Wędrówka w górę jest błyskawiczna, mija mnie tylko trzech młodych chłopaków i jeszcze ktoś tamAle po wyjściu na połoninę nic a nic mnie to nie martwi! Słońce jeszcze niewysoko, mijają dopiero dwie godziny od wschodu.
Po chwili okazuje się jednak, że nie cały czas będzie tak pięknie świeciło. Przez obniżenie w paśmie granicznym pomiędzy Wielką Rawką a Przełęczą Bukowską napływa z Ukrainy takie jakieś białe kłębowisko. I jak się rozpędzi odcina mnie od widoków. Kopa Bukowska podczas podejścia na Tarnicę chwilami wygląda tak:
a za moment tak:
Halicz i Rozsypaniec nie wychylają się z mgły nawet na moment choć przyglądam się im uważnie ze szczytu Tarnicy chyba z pół godziny. Po cichu myślałem o pętelce przez Przełęcz Bukowską, ewentualnie o zdobyciu Rozsypańca i powrocie przez Przełęcz pod Tarnicą - ale jak można tracić takie słońce i włazić na kilka godzin w mgłę? Chyba trzeba wracać... Na Przełęczy pod Tarnicą znów atakuje mnie tuman ze wschodu
Nie odpuszcza też na Tarniczce. Bo co prawda wracam, ale przez Szeroki Wierch
![]()






Odpowiedz z cytatem