No i nadszedł dzień trzeci. Ale najpierw wieczorne zdjęcie jeszcze z dnia drugiego
Rankiem Strimba prezentowała się pięknie,...
a jak się podeszło kawałeczek polaną to i drugi wierzchołek można było podziwiać.
Powtarzam się z tymi zdjęciami, ale tak mało ich tego dnia zrobiłem, że muszę się ratować dublami. Następne jest już spod szczytu 1384m w głównym grzbiecie Strimby.
A wcześniej z polany Płaj dość łatwo, zarastającą drogą, dotarliśmy na grań prowadzącą do Strimby. I tyle było łatwegoTo był trudny i wymagający dzień, podejścia pod szczyty 1271m i 1384m dały nam mocno w kość. A zejścia... również. Jak tylko pojawiała się nadzieja, że już dalej pójdzie gładko, to zaraz się rozwiewała. W miejscu, z którego zrobiłem zdjęcie załączone powyżej, też miałem taką nadzieję. Ale gdzie tam, najpierw powalone drzewa aż do widocznej, pięknie zielonej polany. Na polanie zaś wygodna ścieżka w lewo zaprowadziła nas... do drogi schodzącej w doliny. I znów ostro pod górę przez borówki. Zjadłem ich na tym wyjeździe masę, ale w tamtym momencie szczerze ich nienawidziłem
Na szczęście w końcu znaleźliśmy właściwą ścieżkę. Wąską, ale wyraźną i wygodną. I z tej ścieżki, około godziny 14oo wypatrzyliśmy na szczycie Strimby dwie sylwetki. Może to druga część naszej ekipy właśnie zdobyła Strimbę od drugiej strony? O tym mieliśmy się przekonać wieczorem. Na razie jeszcze ostatnie ostre podejście...
i w końcu koło 15oo byliśmy na szczycie.
Nie wiem jak moi szanowni koledzy, ale ja byłem wykończonyA najgorsze jeszcze było przede mną...








Odpowiedz z cytatem