c.d.
- Zsiadł z konia i oddał go pod opiekę stajennego posługacza . Przybył do rzadko przez siebie odwiedzanej zajezdnej przytuły
Posadowiona była przy odległym i niezbyt bezpiecznym trakcie . Nawiedzana przez
różnego autoramentu gości , wśród których nie brakowało i takich , którym przy
narodzeniu nie przyświecały zbyt jasne gwiazdy.
- Witajcie szlachetny Beczu – zajezdnik poznał go i gnąc się w ukłonach zamaszyście
zapraszał do środka .- Przy szynkwasie spocznę tymczasem – Jurko sadowił się przy zajezdnej ladzie -
słów kilka chętnie zamieniłbym z wami .- Śmiało panie , siadajcie gdzie wola wasza , już wam wieczerze naszykować karzę .
Tymczasem miodu , trójniaka mego sycenia , pokosztujcie .
Z pod lady wydobył omszały gliniany gąsiorek i ulał przybyszowi słuszną miarkę .
Jurko , dyskretnie począł lustrować zgromadzonych w izbie biesiadników .
Grupa zapewne miejscowych kmieci , głośno rozprawiających o zaletach swoich koni.
Wyglądało na to że opijali jakiś handel , który nie mógł odbyć się bez rozpicia kilku
kwaterek siwuchy .
W ciszy i w powadze posilali się trzej stateczni jegomoście , zapewne kupcy , udający
się gdzieś daleko zakupić lub też sprzedać swój towar .
Tam gdzie światło świec słabiej rozpraszało zalegający izbę mrok przycupnęło dwóch
marnie odzianych włóczęgów . Z nad szklanic z cienkim tanim piwem rzucali szybkie
spojrzenia taksując obecnych biesiadników .
Z wielką chęcią zapewne zważyli by im mieszki i sakiewki , gdyby tylko nadarzyła
się sposobność ku temu .- Kim jest tamten jegomość – zaradnik ruchem głowy wskazał samotnie siedzącego
w ciemnym kącie .
Zaciekawiło go to że gospodarz pijąc ze swojej szklanicy , drugą postawił naprzeciwko.
Jakimś niepojętym sposobem z obu naczyń ubywało złocistego trunku.
- Ten to stary Ostapczuk , przychodzi tu ze swoim wychowankiem , tamten niewidzialny
bywa ale piwo , tak jak i widziany gość spija .
Nie przepadam za nimi bo mimo że stary płaci za wszystko , nie zdarzyło się jeszcze
żebym , otrzymaną od niego srebrną monetę , nazajutrz odnalazł .
Co ja nie wymyślałem , zamykałem w skrzyni , spałem z sakiewką zawierającą zapłatę .
Wszystko na nic , nic nie pomaga , moneta niezmiennie znika i przepada .
Dobrze chociaż że wiele nie piją , jeno po szklanicy .- To inkluz , taka właśnie szatańska moneta , wychowanki moc nad nią mają toteż gospodarz
nią obdarowany nigdy niedostatku nie zaznaje .- Jest jakaś rada na to ? Bo strat już nie zliczę a dowieść mojej szkody nie potrafię .
- Gdy wam dzisiaj tym inkluzem zapłaci , ukryjcie go w soli .
Tej jak wiadomo , sługa Ostapczuka nie znosi , więc srebra w nocy nie odzyska .
Rano kupcom odjeżdżającym ją wydajcie i niech jedzie gdzieś , gdzie już nikomu
szkodzić nie będzie .
To jedyny znany mi sposób .- Ech , żebyście tylko rację mieli – zatroskany zajezdnik nalał Beczowi kolejną miarkę
wybornej miodowej nalewki .
Tymczasem gospodarz popijający ze swoim niewidocznym towarzyszem , dokończył
złocisty trunek , wziął drugą również pustą szklanicę i odstawił na zajezdną ladę.
Obok położył brzęczącą monetę i nie czekając na resztę , skierował się do wyjścia .
Ucichł gwar w izbie i wszyscy w milczeniu , spojrzeniami rzucanymi przez ramie
obserwowali wychodzącego .
Niepojętym sposobem zanim doszedł do ciężkich zajezdnych drzwi , te same rozwarły
się przed nim , po czym wyszedł nie trudząc się ich zamknięciem . Uszedł już kilka
kroków zapewne , gdy odrzwia zatrzasnęły się z hukiem.
Przez dobrą chwilę w pomieszczeniu cicho szeptano ,zanim zwykły gwar znów zlał
się w jeden , zwyczajny w takich przybytkach szum .- Rady waszej posłucham – zajezdnik upychał otrzymaną sztukę srebra w drewniane naczynie
wypełnione solą .- Jutro , jeżeli ocaleje w świat ją wyprawię .


Odpowiedz z cytatem