Kupuję więc bilety za 25 Hrywien za osobę i dalej wyruszamy pociągiem. Wcześniej pytam pewnego pana z którego toru oraz w którym kierunku odjeżdża pociąg. Facet niesamowicie chętny do pomocy, trochę po polsku, trochę po ukraińsku karze nam iść za nim. I jedziemy już razem on do Turki my zaś dalej do Sianek. Człowiek ten opowiada nam historię swojego życia, jak to był i wiele lat temu pracował w Polsce, mieszkał u kobiety pod Warszawą z którą się związał etc etc. Czasem też milczy, wtedy jakoś łatwiej obserwować zmieniające się krajobrazy, im dalej tym bardziej górzyste i piękniejsze. Co jakiś czas można też zobaczyć złote dach cerkwi czy też cerkiewek.
W pociągu zaś gwar jak w ulu i nawet się nam to podoba. Dla mnie jest to podróż w czasie. Pamiętam jeszcze te brudne, zaniedbane pociągi z Polski z lat 80 i późniejszych. W Turce wysiada mnóstwo ludzi ale też tyle samo lub więcej wsiada z przedziwnymi zakupami z ichniejszych magazynów (ze 100 l beczką, z materiałami budowlanymi czy też zwykłą spożywką) Od razu widać, że jadą gdzieś na wieś. No i około 12 dojeżdżamy do Sianek. Po drodze jeszcze w niektórych miejscach widzimy oznaki padającego deszczu.
IMGP6135res.jpgIMGP6138res.jpgIMGP6140res.jpgIMGP6141res.jpgIMGP6142res.jpgIMGP6145res.jpg