W moim przypadku ten element zawsze występuje! Tylko raz, jak kończyłem niebieski szlak, doszedłem do domu na piechotęAle to i tak była jednodniówka i to dość krótka. A taka... hmmm... takie... przejście
przez Borżawę w tym roku wymagało dojazdu autobusem do Lwowa a potem pociągiem do Wołowca. Jak nic jest element dotarcia w rejon docelowy, wyprawa bez dwóch zdań. Ale ekspedycją bym tego nie nazwał
A tak poważnie (czasem chyba można): czy to rzeczywiście jest powód do opluwania piwem jak ktoś powie, że zrobił wyprawę po Bieszczadach Wschodnich? Albo i... Zachodnich?![]()



Odpowiedz z cytatem