Zobacz pełną wersję : Turystyka aktywna szansą czy zagrożeniem?
Wiele już się powiedziało na temat uprawiania turystyki aktywnej nie tylko w Bieszczadach. Wiadomo że ma ona swoje dobre i złe strony.
W połowie grudnia będzie miała miejsce konferencja poświęcona temu zagadnieniu. Bo okazuje się że w Bieszczadach zaczyna się ostra walka pomiędzy osobami, które w jakiś sposób chca zagospodarowac czas wolny turystom w postaci np. przejażdżek quadami, samochodami terenowymi, itp. a innymi władzami jak leśnicy, energetyka na Solinie, itp.
Nie oczekuje tu szerokiej lawiny krytyki bo mi też zależy na utrzymaniu piękna naszego regionu ale pomysłów jak tej sytuacji zaradzić. Bo chyba wszyscy zdają sobie sprawę, że w Bieszczady nie przyjeżdżają tylko i wyłącznie pasjonaci gór, nastawieni na długie wędrowanie po górach ale i turyści dla których błoto na szlakach stanowi duży problem by wyjść w góry i szuka innych rozrywek.
Dlatego proszę o wasze opinie.
Najpierw prosiłabym o uścislenie: co rozumiesz pod terminem turystyka aktywna? Nie rozumiem jaki konflikt? Jaka walka? Jest jedna dominująca firma zajmująca się tego rodzaju obsługą ruchu turystycznego i kilka mniejszych, które usiłują przejąć część tortu i zająć się tą jakże dochodową stroną turystyki. Po co dorabiać ideologię do zarabiania pieniędzy?
Aspekt prawny jest jasny. Samochody terenowe i quady nie mają prawa wstępu do lasu. Należy tylko doprowadzić do sytuacji aby prawo było przestrzegane.
Amatorzy innych rozrywek, jak to nazwałaś, powinni szukać miejsc do tego typu eskapad na terenach do tego wyznaczonych lub przynajmniej nie zakazanych. Są przecież specjalne tereny o bardzo zróżnicowanej rzeźbie gdzie do woli można paplać swe maszyny w błocie. Tereny chronione z samej nazwy wyłączone są z tego typu rozrywek. Dopuszcza się tu formy uprawiania turystyki, które nie wywołują negatywnego wpływu na chronione obiekty (przynajmniej w założeniach). Jest to chyba proste i dyskusja nad tym, czy np. BdPN zgodzi się na wycieczki qadami po Połoninie Caryńskiej ;) jest bez sensu. Lasy Państwowe też chyba nie są zbyt skore do dyskusji w tym temacie.
Basia Z.
27-11-2007, 13:03
Amatorzy innych rozrywek, jak to nazwałaś, powinni szukać miejsc do tego typu eskapad na terenach do tego wyznaczonych lub przynajmniej nie zakazanych. Są przecież specjalne tereny o bardzo zróżnicowanej rzeźbie gdzie do woli można paplać swe maszyny w błocie. Tereny chronione z samej nazwy wyłączone są z tego typu rozrywek. Dopuszcza się tu formy uprawiania turystyki, które nie wywołują negatywnego wpływu na chronione obiekty (przynajmniej w założeniach). Jest to chyba proste i dyskusja nad tym, czy np. BdPN zgodzi się na wycieczki qadami po Połoninie Caryńskiej ;) jest bez sensu. Lasy Państwowe też chyba nie są zbyt skore do dyskusji w tym temacie.
Dokładnie tak.
Do tych form "turystyki aktywnej" (piszę w cudzysłowie, bo jestem pewnie konserwatywna, ale dla mnie siedzenie w samochodzie to nie aktywność) powinny być wyznaczone miejsca (np. stare kamieniołomy, żwirownie itd.).
Na terenach chronionych nie ma nawet co o tym dyskutować.
Prawo mamy dobre, pozostaje kwestia jego egzekwowania.
Pozdrowienia
Basia
trzykropkiinicwiecej
27-11-2007, 14:03
..popieram przedmówcę... co ma turystyka aktywna do paplania się w błocie Naszych lasów okopconym spalinowym potworem?
Nie oczekuje tu szerokiej lawiny krytyki bo mi też zależy na utrzymaniu piękna naszego regionu ale pomysłów jak tej sytuacji zaradzić.
Wymyślić/wylansować inne, atrakcyjne rozrywki, które będą mniej ingerujące w otoczenie?
Bez urazy, ale Twój post ma mniej więcej taki wydźwięk: jest grupa dobrych wujków, którzy chcą dogodzić turystom (określonej grupie) bo ci się nudzą. Niestety inna grupa + właściwe służby (ogółem: złe wujki) staje im coraz częściej na drodze. Dostarczcie im/nam (dobrym wujkom) argumentów, bo nasz turysta - nasz per pan... I po najmniejszej linii oporu: import rozrywek z innych regionów, bo koniecznie Bieszczady trzeba przerobić na coś co już gdzie indziej jest. Zaradzeniem tej sytuacji ma być w domyśle m.in. zezwolenie na wpuszczenie samochodów i quadów na tereny chronione i ograniczenie strefy ciszy na Jeziorze Solińskim (w farmazony o robieniu specjalnych torów już nikt nie wierzy, bo ta grupa "turystów" nie ma w zwyczaju jeździć kilka dni w kółko po jakimś nędznym torze; szkoda kasy na ich budowę). Preteksty są zawsze te same: "przecież trzeba dać turystom to czego chcą bo inaczej nie będą przyjeżdżać" oraz "no przecież musimy z czegoś żyć". Niech nie przyjeżdżają; a jeśli padną 2-3 firemki, które się tym zajmują to też się świat nie zawali. Normalka w obecnej gospodarce, na ich miejsce przyjdzie 6, które będą wiedziały czym się zająć.
z bardzo, bardzo ciężkim sercem muszę przyznać Piotrowi rację.
Ci nie przyjadą, ale przyjadą inni i podejrzewam, że więcej, ci co właśnie kochają ciszę i spokój i tę dzikość...
Jak chcecie z czegoś żyć i coś poprawić to poprawcie dojazd w Biesy, a nie szukanie na siłę atrakcji. Ja od siebie jak jadę pociągiem to mi zajmuje prawie dobę!!!ponad 20h!!!!a autem o połowę krócej, ale np. teraz nie pojadę autem (już raz się zimą nim wybrałam-dziękuję, zmądrzałam, drugi raz tego nie zrobię), 2 dni też nie mam, żeby je stracić w podróży (tam i powrót) więc nie pojadę i nie zostawię Wam moich pieniążków, mimo, że bym chciała...
Basia Z.
27-11-2007, 15:45
Jak chcecie z czegoś żyć i coś poprawić to poprawcie dojazd w Biesy,
Urocze słówko "Biesy".
Poza tym - myślę że mieszkańcy Bieszczadów mają dokładnie taki sam wpływ na rozkład jazdy PKP jak Ty osobiście - czyli żaden.
B.
Niech ta cała "turystyka" ograniczy się do statków wycieczkowych na Solinie, a quadom i tym podobnym potworkom won z lasów, przez taki "rozwój" turystyki Bieszczady tylko podupadną, stracą swoją unikalność i magię.
Niech ta cała "turystyka" ograniczy się do statków wycieczkowych na Solinie, a quadom i tym podobnym potworkom won z lasów, przez taki "rozwój" turystyki Bieszczady tylko podupadną, stracą swoją unikalność i magię.
Właśnie, że Bieszczady są wymarzonym miejscem do uprawiania turystyki aktywnej. Nie przez przypadek prosiłam aby Ela napisała co wg niej oznacza ten termin. Wg mojej wiedzy jest to turystyka specjalistyczna=kwalifikowana=aktywny sposób spędzania wolnego czasu czyli turystyka piesza, rowerowa, kajakowa itd. I wierzcie mi ona ma się dobrze w Bieszczadach. Nie chwaląc się mamy sprzedana wiosnę i chyba ładnie sprzedaje się lato. Nie wolno mi przedstawić jeszcze oferty wszystkich współpracujących ze sobą "podmiotów gospodarczych" ale moim zdaniem programy są atrakcyjne i co najważniejsze w małym stopniu mają negatywny wpływ na środowisko.
A co tam. Najwyżej mnie op... Właściciel terenówki inkasuje od 1 tys zł wzwyż za dzień pracy. Grupa integracyna zostawia bawiąc się w ten sposób tak lekka rączką około 50-80 tys zł koszt pobytu i programów.
Wymyślić/wylansować inne, atrakcyjne rozrywki, które będą mniej ingerujące w otoczenie?
Bez urazy, ale Twój post ma mniej więcej taki wydźwięk: jest grupa dobrych wujków, którzy chcą dogodzić turystom (określonej grupie) bo ci się nudzą. Niestety inna grupa + właściwe służby (ogółem: złe wujki) staje im coraz częściej na drodze. Dostarczcie im/nam (dobrym wujkom) argumentów, bo nasz turysta - nasz per pan... I po najmniejszej linii oporu: import rozrywek z innych regionów, bo koniecznie Bieszczady trzeba przerobić na coś co już gdzie indziej jest. Zaradzeniem tej sytuacji ma być w domyśle m.in. zezwolenie na wpuszczenie samochodów i quadów na tereny chronione i ograniczenie strefy ciszy na Jeziorze Solińskim (w farmazony o robieniu specjalnych torów już nikt nie wierzy, bo ta grupa "turystów" nie ma w zwyczaju jeździć kilka dni w kółko po jakimś nędznym torze; szkoda kasy na ich budowę). Preteksty są zawsze te same: "przecież trzeba dać turystom to czego chcą bo inaczej nie będą przyjeżdżać" oraz "no przecież musimy z czegoś żyć". Niech nie przyjeżdżają; a jeśli padną 2-3 firemki, które się tym zajmują to też się świat nie zawali. Normalka w obecnej gospodarce, na ich miejsce przyjdzie 6, które będą wiedziały czym się zająć.
Tak, Piotrze o to właśnie chodzi. Dodałabym jeszcze jedno. Turystyka podobnie jak inne dziedziny życia podlega modzie. Oczywiście można znieść strefę ciszy na Jeziorze Solińskim, wpuścić terenówki do lasów i na bobrze żeremia, wybetonować Bieszczady, zniszczyć rezerwaty, bo to akurat miejsce jest wprost wymarzone do budowy wyciągu narciarskiego. Tylko co dalej. Będziemy drugim Zakopanem? Bzdura. Trzeba się nacharować, wydać kupę własnych pieniędzy na promocję regionu aby coś osiągnąć. Można też inaczej. Pójść po najmniejszej linii oporu i podkradać cudze pomysły, importować w Bieszczady turystykę masową ale co dalej. Czy turysta masowy będzie chciał tu przyjeźdżać? Czy jeżeli nasz region pójdzie w tym kierunku rozwoju to nadal będzie atrakcyjny dla gości lubiących specyfikę i nasze klimaty.
Oni mają swoją konferencję w połowie grudnia. My mamy swoją w piątek w ODK w Olszanicy. Turystyka zrównoważona, przyrodnicza.
PS>
Jestem wściekła, bo dałam wystrychnąc się na dudka. Obiecano mi pieniądze na prezentację Bieszczadów w ramach pewnego projektu o ile znajdę chętnych na szkolenia. Szkolenia się odbyły, a obietnicę sz... ... .
Witam a co na tych konferencjach konkretnie omawiacie droga Lucyno nad czym tak radzicie i co z tego dobrego wynika dla ludzi tu żyjących i dla Bieszczadów?. Konferencja goni konferencję no i rzecz najważniejsza co to jest ta turystyka zrównoważona , proszę Cię bardzo rozwiń ten wątek bo ja nie zauważyłem niezrównoważonej turystyki w mojej cudownej miejscowości .Niezrównoważonych turystów i owszem nawet ostatnio zauważyłem choć nie przepraszam bardzo toż to idioci byli turyści szczególnie ci zrównoważeni tak nie robią ,otóż wracam sobie z wycieczki na Tarnicę urzeczony zimowymi plenerami i co widzę ? cztery skutery pędzące przed siebie wyrzucające w niebo kamienie i biedną jagodzinę przemieszaną ze śniegiem .Panowie będą mieli do czynienia z sądem jednak chcą tu powrócić nie boją się kary. Oby tylko nikt nie chciał brać z nich przykładu. Pozdrawiam Ostatni Mohikanin z Ustrzyk Górnych
Promocja Bieszczadów to temat rzeka. Mnie interesuje jedno. Nie czcze gadanie jak my to reklamujemy naszą turystykę lecz konkret. Tylu a tylu turystów dzięki takiej, a nie innej formie promocji przyjechało. Oczywiście takie wyliczenia są bardzo trudne ale możliwe. Na dzień dzisiejszy najbardziej efektywna jest szeptana reklama. Na drugim miejscu internet. Turystyka w Bieszczadach, a raczej jej efektywna promocja oparta jest przede wszystkim na Bieszczady Adventure. To oni mają dominującą pozycję na rynku. Trochę dokładamy się my do tego torciku, czyli ten nieformalny klaster. Z samorządów bardzo aktywny jest i skuteczny w promocji Sanok.
Ilość czy jakość braci turystycznej odwiedzającej Bieszczady. Raczej to drugie. Liczy się zysk, ten i tu oraz ten osiągnięty w przyszłości. Wybacz ale skoro mieszkasz w Ustrzykach Górnych to nie jesteś autochtonem. Przyjechałes tu, do określonej przestrzeni. Czegoś takiego jak dzika przyroda w Bieszczadach nie ma. W wyniku wysiedleń rozpoczynających się tak naprawdę od wysiedleń Niemców, a zakończonych akcją HT doszło do wtórnej sukcesji. Przyroda odradza się. Jest tu kraina, która jest swoistym poligonem natury. Plus kraina ssaków i ptaków puszczańskich.Prawdziwe relikty przyrodnicze są i u nas w Bieszczadach ale one są nieliczne.
