Cytat Zamieszczone przez buba Zobacz posta
ale mozna sie bylo w pracy opierdzielac!!!!
Szczerze - to nie ceniłam sobie aż tak bardzo opierdzialania w pracy.
O wiele, wiele bardziej lubię swoją dzisiejszą pracę, kiedy robię rzeczy, które mogą być dla kogoś przydatne i tak wprost mówiąc czuję się potrzebna.

Ale fakt, że w komunie pracowałam krótko i na szczęście nie przyzwyczaiłam się specjalnie do opierdzielania.

Cytat Zamieszczone przez buba Zobacz posta
"czy sie stoi czy sie lezy...." tak to bylo?
Wyjątkowo tego powiedzonka nie lubię i nigdy nie było moją dewizą.
Również w komunie, kiedy zarabiałam marnie starałam się pracować najlepiej jak umiałam, ale faktem było, że mój ówczesny pracodawca (państwowy) nie zawsze ową pracę zapewniał. Bywało tak, że na cały dzień (8 godz.) miałam tylko 30 min. pracy, z powodu złej organizacji.
Mnie to wyjątkowo wkurzało.


Cytat Zamieszczone przez buba Zobacz posta
no sa... ale o ile mniej niz kiedys... i duza czesc przeradza sie w pensjonaty- wystarczy przesledzic losy duzej czesci sudeckich chatek... i w malo juz ktorej mozna znalezc odkryte palenisko...
Sudety są dla mnie specyficzne i jakoś za nimi specjalnie nie przepadam.
Aczkolwiek mają bogatą i ciekawą historię, znam ludzi, którzy się Sudetami pasjonują, ale dla mnie nie są wystarczajaco "swojskie".

To już na prawdę o wiele bardziej "u siebie" czuję się w górach na Ukrainie - taki typ zabudowy, takie polne drogi jakie mi właśnie odpowiadają.

To oczywiście wynika z osadnictwa wołoskiego itd, itd. można na ten temat sporo pisać. A ja po prostu kocham pasterskie płaje przewijające się przez grzbiety zawsze taką trasą, że podejście będzie najlżejsze.
I te drogi, które nie muszą być brukowane (jak w Sudetach) aby były świetne do wędrówki.

Losów sudeckich chatek nie śledzę.

Natomiast po otwarciu granicy ze Słowacją razem z kolegami znaleźliśmy na Słowacji - 1 km od polskiej granicy takie miejscówki - cud-miód.
Lepsze niż jakiekolwiek chatki.
Tzn. one tam były cały czas, ale dla nas były odległe o jakieś 50 km (bo akurat tam nie było przejścia granicznego), a teraz są kilka km.
W nieco bardziej odległych od granicy miejscach, też na Słowacji znam takich chatek nieco więcej.

Ale o tym ewentualnie na pw, zgodnie z zasadami forum.

Pozdrowienia

Basia