Oj, trudny start ma nasza relacja. Hej, wędrowcy, do roboty! Skoro nawołuję, to sam dam przykład.
Przyjechaliśmy do Kołoczawy.
Samochód został w ogrodzie u miejscowych gospodarzy. Oprócz przechowania samochodu, zostaliśmy poczęstowani kawą i herbatą. Nawiązała się też dłuższa rozmowa, której klimaty znacznie odbiegały od wypowiedzi w wątku o konflikcie polsko-ukraińskim.
Po obejrzeniu tego zdjęcia uważny czytelnik może już zidentyfikować całą naszą ekipę.
Wracamy ze wspomnianego przez Janusza bazarku. Oprócz drożdżówek można tam było kupić prawie wszystko. Był nawet pomysł, żeby kupić trzy kury, które będa szły za nami w góry a my sobie je zjemy. Smaczne, zdrowe i nosić nie trzeba. Pojawiły się jednak wątpliwości, czy kury na pewno zechcą iść za nami.
Czerwony szlak z Synewiru prowadzi łagodnie wznoszącą się drogą, którą "borówkarze" w sezonie przyjeżdżają do pracy.
![]()


Odpowiedz z cytatem