Wracamy do relacji! Wieczorem, w czeskiej gospodzie, nastąpiło niespodziewane spotkanie z drugą ekipą. Co robili od rozstania na Borówkowej Przełęczy pod Jasnowcem do ukazania się nam na Strimbie (tak, to byli oni, rozminęliśmy się o godzinę) i dalej opowiedzą sami. Jak zechcą

Ostatniego dnia pobytu na Ukrainie każdy robił co chciał Wojtek i ja mieliśmy dzień etnograficzno-cerkiewny. Zwiedziliśmy skansen w Kołoczawie a potem szczęśliwym zbiegiem okoliczności obejrzeliśmy dokładnie, z kapitalnym przewodnikiem, zabytkową cerkiew w Kołoczawie. Nawet do prezbiterium zostaliśmy oficjalnie wpuszczeni jako jedyni przedstawiciele Polski w wielonarodowej grupie zwiedzającej Zdjęć niestety nie mam żadnych, bo mi aparat postanowił odpocząć. Napiszę tylko krótko: skansen w Kołoczawie wart jest przeznaczenia na jego zwiedzanie dwóch-trzech godzin, wyjątkowej urody cerkiew godna jest zaś specjalnego wyjazdu poświęconego tylko jej.

Około 14oo rozpędziliśmy bolid marki VW i ruszyliśmy w kierunku Krościenka, gdzie już ostrzyli na nas zęby celnicy pracujący w reżimie strajku włoskiego...