Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Gdzie sie umyc w Wetlinie? :)



stefankmiot
11-06-2004, 20:33
pytanie brzmi moze smiesznie. od paru lat jezdze do Wetliny, rozbijam namiotu na ogrodku u Wujka Stanleya (tak smieszny dziadek, co mieszka na przeciwko PKSu od strony Ustrzyk) i cos nie daje rady za kazdym razem wskoczyc do potoku. moze i sie stazeje. znacie jakies miejsce, gdzie mozna sie pojsc wykapac nawet za 2, 3zl? "Pod Polonina" itp. "pensjonatach" jedyna mozliwosc to wykupienie sobie miejsca w pokoiku.

Lech Rybienik
12-06-2004, 12:03
Witaj
A na campingu Górna Wetlinka próbowałeś?
Jeśli to jest tak jak w Wołosatem to może....
Ale ja sam nie doświadczyłem podobnej przyjemnośći.
korzystam głównie z potoczków.
Lech

irek
12-06-2004, 12:12
To wy sie myjecie w Bieszczadach ? :wink:

Marcin
12-06-2004, 14:16
ja korzystam z reguły z takiej głębinki na Wetlince (można tam dojść idąc koło Bazy Ludzi z Mgły w stronę pola namiotowego - można tam nawet popływać), ale najbardziej praktyczniejszym rozwiązaniem jest kąpiel w gratisowym szołer koło Bazy Ludzi z Mgły (być może wygląda to z zewnątrz jak ubikacja, ale nie dajcie się zwieść, w środku jest glazura i podgrzewane płytki)... Tzn nie wiem czy do końca ten szałer jest gratisowy, ale ja nigdy za to nie płaciłem... A ciepła woda jest gdzieś już koło 12 (jak się woda w baniaku nagrzeje)...

Lech Rybienik
12-06-2004, 21:15
To wy sie myjecie w Bieszczadach ? :wink:

A co w tym złego? :P
Ja nie myję się tylko w stajni - tam to naprawdę traci sens:)))
Lech

Jaro
13-06-2004, 12:10
A co w tym złego? :P
Ja nie myję się tylko w stajni - tam to naprawdę traci sens:)))
Lech

prawdziwy turysta z mydla niekorzysta :D

henryk62
13-06-2004, 13:28
Prawdziwego turystę obmywa deszcz
osusza słońce
a czesze wiatr......do pewnego czasu

Stały Bywalec
13-06-2004, 14:10
Mimo swojej niekwestionowanej i powszechnie wiadomej znajomości literatury pięknej nie mogę sobie przypomnieć, aby Winnetou czy Old Shatterhand się myli.
Oni tylko kąpali się w ... krwi swoich wrogów.

Z autopsji:
W czasie 3. i 4. roku studiów mieszkałem w najmowanym pokoiku na Saskiej Kępie. Gospodyni - właścicielka mieszkania była oburzona moimi kąpielami i bynajmniej nie chodziło jej o większe zużycie wody i gazu (piecyk kąpielowy).
- Co się pan tak często myje ? To jakieś chorobliwe. Najpierw trzeba dbać o czystość moralną, a dopiero potem o cielesną ! Panie, ja znałam przed wojną takiego jednego, co się codziennie kąpał, to go w końcu żona porzuciła !

Tat, tak Kochani.
Od mycia skóra się ściera
I człowiek umiera.