Strona 1 z 4 1 2 3 4 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 36

Wątek: Roztocze na rowerze... czyli tropem cerkwi, malowniczych krzyży i innych atrakcji.

  1. #1
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    604

    Domyślnie Roztocze na rowerze... czyli tropem cerkwi, malowniczych krzyży i innych atrakcji.

    Pojawiło się kilka dni wolnego i trzeba było je jakoś wykorzystać. Padło na wyprawę rowerową w rejony Roztocza. Nie ukrywam, że częściowo zainspirowały mnie dawne relacje z tego forum.

    DZIEŃ 1 - Środa - 15 sierpnia


    Spakowany, wczesnym rankiem, wsiadam ze swoim wehikułem do "wakacyjnego" pociągu. Jestem wcześnie więc jeszcze wagon pusty.



    Przed odjazdem pociąg się zapełnia i jest sporo rowerzystów. Koło za kołem turlamy się ponad trzy godziny w stronę Roztocza. Połowa pociągu wysiada w Zwierzyńcu, ja jadę do końca trasy czyli Bełżca. W Zwierzyńcu zaczyna padać. Pogoda się nie zmienia i wysiadam wraz z dwójką innych rowerzystów z sakwami w strugach deszczu. Stacyjka do okazałych nie należy, nie ma nawet gdzie się sensownie schować przed deszczem. We trójkę z rowerami chowamy się w jakiejś wnęce z zadaszeniem. Przegryzłem, popiłem, przebrałem się, pożegnałem i ruszyłem w stronę centrum Bełżca. Chcę zobaczyć pierwszą cerkiew. Pogoda póki co stabilna, czyli ładnie leje. Staję sobie pod drzewem koło cerkwi i kombinuję jak tu wyciągnąć aparat. Pierwsza fotka spod lipy.



    Niebo się lituje i przestaje padać, mogę połazić z aparatem i coś popstrykać.



    Miałem jechać terenowo czyli polnymi drogami, pogoda mi pokrzyżowała plany więc obieram kierunek Hrebenne i jadę ruchliwą szosą.
    Zaczyna ponownie padać. Mijam stację kolejową, dwójka rowerzystów która jechała ze mną jeszcze nie wyruszyła. Czasami robię przerwę pod napotkanym zadaszeniem.



    Przed Lubyczą Królewską odbijam od głównej drogi do przysiółka Kniazie. Chronię się przed deszczem pod cmentarną drewnianą dzwonnicą.



    Nie byłem jeszcze w tych rejonach i muszę przyznać, że bruśnieńskie krzyże mnie urzekły. Cmentarze są bardziej klimatyczne niż te w Beskidzie Niskim.





    Ruszam dalej w poszukiwaniu ruiny cerkwi w Kniaziach. Wita mnie tabliczka "zakaz wstępu, teren prywatny" a za nią tablica turystyczna z opisem i cerkiew. Łamię zakaz i wkraczam na teren prywatny obejrzeć cerkiew i cmentarz. Deszcz ponownie ustaje i pozwala wyciągnąć aparat.





    Mknę dalej szosą na Hrebenne, w końcu przestaje padać i można zrzucić mokre ubranie i jechać na lekko.
    Następny przystanek cerkiew w Hrebennem.



    Opuszczam w końcu ruchliwą drogę. Kolejny postój w Siedliskach przy kapliczce i źródełku. Gorący posiłek, kalorie i wilgoć uzupełnione.



    W Siedliskach kapliczek i źródełek jest kilka, jest też i stara cerkiew.



    Zbliżam się do doliny Werchraty. Z górki widać kolejną cerkiew, tym razem w Prusiech (Tak się odmienia?).



    Roztoczańskie krzyże...



    Podjazdów i zjazdów nie brakuje...



    Kopuła werchradzkiej cerkwi...



    Bobrowe leśne rozlewiska...



    Docieram do malowniczego cmentarza i cerkwiska w Dziewięcierzu.



    Cerkwisko otoczone murem i dwiema bramami.



    Dalej toczę się leśnymi drogami. Odnajduję kamyczek z dziurką. W sumie to atrakcja jest oznaczona, nawet mini parking zrobili.



