Fajny watek się rozpoczął, o którym już dawno myślałem
ale Waldi piszesz :
Wojtej P. o podobnych historiach piał na forum i fajnieTez złapałem kapcia przy zjeździe z Żebraka w stronę Mikowa.Gdyby nie pompka i zapasowa dętka pewnie czekał by mnie marsz w spiekocie do najbliższych zabudowań.
bo podróż rowerem to nie tylko sam miód ale i problemy techniczne z którymi sobie trzeba poradzić.
Klarownie rozwinąłeś temat 200 km i z przyjemnością go przeczytałem.
p.s pozdrowienia od niedzielnego rowerownika


Odpowiedz z cytatem
Eksplodowała dętka i opona.Dętka wymieniona ale opona była rozdarta na pięciu centymetrach,wzdłuż felgi.Sytuację uratowała butelka PET,wyciąłem z niej prostokąt i owinąłem dętkę w miejscu rozerwania opony.Zadziałało elegancko.