Ten Kania dobrze potrafi wyrazić, co czuje. W mojej głowie takie stwierdzenie zawsze siedziało, ale nigdy nie wpadłem na pomysł, by to napisać.
A teraz opowiadam, co było dalej. Już o 8:00 jedziemy w górę doliną Paniszczówki, potem stokiem nad Zatoką Potoku Czarnego a po lewej widać Chrewt.
O 8:15 spotykamy jakąś zwierzynę, potem miejsce, z którego strzela się do zwierzyny.
Mijamy w dole po prawej dawną wieś Paniszczów, potem gdzieś tam w dole po lewej Sokole, podjeżdżamy pod Łabiska. Po drodze trafiło się dużo błota. Praktyka wykazała, że jakich dobrych i drogich hamulców by rower nie miał, to i tak w błocie nie zahamują. A kto by miał inne zdanie, będzie wyglądał tak, jak ja tego dnia i jakim mnie widziano po południu w Lutowiskach i wieczorem na Otrycie. Fotografa przy tym nie było. Zjeżdżamy do Teleśnicy Oszwarowej.
Tuż po 10 meldujemy się w sklepie, gdzie kupujemy coś do jedzenia i picia. Część zakupów została skonsumowana na miejscu przy wygodnym stoliku pod dachem.



Odpowiedz z cytatem