Czwartek - 14 lutego
Z rana lądujemy w Berehach Górnych. W planach powrót do Wetliny przez Połoninę Wetlińską. Zanim zaczęliśmy się wspinać zajrzałem na pobliski cmentarz.
Czas zdobywać wysokość, szlak lekko przedeptany, tłumy tędy raczej nie chodzą.
Pierwsze widoki:
Im wyżej tym las pięknieje. Coraz więcej szadzi.
Śniegu mogłoby być trochę więcej, by całkiem pochować paskudne barierki itp.
Wyższe partie gór spowite w chmurach.
Mrozu wielkiego nie ma, kilka stopni na minusie, ale wieje porwisty wiatr. Temperatura odczuwalna pewnie z kilkanaście na minusie. Do Chatki Puchatka nie spotkaliśmy innych turystów.
Przy samym schronisku kręci się trochę turystów, którzy wdrapali się tu najkrótszą drogą z przełęczy.
Ruszamy w dalszą drogę grzbietem połoniny. Trzeba pilnować śladów i tyczek, mało przedeptane i widoczność niewielka.
Klimat zimowej wędrówki...
I magiczny las...
kolejnych ludzi spotykamy na przełęczy Orłowicza. Teraz już tylko w dół, schodzimy do Wetliny i wychodzimy z chmur. Pojawiają się nawet promienie słońca.
Pierwszy głód łażenia po górach zaspokojony. Jutro kolejna trasa.
C.D.N.














Odpowiedz z cytatem