Kapuściane góry, co?

Otóż czy Ci się to podoba czy nie część Bieszczadów od lat określa się nazwą Bieszczady Wysokie. A że one nie sięgają nawet 1400 m npm? No nie sięgają, i co z tego? Bukowe Berdo jest rzeczywiście trudniej dostępne niż np. Szeroki Wierch, nawet bardzo doświadczony - w dosłownym znaczeniu - wspinacz wysokogórski miałby spory problem aby dostać się w wysokie (tak, wysokie!) partie Bukowego Berda w podanym w artykule czasie (1 godzina). Spróbuj kiedyś.

Nie ma nic "rozkładającego na łopatki" w określeniu "najtrudniej dostępne", w kontekście Bieszczadów rozumie się tu nie trudności techniczne a czas potrzebny do dotarcia w określone miejsce.

I jeszcze "wspinaczka" na Bukowe Berdo... Ja się zawsze wspinam nawet na znacznie niższe szczyty. Wspinałem się na przykład w Beskidzie Niskim na Wysokie (sic!, 657 m npm), i to z sukcesem! Nie podpieram się z reguły rękami (choć i to się czasem trafia), nie wpinam w uprząż, nie asekuruję. Ale i tak się wspinam! Jednym ze słownikowych znaczeń tego słowa jest "prowadzenie w górę", skoro wspinać może się droga może i bartolomeo I Goprowiec w Bieszczadach też. To prawa, że jedną z technicznych definicji wspinaczki jest zdobywanie wysokości przy pomocy nie tylko nóg ale i rąk, ale to tylko jedno ze znaczeń.

Jedyne do czego można byłoby się złośliwie przyczepić to "teren wysokogórski", ale jedynie złośliwie i jedynie przyczepić

W relacji z akcji ratunkowej GOPR nie ma, moim zdaniem, nic "rozkładającego na łopatki".