Pokaż wyniki od 1 do 10 z 28

Wątek: Spacerkiem po Bieszczadach

Widok wątkowy

  1. #10
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,214

    Domyślnie Odp: Spacerkiem po Bieszczadach

    W ostatnią niedzielę ponownie łyknąłem dziczy i zapadłem we wszechogarniającą zieloność
    spacer14.jpg spacer15.jpg
    w poszukiwaniu jednej z wielu nieistniejących bieszczadzkich wsi, o tyle ciekawej, że składała się niegdyś z siedmiu części i trzech przysiółków, a pomiędzy jej częścią najniższą a najwyższą deniwelacja wynosiła 200 metrów. Nim jednak dotarłem w wypatrzoną na mapie drugą część wsi (postanowiłem spenetrować części od drugiej do siódmej, pierwszą odpuszczając z przyczyn obiektywnych) musiałem chwilę poczekać, do czasu, aż z obranej przeze mnie drogi usunie pasące się stadko
    spacer11.jpg spacer12.jpg spacer13.jpg
    Zbytnio im się nie śpieszyło i lazły z nogi na nogę non stop podgryzając świeżą zieleninkę. Ja również nie miałem napiętego harmonogramu dnia więc nie chcąc ich płoszyć czekałem kilkanaście minut aż same oddaliły się w leśne ostępy. Radosny po tym spotkaniu nastrój lekko zakłóciły mi mijane kolejne oddziały leśne, na terenie których prowadzona jest ścinka drzew. W lewo zakaz, w prawo zakaz, do przodu zakaz – jakaś masakra. Umówmy się, że żadnego nie złamałem i w końcu opadającym w dół grzbietem dotarłem do miejsc na razie nie skażonych siekierezadą. A nie skażonych tylko dlatego, że opanowanych nie przez buki czy jodły a przez pieroński KRZAL, sukcesję i inne plagi przy których dżungla wietnamska to pikuś! O raju, com się tam nagimnastykował, to do przodu, to w bok jeden, to w drugi, to z powrotem pod górę, to czołganie, to skakanie, marsz w przykucu, pełzanie na czworaka aż w końcu jak mnie jakiś podstępny badyl róży przerysował po ryju gdy próbowałem przedrzeć się przez obrośniętą tym drutem kolczastym tarninę, po kolana w pokrzywach, to z bezsilności opuściłem ręce i zaskowyczałem: ale się wp…wpakowałem! Normalnie gąszcz nieprzebyty, istna jaruga! Niedzielny, kuźwa spacer!
    Ostatnio edytowane przez sir Bazyl ; 28-05-2019 o 18:46
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Spacerkiem do źródeł Tanwi
    Przez don Enrico w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 24-02-2016, 00:10

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •