moje miasto gdzie pojawiły się realne oznakowania.
    Nie tylko pojawiły się oznakowani, pojawili się również rowerzyści z wypełnionymi sakwami.
    Jak to jest z tym szlakiem - pojawiło się pytanie ? Trzeba sprawdzić samemu.
    Gdy w czasie najdłuższego łikendu współczesnej Europy wszyscy wyjechali i nastała cisza w mieście, niespodziewanie pojawiła się dla mnie przepustka na wolność, co prawda tylko na 12- godzin , ale to już coś.
    Jak ją wykorzystać ?
    Wczesnym rankiem zjawiłem się na dworcu kolejowym w Rzeszowie aby wsiąść z rowerem do pociągu jadącego do Przemyśla
    W kasie zakupiłem bilet, ale tylko dla siebie, bo pani kasjerka powiedziała że nie ma wolnych miejsc dla rowerów - tak mówi system.
    Na szelki wypadek dała mi karteczkę dla konduktora z tą informacją - nie ma wolnych miejsc dla rowerów.
    Szynobus był podstawiany na stacji Rzeszów Główny i wpakowałem się do środka. Nie było żadnych innych rowerów, więc spokojnie
    postawiłem rower wzdłuż , a nie pionowo na hakach.
    .
    [IMG][/IMG]
    .
    Jest więc szansa że dojadę do startu w Przemyślu. Konduktorka, bez zdziwienia wypisała bilet na rower i spokojnie mogłem podziwiać żółte krajobrazy mijające za oknem.
    .
    [IMG][/IMG]
    .
    cdn
    Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 12-06-2018 o 19:25

  2. #2
    Botak Roku 2017 Awatar długi
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    2,225

    Domyślnie Odp: rowerkiem po zielonym welonie

    w Pomorskiej Kolei Metropolitalnej rowery jeżdżą za darmo, ale konduktor musi wypisać bilet zerowy, takie nie na temat, bo zaczyna się ładnie. Czekam na mój ulubiony ciąg dalszy...
    Państwo dość silne, by Ci wszystko dać jest dość silne, by Ci wszystko odebrać

  3. #3
    Botak Roku 2018

    Na forum od
    01.2009
    Postów
    341

    Domyślnie Odp: rowerkiem po zielonym welonie

    Pedałuj Heniu, pedałuj dalej,
    bo choć fotki już widziałem to bardzo fajnie opisujesz i się fajnie czyta relacje o rowerze i pogórzu ...

  4. #4
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,221

    Domyślnie Odp: rowerkiem po zielonym welonie

    Cytat Zamieszczone przez długi Zobacz posta
    w Pomorskiej Kolei Metropolitalnej rowery jeżdżą za darmo, ale konduktor musi wypisać bilet zerowy, takie nie na temat, bo zaczyna się ładnie. Czekam na mój ulubiony ciąg dalszy...
    Ja opłaciłem 7 zeta za przewóz roweru, ale ta kwota jest dla mnie do przełknięcia, gorzej mają ci którzy podróżują tylko jeden przystanek i tyle samo zapłacą.
    Jak kiedyś dotrę na północne krańce tego szlaku , to chętnie skorzystam.

  5. #5
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,221

    Domyślnie Odp: rowerkiem po zielonym welonie

    W Przemyślu ląduję wczesnym rankiem w świąteczny dzień. Miasto jeszcze śpi.
    Przemyśl jest dla mnie czarownym miastem , ale o 6-tej rano ma niesamowity klimat.
    Spokój i cisza spowija główny deptak, czyli ulicę Franciszkańską.
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    .
    Jadę na spotkanie z moim kolegą który zwykle przesiaduje na krzywym rynku, tuż poniżej niedżwiadków.
    Zastałem go jak zwykle na odpoczynku, gdy kurzył sobie fajkę.
    Ponieważ obaj należymy do starych pierdołów, to pogwarzyliśmy przez chwilę i na rozstanie pamiątkowe zdjęcie (dlaczego nie selfi ?)
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Z rynku krótka droga prowadzi w dół do Sanu, a tam miałem szukać tego szlaku "Green Velo" który chciałem poznać.
    Rzeczywiście , po dojechaniu do rzeki z daleka zobaczyłem nowy mostek wybudowany specjalnie na potrzeby przebiegu tego szlaku.
    Do tej pory nie spotkałem się z tym w Polsce, toteż ruszyłem aby obejrzeć ten obiekt.
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Miałem zamiar jakieś śniadańko spożyć, toteż ucieszyłem się na widok zbudowanej obok mostku wiaty nazwanej MOR (miejsce obsługi rowerzystów)
    niestety była zajęta przez miłośników wczesnego spożywania piwa przez rowerzystów którzy swe rowery zostawili w piwnicy co by się nie narażać.
    Duży znak na niebieskim tle i umiejscowiona mała żółta tabliczka utwierdziła mnie że jestem w dobrym miejscu
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Ochoczo ruszyłem asfaltową dróżką biegnącą wzdłuż Sanu. Nieliczni biegacze nie byli przeszkodą i z przyjemnością można było łapać poranny wiatr we włosach
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Ta dróżka wyprowadziła mnie poza miasto , ale potem trzeba było odbić od Sanu i we wsi Prałkowce przeciąć prostopadle główną drogę na Sanok aby ominąć ruchliwy trakt.
    Pomyślałem że to mądrze jest poprowadzone . zamiast ruchliwym traktem przedzierać się przez Krasiczyn zupełnie boczną drogą wspinałem się pod górkę porośniętą bukowym lasem
    .Już dawno poza zabudowaniami, jadę przez ten las i nagle dobiega do mnie śpiew, chóralny śpiew. Co za śpiewy w lesie ?

