Lutek to wieloletni gospodarz schroniska i zarazem człowiek-legenda. Droga do schroniska nazywana była końską drogą bo Lutek, kiedyś tam, dorobił się konia.
Następnie Lutek jeździł swoim gazem i w tym celu poprawił drogę detem(spychaczem). Det czasami stał na połoninie. Droga była tak sprytnie pogłębiona żeby samochód się nie stoczył, najwyżej przechylił na bok i oparł o burtę.
To było bardzo praktyczne z tego powodu, że Lucjan wszędzie miał znajomych z którymi pił herbatę.
Jego ulubiona herbata pachniała żubrową trawą.
Nie mówię, że Lutek takiej już nie pije, a gdy ją pił to głównie dlatego, że standardowe herbaty były oszukiwane, żubrowa nie.
Wokół schroniska w ostatnich latach w lecie śmierdziało wychodkiem, a po lecie w środku było zimno i ponuro( także z powodu braku Lutka).


Odpowiedz z cytatem