Zawsze można zadać jakieś pytanie
Problem jest w zasadzie odwieczny i zawsze będą głosy za i przeciw. Treści można było zmieścić na jednej tablicy (np. 4 x 1,5 m) tylko pytanie, kto taką dużą tablicę będzie studiował.
I tak została celowo złamana zasada "do 50 słów", gdyż oglądałem wiele naprawdę porządnych i treściwych ścieżek w kraju i za granicą i widzę, że takimi detalami jak liczenie słów nikt się specjalnie nie przejmuje. I tutaj ała dygresja: Miałem okazję działać przy projekcie "Lotnicze ślady w Karpatach" realizowanym w 2015 r. przez COTG PTTK. Jedna z jego tabliczek jest na przełęczy, już nieco wyblakła (ktoś skopał sprawę). Tam była restrykcja, nie pamiętam już ile, ale max. coś koło 800 znaków. Naprawdę, ciężko jest coś merytorycznie napisać mając "tyle" miejsca, żeby to było ciut więcej niż sucha wzmianka.
Tak więc - zostaje do wyboru jedna mała tablica, z której figę się dowiemy, albo jedna większa, której prawie nikt nie przeczyta. Inna sprawa, że jeżeli nawet przeczyta, to czy będzie umiał prawidłowo zidentyfikować w terenie ślady, o których mowa na tej jedynej tablicy. Nawiasem mówiąc, na przełęczy jest już kilka dużych tablic, głównie słowackich i miejsce to wygląda tak, jak wygląda; stąd tablica ścieżki została ulokowana, wydaje mi się, dość dyskretnie przez co nie grozi że będzie ona pierwszą rzucającą się w oczy w panoramie widzianej z wielu kilometrów (jak niektóre tablice szlaku papieskiego w Małopolsce).
Dochodzimy więc do kwestii prowadzenia turysty niejako za rękę. W miejscu, gdzie coś jest ciekawego - jest informacja. Można to rozwiązać poprzez przewodnik, tudzież przewodnik + słupki z numerami przystanków w terenie (jak na ścieżkach GPN). Pytanie tylko, gdzie taki przewodnik będzie można kupić. Największym problemem w GPN jest właśnie mała sieć punktów dystrybucji (a wejść na szlaki wiele); tutaj kiosku z przewodnikami na przełęczy jakoś nie widzę. Zostaje tedy model "tablice na przystankach" i tutaj zwracam uwagę, że można było wszędzie rąbnąć spore, jednolitego wzoru tablice, co zapewne uczyniłaby większość inwestorów. Jednak zaproponowałem rozwiązanie, które podziwiałem przy ścieżce wiodącej po fortyfikacjach Wielkiej Wojny na jednym z pól bitewnych Alzacji - jest tam dużo tablic, ale niewielkich, niskich i specjalnie nie rzucających się w oczy; duże są tylko tam, gdzie jest to niezbędne. Dodam, że "wzorcowa" trasa miała blisko 4 km długości i około 50 przystanków z tablicami (gdzieniegdzie przystanki były co 20 metrów), prowadziła w jakichś 70% przez las, a ja nie czułem się tą infrastrukturą specjalnie przytłoczony.
Nad Przełęczą nad Roztokami Górnymi również opowiadamy pewną historię, wszak ścieżka jest historyczna i ma konkretny cel. Na siłę, to wiedzę wynikającą ze skromnych źródeł można bowiem było zmieścić na 2 małych tablicach, tylko gdzie kontekst? Nie o to chodziło, stąd taka a nie inna forma udostępnienia.
Dziękując za gratulacje, zapraszam na trasę ścieżki!



Odpowiedz z cytatem