Temat jest trudny. Wiem, ze nasze zdania się różnią. Wiem także, że zbyt dużo prawdy przebija się w naszych postach.
...... nie sądziłam, że moja prośba wywoła taką lawinę, która przerodzi się w ostateczności w problemy z promocją Bieszczadów czy też cenami w kwaterach.
Reasumując może źle ujełam pisząc że chodzi mi o turystykę aktywną ale raczej o formy spędzania wolnego czasu do których zaliczyłabym właśnie jeżdżenie quadami, jeepami, skuterami. Te atrakcje pojawiły się w Bieszczadach tak samo jak i w innych regionach Polski i nic tego nie zmieni. Jako organizator turystyki wiem bo takie są wymagania turystów nie indywidualnych ale grup zoorganizowanych, których w Bieszczadach jest coraz więcej. Przeważnie zawsze proszą o przedstawienie oferty właśnie rajdów na quadach, itp. a nikt nie pyta o możliwość zorganizowania warsztatów jak lepienie garnków, kręcenie kwiatków z bibuły (choć to jest równie ciekawe). Nie chodzi mi tu o robienie takich rzeczy w na terenie Parku bo wiem, że tego tam robić nie wolno. Chodzi mi np. o tereny Ustrzyk Dolnych i Leska. Wiem że jest jedna przodująca firma, która może problemów nie ma bo zwykle to z tą firmą są problemy. Nie przeszkadza mi to, że są jeszcze inne mniejsze (chyba lepsze to niż wyjeżdżanie za granicę) ważne by robiły to solidnie i uczciwie.
Walka jest i coraz bardziej się zaostrza, wyrzuca się kolejno takich ludzi z terenów i przesuwa na inne i tak w kółko. W przyszłym tygodniu spotykam się tymi ludźmi by przygotować materiał do konferencji. Wówczas napisze o konkretnych przypadkach. Ta konferencja będzie miała na celu wyłonienie jakiś rozwiązań tak by wszyscy byli zadowoleni.
Pojawiła się jedna propozycja żeby zrobić takie rajdy na terenie żwirowisk ale proszę mi wskazać gdzie takie w Bieszczadach jest.
Myśle że to jest ważne by w Bieszczadach turystyka rozwijała się w sposób zrównoważony, ale niestety jest tak a nie inaczej i warto by takie problemy może dla niektórych mało istotne były rozwiązywane już na początku a nie w momencie gdy wszystko zacznie wymykać się spod kontroli.
...... nie sądziłam, że moja prośba wywoła taką lawinę, która przerodzi się w ostateczności w problemy z promocją Bieszczadów czy też cenami w kwaterach.
Reasumując może źle ujełam pisząc że chodzi mi o turystykę aktywną ale raczej o formy spędzania wolnego czasu do których zaliczyłabym właśnie jeżdżenie quadami, jeepami, skuterami. Te atrakcje pojawiły się w Bieszczadach tak samo jak i w innych regionach Polski i nic tego nie zmieni. Jako organizator turystyki wiem bo takie są wymagania turystów nie indywidualnych ale grup zoorganizowanych, których w Bieszczadach jest coraz więcej. Przeważnie zawsze proszą o przedstawienie oferty właśnie rajdów na quadach, itp. a nikt nie pyta o możliwość zorganizowania warsztatów jak lepienie garnków, kręcenie kwiatków z bibuły (choć to jest równie ciekawe). Nie chodzi mi tu o robienie takich rzeczy w na terenie Parku bo wiem, że tego tam robić nie wolno. Chodzi mi np. o tereny Ustrzyk Dolnych i Leska. Wiem że jest jedna przodująca firma, która może problemów nie ma bo zwykle to z tą firmą są problemy. Nie przeszkadza mi to, że są jeszcze inne mniejsze (chyba lepsze to niż wyjeżdżanie za granicę) ważne by robiły to solidnie i uczciwie.
Walka jest i coraz bardziej się zaostrza, wyrzuca się kolejno takich ludzi z terenów i przesuwa na inne i tak w kółko. W przyszłym tygodniu spotykam się tymi ludźmi by przygotować materiał do konferencji. Wówczas napisze o konkretnych przypadkach. Ta konferencja będzie miała na celu wyłonienie jakiś rozwiązań tak by wszyscy byli zadowoleni.
Pojawiła się jedna propozycja żeby zrobić takie rajdy na terenie żwirowisk ale proszę mi wskazać gdzie takie w Bieszczadach jest.
Myśle że to jest ważne by w Bieszczadach turystyka rozwijała się w sposób zrównoważony, ale niestety jest tak a nie inaczej i warto by takie problemy może dla niektórych mało istotne były rozwiązywane już na początku a nie w momencie gdy wszystko zacznie wymykać się spod kontroli.
Są tereny prywatne. Dlaczego nie organizujecie tego u ludzi, którzy mają potężne połacie ziemi w Bieszczadach. Nie pozwolą. Podajmy pierwszy przykład z rzędu. Posiadłość ziemska w Serednicy. Dwa czy trzy lata temu zdecydowali się raz wpuścić taki rajd na swó teren i co...nigdy więcej. Totalnie zniszczono im drogi. Nie przesadzaj jeżeli chodzi o zainteresowanie klientów programami tego rodzaju. Reprezentujesz Grupę Eko-Karpaty prawda?
Z całym szacunkiem dla Was ale ilość trafiających klientów do Waszego biura i do mnie jako przewodnika jest porównywalna. Powiedzmy wprost wkład pracy przy organizacji pobytu grupy zorganizowanej która zostawia 5 tys zł i 50 tys zł jest ten sam. Inny jest tylko zarobek.
Jeszcze jedno o tym czym jest dominujące biuro świadczy ilość klientów, które obsługuje. To opinia gości się liczy nie osób konkurujących. Gdybyśmy wszyscy zajmujący się organiazcją i obsługą ruchu turystycznego w Bieszczadach połączyli siły to tak i tak nie będziemy silniejsi niż Bieszczady Adventure.
To www.krainawilka.pl (http://www.krainawilka.pl) Moja dawna grupa. Jej szef jak to się u nas mówi wyhodował żmiję na własnej piersi czyli mnie.
Nie przesadzaj jeżeli chodzi o zainteresowanie klientów programami tego rodzaju. Reprezentujesz Grupę Eko-Karpaty prawda?
Oj jest zainteresowanie i pracuje w tym biurze. Ale co ma piernik do wiatraka????
Z całym szacunkiem dla Was ale ilość trafiających klientów do Waszego biura i do mnie jako przewodnika jest porównywalna.
Z całym szacunkiem dla ciebie droga Lucyno ale ty jako przewodnik nie posiadasz chyba uprawnień organizatora turystyki które posiadamy my. I wiadomo że mało prawdopodobne jest żeby do ciebie zgłosił się ktoś kto chce pojeździć sobie na skuterach.
Gdybyśmy wszyscy zajmujący się organiazcją i obsługą ruchu turystycznego w Bieszczadach połączyli siły to tak i tak nie będziemy silniejsi niż Bieszczady Adventure.
Tu też bez przesady z firmą Bieszczady Adventure. Jak tak dalej będzie to niedługo ten pan właściciel nie będzie miał z kim współpracować w Bieszczadach.
Oj jest zainteresowanie i pracuje w tym biurze. Ale co ma piernik do wiatraka????
Z całym szacunkiem dla ciebie droga Lucyno ale ty jako przewodnik nie posiadasz chyba uprawnień organizatora turystyki które posiadamy my. I wiadomo że mało prawdopodobne jest żeby do ciebie zgłosił się ktoś kto chce pojeździć sobie na skuterach.
Tu też bez przesady z firmą Bieszczady Adventure. Jak tak dalej będzie to niedługo ten pan właściciel nie będzie miał z kim współpracować w wBieszczadach.
Ad. 1 Ma. Usiłujecie wykreować zainteresowanie nazwijmy to turystyką aktywną nie zważając na to, że stanowi ona zagrożenie dla środowiska w Bieszczadach. Aby rozwijac swoją firmę narażacie bieszczadzką przyrodę i na dodatek jak to Ty sama określiłas jesteście w stanie wojny z odpowiednimi służbami. Być może jest to związane z załamywaniem się rynku ukrańskiego.
Ad.2. Daj Wam Panie Boże tylu kientów ilu ja mam. To, że nie jestem organizatorem nie ma związku ze zgłaszaniem się osób zainteresowanych wypoczynkiem.Wystarczy, że wspólpracuję z organizatorami. Ile dziś do was zgłosiło się potencjalnych klientów. Do mnie 3, jedna podpisana umowa z sieciowym biurem podróży (5 imprez w Bieszczadach, w tym 2 integracyjne bez tego badziewia zwanego przez Ciebie turystyką aktywną) i 2 zielone szkoły. Mówię o tym tylko dlatego abyście nie używali argumentu, że klienci proszą Was o quady, terenówki. Aby nie było niedopowiedzeń umowę podpisał szef Bieszczady Adventure.
Ad.3 Możecie pomarzyć. Ponad 50 firm z terenu Bieszczadów wspólpracuje z nimi. Nie liczę setek z terenu całego kraju.
Nie wiem skąd tyle zlości i jakieś beznadziejne pomówienia. Przypisujesz mi rzeczy których wcale nie promujemy a to że ktoś pyta i chce to przecież nie odeśle go z kwitkiem. Nigdzie też nie napisałam że to my ! jesteśmy w stanie "wojny" tylko takie informacje docierają do nas od osób które współpracują dla nas. I dlatego będzie miała miejsce ta konferencja by powstały jakieś mądre rozwiązania.
Ale i tak pewnie znowu się mylę i znowu dostanę jakąś miłą odpowiedź od ciebie, która mi w pięty pójdzie.
Co tam, jestem zadowolona z tego że pracuje tam gdzie pracuje i że oprócz codziennej pracy staramy się jeszcze pomóc współpracownikm. Bo najlepiej jest krytykować i dużo gadać, gorzej z działaniem. Tyle !
Wiele już się powiedziało na temat uprawiania turystyki aktywnej nie tylko w Bieszczadach. Wiadomo że ma ona swoje dobre i złe strony.
W połowie grudnia będzie miała miejsce konferencja poświęcona temu zagadnieniu. Bo okazuje się że w Bieszczadach zaczyna się ostra walka pomiędzy osobami, które w jakiś sposób chca zagospodarowac czas wolny turystom w postaci np. przejażdżek quadami, samochodami terenowymi, itp. a innymi władzami jak leśnicy, energetyka na Solinie, itp.
Nie oczekuje tu szerokiej lawiny krytyki bo mi też zależy na utrzymaniu piękna naszego regionu ale pomysłów jak tej sytuacji zaradzić. Bo chyba wszyscy zdają sobie sprawę, że w Bieszczady nie przyjeżdżają tylko i wyłącznie pasjonaci gór, nastawieni na długie wędrowanie po górach ale i turyści dla których błoto na szlakach stanowi duży problem by wyjść w góry i szuka innych rozrywek.
Dlatego proszę o wasze opinie.
Odnosiłam się do tego meila.
Zrozum mam inne piorytety. Być może słowa, być może fakty. Widzisz taka konferencja to otwarcie przez was furtki dla ludzi, którzy mają kasę i te kasę mogą wam zostawić. Przy okazji niszcząć coś na czymś mi zależy.To nie atak tylko ustosunkowanie się do waszego pomysłu. Sama chcialaś dyskusji to ją masz. Rozumiem, że nie byłaś przygotowana na wymianę ciosów. To dopiero preludium.
Witam
Zrozum mam inne piorytety. Być może słowa, być może fakty. Widzisz taka konferencja to otwarcie przez was furtki dla ludzi, którzy mają kasę i te kasę mogą wam zostawić. Przy okazji niszcząć coś na czymś mi zależy.To nie atak tylko ustosunkowanie się do waszego pomysłu. Sama chcialaś dyskusji to ją masz. Rozumiem, że nie byłaś przygotowana na wymianę ciosów. To dopiero preludium.
Jakoś strasznie mi pasuje, aby w tym wątku i temacie cosik miłego zapodać ( z zasady jestem francą forumową).
Lucija - skąd ten odwrót!!!
Kiedy lub od kiedy nagle zaprzestałaś forsowania WPP?
I jakie to nagle inne ważne priorytety przebiły Twoją postawę?
No no no..
nie poznaję Ciebie
P.s.
jesteś może stanu wolnego?
Jak co to na priv!!!
;-)
Pozdrówka
Mój ulubiony Panie Michale jedno muszę stwierdzić. Forum bez Ciebie było nudnawe.
:lol: :lol: :lol:
O cholera zapomiałam się. Zamiast promować WPP zajęłąm się zwalczaniem takiej zajefajnej idei. Wstyd, muszę głowę posypać popiołem i udać się na pokutną pielgrzymkę do swiątyni mamony.
Krzysztof Franczak
29-11-2007, 21:28
Moim zdaniem ( może się nie liczyć bo ostatnio przybyło mi sadła więc o aktywności nie mam mowy) monopol jednej firmy jest niedobry. Dlatego ,że to właśnie ta firma decyduje o tym co dla klienta jest dobre. I nie odnoszę się tutaj do słynnej firmy. Często zdarza się ,że gorsze oferty wypierają lepsze.Jak dla mnie formą aktywnego spędzania czasu może być np. gapienie się w siną dal.:mrgreen:
Witam
P.s.
jesteś może stanu wolnego?
Jak co to na priv!!!
