może jeszcze jakiś fragmencik :
- Dajna , piwo się grzeje na piecu , przypilnuj , dopraw i przynieś gościowi – zajezdnik
zbliżył się do ławy i uścisnął dłonie zaradnika .- Pomówić z wami chciałem i jak zwykle o poradę prosić – przysiadł naprzeciwko i
wyłuszczał nurtujący go bolesny przypadek.- Onegdaj , gromadząc zapasy na zimę , spory wór ze zbożem jakoś tak nieszczęśliwie
podniosłem . Ból srogi w okolicy kręgosłupa poczułem , doskwiera mi już dość długo
i mimo że zelżał to całkiem ustąpić nie chce .
Ruszam się przez to już nie tak żwawo jak dawniej a i nie podniosę tyle co kiedyś .- Tak , tak , częsta to przypadłość u ludzi wielce utrudzonych pracą . Macie tu – Jurko
już szukał w swej przepastnej torbie podróżnej - siemie lniane , które po zmieleniu
i ugotowaniu – przykładajcie .
Równie dobre są podgotowane plastry cebuli jako okład stosowane .
Uważajcie co by was nie przewiało , zwłaszcza spoconego. Są to sposoby doraźne mające
szybką ulgę przynieść i ból ukoić . Na dłuższe leczenie najbardziej sposobna będzie
owcza skóra , czysta i dobrze wyprawiona .
Pościelicie ja sobie w łożu , pod prześcieradłem , włosem do góry układając .
Spać się też na niej starajcie , już na zawsze .- Mam ci ja tych skór sporo – zajezdnik podniósł się ociężale – od dawna owce trzymam .
Tymczasem cebuli na okład sparzę a wam Beczu stokrotne dzięki , rady wasze jak zwykle
nieocenione i pomocne .
Podążył do swojej kuchni mijając córkę niosącą garnuch , pachnącego ciemnego piwa.- Postawiła przed gościem , usiadła naprzeciwko i wlepiła roziskrzone spojrzenie w zaradnika.
- Panie Beczu , od Sławka wiem o waszych przejściach i przygodach z topielicą , spotkaliście
ją jeszcze kiedyś ? Bardzo was proszę , opowiedzcie . Czasu do snu jeszcze sporo , opowiecie ? Z nadzieją w oczach szybko chwyciła i uścisnęła dłoń przybysza.- Znając Banduryka na pewno przygodę mą , pięknie ubrał i przyozdobił , gdzież mi się
z nim równać w bajdurzeniu .- Po tej niezbyt miło przeze mnie wspominanej przeprawie, trzeba ci wiedzieć że omijałem
te tereny , często nadkładając drogi . Za pazuchą nosiłem wysuszony piołun , mając na uwadze jego moc w odstraszaniu wodnych stworzeń . Z czasem wykruszył się i utraciłem
go trzepiąc z podróżnego kurzu sukmanę . Nie zwróciło to mojej uwagi jako że o zdarzeniu
powoli zapomniałem .
Pewnego razu po trzech lub czterech latach , przejeżdżałem przez oną okolicę i trochę się
śpiesząc postanowiłem nie nadkładać drogi . Podążałem przez podmokłe zarośla i uroczyska
jakich nie brak wokół tamtejszych starorzeczy .
Było już po południu i po moczarach snuć się zaczęły mgły przedwieczorne . Koń strzygąc
uszami , nie ponaglany raźno podążał nikłą ścieżyną . Przyznam że zacząłem żałować
obranej pochopnie drogi . Ale odwrotu nie było .
Tymczasem luźne tumany mgły poczęły kłębić się wokół nas , drażniąc mojego wierzchowca a mnie zimnym tchnieniem przyprawiać o ciarki , przebiegające po plecach.
Mgliste strzępy zaczęły przybierać ludzkie postacie i otaczać nas coraz ciaśniejszym
kręgiem . Dało zauważyć się jakby zwiewne kobiety ale o odpychających upiornych
twarzach .
Dwie z nich – Jurko przerwał , podniósł garnuch i pociągnął spory łyk piwa – chwyciły
mego rumaka za uzdę , inne uczepiły się strzemion , zamierzając wstrzymać nas a następnie
zapewne powalić .
Zrozumiałem że jeśli upadniemy to już niechybnie po nas , poderwałem konia jak do skoku
i dźgnąłem go w bok ostrogami . Mój wierzchowiec wspiąwszy się na tylne nogi , potrząsnął potężnie łbem , po czym pomknął niczym z łuku wypuszczona strzała .
Z całych sił starając się nie spaść z galopującego rumaka , umykaliśmy z przeklętych
mokradeł . Gdzieś za sobą usłyszałem miłosne – mój ci ty Jurko – po czym rozległ się
przeraźliwy , głośny śmiech .- Od tej pory , wierz mi naprawdę staram się omijać te topieliska .
- Aż się sama wystraszyłam waszej opowieści – Dajna zerwała się żwawo .
- Posłanie wam na ławie zaraz naszykuję.


Odpowiedz z cytatem