Kolejna sprawa, na którą chcę zwrócić uwagę w kontekście polowań: polowania na terenach prywatnych.
Otóż domyślnie myśliwy ma prawo polować na terenach prywatnych. Właściciel co prawda może zabronić wejścia na swój teren osobom postronnym (znacie te tabliczki "Teren prywatny. Wstęp wzbroniony!"?), ale nie może ot tak zabronić polowania. Aby uniemożliwić polowanie na swoim terenie należy zidentyfikować jaki obwód łowiecki obejmuje prywatną działkę i napisać do odpowiedniego organu administracyjnego wniosek:
Proszę zwrócić uwagę, że usunięcie prywatnego terenu z obwodu łowieckiego stało się możliwe dopiero po orzeczeniu niezgodności Prawa łowieckiego z Konstytucją! Nawet teraz jednak prawo do polowania domyślnie stoi ponad prawem własności, bo to właściciel musi przejść odpowiednią procedurę biurokratyczną aby swój własny teren z polowania wyłączyć. I dokąd nie wyłączy myśliwy może go, właściciela, z jego własnego ternu przegonić pod pretekstem podejrzenia utrudniania polowania.Działając w imieniu własnym niniejszym wzywam do usunięcia naruszenia prawa, polegającego na podjęciu przez Sejmik Województwa ___________ uchwały nr ______________ w sprawie podziału województwa na obwody łowieckie, w oparciu o przepis art. 27 ust. 1 ustawy z dnia 13 października 1995 r. – Prawo łowieckie (t.j. Dz. U. z 2015 r. poz. 2168), który z dniem 22 stycznia 2016 r. utracił moc obowiązującą ze względu na niezgodność z Konstytucją stwierdzoną wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 lipca 2015 r. (sygn. akt P 19/13).
Uzasadnienie
[...]
[...]
[...]
Co ciekawe są prowadzone działania w kierunku utrudnienia wyłączania terenów prywatnych z obwodów łowieckich, na razie propozycja aby właściciel musiał powoływać się na wyznawane przez siebie poglądy religijne i szczegółowo je uzasadniać przed sądem (sic!) upadła, ale w pierwszym podejściu karanie mandatami za utrudnianie polowań także było odrzucone.
A w nawiązaniu do postu Bazyla dzisiejszy artykuł na stronie Rzeczpospolitej: Po strzale myśliwego pocisk wleciał do mieszkania. Proszę zwrócić uwagę na fakt ukryty pomiędzy wierszami: za rykoszety myśliwy nie odpowiada, to są nieszczęśliwe wypadki. A strzelać może chyba już 100m od zabudowań (nie jestem pewien, jeżeli się mylę proszę mnie poprawić). Tak jak pisałem wczoraj: to myśliwy, zgodnie z obecnym prawem, podejmuje decyzję czy ryzykować czyimś (głównie nie swoim!) życiem i zdrowiem.
Przez lata myśliwi uzyskali wyjątkowy status w naszym kraju. Mają olbrzymie prawa i, niestety, ciągle swoje uprawnienia powiększają. A powiększanie praw tej jednej grupy wiąże się nieodwołalnie z ograniczaniem praw pozostałych obywateli. I nie jest to tym razem Heniu sprawa czarnej owcy w środowisku, tym razem piszę o rozwiązaniach systemowych.


Odpowiedz z cytatem