;-)
Pozdrówka
To do mnie czy do koleżanki ;)
Zrozum mam inne piorytety. Być może słowa, być może fakty. Widzisz taka konferencja to otwarcie przez was furtki dla ludzi, którzy mają kasę i te kasę mogą wam zostawić. Przy okazji niszcząć coś na czymś mi zależy.To nie atak tylko ustosunkowanie się do waszego pomysłu. Sama chcialaś dyskusji to ją masz. Rozumiem, że nie byłaś przygotowana na wymianę ciosów. To dopiero preludium.
Na wymianę ciosów? Na dyskusję jestem przygotowana ale nie w takiej formie jaką narzuciłaś, nie mam czasu na odpieranie zarzutów bo jestem zbyt zajęta przygotowywaniem konferencji :smile: Przeczytaj jeszcze raz o co ma chodzić w tej konferencji. Pozdrawiam
I znowu mnie nosi. Jak czytam takie filozoficzne rozważania gdzie są żwirownie - sporo w okolicach Szczecina, Chojnic, Barlinka, Gorzowa Wielkopolskiego itp.
Ewentualnie z tego co pamiętam na Marsie albo bliżej nieco innego typu - na Księżycu. W Bieszczadach takiego świrowania nie zniosę i zza krzaka z procy ustrzelę !
Na wymianę ciosów? Na dyskusję jestem przygotowana ale nie w takiej formie jaką narzuciłaś, nie mam czasu na odpieranie zarzutów bo jestem zbyt zajęta przygotowywaniem konferencji :smile: Przeczytaj jeszcze raz o co ma chodzić w tej konferencji. Pozdrawiam
No cóż nie życzę Ci powodzenia. To chybiona idea i nie zostanie wcielona w życie. Z prostej przyczyny. Już w ubiełym roku poszły skargi do urzędu marszałkowskiego. Możesz pracować nad konferencją. Możecie zorganizować jeszcze kilka rajdów promujących niszczenie środowiska w Bieszczadach jak ten dla dziennikarzy. Gdzież on to był? Nieopodal granic Bieszczadzkiego Parku narodowego nieprawdaż? Dobrze się bawili prawda. Przepiękna bieszczadzka przyroda, cisza, spokój. Może nawet pojawiła się chmara wypłoszonych jeleni, którą zachwyceni goście mogli obserwować. Słowa, piękne słowa którymi można pokryć smród zarabianych pieniędzy.
Moim zdaniem ( może się nie liczyć bo ostatnio przybyło mi sadła więc o aktywności nie mam mowy) monopol jednej firmy jest niedobry. Dlatego ,że to właśnie ta firma decyduje o tym co dla klienta jest dobre. I nie odnoszę się tutaj do słynnej firmy. Często zdarza się ,że gorsze oferty wypierają lepsze.Jak dla mnie formą aktywnego spędzania czasu może być np. gapienie się w siną dal.:mrgreen:
Oczywiście, że monopol jest niedobry. I dobrze wiesz, że takiego monopolu nie ma. Sama współpracuję przy obsłudze imprez integracyjnych z kilkoma bieszczadzkimi firmami. Najrzadziej z dominującą. Interesuje mnie wspólpraca pomiędzy firmami, wspólna promocja Bieszczadów. Tylko wtedy będziemy konkurencyjni. Przy organizacji tego typu imprez "walczymy" nie między sobą ale z potężnymi przedsiębiorstwami specjalizujacymi się w turystyce aktywnej. Bieszczady konkurują z Tybetem czy Wenezuelą. I czasami wygrywają.
Nie zgodzę się z Tobą w drugiej kwestii. To klient decyduje jaką ofertę przyjmnie. Zawsze ma do wyboru kilka. Oczywiście te oferty które międzyinnymi Ty stworzyłeś w mojej ocenie są przeciekawe ale rzeczywiście goście wolą inne, mniej "angażujące mózg". Co najwyżej pooglądanie wystawy w galerii. Ludzi interesuje najbardziej krajoznawstwo i bieszczadzka przyroda.
:-) :-) :-)
PS.
Witaj na forum. Co za niespodzianka. Mam cichą nadzieję, że pozostaniesz i nie raz z nami pogadasz.
e-bieszczady.pl
30-11-2007, 15:04
A ja tam chętnie się zjawię na tej konferencji. Ela pamiętaj o nas, wpadnę po niedzieli do biura.
A ja tam chętnie się zjawię na tej konferencji. Ela pamiętaj o nas, wpadnę po niedzieli do biura.
Oczywiście że będę pamiętać.
Krzysztof Franczak
30-11-2007, 20:09
Oczywiście, że monopol jest niedobry. I dobrze wiesz, że takiego monopolu nie ma. Najrzadziej z dominującą. Nie zgodzę się z Tobą w drugiej kwestii. To klient decyduje jaką ofertę przyjmnie. Zawsze ma do wyboru kilka.
:-) :-) :-)
PS.
Witaj na forum. Co za niespodzianka. Mam cichą nadzieję, że pozostaniesz i nie raz z nami pogadasz.
1. Jeżeli jest jakiś podmiot dominujący to on określa warunki np moja najbardziej nielubiana firma ma jakieś 70% rynku ale to ona określa regulamin gry. Firma oczywiście telekomunikacyjna:-))
2.Kto decyduje jakie oferty otrzyma klient?
3. Niespodzianka? Pisałem ,że obrosłem sadłem myślisz ,że od biegania? Pogadam.
Ja oczywiście jestem za wspólpracą np. w formie klastra ale na jasnych zasadach najlepiej spisanych w formie umowy.
Z mojego prywatnego podwórka : Boleję nad tym ,że w Czarnej jedyną atrakcją jest cerkiew i czasem galeria. Co do mojej oferty to nie jest najgorzej ludzie sa ciekawi różnych rzeczy .Oczywiście trudno jest przekonać duże firmy( = dużo pieniędzy) do siedzenia w pracowni ale powooooooooooooli się przełamują. Pozdrawiam
Z tego co wiem to konferencja jest organizowana przez Urząd Marszałkowski 13-14 grudnia w Myczkowcach. Jest to inicjatywa tzw. braznży turystycznrej
1. Zrezygnowałam z usług Twojej ulubionej firmy.Mam nadzieję, ze skutecznie.
2. Osoba do której klient się zgłosi lub osoba wskazana przez osobę do której klient się zgłosi.
3. Najpirew musimy mieć pewność, ze klaster działa i est to opłacalne dla osób wspólpracujących ze sobą.
Cieszę się. To tylko znaczy, ze dobra oferta wypiera kiepską.
Krzysztof Franczak
30-11-2007, 21:59
[quote=lucyna;52590]2. Osoba do której klient się zgłosi lub osoba wskazana przez osobę do której klient się zgłosi.
3. Najpirew musimy mieć pewność, ze klaster działa i est to opłacalne dla osób wspólpracujących ze sobą.
quote]
AD 2 No właśnie .Już dawno zauważyłem (także w LGD) ,że firmy decydujące kogo mają w swojej "stajni" nie szukają dobrych ofert( nie chodzi o to co ja robię) a bazują na znajomych i krewnych królika. To też jest rodzaj klastra, który jak widac działa.
AD 3 . Przykładem klastra na podkarpaciu jest Dolina Lotnicza. Działa i jest opłacalny dla wszystkich . Jakiś czas temu -jak wiesz- powstał "klaster" "okołoustrzycki" ale widać nowy starosta nie ma serca do tego jak również ludzie którzy współtworzyli ten twór byli przypadkowi. Chęć budowy klastra ma przedewszystkim odpowiedzieć na pytanie co JA (jako element klastra) mogę mieć z przynależności do niego ale też co jam mam do zaoferowania dla innych. Nie może to być TWA ale grupa podmiotów które razem są silniejsze niż np duża firma . Ja nie mam tego co masz Ty ale Ty nie masz tego co mam ja razem mamy .....
Zwróć uwagę na informację która pojawiła się na jednym z portali bieszczadzkich o problemach z turystami z Ukrainy w Ustrzykach Dolnych. Przecież o tym problemie ( z wizami) wiadomo było od dawna , jeżeli nie od lat więc należało zadbać o turystów z Polski albo np ze Słowacji (a dlaczego nie?). Nie żal mi takich ludzi którzy narzekają . Współpracuję z wieloma pensjonatami w Bieszczadach i wiem ,że tam gdzie dba się o turystę zapewniając mu atrakcje w cenie pobytu (np niedługo u znajomych można będzie się napić piwa z ich własnego browaru działającego przy pensjonacie) albo umożliwiając takim ludziom jak ja organizowanie zajęć u siebie bez żadnej opłaty. W takich miejscachjest przez cały niemal rok "pełne obłożenie" o czym mogą tylko pomarzyć ci, którzy liczą na szybką kasę. Bieszczady jako region narciarski zawsze będą przegrywać z innymi regionami jeżeli chodzi o ilość narciarzy:-D . Ale Bieszczady mają to czego nie mają inni. Zawsze trzeba też pamiętać ,że rejony na całym świecie modne są przez kilka sezonów.
Pod tym moge się podpisać. Jako osoba i maleńka firemka część grupy muszę zwrócić uwagę na jedno. Kwestia zaufania do partnerów. Zbyt często byłam w przeszłości oszukiwana i wykorzystywana abym bezkrytycznie ufała ludziom. Muszę przyznać rację Kolegom. Sprawdźmy czy wspólpraca jest możliwa.
Bieszczadom potrzebna jest wspólpraca. Nie wiem czy uda nam się tak naprawdę powołać klaster. Zwróć uwagę na jedną cechę narodową nas Polaków. My nie umiemy wspólpracować ze sobą, nie umiemy dzielić się ani zyskiem ani stratą ani pracą. Brakuje nam takiej solidności kupieckiej. Powołanie samego klastra dla idei współpracy mija się z celem. Chcę mieć pewność, ze ten twór będzie działał na przestrzeni lat i przyniesie Bieszczadom i nam konkretne profity. Dla mnie zarobek to nie tylko pieniądze tu i teraz ale także zdobycie stałego klienta, stworzenie marki, działania długofalowe które być może w przyszłości zaowocują. W to wpisane jest ryzyko.
Tak między jednym piwem a drugim.Co to jest klaster ? Nie bywam w środowiskach-więc nie wiem.Dzięki za pomoc.Aha-czy gdzieś obok rzecz jasna granic BPN można sobie postrzelać z amunicji kal. 155mm ?
Krzysztof Franczak
30-11-2007, 22:39
Sprawdźmy czy wspólpraca jest możliwa.
Bieszczadom potrzebna jest wspólpraca. Nie wiem czy uda nam się tak naprawdę powołać klaster.
Powołanie samego klastra dla idei współpracy mija się z celem. Chcę mieć pewność, ze ten twór będzie działał na przestrzeni lat i przyniesie Bieszczadom i nam konkretne profity.
W to wpisane jest ryzyko.
Oczywiście współpraca jest możliwa Firmy współpracujące w klastrze związane są umową mającą skutki prawne. Przede wszystkim jednak same podmioty tworzące klaster wyciągaja konsekwencje wobec partnera który "zawali" .
A ryzyko jest wpisane w każdą działalność tylko ,że w przypadku klastra rozkłada sie na kilka podmiotów.
Założenie: Jeżeli mam umowę z pensjonatem na możliwość prezentacji swoich prac + organizowanie zajęć na wyłączność , w zamian oferuję oprócz atrakcji wynikających z oczywistych faktów np zniżkę dla gości pensjonatu w galerii .
Korzyści są trójstronne. Narazie jest to oparte na wzajemnym zaufaniu ale niewykluczone ,że można to robić w oparciu o umowę .
Krzysztof Franczak
30-11-2007, 23:18
Tak między jednym piwem a drugim.Co to jest klaster ? Nie bywam w środowiskach-więc nie wiem.
Klaster przemysłowy (ang. (http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_angielski) cluster, inne nazwy to grono, wiązka przemysłowa, lokalny system produkcyjny, biegun kompetencji) – przestrzennie skoncentrowana grupa przedsiębiorstw (http://pl.wikipedia.org/wiki/Przedsi%C4%99biorstwo_%28ekonomia%29), instytucji i organizacji powiązanych siecią pionowych i poziomych zależności, często o charakterze nieformalnym, która poprzez skupienie szczególnych zasobów pozwala osiągnąć tym przedsiębiorstwom trwałą przewagę konkurencyjną; koncepcja klastra przemysłowego została sformułowana przez amerykańskiego ekonomistę Michaela Portera (http://pl.wikipedia.org/wiki/Michael_E._Porter).
Źródło Wikipedia
Klaster turystyczny działa podobnie.
Klaster przemysłowy (ang. (http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_angielski) cluster, inne nazwy to grono, wiązka przemysłowa, lokalny system produkcyjny, biegun kompetencji) – przestrzennie skoncentrowana grupa przedsiębiorstw (http://pl.wikipedia.org/wiki/Przedsi%C4%99biorstwo_%28ekonomia%29), instytucji i organizacji powiązanych siecią pionowych i poziomych zależności, często o charakterze nieformalnym, która poprzez skupienie szczególnych zasobów pozwala osiągnąć tym przedsiębiorstwom trwałą przewagę konkurencyjną; koncepcja klastra przemysłowego została sformułowana przez amerykańskiego ekonomistę Michaela Portera (http://pl.wikipedia.org/wiki/Michael_E._Porter).
Źródło Wikipedia
Klaster turystyczny działa podobnie.
Dzięki.Teraz wiem
Czytam te ostre riposty i myślę, że zagrawasz nie czysto. Chyba nie zrozumiałaś sedna sprawy. A swoją drogą dając reprymendy jednym, chwaląc innych sama zapędzasz się w ślepą uliczkę. Tu chodzi o Bieszczady, a nie o jakieś twoje sprawy. Bieszczady potrzebują turystyki aktywnej i musimy wpólnie znaleźć jakieś mądre rozwiązanie a nie obliżać komu, komu zależy na naszym regionie.:?
Przykro mi Ludmiło. Tak się składa, że jest kilka osób myślących tak jak ja. Kości zostały rzucone. Dostałam "polecenie" wycofania się z tej wymiany poglądów pomiędzy "Eko-Karpatami", a mną.
Krzysztof Franczak
01-12-2007, 15:29
Aja nie dostałem..jeszcze polecenia.
W temacie:
Zrównoważony rozwój to znalezienie równowagi pomiędzy przyrodą a infrastrukturą . I trzeba go szukać w interesie zarówno takich osób jak lucyna(i ja) jak i tych którzy chcieliby wjechać (po moim trupie)Quadem na Tarnicę:mrgreen: W interesie nas wszystkich :roll:
Aja nie dostałem..jeszcze polecenia.
W temacie:....:
Odnoszę wrażenie (nie wiem czy tylko ja, czy inni też ?) że zrobiliście tu sobie "konkurencyjne rozgrywki " i jeżeli tak, to wcale to nie przynosi Wam splendoru (tym bardziej reklamy, tak jednej stronie jak i drugiej) w tym Waszym "zrównoważonym" interesie.
Zrównoważony rozwój to znalezienie równowagi pomiędzy...:
...Znalezienie równowagi i umiaru w tym co się pisze i propaguje , "przegięcie " powoduje odwrotne skutki i wg. mnie dochodzi właśnie tu do tego.
Pisanie natrętne o szkoleniach , kursokonferencjach i zrównoważonej turystyce itp. powoduje skutki odwrotne do zamierzonych.
Nie, joorg to nie jest rozgrywka personalna ani pomiędzy firmami. Przez cały czas wypowiadam się jako osoba prywatna. Widzę co się dzieje i bardzo mi się to niepodoba. Problem terenówek i quadów długo nie dotyczył Bieszczadów. Moja chata była skraja. W pkresie letnio-jesienym zauważyłam kolumny ochlapanych terenowek wyjeżdżających m.in. z okolic Paniszczowa, Zukowa. Pojawiły się firmy krzaki z całej Polski oferujące tego rodzaju imprezy w Bieszczadach. To nie cały problem. Coraz więcej miejscowych dzieciaków ma quady. W Niemczech za wjechanie tego rodzaju pojazdem do lasu grozi wysoka kara pieniężna plus konfiskata pojazdu. Quady są za psie pieniądze kupowane przez Polaków. W niektórych wsiach np. w Górzance co trzecia rodzina ma taki pojazd. Zobacz proszę jak wygląda Korbania. Nie obchodzą mnie te małe firemki oferujace przejażdżki quadami po torach przeszkód obok ośrodków. Każdy zarabia tak jak może i umie. Uważam terenówkę za pojazd znakomicie sprawujacy się w Bieszczadach. Nie mam nic przeciw temu, że ludzie wykorzystują go to jazdy na trasach ogólniedostępnych, po grogach gminnych. Sądzę też, że właściciel terenu ma prawo decydować czy wpuści rajdy terenówek i quadów na swoje włości. Nie zgodzę się jednak aby Bieszczady przekształcić w lunapark dla ludzi lubiących tego rodzaju atrakcje. Sporty motorowe nie mogą być uprawiane "na dziko" na terenie Europy Zachodniej. Coraz więcej osób lubiących ekstremę przenosi się do nas aby upraiwać tu swoją pasję. Szczególnie to widać w Sudetach i innych górach znajdujących się obok dużych miast i miescowości turystycznych. Doszło do tego, że człowiek na szlaku został przejechany przez kierowcę chyba enduro. Nie chcę aby ta zaraza zalała Bieszczady. Widziałam kawalkady enduro pod Kamieniem Leskim, terenówki na Jaśle, guady na Korbani, terenówki na Hyrczy itd.
To są wyłącznie moje poglądy. Wierz mi na pisaniu na forum nie poprzestałam.
... W pkresie letnio-jesienym zauważyłam kolumny ochlapanych terenowek wyjeżdżających m.in. z okolic Paniszczowa, Zukowa..... Doszło do tego, że człowiek na szlaku został przejechany przez kierowcę chyba enduro. Nie chcę aby ta zaraza zalała Bieszczady....
Lucyno , co do terenówek i quadów zgadzm się z Tobą , a nawet może jeszcze bardziej jestem nietolerancyjny w tym temacie ,popieram Cię.Mam tylko uwagi i odczucia (może nie słuszne i nie zrozumiałem dobrze), o których napisałem, tz. z Waszej dyskusji wynika coś innego.
Joorg być może masz racje. Trudno mi bez emocji zanalizować swoje wypowiedzi. Zrozum ja postawiłam na szali wszystko. Jestem zielona, jestem ekologiem i cholera jasna uważam te góry za "swoje". To jest moja pasja, moje życie. Nawet gdyby wszyscy odwrócili się ode mnie i zajęli tą dochodową turystyką, a ja zostałabym bez klientów to dalej będę pisać, zabiegać o poparcie. I robię to tak jak umię. Zrozum jestem przekonana, ze to ja mam rację i jeste w opozycji do wielu przyjaciól i kolegów.
Krzysztof Franczak
01-12-2007, 18:28
Jeżeli chodzi o mnie to nie mam firmy propagującej "aktywnej" formy wypoczynku . Co zaś do zrównoważonego rozwoju to taka jest jego definicja. Zabrałem po prostu głos w dyskusji.
Krzysztof Franczak
01-12-2007, 18:34
.......a tak poza tym jako mieszkaniec okolic gdzie przebiega trasa rajdowa mam prawo do zajmowania stanowiska . Organizowanie rajdów czy też innych jazd ma się nijak do tego co ja robie i z czego żyję . Ale drżę kiedy moje małe dziecko bawi się na podwórku a drogą (powiatową) zap...la banda rozwydrzonych żądnych adrenaliny ....... 120 km/h albo terenówkami albo Quadami . I jak tak dalej będzie to rozkopię drogę;-)
Kości zostały rzucone. Dostałam "polecenie" wycofania się z tej wymiany poglądów pomiędzy "Eko-Karpatami", a mną.
i Bogu dzięki. Obiecałam sobie że już więcej nie zabiorę słowa w tej dyskusji ale nie mogę się powstrzymać....
Na moją prośbę !!!, bo ja przez moją chęć pozyskania opinii do przekazania na konferencji, wywołałam takie palpitacje serca u pani Lucyny, proszę o zakończenie tego tematu !!! (i nie wcale przez to, że nie jestem przygotowana do dalszej dyskusji ale nie zmierza to w dobrym kierunku).
Aja nie dostałem..jeszcze polecenia.
W temacie:
I trzeba go szukać w interesie zarówno takich osób jak lucyna(i ja) jak i tych którzy chcieliby wjechać (po moim trupie)Quadem na Tarnicę:mrgreen: W interesie nas wszystkich :roll:
Mam nadzieję że w tej drugiej grupie nie chodzi o mnie. Bo to koleżanka Lucyna zrobiła ze mnie jakiegoś brutala, który chce zniszczyć to co u nas piękne.
Krzysztof Franczak
01-12-2007, 20:32
Mam nadzieję że w tej drugiej grupie nie chodzi o mnie. Bo to koleżanka Lucyna zrobiła ze mnie jakiegoś brutala, który chce zniszczyć to co u nas piękne.
Oczywiście , że nie. Ja jestem zdania ,że trzeba stworzyć szansę rozwoju dla wszystkich . Nie jestem jednak zwolennikiem jednej opcji nawet gdyby to miało dotyczyc ruchu pieszego. Myślę ,że dyskusja pomoże wypracować wspólnie pomysł na rozwój Bieszczadów.
Ale żeby było jasne prywatnie nie podoba mi się to ,że w otulinie BPN w Parku Krajobrazowym jeżdżą jeepy i Quady i to mające gruuuuuuubo ponad 250 KM a dodatkowo jeszcze ,że ma to miejsce koło mojego domu to ..wiesz.
Ogólnie nie lubię przegięcia w żadną stronę.
Myślę ,że dyskusja pomoże wypracować wspólnie pomysł na rozwój Bieszczadów.
Ja zaś przede wszystkim cieszę się, że dowiedziałam się o tej konferencji. Przeważnie tak kontrowersyjne sprawy poruszane były w bardzo ścisłym gronie. Ela jako pierwsza odważyła się na bardzo odważny krok. Poinformowała nas wszystkim, że tzw. branża turystyczna nalega aby w Bieszczadach rozwijać turystykę motorową. Dzięki temu obie strony i zwolennicy i przeciwnicy tego rodzaju zabaw będą mieli czas na przygotowanie się. Bardzo dużo osób bezpośrednio nie angażujacych się w tego rodzaju dyskusje wyrobi sobie zdanie.
andrzej627
02-12-2007, 11:41
Dla mnie turystyką aktywną jest wędrowanie po górach. W dyskusji biorą udział przedstawiciele, a właściwie przedstawicielki, biur podróży, mam więc nadzieję dostać pozytywne odpowiedzi na moje pytanie.
Czy macie w swojej ofercie coś dla turysty indywidualnego, który chciałby wędrować tydzień lub dwa przez Bieszczady? Czy możecie takich turystów zorganizować w grupy, które poprowadzicie szlakami, zapewnicie im noclegi, wyżywienie i transport bagażu między etapami?
Nie jestem właścicielką biura podróży. Jestem tylko przewodnikiem i koordynaorem nieformalnego klastra turystycznego. Razem zajmujemy się promocją regionu, wspólpracujemy ze sobą aby klient mógł dostać kompleksowy pakiet turystyczny. Jeszcze jedno nikt mi za to nie płaci. Utrzymuję się z usług przewodnickich i pisania. Aby nie było nieporozumień klaster to moją idea fix która samodzielnie finansuję.
Nie ma tekiej oferty. Są tylko wycieczki jednodniowe, krajowe i zagraniczne. W tym roku przygotowałam program i prowadziłam kilka takich imprez latem ale to było dla grup zorganizowanych i dla moich stałych gości, raczej przyjaciół niż klientów.To nie są jednak obozy wędrowne raczej stacjonarne. Zakładamy, ze nocują w Smereku i tam jest baza wypadowa w góry. Program zealizujemy w Bieszczadach i okolicy.
andrzej627
02-12-2007, 12:23
Nie ma takiej oferty.
Dlaczego? Za trudno byłoby zaoferować coś takiego? Brak infrastruktury? Nie byłoby pobytu na taką ofertę? Nikt w Bieszczadach nie wpadł dotychczas na taki pomysł?
Krzysztof Franczak
02-12-2007, 12:34
Myślę ,że pomysł jest światny. Popyt napewno też by był. A dlaczego nie ma takiej oferty? Wiem ,że są takie rajdy konne.
Nie ma popytu. Z tego co wiem takie próby były podejmowane ale przeważnie wszystko kończyło się fiaskiem, brakiem chętnych. Przeważnie wędrówka jest częścią programu. Dam Ci przykład realizowanego, komercyjnego programu przeznaczonego także dla gości indywidualnych:
-Czarna dawna cerkiew
-wejście na Połoninę Wetlińską, czas przejścia 3 godz
-przejazd wozami traperskimi malowniczą doliną x np.w cząstkowym programie
wizyta na wypale, ognisko z kiełbaskami, zajęcia nazwijmy to rekreacyjne bardzo przypominające zabawy harcerskie
lub
-Sanok skansen
-szlak ikon doliną Sanu
-spływ pontonami po Sanie
-impreza podobna do poprzedniej.
andrzej627
02-12-2007, 12:51
Myślę ,że pomysł jest światny. Popyt napewno też by był.
Cieszę się, że ten pomysł Ci się podoba. A gdyby tak jeszcze w ramach tej samej oferty był transfer z lotniska w Rzeszowie, to można by ściągać "aktywnych" turystów z całego świata.
andrzej627
02-12-2007, 13:09
Nie ma popytu.
Być może. W innych górach są jednak takie oferty. Jeżeli byłyby takie oferty w Bieszczadach, to przy odpowiedniej promocji popyt też by się znalazł .
Program, o którym piszesz, nie jest odpowiedni dla turysty, którego interesuje tylko wędrowanie po górach.
Cieszę się, że ten pomysł Ci się podoba. A gdyby tak jeszcze w ramach tej samej oferty był transfer z lotniska w Rzeszowie, to można by ściągać "aktywnych" turystów z całego świata.
Wybacz ale to jest nierealne. Przerabialiśmy to. Dyskutowaliśmy o tym z wykształciuchami. Jak oddzielisz turystów lubiących wędrówkę od turystów rozrywkowych(mamy nowy termin opisujący to co dzieje się w Krakowie). Poza tym nie jesteśmy konkurencyjni. Turyści lubiący wędrówki piesze wybiorą Karpaty rumuńskie i w przyszłości ukraińskie. Poza tym Rzeszów i Podkarpacie to nic nie znaćzące słowa dla większości gości z zachodu. Rzeszów to nie Kraków. Oczywiście jest zwiększone zainteresowanie naszymi górkami w Europie Zachodniej ale ci goście nigdy pojawią się tu w bardzo dużej ilości. Oby to było 5-10 % ogółu turystów.
Krzysztof Franczak
02-12-2007, 14:10
Oczywiście jest zwiększone zainteresowanie naszymi górkami w Europie Zachodniej ale ci goście nigdy pojawią się tu w bardzo dużej ilości. Oby to było 5-10 % ogółu turystów.
Dalczego przyjeżdżają nad Biebrzę, Rozpudę, Bory Tucholskie itp to nie są miejsca typu Mazury gdzie przyjazd Niemców jest naturalny?
Ostatnio do projektu analizowałem ofertę "Bieszczadzką" skierowaną do turysty zachodniego .Niczym nie różni się od oferty dla rodaków a może to błąd? Może trzeba im pokazać/zaproponować Bieszczady podzielone na części/segmenty. Zwróćcie uwagę ,że prawie nie zdarza sie współpraca pomiędzy gminami bieszczadzkimi a podobnymi miejscami na zachodzie.
Zastanówcie się też dlaczego tefałpe pokazuje bieszczady przez pryzmat zakapiorów a np ZDF pokazuje Tośkę Majsterek?
Oferta Fundacji Bieszczadzkiej jest moim zdaniem oferta atrakcyjną i trafioną w rynek. Właśnie to jest wdrożenie w życie wszystkich zasad zrównoważonego rozwoju. Nie znam rynku zachodniego więc nie mogę się na te temat wypowiadać. Segmety tak ale nie segmentyzacja Bieszczadów ale dostosowanie oferty do segmentu rynku. To już mamy opanowane.
Nie rozumiem fenomenu zakapiorów. Tak naprawdę od jakiegoś czasu zastanawiam się dlaczego Ty nie jesteś zaliczany do tego grona? Przecież wprost idealnie wpisuje się Twoja działalnośc zawodowa zwiazana z galerią Barak i niesieniem kaganka sztuki w Bieszczady z ideą zakapiorstwa.
Tośka jest jedyna w swoim rodzaju. To fenomen na skalę europejską. Zafascynuje każdego i Polaka , i zagranicznego gościa.
Krzysztof Franczak
02-12-2007, 14:45
Wiesz co ... ja szukam czegoś innego w życiu . Nie potrzebny mi taki lans. Wiem ,że dla wielu ludzi jestem "nikim" ale mnie to rajcuje:-). Robię dużo dobrych rzeczy (np Ośrodek przedszkolny) ale one nie są "bieszczadzkie" ani zakapiorskie. Oczywiście znam tych wszystkich ludzi i myślę ,że oni sami o sobie nie myślą ,że są zakapiorami ( w zdecydowanej większości)
Pisząc o segmentach właśnie miałem na myśli konkretną ofertę do konkretnej grupy
andrzej627
02-12-2007, 17:01
Poza tym nie jesteśmy konkurencyjni. Turyści lubiący wędrówki piesze wybiorą Karpaty rumuńskie i w przyszłości ukraińskie.
A więc Bieszczady poddają się. Faktycznie, na ostatnim Salon des Randonnées (http://www.randonnee-nature.com) w Paryżu widziałam Rumunów reklamujących "Przygody Karpackie" (http://www.carpates-aventures.com/), a Polaków ani widu ani słychu. Następny salon odbędzie w dniach od 28 do 30 marca 2008. Może Ukraińcy też już tam będą ze swoimi ofertami.
Jakby to powiedzieć. Gmina Cisna w budżecie zarezerwowała aż 6 tys zł na promocję. Jest w bieszczadzkiej czołówce. U nas dużo mówi się o promocji, reklamie naszych walorów. No cóż słowa, słowa... Prywatne firmy nie są w stanie podołać wszystkiemu.
andrzej627
02-12-2007, 17:22
Rzeszów to nie Kraków.
Napisałem Rzeszów, bo tam jest najbliższe lotnisko. Może być Kraków, tam jest więcej połączeń. Ale właściwie po co ja o tym piszę, jak wiadomo z góry, że to jest "nierealne"?
Próbowaliśmy w tym roku wprowadzić terminarz wycieczek oferowanych przez nas łącznie z wycieczkami pieszymi po górach, różnymi warsztatami np. dla rodzin z dziećmi. Niestety się nie przyjeło a zainteresowanie było prawie żadne. Jednak nasze piękne Bieszczady to nie Alpy gdzie raczej mało prawdopodobne że znajdzie się jakiś przypadkowy turysta, nie ma wśród turystów świadomości, że poruszając się w grupie z przewodnikiem można naprawdę dużo więcej się dowiedzieć. I wydaje mi się że właśnie dlatego taki pomysł wspólnego programu nie chce przejść.
W tym roku zadzwoniła do mnie pewna pani (z Warszawki) z prośbą o opracowanie programu dla wycieczki szkolnej (5 dni). Więc ja kierując się myślą że dzieci nie mogą się nudzić przygotowałam ofertę z chodzeniem po górach, warsztatmi, skansenem i innymi ciekawymi atrakcjami. I co usłyszałam..... że to jest strasznie nudne i że Pani znalazła sobie biuro w Warszawie które zrobi wszystko lepiej. :-)
Ale właściwie po co ja o tym piszę, jak wiadomo z góry, że to jest "nierealne"?
Andrzeju, Bieszczady nie muszą wygrywac konkurencji z każdym regionem. Nie musza i nie mogą.
Choćby sie lansowały w stylu podrzuconego przez Ciebie linka (choć, czy jest tam cos wyjątkowego, czego nie ma w ofercie bieszczadzkiej, to miałbym wątpliwości), choćby zwały się polską Alaską, krainą wilka, gdzie wyszkolony instruktor zawiezie Cię jeepem wprost do pyska niedźwiedzia ;)
I może to i lepiej.....
Napisałem Rzeszów, bo tam jest najbliższe lotnisko. Może być Kraków, tam jest więcej połączeń. Ale właściwie po co ja o tym piszę, jak wiadomo z góry, że to jest "nierealne"?
Andrzej przerabialiśmy to. Kraków+Małopolska. Kraków+Bieszczady takie połaczenie jest możliwe. Część klientów z niego korzysta. Niestety kłania się nam dostępnośc komunikacyjna. Wiesz ile godz pilotowałam w tym roku tego rodzaju grupę wyjazd z Krakowa o 17 przyjazd o 2 w nocy do ośrodka. Remonty dróg+korki+fatalna nawierzchnia.
A w ogóle to kto powiedział, że w Bieszczadach jest posucha jeżeli chodzi o turystów. Wprost przeciwnie, zainteresowanie naszymi górkami rośnie. Ten sezon mieliśmy wyjątkowo dobry. Praktycznie obłożenie i sezon trwa we wspólpracujacych z nami obiektach rok. Latem nawet "składanki" imprezy jednodniowe dla gości indywidualnych ładnie sprzedawały się. Grupy o zgrozo jeździły bez przewodników. Tyle mieliśmy zleceń.
Przyszły rok zapowiada się jeszcze lepiej. Codziennie są zapytania. Przeważają zielone szkoły. To akurat przewodników nie cieszy. Wiosna sprzedana, lato prawie sprzedane. Czego chcieć więcej.
andrzej627
02-12-2007, 18:12
Choćby sie lansowały w stylu podrzuconego przez Ciebie linka (choć, czy jest tam cos wyjątkowego, czego nie ma w ofercie bieszczadzkiej, to miałbym wątpliwości)
Oczywiście, że nie ma tam nic wyjątkowego. Znalazłem ten link na reklamie, którą wziąłem z Salonu. Widziałem w Paryżu facetów, którzy przyjechali tam z Rumunii, aby zareklamować swoje Karpaty. Byłem zawiedziony nie spotykając nikogo z Polski. Następnym razem nie będę się już dziwić, bo czytam, że
Bieszczady nie muszą wygrywac konkurencji z każdym regionem. Nie musza i nie mogą.
(...)
I może to i lepiej.....
A wiec chodzi Ci o to, aby najlepiej nikt nie przyjeżdżał w Bieszczady?
andrzej627
02-12-2007, 18:20
Wiosna sprzedana, lato prawie sprzedane. Czego chcieć więcej.
No faktycznie, nie macie po co się wysilać i wymyślać coś nowego. Musicie jeszcze podnieść ceny, to przyjedzie mniej turystów, mniej się narobicie, a więcej zarobicie. Będziecie mieli więcej czasu na konferencje i szkolenia. Żyć nie umierać.
Andrzeju więcej optymiznu proponuje i będzie ok. A tak na poważnie to poruszasz bardzo poważny problem promocji Bieszczadów. Tu nie idzie o indywidualne działania ale o koordynację wyjazdów, funduszy, ofert itp. Niestety tego nie ma, co nie znaczy że kiedyś nie będzie. Dziś jednostki myślą o liderowaniu i to troche utrudnia. Lesko chce być lepsze od Ustrzyk, Ustrzyki od Leska, Marszałek od Wojewody Staszk od Franka i tak to idzie. Ale swiadomość wspólnego dobra, mam nadzieję że wzrasta i kiedyś osiągnie poziom Wspólnego Dobra Bieszczadzkiego. Bardzo dobrze że Ela poddała ten temat na forum bo miło się czyta rózne opinie, nie tylko samej autorki. Chyba o to chodzi aby odważnie prezentować swoje poglady, aby rozmawiać o tym co często jest już faktem, ale nie wiemy czy mamy na to jakis wpływ czy nie. Nie wiem czy zauwazyliście w tym roku zagrodzoną linię brzegową koło przystani Białej Floty, na Zalewie Solińskim. To też lokalna rywalizacja, a przecież jezioro nie jest niczyją własnością. czy ktoś pomyślał jak do tego niestrzeżonego kąpieliska dopłynąć z pomocą? Rozmawiajac możemy po pierwsze wyciagać wnioski, pokusić sie o refleksję własnych przekonań, działań i myslenia innych ludzi ale co najważniejsze możemy uczestniczyć w takich konferencjach czy spotkaniach z przemysleniami, co zrobic aby cywilizując pewne nowe formy wypoczynku uwzgledniać nie własne racje,lecz zrównoważone racje wielu ludzi, którzy własnie dzięki wywołaniu tematu zabierają w tej sprawie głos. Nie jestesmy wstanie wszyscy bywać na wszystkich tego typu spotkaniach, ale ważne jest abyśmy tam będąc zabierali głos i brali ciężar współodpowiedzialności za losy naszych kochanych Bieszczadów.
A wiec chodzi Ci o to, aby najlepiej nikt nie przyjeżdżał w Bieszczady?
Oczywiście, że nie.
Rozumiem potrzeby ludzi tam mieszkających.
Tylko nie chciałbym by zamieniono je w lunapark.
Wyobraź sobie 3,5 miliona turystów rocznie (proporcjonalnie do wielkości TPN), 4 razy więcej quadów i innych motocrossów w okolicach parku. Kilka razy większa infrastruktura.
Przy zwielokrotnieniu ruchu, przy silnej presji społecznej (turyści + obsługujące ich firmy) już krok od "zluzowania" nieco ochrony przyrody.
Z mojego punktu widzenia (biorąc pod uwagę moje własne preferencje i upodobania) to chętnie bym widział tam mniej niż obecnie ludzi.
Egoizm? Może i tak.
Pozdrawiam :)
Krzysztof Franczak
02-12-2007, 19:03
A w Czarnej Gmina organizuje festyn "Lato w Czarnej" gdzie występuje "znany z list przebojów " zespół i takich festynów jest mnóstwo .Dla kogo :dla piwa,dla organizatorów czy dla turystów nie wiem . Akurat pracuję w branży w której jest czas dłużej pogadać z ludźmi więc wiem ,że ludzie narzekają na brak oferty kulturalnej . Praktycznie poza Aniołami nie ma dużych imprez . W innych regionach latem praktycznie co tydzień są imprezy z gwiazdami . Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie czy chcemy żyć w skansenie i na tym zarabiać czy starać się budować ofertę w inny sposób. Dlaczego np nie lamsować Czarnej jako bieszczadzkiego Kazimierza Dolnego mieszka w okolicy wielu artystów różnorodnych mających swoje pracownie, mających coś do powiedzenia lub opowiedzenia. Dlaczego ludziom z zachodu nie zaproponować usługi pisania ikon z poświęceniem ich w cerkwi. Dla nich to coś niebywałego.
Dlaczego nie zorganizować szkolen dla nauczycieli ,którzy przecież zawsze sie dokształcają , w oparciu o Bieszczadzkie Centrum Certyfikacji Produktu Lokalnego. Powiem tak : Jeżeli ja mogę zbierać indywidualne oferty dotyczące organizowania kursów i warsztatów nie istniejąc z tą ofertą w internecie to znaczy ,że taka oferta jest do sprzedania grupie. Nie wiem gdzie jest problem ? Czy problemem jest cena? może ale jeżeli rocznie mam ok 1000 osób indywidualnie w cenie wyższej niż dla grup to chyba nie do końca to cena . Czas? może jeżeli grupa przyjeżdża na weekend to nie ma czasu na warsztaty. Może trzeba ofertę opracowywać wspólnie czyli usługodawca i pośrednik. Dla mnie Bieszczady to zawsze jest i była kraina ciekawych ludzi :artystów ,poetów , niepokornych itp. Dlaczego solina nie podpiera sie Jasienicą przecież w solinie napisał jedną z ważniejszych książek historycznych. Zauważcie ,że w innych rejonach Polski nawet jak urodził się tam jakiś "Stasek" który coś zrobił dla lokalnej społeczności to przynajmniej ma tablicę pamiątkową . Gdzie Fredro, Pol, Dobrzański i inni. Problemem jest to ,że nie ma w Bieszczadach rdzennej ludności więc brak ciągłości kulturowej. Nie zmieni tego zauroczenie wielokulurowością przedwojenną.
Ale skąd mamy czerpać?
No faktycznie, nie macie po co się wysilać i wymyślać coś nowego. Musicie jeszcze podnieść ceny, to przyjedzie mniej turystów, mniej się narobicie, a więcej zarobicie. Będziecie mieli więcej czasu na konferencje i szkolenia. Żyć nie umierać.
Dobre, naprawdę dobre. Może jednak odwrócimy sytuację. Może dlatego, że ciągle szkolimy się, bierzemy udział w konferencjach, mamy ciekawe programy to mamy też i klientów. Jeżeli chodzi o ceny. Tu rzeczywisćie masz rację. Bieszczady są jednym z najdroższych regionów w kraju. Mimo tego nie narzekamy, mamy duże obłożenie. Cena jest "rzeczą" względną. Szczególnie cena usługi. Nie mamy monoplolu, wprost przeciwnie jest sporo młodych, dynamicznych osób które chce dorwać się do "tortu". Jak kiedyś zauważyłeś usługa przewodnicka może być wyceniona od 40 do 700 zł. Wszystko jest względne na tym padole łez.
Oczywiście, że nie.
Rozumiem potrzeby ludzi tam mieszkających.
Tylko nie chciałbym by zamieniono je w lunapark.
Wyobraź sobie 3,5 miliona turystów rocznie (proporcjonalnie do wielkości TPN), 4 razy więcej quadów i innych motocrossów w okolicach parku. Kilka razy większa infrastruktura.
Przy zwielokrotnieniu ruchu, przy silnej presji społecznej (turyści + obsługujące ich firmy) już krok od "zluzowania" nieco ochrony przyrody.
Z mojego punktu widzenia (biorąc pod uwagę moje własne preferencje i upodobania) to chętnie bym widział tam mniej niż obecnie ludzi.
Egoizm? Może i tak.
Pozdrawiam :)
Warto pamietać że już za trzy tygodnie znikają granice z Słowacją, również te w górach. Będziemy więc mieli nie tylko doczynienia z turystami wjeżdżajacymi na tereny strzeżone od strony Polskiej ale i z strony Słowackiej. Czy jest jakiś punkt informacji gdzie mozna kupić mapkę na której jest zaznaczona legalna choć jedna trasa terenowa czy górska na np, przejażdżkę skuterem. Myślę że trzeba stworzyć wszystkim warunki do uprawiania turystyki aby wyeliminować kolizję. Uważam że jest miejsce dla wszystkich oczywiście mysląc w kategoriach że na Tarnicę można wedrować tylko pieszo a na quadach, motorach itp. jeżdzić np. po byłych poligonach czy terenach dzikich. Niech to będzie 50-100 km od BPN ale niech będzie. Jeśli nie to zamiast mieć uporządkowaną turystykę będziemy mieli na szlakach pieszych, zmotoryzowanych piratów czy jak ich tam zwą....
andrzej627
02-12-2007, 19:20
Andrzeju więcej optymiznu proponuje i będzie ok.
Jestem optymistą i mam nadzieję, że Bieszczady będą się rozwijały zgodnie z moja wizją. W przeciwnym wypadku nie pisałbym tutaj.
Z mojego punktu widzenia (biorąc pod uwagę moje własne preferencje i upodobania) to chętnie bym widział tam mniej niż obecnie ludzi.
Rozumiem Twój punkt widzenia. Ja też nie chcę tam widzieć tłumów. Chciałbym po prostu, aby można tam było wygodnie dojechać, spać i zjeść w przyzwoitych warunkach. To jest minimum, a co do reszty to mogę sobie sam poradzić. Wolałbym jednak, aby oferta turystyczna była jak najszersza i abym miał jak największy wybór.
Krzysztof Franczak
02-12-2007, 19:25
Czy jest jakiś punkt informacji gdzie mozna kupić mapkę na której jest zaznaczona legalna choć jedna trasa terenowa czy górska na np, przejażdżkę skuterem.
Myślę że trzeba stworzyć wszystkim warunki do uprawiania turystyki aby wyeliminować kolizję. Uważam że jest miejsce dla wszystkich oczywiście mysląc w kategoriach że na Tarnicę można wedrować tylko pieszo a na quadach, motorach itp. jeżdzić np. po byłych poligonach czy terenach dzikich. Niech to będzie 50-100 km od BPN ale niech będzie. Jeśli nie to zamiast mieć uporządkowaną turystykę będziemy mieli na szlakach pieszych, zmotoryzowanych piratów czy jak ich tam zwą....
Najlepszy punkt IT jest w Cisnej i nawet pod groźbą kary cielesnej zawsze tak będę twierdził.
Większość terenów w Bieszczadach jest chronionych prawnie np w gminie Czarna niemal 100% .Jestem za ucywilizowaniem problemu motoryzacji leśnej ale w tej chwili wielu z organizatorów takich wycieczek łamie prawo .Poprostu:-( Też mam nadzeję ,że ruch na granicy Polsko -Słowackiej będzie w obie strony tzn Słowacy też będą odwiedzać Bieszczady nie tylko targowisko w Krośnie:razz:
Nie wiem gdzie jest problem ? Czy problemem jest cena? może ale jeżeli rocznie mam ok 1000 osób indywidualnie w cenie wyższej niż dla grup to chyba nie do końca to cena . Czas? może jeżeli grupa przyjeżdża na weekend to nie ma czasu na warsztaty.
Elitarność oferty. Oferty kulturalne cieszą się małym powodzeniem. Dlaczego? Może dlatego, że ludzie nie chcą płacić za "kulturę". Znam to z praktyki. Zakladam, że oprowadzam przeciętną grupę. Program standardowy.
Czarna cerkiew- kupują widokówkę, bo przewodniczka im tłumaczy, że zarobione pieniądze ksiądz wydaje na remont świątyni. Co najważniejsze widzą efekty swojej "dobroczynności".
Połonina Wetlińska-wstęp jest opłacony przez organizatora. Prezentuję gościom wydawnictwa BdPN. Kosztują grosze np. świetny klucz do oznakowania roślin niecałe dwa zł. 1-2 osoby kupią.
Dajmy na to galeria i smażalnia pstrąga na Przysłupiu. Idą do galerii aby zrobic mi przyjemność. Pooglądają, czasami kupią jakąś pamiątkę. Za to oblęzenie w smażalni. Piwo to jest hit.
Solina zapora ok, jest ładnie ale obok znajduje sie taka fantastyczna atrakcja czyli uliczka handlowa. Ileż tu jest atrakcji: drewniane żółte miecze, czarno-żółte topory, popielniczki z napisem Solina itd, itd.
Warto pamietać że już za trzy tygodnie znikają granice z Słowacją, również te w górach. Będziemy więc mieli nie tylko doczynienia z turystami wjeżdżajacymi na tereny strzeżone od strony Polskiej ale i z strony Słowackiej. Czy jest jakiś punkt informacji gdzie mozna kupić mapkę na której jest zaznaczona legalna choć jedna trasa terenowa czy górska na np, przejażdżkę skuterem. Myślę że trzeba stworzyć wszystkim warunki do uprawiania turystyki aby wyeliminować kolizję. Uważam że jest miejsce dla wszystkich oczywiście mysląc w kategoriach że na Tarnicę można wedrować tylko pieszo a na quadach, motorach itp. jeżdzić np. po byłych poligonach czy terenach dzikich. Niech to będzie 50-100 km od BPN ale niech będzie. Jeśli nie to zamiast mieć uporządkowaną turystykę będziemy mieli na szlakach pieszych, zmotoryzowanych piratów czy jak ich tam zwą....
Byłam tez tak naiwna. Moje wiosenne posty o tym świadczą. Wpadłam na genialny pomysł aby wytyczyć trasy do przejażdzki tym badziewiem na terenie gminy Solina. I co? Kolega, który zajmował się konserwacją ścieżek spacerowych poszedł do Wójta. Wójt nie zgodził się. I to była przemyślana decyzja. Gdyby wyraził zgodę to mieszkańcy okolicznych wiosek roznieśliby go na widłach. Kiedyś przy kawie wygadałam się w pewnej knajpce w Polańczyku, na szkoleniu, że to był mój pomysł. Myślałam, ze mnie zlinczują. Poprostu ludzie Was nie chcą w Bieszczadach. Boją się Was i nic tego nie zmieni.
A'propos otwartych granic. Nie mozecie przenieść się na Słowację?
Krzysztof Franczak
02-12-2007, 19:42
Wszystko się zgadza . Ale ja mówię o tym ,żeby samemu szukać takich niszowych grup. Nie uwierzysz jak potrafią się bawić manualnie ludzie którzy na codzień są poważnymi biznesmenami ile powstaje naprawdę fajnych rzeczy.
Jak się spotkamy kiedyś to pogadamy o tym .
Ja jestem zdania ,że taka oferta jest sprzedajna i nie myślę tu o sobie ale ogólnie. Przykłady :
Fabryka ceramiki rodziny Neclów;
Muzeum Ceramiki w Bolesławcu;
Zagroda Garncarska w Czarnej..... ale koło Łańcuta
Autorska galeria Floriana Kohuta "Pod Strachem Polnym" gdzie można w mini skansenie obejrzeć strachy z róznych rejonów świata a przy okazji kupić obraz lub obrazek ze strachem polnym;
Na Słowacji w miejscowości Strażskie Muzeum Gitar.
To tylko kilka przykładów które mnie kręcą bo powstały przy okazji ludzkiej pasji. Czy np w Cisnej nie mogłoby powstać jeśli nie muzeum to izba pamięci Fredrów?
andrzej627
02-12-2007, 19:53
Zakladam, że oprowadzam przeciętną grupę. Program standardowy.
Lucyna, myślałem, że Ty jesteś przewodnikiem górskim i prowadzisz klientów po górach, a nie po sklepach czy muzeach.
Ciekawe przykłady. Nie słyszałam o galerii "Pod strachem polnym". To musi być bardzo ciekawe miejsce. Pogoogłam za chwilę. My mamy taką bieszczadzką atrakcję, którą wspólnymi siłami lansujemy, czyli muzeum przyrodniczo-łowieckie w Nowosiółkach. Gdyby nie dominująca firma to nie wiem czy utrzymaloby się na rynku. Bilet kosztuje 2 i 5 zł, Henia przeciekwie opowiada ale mimo tego goście o ile nie mają tego w pakiecie wolą nie płacić tych maleńkich pieniędzy.
Mówimy cały czas o ludziach ponad przeciętnie zamożnych. Oczywiście, strasznie generalizuję. Jest wiele osób zainteresowanych sztuką, kulturą ale organizator wykupując program kieruje się raz ceną (a ta jest rzeczą względną dam 35 zł na obiad ale nie dam tych 35 zł na warsztaty), a dwa "zbiorowym gustem" grupy.
PS.
W tym roku nawiązałam kontakty z uczelniami. Spodobało im się moje oprowadzanie, zauroczyły Bieszczady i okolice. W przyszłym roku wszystko na to wskazje odwiedzi nas bardzo, bardzo wielu wykształciuchów. Przygotowuję im programy. Większośc z nim chce jednego: przyrody bieszczadzkiej, połonin i "krainy dolin", szlaku ikon i muzeum w Bóbrce, przy okazji zrobimy kościół Marii Magdaleny w Dukli. No i kumple z nimi pojadą do Lwowa.
Lucyna, myślałem, że Ty jesteś przewodnikiem górskim i prowadzisz klientów po górach, a nie po sklepach czy muzeach.
Jestem przewodnikiem beskidzkim z uprawnieniami na Beskidy Wschodnie czyli Beszczady, Beskid Niski, część Beskidu Sądeckego wraz z pogórzami łacznie obszar woj.podkarpackiego i częśc małopolskiego. Plus pilotaż, licencja na BdPN i nieformalnie mam zaszczytny tytuł przewodnika po bioróznorodności. W górach bywam.
Oczywiście oprowadzam po sklepach. Miałam nawet w tym roku grupę z oprowadzania której zrezygnowałam po pierwszym dniu. Program ambitny ale niestety goście wstępy płacili z własnej kieszeni. Pierwsza awantura w sanockim skansenie, byłam uparta poszli choć kleli. Druga awantura w skansenie w Bóbrce, musieli wejść. Przy sanktuarium w Dulki chcieli mnie już wysadzić. Nie mogli, nie wiedzieli, gdzie na Słowacji można kupić najwspanialszy szmpan w Euroie czyli błękitny. Sytuację na przejściu uratował znajomy Słowak, który zawiózł ich bezpłatnie do swojego sklepu. Zakupy po 500 zł. Oczywiście alkohol. Organizator mnie przerosił za zachowanie grupy ale następnego dnia z nimi nie pojechałam.
Reasumując dobry przewodnik wie, ze najlepszy w europie jest słowacki, błekitny szampan.
andrzej627
02-12-2007, 20:20
To są standardowe uprawnienia bieszczadzkich przewodników.
W dalszym ciągu nie rozumiem dlaczego standardem jest oprowadzanie po sklepach i muzeach.
Ileż w Tobie złości i nietolerancji.I ty chcesz być promotorką klastrów. Nie posiadam quada ani skutera, ale za to mam rower i lubię grać w bilard. Szanuję tych którzy piją piwo w Bieszczadach, kupują pamiątki i tych co zarabiają wedrując z ludźmi w czerwonych polarach lub koszulkach. Lubię wszystkich, którzy przyjeżdzają w Bieszczady, bo je kochają a dzięki temu zostawiają tu pieniądze. Lubię też tych, którzy nauczyli się żyć w Bieszczadach, zarabiać i dawać zarobić innym. Najtrudniej mi jest zrozumieć ludzi, którzy mieszczą się w tych kategoriach a myślą jak ,,pies ogrodnika". Bieszczady są miejscem gdzie po tak wielu doświadczeniach z minionej historii musimy Lucyno nauczyć się żyć z wszystkimi, a nie tylko z tymi których lubisz. Czy zastanawiałaś się nad faktem że ten przejeżdżający koło ciebie ,,diabeł" na czterech kółkach, w tygodniu ratuje kilkoro umierających dzieci w Klinice. Takich ludzi jest setki, którzy w poszanowaniu przyrody, sumienia i prawa potrzebują odreagowania, maja pieniadze i chca przyjechać na wyznaczone tereny. To nie ,,diabły'' tylko ciężko pracujacy i zamożni ludzie. Ty z chęcią, jak czytam, byś ich posłała najlepiej za 7 granic. Ale dziewczyno nie tędy droga. Budujmy a nie dzielmy. Czy pole golfowe w Bieszczadach to zagrożenie czy atrakcja. Bo na nie panowie też przyjeżdżają terenówkami, ale w wolnych chwilach skorzystają z usług przewodnickich, wypadów na koniach czy zimą pozjeżdżają na nartach. Turystyka aktywna w formie aktywności fizycznej jak i w formie ofroudu, jest dziś i nie zaniknie. Tylko wytyczmy jej oddzielne granice i w tym tkwi madrość. Ale czy można ją znaleść u ................... .
Bo tego oczekują od nas klienci. Klient płaci więc wymaga.
Ileż w Tobie złości i nietolerancji.I ty chcesz być promotorką klastrów. Nie posiadam quada ani skutera, ale za to mam rower i lubię grać w bilard. Szanuję tych którzy piją piwo w Bieszczadach, kupują pamiątki i tych co zarabiają wedrując z ludźmi w czerwonych polarach lub koszulkach. Lubię wszystkich, którzy przyjeżdzają w Bieszczady, bo je kochają a dzięki temu zostawiają tu pieniądze. Lubię też tych, którzy nauczyli się żyć w Bieszczadach, zarabiać i dawać zarobić innym. Najtrudniej mi jest zrozumieć ludzi, którzy mieszczą się w tych kategoriach a myślą jak ,,pies ogrodnika". Bieszczady są miejscem gdzie po tak wielu doświadczeniach z minionej historii musimy Lucyno nauczyć się żyć z wszystkimi, a nie tylko z tymi których lubisz. Czy zastanawiałaś się nad faktem że ten przejeżdżający koło ciebie ,,diabeł" na czterech kółkach, w tygodniu ratuje kilkoro umierających dzieci w Klinice. Takich ludzi jest setki, którzy w poszanowaniu przyrody, sumienia i prawa potrzebują odreagowania, maja pieniadze i chca przyjechać na wyznaczone tereny. To nie ,,diabły'' tylko ciężko pracujacy i zamożni ludzie. Ty z chęcią, jak czytam, byś ich posłała najlepiej za 7 granic. Ale dziewczyno nie tędy droga. Budujmy a nie dzielmy. Czy pole golfowe w Bieszczadach to zagrożenie czy atrakcja. Bo na nie panowie też przyjeżdżają terenówkami, ale w wolnych chwilach skorzystają z usług przewodnickich, wypadów na koniach czy zimą pozjeżdżają na nartach. Turystyka aktywna w formie aktywności fizycznej jak i w formie ofroudu, jest dziś i nie zaniknie. Tylko wytyczmy jej oddzielne granice i w tym tkwi madrość. Ale czy można ją znaleść u ................... .
Jest i nie zniknie. Tylko nie widzę powodu aby ją uprawiać w Bieszczadach. Nie mam nic przeciwko ludziom. Wierzę Ci, to mogą być wspaniali, kulturalni obywatele utrzymujący nas ze swoich podatków. O polu golfowym słyszałam ostatnio już kilka razy. Ciekawy pomysł. Podoba mi się.
andrzej627
02-12-2007, 20:31
Bo tego oczekują od nas klienci. Klient płaci więc wymaga.
Coś tu jednak nie gra.
Program ambitny ale niestety goście wstępy płacili z własnej kieszeni. Pierwsza awantura w sanockim skansenie, byłam uparta poszli choć kleli. Druga awantura w skansenie w Bóbrce, musieli wejść. Przy sanktuarium w Dulki chcieli mnie już wysadzić.
Ci klienci wcale tego nie chcieli. To Ty na siłę ciągnęłaś ich do muzeów.
Pozorna sprzeczność. Byłeś pilotem więc wiesz, że dla obsługi świętością jest program imprezy. Biuro podrózy może być zaskarżone prze klienta o ile przewodnik lub pilot nie wypełni programu. Skansen w Sanoku i Bóbrce był wpisany w program. Moim klientem jest biuro podróży, to ono mi płaci i jemu wystawiam fakturę za usługę. Goście ktorych oprowadzam zaś są klientami biura podróży czyli organizatora tej imprezy.
andrzej627
02-12-2007, 20:46
Takich ludzi jest setki, którzy w poszanowaniu przyrody, sumienia i prawa potrzebują odreagowania, maja pieniadze i chca przyjechać na wyznaczone tereny. To nie ,,diabły'' tylko ciężko pracujacy i zamożni ludzie.
Trzeba też pamiętać o ludziach starszych, którzy nie mają już siły, aby samodzielnie chodzić po górach lub o niepełnosprawnych.
Krzysztof Franczak
02-12-2007, 22:13
Oczywiście ,że klient nasz pan ale w takim razie co robią przedstawiciele handlowi kiedy usłysza "dziękuję ale mam już dostawcę"? Dobrzy zostają dostawcami. I tak samo jest z wprowadzaniem nowych produktów i usług na rynek . Trzeba trochę kreować to czego "chce klient". Zwróć Lucyno uwagę na Koniaków tam oprócz słynnych stringów niemal w każdym domu są izby regionale z koronkami (byłem tam) skoro są to znaczy ,że jest popyt .W tym czasie jak ja byłem stało na parkingu ok 20 autobusów z turystami z różnych stron Europy. Dzisiaj wyczytałem ,że podkarpackie ma najwięcej ze wszystkich regionów w Polsce zarejestrowanych produktów regionalnych . Ile z tego jest z Bieszczadów? Żaden. Kilka dni temu w GW był artykuł o wsi pod Bydgoszczą która sprzedaje rocznie kilkadziesiąt tysięcy słoików z powidłami . Z tego słynie . Działające tam stowarzyszenie zarejestrowało powidła jako produkt regionalny , licząc po 5 zł za słoik ........
Dlaczego o tym piszę? W Bieszczadach nie ma kompleksowego myślenia (ktoś już to zauważył w tym wątku) jest kilka grup rywalizujących ze sobą i jak napisała Lucyna młodych którzy chcą kawałek tortu dla siebie.
Nie chcę wieszczyć ale jeśli w ciągu najbliższych lat te firmy nie połączą sił np w S.A. to przyjdzie duuuuuuuża firma na gotowe . Bo przecież teraz każdy z tych podmiotów na swój sposób reklamuje Bieszczady, powstają dobre pensjonaty, infrastruktura a duży biznes przychodzi tam gdzie mali w pocie czoła ścielą mu dywan.
Wybacz ale wyłączę się z dyskusji.
Krzysztof Franczak
02-12-2007, 22:22
Wybacz ale wyłączę się z dyskusji. Mam dość personalnych utarczek. Wiem sama zaczęłam ale mam dość na dziś.
Utarczek?
Prawdę powiedziawszy, jeśli w temacie turystyki aktywnej(gwoli konsyliów klastrów bieszczadzkich)-pojazd wz 1977 Dana ma więcej możliwości od przeciętnego quada-i jest bardziej przyjazny środowisku.
Dlaczego np nie lamsować Czarnej jako bieszczadzkiego Kazimierza Dolnego mieszka w okolicy wielu artystów różnorodnych mających swoje pracownie, mających coś do powiedzenia lub opowiedzenia. Dlaczego ludziom z zachodu nie zaproponować usługi pisania ikon z poświęceniem ich w cerkwi. Dla nich to coś niebywałego.
No cóż czasami warto podzielić się swoimi ofertami :lol: Według mnie te które podałeś teraz są naprawdę interesujące. I z chęcią mogłabym je zamieszczać, oczywiście za przyzwoleniem, na naszej stronie i proponować turystom.
Krzysztof Franczak
03-12-2007, 15:55
No cóż czasami warto podzielić się swoimi ofertami :lol: Według mnie te które podałeś teraz są naprawdę interesujące. I z chęcią mogłabym je zamieszczać, oczywiście za przyzwoleniem, na naszej stronie i proponować turystom.
To nie jest oferta istniejąca , ale mogąca zaistnieć. Była raz przeprowadzona z powodzeniem a turyści byli z Holandii. Zawsze chodzi o to ,żeby samemu wymyślić coś czego nie mają inni.
To nie jest oferta istniejąca , ale mogąca zaistnieć. Była raz przeprowadzona z powodzeniem a turyści byli z Holandii. Zawsze chodzi o to ,żeby samemu wymyślić coś czego nie mają inni.
Dokładnie o to chodzi, niektórzy mają naprawdę rewelacyjne pomysły, ale czasami brak chęci żeby doprowadzić coś do końca lub ma się małą wiarę w sukces. A jeśli już cos powstanie nowego to warto podac dalej innym, dzięki którym będzie większa szansa na sprzedanie swojego pomysłu. Dzięki za info:grin:
Krzysztof Franczak
03-12-2007, 18:06
Program pisania ikon jest częścią składową oferty dwóch obiektów hotelarskich: Domu Turysty w Sanoku i Hotelu Górskiego w Wetlinie. Funkcjonuje na rynku chyba od dwóch sezonów.
I właśnie był zrealizowany raz, ale nie przez te obiekty. Chyba , że czegoś nie wiem. A poświęcenie było w Czarnej.
Oferta tego typu jest tylko dla ludzi zamożnych ze względu na wysokie koszty materiałów i pracy instruktora.
I właśnie był zrealizowany raz, ale nie przez te obiekty. Chyba , że czegoś nie wiem. A poświęcenie było w Czarnej.
Oferta tego typu jest tylko dla ludzi zamożnych ze względu na wysokie koszty materiałów i pracy instruktora.
Zobacz na ich stronę
www.domturysty.net.pl/kontakt.html (http://www.domturysty.net.pl/kontakt.html)
Sama byłam zaskoczona. Kiedyś opowiadałeś mi w galerii o tym programie. Na spotkaniu z Szefem ośrodka mówiłam mu o Twojej ofercie. Przedstawił mi swoją.:grin:
Krzysztof Franczak
03-12-2007, 20:04
Zobacz na ich stronę
www.domturysty.net.pl/kontakt.html (http://www.domturysty.net.pl/kontakt.html)
Sama byłam zaskoczona. Kiedyś opowiadałeś mi w galerii o tym programie. Na spotkaniu z Szefem ośrodka mówiłam mu o Twojej ofercie. Przedstawił mi swoją.:grin:
Najważniejsze ,że jest ruch w interesie.
Wiele ofert w Bieszczadach i wszędzie sie powiela i dobrze .Program dla nich realizuje Ela Borkowska wspólpracująca ze mną też na innym polu:-)
Krzysztof Franczak
03-12-2007, 20:07
Myślę sobie ,że jeśli jest już ta dyskusja i wiele osób bierze w niej udzial to może byśmy zrobili burzę mózgów i wymyslili cos na nowy sezon coś czego nie ma a mogłoby stać się hitem. Myślę o wszelkiej turystyce aktywnej bo dla mnie turystyka nieaktywna to : gapienie sie w telewizor , gapienie się na połoniny przez szklankę itp pozostałe formy są aktywne.
Kto pierwszy?
andrzej627
03-12-2007, 22:15
może byśmy zrobili burzę mózgów i wymyslili cos na nowy sezon
Krzysztof, wyszedłeś z bardzo dobrą inicjatywą. Lubię burze mózgów.
Proponuję wytyczenie nowej ścieżki turystycznej, którą przetestujemy wszyscy w maju przy okazji KIMBu. Zwracam się do specjalistów od chaszczowania o udział w opracowaniu szczegółów. Nazwiemy ją roboczo trasą Stałego Bywalca. Kiedyś będzie ona figurować na mapach dla wytrawnych turystów.
Krzysztof Franczak
04-12-2007, 00:54
no to ja proponuję szlak za smakiem zaczniemy od maczanki
Basia Z.
04-12-2007, 08:51
Myślę sobie ,że jeśli jest już ta dyskusja i wiele osób bierze w niej udzial to może byśmy zrobili burzę mózgów i wymyslili cos na nowy sezon coś czego nie ma a mogłoby stać się hitem. Myślę o wszelkiej turystyce aktywnej bo dla mnie turystyka nieaktywna to : gapienie sie w telewizor , gapienie się na połoniny przez szklankę itp pozostałe formy są aktywne.
Kto pierwszy?
Ja mam nie tyle propozycję, co raczej zapytanie:
Czy macie w swojej ofercie jakąś atrakcję dla rodzin z dziećmi. Takimi w wieku od około 3 do 10 lat ?
Sama bywałam w Bieszczadach, kiedy moje dzieci miały mniej więcej tyle lat i poza bieszczadzką "ciuchcią" nie bardzo było im co pokazywać.
Naturalnie chodziliśmy w góry (moje dzieci to bardzo lubiły i nadal lubią).
Ale po pierwsze - nie wszystkie dzieci to lubią, po drugie - pobyt można uatrakcyjnić.
I kolejne zapytanie z tej serii - jakaś specjalna oferta dla wycieczek szkolnych ?
Pozdrowienia
Basia
Bardzo mi sie podoba ta koncepcja, ale nad swoją propozycją jeszcze pomyslę :razz:
Myślę sobie ,że jeśli jest już ta dyskusja i wiele osób bierze w niej udzial to może byśmy zrobili burzę mózgów i wymyslili cos na nowy sezon coś czego nie ma a mogłoby stać się hitem. Myślę o wszelkiej turystyce aktywnej bo dla mnie turystyka nieaktywna
Hmm mnie obowiązuje strategia różnicowania produktu turystycznego zw. też strategią innowacyjności. Programy są tworzone na potrzeby określonego segmentu, określonej grupy. Te, które dajemy na strony internetowe są już "zgrane", z ub. roku. Zainteresowanie Bieszczadami wzrasta. Ku mojemu zaskoczeniu pojawiają się nowe możliwości. Wczoraj wpłynęło do mnie zlecenie obsługi stady tour Mołdawian, którzy są zainteresowani bieszczadzkimi gospodarstwami agroturystycznymi. Niestety, jestem w domu więc Kolega ze Stowarzyszenia Karpaty poprowadzi tę grupę. Coraz większe jest zainteresowanie turystyką kongresową i odbywaniem szkoleń w Bieszczadach. Powysyłałam w imieniu Kolegów oferty programowe. Co najdziwniejsze jedno ze wspólpracujących z nami biur chce u nas zorganizować międzynarodową konferencję dla Skandynawów, w większości Finów. Niestety, ten klient jest wymagający i nie jesteśmy w stanie spełnić wszystkich jego oczekiwań. Znowu dotępnośc komunikacyjna nam się kłania. Dziś było zapytanie z okolic Sudetów. Już trzecie na przełomie jesieni i zimy.