    Wyraźnie słyszę wymodlone godzinki ? Może ktoś radio nastawił na cały regulator ?
    Za kolejnym zakrętem zagadka się rozwiązała, ukazała się grupa pielgrzymów z przemyskiego seminarium idąca na Kalwarię. Przyznam , że specjalnie przyhamowałem jadąc za nimi, aby posłuchać w tej naturalnej scenerii tego chuóalnego śpiewu,
    wszakże ktoś to już powiedział (nie zginiesz w tłumie póki jeszcze umiesz , przystanąć gdy zaśpiewa ptak)
    .
    Po zjechaniu w dół do Zalesia brakło na rozdrożu tabliczek wskazujących kierunek jazdy (pewnie ktoś potrzebował, więc sobie wziął)
    ... ale, ale, nie poddamy się, od czego jest mapa w sakwie, taka zwykła, papierowa, trzeba było założyć okulary, ale pomogła.
    Skręcam w prawo , jadąc przez wieś przecinam główną drogę aby wrócić nad San przy moście w Krasicach.
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    . Most, a'la prowizorka z jednotorowym przejazdem wpisuje się we wschodnie klimaty
    Ta miejscowość, to taki podmiejski kurort Przemyśla , kiedyś nawet kemping tu był, ale padł, bo dzisiejszy turysta innych standardów wymaga.
    Za mostem gdzieś po drugiej stronie zabytkowa cerkiew, ale jakoś nie złapałem natchnienia.
    Bardziej interesowała mnie wiosenna przyroda buchająca z każdej strony, w różnych kolorach
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Niby zwykła łąka z przekwitłymi mleczami, czekającymi na zdmuchnięcie. Każdy szczegół cieszy, tylko trzeba go zauważyć !
    Mijam kolejne miejscowości położone nad leniwym Sanem uśpione dniem świątecznym rozwijając zawrotne prędkości
    co pokazują liczniki
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Ruch na drodze zerowy, jedzie się więc naprawdę przyjemnie.
    Można podziwiać przyrodę we wszystkich jej formach, ale również miejscową architekturę z uwzględnieniem cerkwi
    Moją uwagę zwróciła kapliczka na rozdrożu, Pięknaż nie ?
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    W tym miejscu , aż zatrzymałem się i popatrzyłem na mapę gdzie jestem . Jadąc w takiej ciszy i spokoju człowiek traci kontakt realny.
    To chyba była wieś Kupna.
    I tak kilometr za kilometrem , wieś za wsią dotarłem do nowoczesnego mostu który zanim powstał , to toczyła się o niego bitwa.
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Wieś Chyrzyna. Bitwa toczyła się tu o szerokość mostu. Projekt powstawania ścieżki rowerowej green velo przewidywał kładkę dla rowerów i mieszkańcy
    gdy się dowiedzieli oburzyli się, jak to ? dla wakacyjnych rowerzystów jest kasa na most
    a dla nas stale mieszkających nie ma ?
    Wystarczy przeprojektować kładkę o 1 czy 2 metry i osobówką można będzie się dostać do cywilizacji
    Ot, tak pomyślałem, jakież mogą być skutki uboczne powstawania ścieżki rowerowej.
    ..ale nie takiej papierowej, tylko realnej jak green velo ?
    Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 14-06-2018 o 20:45

  6. #6
    Botak Roku 2018

    Na forum od
    01.2009
    Postów
    341

    Domyślnie Odp: rowerkiem po zielonym welonie

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Ponieważ obaj należymy do starych pierdołów, to pogwarzyliśmy przez chwilę i na rozstanie pamiątkowe zdjęcie (dlaczego nie selfi ?)
    .
    [IMG]
    No właśnie Heniu, dlaczego nie srelfiiii ze Szwejkiem - przecież to teraz takie modne ?
    Ostatnio edytowane przez jojo ; 15-06-2018 o 08:18

