Ech, panowie pacyfiści - kak ja Was ljublju.
Jeno, żeby łyżkę dziegciu wlać do miodu beczki to rzeknę, że ambona nie zawsze potrzebna i opowiadał mi parę lat temu strażnik parkowy jak na Bukowe wychodziłem, że "bracia" to do grubego z kałasznikowów seriami prują a łuski były po naszej stronie. Kto takiemu zabroni. Wiedzą gdzie zwierzyna ma korytarze.
A nasi z ambony? Toż to tylko wad rozwojowych wypatrują, no i liczyć muszą.
A kukurydza? Ktoś to tak genetycznie zmodyfikował, że dziki lezą do tego jak zahipnotyzowane i mają w roku o parę więcej miotów.



Odpowiedz z cytatem
Zakładki