Aby jednak odpowiedzieć na Twój apel podam szkielet , który już funkcjonuje na rynku chyba od dwóch lat i często sprzedaje się jako program cząstkowy zielonych szkół.
"Na styku wielokulturowości"
-Sobień: ruiny zamku Kmitów, rezerwat
-Sanok jako przyklad wieloreligijnego, wielonarodowościowego miasta: skansen, cerkiew, sanktuarium lub zamiast skansenu muzeum historyczne, pomnik i zaułek Szwejka ,
-Lesko kirkut, synagoga.
To szkielet więc program można modyfikować w nieskończoność żonglując atrakcjami. Mówiąc wprost gehenna dla przewodników, tu najwięcej osób się wykłada. Te programy mają motto, muszą być odpowiednio realizowane. To raczej któtkie wykłady na temat, a nie pokazywanie atrakcji. Ku memu zaskoczeniu temat żydowski okazuje się bardzo interesujacy dla młodzieży i osób dorosłych, wykształconych, ciekawych świata. Na cmentarzu można obalić mit iż Polacy są antysemitami. Czasami tam spędzam z grupami do godz czasu.
Krzysztof Franczak
04-12-2007, 13:37
Ja mam nie tyle propozycję, co raczej zapytanie:
Czy macie w swojej ofercie jakąś atrakcję dla rodzin z dziećmi. Takimi w wieku od około 3 do 10 lat ?
Sama bywałam w Bieszczadach, kiedy moje dzieci miały mniej więcej tyle lat i poza bieszczadzką "ciuchcią" nie bardzo było im co pokazywać.
Naturalnie chodziliśmy w góry (moje dzieci to bardzo lubiły i nadal lubią).
Ale po pierwsze - nie wszystkie dzieci to lubią, po drugie - pobyt można uatrakcyjnić.
I kolejne zapytanie z tej serii - jakaś specjalna oferta dla wycieczek szkolnych ?
Pozdrowienia
Basia
Ja mam taką ofertę . Mam kadrę . Mogę nawet przygotować program dla dzieci na cały dzień. Tak żeby rodzice odpoczęli od swoich pociech.Problem na jaki napotykam to przebicie się ze swoją ofertą skierowaną do tej grupy o ktorej wspominasz i fakt ,że Czarna leży troche na uboczu. Chociaz to mniejszy problem bo w ofercie mam też opcję dojazdu do grupy min. 5 osobowej
I nie jest to problem braku moich umiejętności marketingowych ale ściany w postaci właścicieli zdecydowanej większości obiektów i firm turystycznych ,którzy nie widzą potrzeby zapewnienia dodatkowych atrakcji dla swoich gości a jeżeli już widzą to chcieliby mieć udział w zarobkach. Albo też (co mi się zdarzyło) firmy potem same organizują takie usługi wg mojego pomysłu a nawet wykorzystując moje oryginalne nazwy poszczególnych usług:-( Niestety.
Obiekty z którymi współpracuję chwalą sobie to a jeszcze bardziej ich goście. Druga sprawa to zapotrzebowanie na takie usługi przez grupy zorganizowane przyjeżdżające na weekendi zazwyczaj nie mają czasu na takie oferty.
Jeżeli moderator zechciałby przykleić dział pt. oferty ,usługi to może byłoby dobrze.
andrzej627
04-12-2007, 15:06
To szkielet więc program można modyfikować w nieskończoność żonglując atrakcjami. Mówiąc wprost gehenna dla przewodników, tu najwięcej osób się wykłada.
Mysle, ze jest rowniez gehenna dla wycieczkowiczow, ktorzy na to trafili.
Mysle, ze jest rowniez gehenna dla wycieczkowiczow, ktorzy na to trafili.
Tak, szczególnie dla miłośników turystyki motorowej.:mrgreen:
Przed chwilą grupa nauczycieli zaakceptowała ten program w wersji zmodyfikowanej
-Lesko kirkut synagoga
-Sobień ruiny zamku
-Sanok: muzeum historyczne, cerkiew, sanktuarium, Szwejk
-Komańcza nazaretanki
Heh... hikk
Długo jeszcze chcecie tak p......ć?!
Praktycznie 110 postów i zero odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule.
Dajcie sobie po ryju Szanowni Przewodnicy i Galernicy Bieszczadcy!
Ale nie na forum - jeżeli nie potraficie sie dogadać w tak podstawowej sprawie jak "szansa", to dajcie sobie siana.
Może któreś z Was wreszcie wytłumaczy temat wątku?
Jeżeli jesteście już tak odmóżdżeni - zadajcie pytanie/a innym na tym forum!
My oddaleni setki kilometrów Wam wytłumaczymy "w czym rzecz".
Q...a!
Pokochajcie wreszcie Te Bieszczady i nie liczcie na wzajemność przy takiej postawie.
Żyg, żyg....
Heh... hikk
Długo jeszcze chcecie tak p....ć?!
Praktycznie 110 postów i zero odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule.
Dajcie sobie po ryju Szanowni Przewodnicy i Galernicy Bieszczadcy!
Ale nie na forum - jeżeli nie potraficie sie dogadać w tak podstawowej sprawie jak "szansa", to dajcie sobie siana.
Może któreś z Was wreszcie wytłumaczy temat wątku?
Jeżeli jesteście już tak odmóżdżeni - zadajcie pytanie/a innym na tym forum!
My oddaleni setki kilometrów Wam wytłumaczymy "w czym rzecz".
Q....a!
Pokochajcie wreszcie Te Bieszczady i nie liczcie na wzajemność przy takiej postawie.
Żyg, żyg....
No właśnie Ulubiony Michałku co sądzisz o turystyce motorowej?
Turystyka motorowa zagrożeniem, turystyka aktywna oby nam kwitła!!!
Witka
No właśnie Ulubiony Michałku co sądzisz o turystyce motorowej?
Turystyka motorowa zagrożeniem, turystyka aktywna oby nam kwitła!!!
Jest jak najbardziej wskazana - podwaliny złożyli sami leśnicy. Tam gdzie obowiązuje zakaz poruszania się - oni udowadniają przyjezdnym, że to ch..j
To oni tam mają władzę.
P.s.
Szanowna WPP!!
Chcesz się wykpić - odpowiedz na mojego posta i nie zgrywaj się!
Pozdrówka dla przewodników na Twoje rączusie
Drogi Panie Michale na pytanie zawarte w tytule wątku nie mog Ci odpowiedzieć. Z prostej przyczyny. Pytanie brzmi: turystyka aktywana szansą czy zagrożeniem? Pierwszy post Eli zaś dotyczy rzekomego konfliktu pomiędzy odpowiednimi służbami i władzami elektrowni, a ludźmi z tzw. branży turystycznej i możliwości rozwoju turystyki motorowej.
Mogę odpowiedzieć Ci tylko tak.Tyrystyka aktywna jest szansą i rozwija się od lat w Bieszczadach. Turystyka aktywna: piesza, rowerowa, konna, kajakowa, skitury, rakiety śnieżne, szybownictwo w części północnej Bieszczadów narciarstwo zjazdowe jest promowana i ma się dobrze. Podobnie z turystyka krajoznawczą i konferencyjną.
Po raz pierwszy słyszę o konflikcie w Bieszczadach. Oczywiście jest różnica zdań. Czy turystyka motorowa może rozwijać sie na terenie Bieszczadów. Tak ale w bardzo ograniczonym obszarze. Tylko drogi publiczne i być moze tereny prywatne. Na pewno nie na terenach cennych przyrodniczo, w tym na terenach wchodzących w skład Natura 2000. Na mojej stronie internetowej znajdziesz takie oferty. Realizuje Agencja Bieszczady Adventure ale te programy są realizowane poza Bieszczadami, w Górach Sanocko-Turczańskich i na Pogórzu. Każdorazowo jest to uzgodnione z gospodarzem terenu i nie stanowi zagrożenia dla przyrody. Przeważnie zabawa odbywa sie na obszarze będącym własnością ośrodków. Czy jestem przekonana do tego typu aktywności nawet w tak ograniczonym wymiarze? Nie mimo tego, ze bardzo lubię być wożona terenówkami. Czy należy wyrzucić terenówki poza obręb Bieszczadów i Gór Sanocko-Turczańskich? Nie to są środki transportu dopuszczone do użytku, znakomicie spisujace się w terenie. Mamy prawo które mówi, że wjazd quadami i terenówkami na teren lasów jest zabronione.Należy je tylko przestrzegać. Byłabym jeszcze za tym aby podnieść karę i stosować podobne metody jak np.w Niemczech. Wysoka kara i konfiskata pojazdu.
heh
Drogi Panie Michale na pytanie zawarte w tytule wątku nie mog Ci odpowiedzieć. Z prostej przyczyny. Pytanie brzmi: turystyka aktywana szansą czy zagrożeniem? Pierwszy post Eli zaś dotyczy rzekomego konfliktu pomiędzy odpowiednimi służbami i władzami elektrowni, a ludźmi z tzw. branży turystycznej i możliwości rozwoju turystyki motorowej.
Mogę odpowiedzieć Ci tylko tak.Tyrystyka aktywna jest szansą i rozwija się od lat w Bieszczadach. Turystyka aktywna: piesza, rowerowa, konna, kajakowa, skitury, rakiety śnieżne, szybownictwo w części północnej Bieszczadów narciarstwo zjazdowe jest promowana i ma się dobrze. Podobnie z turystyka krajoznawczą i konferencyjną.
Po raz pierwszy słyszę o konflikcie w Bieszczadach. Oczywiście jest różnica zdań.....
No zabij mnie Kobieto!! Albo miej litość i wprost powiedz - jest i to k....im zagrożeniem!!!
Albo nie jest i to ja jestem małym ch...
P.s.
Czy Wy jeszcze wiecie co to Bieszczady? Czym były a czym są?
Brrrrrr
Jest w Bieszczadach i na terenach przyrodniczo cennych k.....im zgrożeniem. Heppy? Precz z tą zarazą z naszego terenu. Oczywiście z turystyką motorową!!!
Czym były Bieszczady i czym są? To zaczyna mnie interesować:mrgreen:
Tytuł wątku wprowadza ludzi w błąd:evil:
Krzysztof Franczak
04-12-2007, 20:54
Heh... hikk
Długo jeszcze chcecie tak p......ć?!
Praktycznie 110 postów i zero odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule.
Dajcie sobie po ryju Szanowni Przewodnicy i Galernicy Bieszczadcy!
Ale nie na forum - jeżeli nie potraficie sie dogadać w tak podstawowej sprawie jak "szansa", to dajcie sobie siana.
Może któreś z Was wreszcie wytłumaczy temat wątku?
Jeżeli jesteście już tak odmóżdżeni - zadajcie pytanie/a innym na tym forum!
My oddaleni setki kilometrów Wam wytłumaczymy "w czym rzecz".
Q...a!
Pokochajcie wreszcie Te Bieszczady i nie liczcie na wzajemność przy takiej postawie.
Żyg, żyg....
No nie ,nie skomentuję . Musiałbym napisac również w temacie jak Michał.
Nie jestem też ani przewodnikiem ani galernikiem
Witaj
No nie ,nie skomentuję . Musiałbym napisac również w temacie jak Michał.
Nie jestem też ani przewodnikiem ani galernikiem
Napisz!!!
Conajwyżej dostaniesz bana :-)
Poza tym nie musisz od razu popadać w skrajność.
P.s.
Galernik Bieszczadzki to akuratnie nie osoba, która prowadzi galerię. To inna inszość. Bieszczadzka jak najbardziej.
Pozdrawiam
Krzysztof Franczak
04-12-2007, 21:19
Witaj
Napisz!!!
Conajwyżej dostaniesz bana :-)
Poza tym nie musisz od razu popadać w skrajność.
P.s.
Galernik Bieszczadzki to akuratnie nie osoba, która prowadzi galerię. To inna inszość. Bieszczadzka jak najbardziej.
Pozdrawiam
Nie prowadzę galerii:mrgreen: a w innej "inszości" się nie widzę.
To tyle w temacie .Jeżeli jednak ...to załóżmy nowy temat.
andrzej627
04-12-2007, 21:40
Michał, a masz jakiś pomysł w temacie "burzy mózgów"?. Może uda się ten wątek jakoś uratować?
Witaj
Nie prowadzę galerii:mrgreen: a w innej "inszości" się nie widzę.
To tyle w temacie .Jeżeli jednak ...to załóżmy nowy temat.
Aby było Krzysztofie jasne - nie pisałem personalnie.
Andrzeju - wątek zdechł i nic mu nie pomoże.
Pozdrawiam
Krzysztof Franczak
05-12-2007, 09:23
Aby było Krzysztofie jasne - nie pisałem personalnie.
Andrzeju - wątek zdechł i nic mu nie pomoże.
Pozdrawiam
1. Jasne
2.Myślę ,że ustaliliśmy co to jest turystyka aktywna, ustaliliśmy czy jest szansą czy zagrożeniem.
Jeżeli wątek zdechł to ja jeszcze na ostatnim oddechu powiem , że także turystyka motorowa jest szansą ale na jasnych zasadach :TU wolno a TU nie.
I gdzie jest pierwsze TU nie powinien decydować leśnik który ma udział. Drugie TU jest oczywiste.
3. Też
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.