DZIEŃ 7 - 20 października - Sobota
W nocy pada, ranek mglisty, góry w chmurach. Nie pchamy się już na pasmo Ihrowca, kierujemy się do Osmołody. Kilka godzin przez las...
...i różne błota.
W końcu lądujemy na szutrowej drodze na dnie doliny.
Jeszcze kilka kilometrów. Mijamy kolejne miejsce gdzie stało schronisko, tzw. "Na Jali".
Postój na posiłek przy napotkanych stołach umilają nam gustowne grzybki.
W końcu docieramy do punktu wyjścia. Osmołoda wita nas pochmurną pogodą.
Nowa linia wózków dziecięcych.
U Wiktora tym razem zastajemy wolne pokoje. Ja taszczę plecaki na salony, towarzysze lecą do wsi polować na sklep, jedzenie nam już całe wyszło. Podobno sklep który jest w rozbudowie działa, tylko trzeba się zakręcić. Właścicielka sprzedała towar z własnej domowej kuchni zawalonej sklepowym towarem.![]()
U Wiktora oprócz nas nocuje polska ekipa która dopiero startuje. Współczujemy, bo prognozy mają deszczowo-śnieżne.
Z rana odpalamy nasz czterokołowy wehikuł i próbujemy wyjechać z gór, co nie jest łatwe. Ponad 2 godziny zanim dojechaliśmy do normalnej drogi.
Jeszcze w Krościenku postój na granicy 2,5 godziny i już po polskich luksusowych drogach wracamy do domu.
Wyprawa udana. Kilku napotkanych turystów pierwszego dnia i kilku ostatniego na ostatniej prostej. Poza tym my i góry.
KONIEC










Odpowiedz z cytatem