  7. #7
    Botak Roku 2017 Awatar długi
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    2,225

    Domyślnie Odp: rowerkiem po zielonym welonie

    Moją uwagę zwróciła kapliczka na rozdrożu, Pięknaż nie ?
    Nie zaprzeczę, też bym się zatrzymał ...
    Państwo dość silne, by Ci wszystko dać jest dość silne, by Ci wszystko odebrać

  8. #8
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,221

    Domyślnie Odp: rowerkiem po zielonym welonie

    Nowy most na Sanie zapraszał na drugą stronę , gdzie szlak miał wyprowadzać na górki Pogórza .
    Mnie bardziej pociągało nieznane, czyli jazda poza szlakiem poza traktem. Mapa pokazywała przerywaną kreseczkę wzdłuż rzeki. Taka przerywana kreseczka w terenie może oznaczać różności.
    Ruszam więc nią.
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    .
    Wyschnięte koleiny rozjeżdżone przez traktory (albo leśne potwory) przeważnie dawały się przejechać, tylko w trzech miejscach trzeba było przeprowadzać.
    Pomyślałem że mam szczęście, bo po deszczach ta droga staje się nieprzejezdna dla rowerów.
    Trakt prowadził lasami wzdłuż rzeki , aby po paru kilometrach wyjść na łąki. Tu już można było się rozpędzić po równym
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    .
    Na wzniesieniu zobaczyłem świeże ślady pracy koparki, gdzie powstawał staw rybny, a obok znajdował się odkopany bunkier.
    Wyglądało że stoi sobie na prywatnej działce. Co właściciel może tu urządzić ?
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Zapewne pozostałość z linii Mołotowa.
    Łąkowa droga zamieniła się szutrową, a po dotarciu do krańców następnej wsi w asfaltową dróżkę która doprowadziła do kolejne przeprawy przez rzekę.
    Znajduje się tu kolejny MOR , bo szlak powraca tu nad San. Miejscowa ludność zgodnie z zaleceniem wykorzystuje tą wiatę jako miejsce odpoczynku i konsumpcji
    co widać po zostawionych pustych butelkach.
    Ja wykorzystałem na śniadanko, przysłuchując się sójkom które wyraźnie śmiały się ze mnie
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    .
    Pewnie liczyły że pędząc z nadmierną prędkością wpadnę do rzeki z urwistego brzegu
    Skarpa była naprawdę wysoka
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    .
    Cały czas jechałem sam, żadnego ruchu na drodze, aż do czasu gdy dojechałem do główniejszej drogi
    "Wrota w Bieszczady", tak nazywają trasę Jarosław-Pruchnik-Bircza-Sanok. Na co dzień jest dość spokojna , ale ten dzień w środku długiego łikendu, wszyscy postanowili nią jechać na południe.
    Wtedy pomyślałem sobie że to dobrze że mnie tam nie ma, przecież w takim tłumie ciężko przeżyć.
    Jakość przejechałem kilka kilometrów wśród pojazdów, kurzu i spalin aby zgodnie ze szlakiem odbić w boczną drogę na Piątkową, gdzie można podziwiać miejscową cerkiew po renowacji
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Gdzieś po drodze zatrzymałem się przy pomniku, którego jeszcze nie znaleźli naprawiacze historii z IPN-u
    Nie podaję dokładnej lokalizacji, może przetrwa ?
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    .

    Boczne drogi, pełny spokój na drodze, bardzo przyjemna jazda. Gdzieś koło południa spotykam pierwszych turystów rowerowych jadących w przeciwną stronę.
    Pani z Panem , ładnie kolorowo ubrani z pięknie wyposażonymi rowerami jadą Green Velo. Potem jeszcze trzech chłopaków też z sakwami, czyli jest wykorzystywany ten szlak.
    Po zjeździe z górki w Jaworniku Ruskim wypatruję ładną trawkę pod dębem opodal bocianiego gniazda.
    To dobre miejsce na odpoczynek.
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    .
    Wzmocniony i zregenerowany zjeżdżam po raz kolejny do doliny Sanu. Tu po drugiej stronie można zobaczyć pałac w Nozdrzcu
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    .
    Po minięciu ruin dworku w Dąbrówce Starzeńskiej trasa doprowadziła mnie na rynek w Dynowie, gdzie miały miejsce uroczystości.
    Cała ludność tego miasteczka zgromadziła się na placu
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    .
    Nad całością czuwała załoga zabytkowego żuczka.
    .
    [IMG]

    [/IMG]
    Objechałem rynek dwukrotnie szukając znaków mojego szlaku, niestety nie ma. Zgubiłem się.
    Co teraz ?
    Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 18-06-2018 o 20:41

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 2 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 2 gości)

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •