Cytat Zamieszczone przez Browar Zobacz posta
Tydzień temu badałem najdłuższe tunele kolejowe w PL pod Małym Wołowcem, zaczynają się za stacją Jedlina Górna i tamże zaliczyłem klasyczny opad szczeny - przejście podziemne pod pojedynczym torem. Myślałem że tylko Niemcy mieli za dużo kasy

A ten regionalny produkt smaczny? Nie trafiłem jeszcze na niego.
No proszę, okazuje się że temat tunelowy też może być inspirujący
a co do produktu regionalnego to smakował jak zwyczajny pils, a więc ani nie powalił, ani nie odrzucił, jednak regionalną nazwę miał

Cytat Zamieszczone przez tomas pablo Zobacz posta
jak nie byłeś -polecam Potok-Sanderki (kawałek za Józefowem) ,fajne pieczary-sztolnie ( włażenie na własne ryzyko ! ) , fajne są też labirynty jarów Topólcza -Kawęczynek k/ Szczebrzeszyna
Jak się kiedyś jeszcze tam zaplączę (pewnie już samochodowo) nie omieszkam skorzystać

Cytat Zamieszczone przez Pyra.57 Zobacz posta
Jak będziesz w Zamościu spróbuj produktu pod nazwą zamojskie występuje w trzech smakach: jasne, pszeniczne i ciemne. Cena wysoka ale grzechu warte. Kosztowałem w lipcu, na starówce smakowało wyśmienicie.
Jasne i ciemne mnie nie rajcuje, ale pszenicznemu nie odpuszczę.
-----
Patrząc na plażowiczów wyciągnąłem mapę. Co tu ciekawego jest w pobliżu ?
O jakieś małe miasteczko !
Józefów - całkiem fajna nazwa , pewnie też mają tam jakieś zabytki. Nie wiem bo nigdy nie byłem, to juz jest powód aby tam się wybrać. To ledwie z 10 kilometrów, trzeba skręcić w prawo i asfaltowymi wiejskimi dróżkami dojadę.
Gdy już tak zadecydowałem zaintrygował mnie trotuar budowany wzdłuż zalewu. Trzeba go sprawdzić dokąd zmierza. I tym sposobem zamiast w prawo skręciłem w lewo aby przejechać się świerzo stworzonym chodniczkiem. Pech chciał , że po iluś tam metrach chodniczek się skończył i wylądowałem w piasku zmieszanym z cementem co miało być podłożem pod dalsze działanie.
Dzielnie pcham rower po tej mieszance nie zważając że nie tylko koła ale i moje nogi się coraz mocniej cementują.
W końcu ,docieram do lasu i widzę śliczną drogę.
Przez chwilę walczę z myślami ; wracać do planu czy go zmienić.
A co tam , jadę przez las . Na drzewie wisi jakaś mała kapliczka. Kto i w jakiej intencji ją powiesił ? Tego się nie dowiem
hm.P1050698.jpg
.
Przyjemnie się jechało tą leśną dróżką , mimo upału drzewa dają przyjemny chłód, a trasa jest płaska bez utrudnień, nawet miejscami lekko w dół.
A za kolejnym zakrętem niespodzianka , roztoczański potoczek pluskał się w piasku.
Tego nie mogłem mu podarować i zrzucając co niepotrzebne też postanowiłem się wypluskać
.
hm.P1050701.jpg
.
Po kąpieli na skarpie przywitały mnie pierwsze w tym roku dojrzewające jerzyny. Och, po prostu pyszne.
Wkrótce wyjechałem na jakąś asfaltówkę która doprowadziła mnie do miasteczka Józefów. Tu było z daleka widać że nie tylko mają zabytki ale i również duże święto.
Poznałem to po licznych kramach wokół kościoła (ale bystry jestem !)
.
hm.P1050711.jpg
.
Całe miasteczko objechałem trzykrotnie wokół, ale nie znalazłem wieży widokowej (ale też nie szukałem jej tak bardzo). Znalazłem natomiast na rynku całe stado dzikiej zwierzyny; był tu jeleń , wilk, lis, ryś dzik i co tam jeszcze. Domyślam się że to pomnikowa kwintesencja tego miejsca. Jestem wszakże w środku puszczy Solskiej.
Co jeszcze można robić w Józefowie ?
Można spróbować innego produktu regionalnego i zaglądnąć do miejscowej lodziarni umiejscowionej w takim klimatycznym budyneczku
.
hm.P1050718.jpg
.
Siedząc na ławeczce , zajadając się dwoma gałkami znowu trzeba było wyciągnąć mapę aby wymyśleć ciąg dalszy.
Decyzja poszła na południe gdzie leśne drogi prowadzą na Borowe Młyny. Długie odcinki prostych leśnych dróżek , bez samochodów, bezludne przecinają rozległe bory
.
hm.P1050722.jpg
.
To wymarzone odcinki , nie wymagające trudu ani stresu. Spokój , cisza rower i ja. Jadąc bezgłośnie można przypatrywać się krzykliwym sójkom albo pomykającym sarnom.
Ale w pewnym momencie z boku drogi pojawił sie pomnik. Zrobię sobie przerwę i poczytam.
Okazuje się , że w tych terenach podobnie jak w Bieszczadach było dużo więcej wsi po których pozostały tylko nazwy na mapie. Przestały istnieć, bo Niemcy w czasie II wojny zrobiły prekursorską "Akcję Wisła"
Chcąc się pozbyć działającej w tamtych lasach partyzantki wojska niemieckie dokonały bezwzględnych wysiedleń pacyfikując wioski i rozstrzeliwując mieszkańców .
Przy tych faktach to bieszczadzka Akcja Wisła jawi się jako bardzo łagodne działanie .
Ot taka refleksja mnie naszła.
.
hm.P1050724.jpg
.
Co jest w Borowych Młynach ?