Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
...Ale nie znałem nowej interpretacji dobrosąsiedztwa. Otóż na otwartym tymczasowo przez kilka godzin przejściu granicznym wprowadzono ruch jednokierunkowy.
Sąsiedzi mogli przekroczyć granicę, a Polacy nie.
Zdumiewające !!!!! ?????? .... to mają być działania dobrosąsiedzkie ? Ja zapraszam sąsiada na obiad a on mi mówi żebym do niego nie przychodził...
Cytat Zamieszczone przez asia999 Zobacz posta
...O! To bardzo dobry przykład. Zapraszasz sąsiada na obiad a tu zgłasza się 1000 innych osób z pobliskich i dalszych miejscowości, ...
A ja myślę, że to nie przykład a paralela (w znaczeniu wskazania cech podobnych tak jak np. pomiędzy małpą a człowiekiem, psem a wilkiem itp.) dlatego wg mnie cały Twój wywód Asiu jest chybiony, gdyż nie można stawiać znaku równości pomiędzy zwykłym, prywatnym spotkaniem sąsiedzkim a imprezą oficjalną (nawet jeśli nienagłośnioną medialnie), jakby na to nie spojrzeć międzynarodową, której regulacje prawne następowały w drodze administracyjnej. Nikt przecież podczas takich dni nie wchodzi do domów mieszkańców, nie objada ich, itd. itp. Nie na tym to polega. Nie mogłem nigdzie znaleźć definicji pojęcia "dni dobrosąsiedztwa", ale w jednym z kalendariów, które przeglądałem, było to dość zgrabnie ujęte: "Dni Dobrosąsiedztwa, czyli otwieramy granice i poznajemy piękno przyrody i kulturę naszych sąsiadów". Czyli np. idziemy na spacer obejrzeć cerkiew, na wycieczkę pieszą bądź rowerową po okolicy, jeśli będzie jakiś festyn to też nieźle a jak nie będzie to też nikt sobie włosów z głowy rwał nie będzie. W kliku takich dniach brałem udział i zawsze były to działania obustronne, czyli ruch przez tymczasowe przejście graniczne był możliwy dla obywateli obu sąsiadujących państw. Stąd dziwi fakt takiej organizacji jak to miało miejsce w Michniowcu. Może będzie tak jak piszesz, że w pierwszym terminie sąsiedzi przyszli do nas, to my do nich w następnym, a że są trzy, to pewnie ten ostatni będzie w końcu normalny czyli możliwy będzie ruch w obie strony :)