Pokaż wyniki od 1 do 10 z 16

Wątek: 200 km rowerem tak czy nie.

Mieszany widok

  1. #1
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    5,249

    Domyślnie Odp: 200 km rowerem tak czy nie.

    Fajny watek się rozpoczął, o którym już dawno myślałem
    ale Waldi piszesz :
    Tez złapałem kapcia przy zjeździe z Żebraka w stronę Mikowa.Gdyby nie pompka i zapasowa dętka pewnie czekał by mnie marsz w spiekocie do najbliższych zabudowań.
    Wojtej P. o podobnych historiach piał na forum i fajnie
    bo podróż rowerem to nie tylko sam miód ale i problemy techniczne z którymi sobie trzeba poradzić.
    Klarownie rozwinąłeś temat 200 km i z przyjemnością go przeczytałem.
    p.s pozdrowienia od niedzielnego rowerownika

  2. #2
    prowydnyk chaszczowy Awatar Browar
    Na forum od
    01.2006
    Rodem z
    Kraków
    Postów
    2,834

    Domyślnie Odp: 200 km rowerem tak czy nie.

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Wojtej P. o podobnych historiach piał na forum i fajnie
    bo podróż rowerem to nie tylko sam miód ale i problemy techniczne z którymi sobie trzeba poradzić.
    Miałem w Bieszczadzie trzy ciekawe awarie.
    Podczas zjazdu z Żebraka zgubiłem jedną z pięciu śrub mocujących przednią tarczę do korby.Tarcza się wtedy wygina,nie da się naciskać na pedały.Całe szczęście w Diablogrodzie wygarnąłem podchmielonego mechanika z wesela i dopasowaliśmy jakąś drobnozwojową śrubę.Tego samego dnia chyba za karę pogubiłem się na Hyrczy i do Łopienki dolazłem potokiem,to był dopiero hardkor :)
    Od północy też tego samego dnia dojeżdżał mój kumpel na świeżo zakupionym Mustangu - taki polski pseudo bajk.Spotkaliśmy się na Jaworcu,koleś miał smutną minę.Okazało się że źle zmienił bieg,skrzyżował łańcuch,zadał z kopyta bez opanowania i ... zgiął tylną piastę o mało nie wyrywając wielotrybu.Zonk,wydawało się koniec wyprawy.Ale następnego dnia położyliśmy piastę na pieńku do rąbania,od góry przyłożyłem kołek bukowy i zadałem z młota - piasta się wyprostowała na tyle żeby dało się jechać.Obaj byliśmy zdumieni sukcesem,he he.
    Trzecia awaria była widowiskowa.Jechałem za koleżanką w Tworylnem, koło strażnicy.Nagle dupło,spod jej koła wypadła chmura,zupełnie tak,jakby najechała na minę.Taka była zresztą moja pierwsza myśl Eksplodowała dętka i opona.Dętka wymieniona ale opona była rozdarta na pięciu centymetrach,wzdłuż felgi.Sytuację uratowała butelka PET,wyciąłem z niej prostokąt i owinąłem dętkę w miejscu rozerwania opony.Zadziałało elegancko.
    Pozdrawiam Rowersów
    Pozdrav

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar WALDI
    Na forum od
    12.2004
    Rodem z
    z pięknej krainy
    Postów
    220

    Domyślnie Odp: 200 km rowerem tak czy nie.

    No to i ja dorzucę coś od siebie ,a o czym już krótko wcześniej wspomniałem.
    Działo się to już kilka ładnych lat temu ale w pamięci pozostało.

    Z archiwum
    Od jakiegoś czasu przymierzałem się do objechania tej trasy ale jakoś spychałem to
    na dalszy plan.Wczoraj wreszcie zdecydowałem że pojadę.Pogoda zapowiadała się
    ładna chociaż po południu miały przechodzić burze.Obliczyłem sobie czas że
    wyjeżdżając o 6 rano powinienem objechać trasę zanim deszcz mnie dopadnie.
    Tym razem góral jedynie wchodził w rachubę gdyż spory kawałek nie nadawał się
    na szosówkę.Tak się składa żeby 50km przejechać po bezdrożach muszę 150
    wykręcić po asfalcie aby tam w ogóle dojechać.
    Skupię się jedynie na tym leśnym odcinku bo tam się wszystko rozegrało.

    Mapka może pomóc w prześledzenia trasy jazdy.
    www.twojebieszczady.pl/mapa-on/biesz1.php
    Sanok-Ustrzyki Dolne-Lutowiska-Stuposiany-Wilcza Góra-Czerenna-Jasionów-
    Tarnawa Niżna Muczne-Lutowiska i powrót do domu tą samą drogą.

    Na piątym kilometrze tej leśnej drogi za Czerenną usłyszałem zgrzyt i rower
    stanął w miejscu.Patrzę co się dzieje bo wszystko do tej pory sprawowało się
    bez zarzutu.
    Oczywiście przerzutka tylna zmielona pomiędzy szprychami.Rolki tulejki i
    całość w rozsypce(nie wszystko odszukałem)Najechałem na gałęzie pozostawione
    przez drwali w czasie ścinki drewna.W pierwszej chwili wydawało mi sie że to
    sen.Sam na jeszcze nieznanej trasie z dala od cywilizacji.W tył czy przód to
    parę km do najbliższych zabudowań.Przez głowę przebiegły myśli że koło mnie mogą
    być jedynie niedźwiedzie lub wilki.Zastanawiałem się czy mogę liczyć na
    czyjąś pomoc i doszedłem do wniosku że niestety ale tylko na siebie.Miałem
    nadzieję że jakiś samochód z drewnem będzie jechał i mnie podwiezie.
    Zadecydowałem że idę do przodu.Pod góry pcham ,a z góry podjeżdżam.Kto tu był
    wie że odcinków równych nie ma. Jedynie góra i dół,góra,dół.

    Po kilku podejściach z buta (i tutaj muszę wtrącić).
    Dwa tyg temu kupiłem zestaw narzędzi w scyzoryku,a tam skuwacz do
    łańcucha.Wydaje się to nie prawdopodobne ale przez 16 lat kręcenia po raz
    pierwszy go ze sobą zabrałem.Nigdy wcześniej nie zerwałem łańcucha i był mi
    nie potrzebny.
    Zdecydowałem że będę skracał łańcuch i zrobię go na ostro.Teraz jaką decyzję
    podjąć.Co z przodu,a co z tyłu w perspektywie wiele podjazdów w terenie i po
    szosie,a także sporo po prostej.Decyzja padła na 32 przód i 15 tył.Skupiłem
    się na tym że pod niektóre góry podchodzę ale za to wolę mieć mniejszy młynek
    na prostych.W perspektywie 100km drogi powrotnej już myślałem że zobaczę
    gwiazdy na niebie gdy dojadę(dojdę) do chatki. Najgorsze w tej sytuacji dopiero miało nadejść.Nade mną gromadziły się czarne chmury i perspektywa drałowania po błocie zanim do asfaltu dotrę była nie sympatyczna.Po raz drugi los się uśmiechną do mnie bo padać zaczęło gdy do Mucznego dojeżdżałem.
    Tak w nawiasie dodam ale ta cała sytuacja dodała mi taki przypływ energii że
    ani razu z roweru nie zszedłem mimo że na trasie sporo trudnych podjazdów było oto
    jeden z nich.
    www.podjazdy.ovh.org/ostre1.html
    Sam się sobie dziwiłem że w tym nieszczęściu taki fart no i fajna przygoda na
    ostrym kole. Grunt to się nie poddawać.
    Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło no i mimo wszystko trzeba troszkę
    główkować aby wyjść z opresji.
    Ostatnio edytowane przez WALDI ; 22-08-2011 o 21:45

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Zjazd rowerem z Przełęczy Żebrak
    Przez andrzej627 w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 38
    Ostatni post / autor: 09-03-2015, 22:16
  2. Dlaczego tak nie ma w Bieszczadach ?
    Przez Henek w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 80
    Ostatni post / autor: 06-05-2009, 18:57
  3. Czy tak musi być.?
    Przez WALDI w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 09-07-2006, 11:33
  4. Czy tylko ja tak mam?
    Przez T.B. w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 22-07-2003, 15:42

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •