A oto kącik satyryczny Radia Wolne Bieszczady.
Kawał z okresu I Rzeczypospolitej (autentyczne).
Traktem z Sanoka do Leska jedzie sobie powóz, a w nim 4 podpitych wielmożów. I jeszcze właśnie dopijają kolejną flaszkę.
W przeciwną stronę zmierza pieszo chłop. Jak nakazuje prawo, stanął z boku, zdjął czapkę i nisko się ukłonił szlachetnie urodzonym.
Wielmoże nakazali stangretowi zatrzymać powóz. Jeden z nich chciał błysnąć konceptem przed kompanami i zaczął indagować chłopa.
- Czyj jesteś chamie ? Skąd idziesz chamie ?
- Jam od jaśnie pana Stadnickiego. A idę spod Leska, z rozkazu mojego pana.
- Spod Leska, powiadasz ? A gadają, że tam na rozstaju dróg baba gołą dupę wypina i całować się w nią każe. Całowałeś i ty ? Gadaj, ino prędko, bo batem potraktuję !
- Jaśnie panie, gdzieżbym ja tam śmiał ! Tylu wielmożów się tam karocami najechało, w kolejkę się ustawili. Gdzie mnie tam biednemu z nimi konkurować !
A teraz komunikat naszej redakcji do Asiczki i innych szanownych mieszkanek grodu Lesko: czy nie warto by wskrzesić ową staropolską tradycję ?
Pozdrawiam
Ps. W razie jakichś pretensji, to proszę z nimi do Irka, nie do mnie. To jego rozgłośnia radiowa, nie moja.


Odpowiedz z cytatem