Tak jak wspominałem udało mi się jeszcze raz pojechać na Ukrainę w tym roku. Nie było to już lato, ale nie chciałem zakładać kolejnego wątku.
To miał być weekendowy wypad na Pikuj i do Lwowa. Udał się połowicznie bo o ile w piątek pogoda była wyśmienita, bezchmurne niebo i ciepło,
to jak zaczęło padać o 23-tej to skończyło ok 13-tej w sobotę. Wyruszyliśmy o 10-tej przy trochę słabszym deszczu
IMG_20180929_103122.jpg
Po drodze zauważyłem, że nanieśli nowe oznakowanie szlaku - czerwonego
IMG_20180929_111257.jpgIMG_20180929_111639.jpg
Udało się dojść do granicy lasu.
IMG-20180929-WA0002.jpg
20180929_104434.jpg
Na górze mleko, widoczność na 40-50 m.
IMG_20180929_114800.jpg
Ale próbowaliśmy.Najbardziej szkoda było tylko gdy wyruszaliśmy z Husnego w drogę do Lwowa ok 15 pożegnał nas taki widok:
Z ciekawostek - na szlaku mieliśmy okazję zobaczyć świeże ślady ... no właśnie kogo:
IMG_20180929_121121.jpgIMG_20180929_121117.jpg
Granicę w Krościenku pokonaliśmy w piątek ok 12 tej w 50 min, natomiast powrót to była już inna bajka. Wyjechaliśmy ze Lwowa ok 15-tej. W Rawie kolejka była na ok 6h. Jakiś młody Ukrainiec podszedł do nas z propozycją że za 200 zł przeprowadzi nas na początek. Byliśmy jednak nieufni. Pomyśleliśmy, że pojedziemy do Budomierza bo to nowe przejście i pewnie będzie tam mniejszy ruch. Nic bardziej mylnego. Staliśmy tam prawie 7h. Niestety finałowy mecz z Brazylią nam trochę umknął.
Czy spotkaliście się z takimi "ułatwieniami" w szybszym przekraczaniu granicy i czy to się udaje. Jakie są stawki? To tak na przyszłość, bo stojąc w tej dłuuuuugiej kolejce zastanawiałem się że może trzeba było zaryzykować...


Odpowiedz z cytatem