Docieramy do Synowódzka Wyżnego. Pętelka się nam powoli zamyka. Tutaj chcemy zjechać z głównej drogi i przejechac Opór przez kładke dla pieszych, wypatrzona na zdjęciach satelitarnych.


Gdzie się nie trzeba nadkładać dużo drogi, odwiedzamy stacje kolejowe.


Gdyby ktoś w te strony jechał - świeży rozkład jazdy z Synowódzka.


Znaleźliśmy kładkę, wisi na linach tak grubych, że utrzymają czołg. I węzeł jest pęknie zawiązany.


Nawierzchnia kładki nie jest już taka solidna. Wracamy na asfalty.


Teraz mosty w odwrotnej kolejności: najpierw Opór ...


... potem Stryj.


W Synowódzku Niżnym Pawłowi spodobał się taki motocykl.


W oddali widać mostek dla pieszych, po którym wydostaliśmy się z Rozhurcza. Sprostowanie do informacji z początku relacji: mostek nie jest linowy, ale stalowy, na stalowych słupach.


Ostatni rzut okiem na Stryj i Beskidy Skolskie.


Już jesteśmy za mostkiem i za Stryjem, za kilometr będzie Rozhurcze.


Zabieramy samochód z podwórza, pakujemy się koło cerkwi i sklepu.


Dzisiaj swiatoho Iwana, wszyscy chodzą odświętnie ubrani.


W drodze powrotnej krótki przystanek przy niszczejącym kościele w Żulinie. Teraz już na granicę. Żegnacie góry!


KONIEC.