    Dookoła bukowe lasy, jary, klimat prawie górski. Udaję się do kapliczki przy źródłach w Nowinach Horynieckich i robię dłuższy postój. Miejsce bardzo ładne, ale nieco przeładowane ilością sakralnych budowli. No i tłumy ludzi. Ciężko zrobić zdjęcie bez turystów w tle.



    Zaczynam rozglądać się za miejscem noclegowym, kręcę się po okolicy...



    W końcu rozbijam mój wigwam kilkaset metrów od kapliczki, na górce. Zrobione ponad 60 km, pora spać.



    C.D.N.

  2. #2
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    1,885

    Domyślnie Odp: Roztocze na rowerze... czyli tropem cerkwi, malowniczych krzyży i innych atrakcj

    Cytat Zamieszczone przez coshoo Zobacz posta
    Nie byłem jeszcze w tych rejonach i muszę przyznać, że bruśnieńskie krzyże mnie urzekły.
    Tak, to są miejsca, w które się ciągle powraca.


    Cytat Zamieszczone przez coshoo Zobacz posta
    Z górki widać kolejną cerkiew, tym razem w Prusiech (Tak się odmienia?).
    Miejscowi mówią "w Prusiu".

  3. #3
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,276

    Domyślnie Odp: Roztocze na rowerze... czyli tropem cerkwi, malowniczych krzyży i innych atrakcj

    Cytat Zamieszczone przez coshoo Zobacz posta
    (...)

    W końcu rozbijam mój wigwam kilkaset metrów od kapliczki, na górce. Zrobione ponad 60 km, pora spać.



    C.D.N.
    A ten wigwam to tylko na rower ?
    bo jak dla człowieka to trochę przewiewny ?

  4. #4
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    1,885

    Domyślnie Odp: Roztocze na rowerze... czyli tropem cerkwi, malowniczych krzyży i innych atrakcj

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    A ten wigwam to tylko na rower ?
    Rower to stoi na przedwigwamiu
    A przy okazji - popatrz pan, jakie to teraz eleganckie maszty do wigwamów sprzedają!

  5. #5
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    604

    Domyślnie Odp: Roztocze na rowerze... czyli tropem cerkwi, malowniczych krzyży i innych atrakcj

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    A ten wigwam to tylko na rower ?
    bo jak dla człowieka to trochę przewiewny ?
    Lato jest, powietrza nigdy za dużo.
    Z tej perspektywy może nie wygląda, ale spałem już w niejeden deszcz i było OK.

  6. #6

    Domyślnie Odp: Roztocze na rowerze... czyli tropem cerkwi, malowniczych krzyży i innych atrakcj

    Rewelacyjna relacja, piękne zdjęcia. Tak sobie zajrzałem na sekundkę w przerwie w pracy i odleciałem :) Chciałoby się tam być. A sposób noclegowania ("nocleżenia"?) podziwiam. Zwierzaków i złych ludzi się nie obawiasz?

  7. #7
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    604

    Domyślnie Odp: Roztocze na rowerze... czyli tropem cerkwi, malowniczych krzyży i innych atrakcj

    Cytat Zamieszczone przez motylanoga Zobacz posta
    A sposób noclegowania ("nocleżenia"?) podziwiam. Zwierzaków i złych ludzi się nie obawiasz?
    Nie, przyzwyczajony jestem do spania w lesie.

  8. #8
    prowydnyk chaszczowy Awatar Browar
    Na forum od
    01.2006
    Rodem z
    Kraków
    Postów
    2,738

    Domyślnie Odp: Roztocze na rowerze... czyli tropem cerkwi, malowniczych krzyży i innych atrakcj

    Zwierz ludziom zła nie czyni, a źli ludzie po lesie się nie plączą.
    Pozdrav

  9. #9
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    604

    Domyślnie Odp: Roztocze na rowerze... czyli tropem cerkwi, malowniczych krzyży i innych atrakcj

    DZIEŃ 2 - Czwartek - 16 sierpnia


    Noc minęła spokojnie. O świcie spakowałem graty i zjechałem do źródełka i kaplicy. Pusto, cicho, tak jak lubię.



    Gorąca kawa, śniadanie, jakiś deser i gotowy do dalszej drogi. Jeszcze chwila na odsapnięcie i kilka fotografii.



