Zapewne kolega Ciepły zaopatrzył się w dwie butelki piwa i nas przegapił;-)
A my tymczasem zjeżdżamy do Żłobka. Tutaj zaczynał się przed-przedostatni RIMB.
Potem, po morderczym podjeździe znajdujemy się na widokowym miejscu, z którego mamy widok. Chyba na Bieszczady.
Potem, po szalonym zjeździe zatrzymujemy się przy takim kościele.
Paweł idzie na chwile do proboszcza a ja sobie czytam wszystkie tablice i ogłoszenia. Najbardziej utkwił mi w pamięci ten fragment historii kościoła, w którym wspomina się o poprzednich świątyniach:
W Lutowiskach wstąpiliśmy do Gospody Pod Żubrem na obiad. Zamówiliśmy jakieś regionalne dania, które dało się zjeść (to u mnie bardzo wysoki stopień oceny pożywienia). Na parkingu spotkaliśmy Zbyszka, który zdziwił się moimi brudnymi spodniami. Opowiedziałem mu, że teraz taka moda i za niewielka opłata jemu też możemy pobrudzić
Na koniec trzeba było wyjechać/wypchać rowery na Otryt.
![]()



Odpowiedz z cytatem