Trzeci dzień znów budził słońcem. Dla okrasy od północno-wschodniej strony Borżawy pojedyncze wzgórza pływały w morzu obłoków...
a od północno zachodniej kąpały się w ostrym słońcu.
Przed szczytem Kruhla, po prawej stronie drogi na wysokości widocznych na zdjęciu namiotów, obfite źródło pozwoliło uzupełnić zapasy wody.
Widoki były przepiękne, nogi niosły same
Przed przełęczą Pryslip, na trawersie Opołonka, minąłem kolejne źródło opisane niegdyś przez Wojtka jako "woda z koryta". Koryto jest już zupełnie spróchniałe ale wodę można czerpać bezproblemowo kilka metrów wyżej. Na samej przełęczy zaczęło ostro wiać i pomrukiwać...
Nad Munczelem krążyły chyba wszystkie czarownice z okolicy
Udało się dojść do Przełęczy pod Drutami mijając po drodze "wodę z rurki". Woda już nie jest z rurki a z obciętej butelki, ale leje się wartkim strumyczkiem, można nabierać do woli! Ja niestety nie nabrałem, uzupełniałem braki wody w najniższym punkcie Przełęczy pod Drutami. Odchodzi tam na północy wschód ścieżynka po poziomicy, prowadzi to bardzo ubogiego i niezbyt czystego źródełka. Trudno, trzeba było brać co jest
Jak dzień wcześniej ulewa przytrzymała w namiocie dwie godziny, jak zelżała Przełęcz wyglądała tak:
Nie padało, namiot powędrował na plecy i można było oglądać świat zupełnie inny niż przed deszczem.
Gdzieś na Połoninie Kuk
przyszedł przepiękny, zamglony zachód słońca.
Potem jeszcze mały skok przez las i na łączce na ostrym grzbiecie stanął ostatni obóz na tej wyprawie.













Odpowiedz z cytatem