    Dzień zapowiada się pogodnie. Wyjechałem na początek wsi Nowiny Horynieckie, zajrzałem na cmentarz wojenny. Nie udało mi się znaleźć krzyża Wittmanna, w sumie nie wiedziałem gdzie go szukać i zielsko duże. Jadę dalej.



    Docieram do uśpionego Horyńca i jadę do Radruża. Chyba najbardziej znanej roztoczańskej cerkwi. Cerkiew ładna, ale trochę jestem rozczarowany. Brama zamknięta, wejście za opłatą, jestem za wcześnie i nieczynne. No nic oglądam sobie zza muru.



    Obok klimatyczny cmentarz.



    Druga radrużańska cerkiew.



    Wracam w stronę Horyńca. Zbaczam do wioski Krzywe z cichą nadzieją odnalezienia cmentarza i ruiny dzwonnicy. Znowu się nie udało, chyba brak samozaparcia.



    Jadę przez Podemszczyznę. Mijam pochowane tu i ówdzie kamienne krzyże...





    ...i leśny cmentarz.



    Wkrótce opuszczam asfalt i śmigam leśnymi drogami.



    Dotarłem do Gorajca i kolejnej cerkwi.





    Zrobiłem dużą pętelkę i docieram do Chotylubia. Oczywiście nie może zabraknąć cerkwi i cmentarza.





    Bruśnieńska chata...



    Jeszcze jedną cerkiew tego dnia odwiedziłem, w Nowym Bruśnie.



    Niedaleko cerkwi postój przy wiejskim sklepie, mały, kameralny, taki jaki lubię. Piwo smakowało wyśmienicie. W pobliżu gawędzili na różne tematy miejscowi oraz siedziała również trójka turystów na rowerach na lekko. Jedna z tych osób wyglądała jakoś znajomo. Miała ciemne okulary i kaszkiet ale wtedy byłem pewny na 80% że to Robert Korzeniowski. Upewniłem się dalej na cmentarzu w Starym Bruśnie, gdzie zamieniłem kilka zdań przy ponownym spotkaniu. Kameralny sklepik przy ulicy:



    Cmentarz w Starym Bruśnie. Jeden z ładniejszych jakie widziałem.





    Zjeżdżam w głąb lasu starą zarośniętą drogą. Podobno gdzieś tutaj jest ruina kapliczki nad Bruśnianką. Pokrzywy po pas, wszędzie zielsko. Marne szanse bez dogłębnej penetracji. Szukam sobie fajnego miejsca nad potoczkiem. Gruntowna kąpiel odmładza o dziesięć lat.



    Wykąpany, najedzony łażę sobie korytem rzeczki i w końcu coś udaje mi się znaleźć. Kapliczkę w ruinie dobija natura powalonymi drzewami.





    Rozbijam obóz.



    Zbliża się wieczór. Z nieba zaczyna kapać. Czas na leżakowanie w śpiworze.



    W nocy deszcz się ustabilizował, czyli pada konkretnie. Lubię spać przy dźwiękach deszczu.

    C.D.N.

  10. #10
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    3,621

    Domyślnie Odp: Roztocze na rowerze... czyli tropem cerkwi, malowniczych krzyży i innych atrakcj

    Szkoda, że nie udało Ci się znaleźć dzwonnicy w Krzywem. Kiedyś z iaa i Wojtkiem Pyszem udało nam się ją po zawziętych poszukiwaniach zlokalizować, bardzo jestem ciekawy w jakim stanie jest obecnie. A raczej czy w ogóle jeszcze jest...

    Czterech panów B.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Śladami bruśnieńskich kamieniarzy, czyli rowerem przez Roztocze Wschodnie
    Przez Wojtek Pysz w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 72
    Ostatni post / autor: 07-02-2017, 19:49
  2. Zimowe Roztocze, czyli za trzema górami i trzema lasami
    Przez Wojtek Pysz w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 16
    Ostatni post / autor: 05-02-2017, 16:32
  3. Śladem krzyży pokutnych
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 24
    Ostatni post / autor: 24-03-2015, 11:40
  4. Szlakiem wiat, cerkwi i pylistych dróg czyli Beskid Niski objazdowo
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 17
    Ostatni post / autor: 22-07-2014, 15:07
  5. O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z pobytu w
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 56
    Ostatni post / autor: 09-12-2008, 18:49

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •