PDA

Zobacz pełną wersję : Nasze wędrowanie po Bieszczadach



Strony : 1 [2]

zbyszek1509
15-11-2016, 22:59
Cmentarz w porównaniu z rokiem 2011, jest bardziej zadbany, a na niektórych grobach widać granitowe, stylizowane tablice z informacją o zmarłym.

41920 41921 41922 41923

Urokliwe otoczenie nieistniejącej wsi Bereźnica Niżna.

41924 41925

Poszukiwanie miejsca po cerkwi.

41926

Już zachmurzone Grodzisko w drodze powrotnej z dołu oraz jeszcze kolorowe Berdo, po prawej.

41927 41928 41929

zbyszek1509
15-11-2016, 23:02
Skrzyżowanie ścieżek i szlaku z ostrzeżeniem o możliwości bliskiego kontaktu z niedźwiedziem ;)

41930

Gdy kończyliśmy trasę na zaporze, mając Koziniec na horyzoncie, chmury, które się wcześniej gromadziły nie wytrzymały ciśnienia i na pożegnanie lekko pokropiły nas deszczem.

41931

Krytyk Ludowy
16-11-2016, 10:14
Snajper "prał" z ukrycia:

41932

...chociaż czasem musiał odpocząć, w końcu człowiek:

41933


Niedźwiedziowa tablica nieco bliżej:

41934

...niedaleko tych drogowskazów:

41935

zbyszek1509
16-11-2016, 13:01
...chociaż czasem musiał odpocząć, w końcu człowiek:


... i między innymi, zlokalizować miejsce swojego siedzenia ;).

don Enrico
16-11-2016, 18:56
Skrzyżowanie ścieżek i szlaku z ostrzeżeniem o możliwości bliskiego kontaktu z niedźwiedziem ;)

41930

(...)
Pal licho tego niedźwiedzia, obiecują, obiecują a potem nic.
Mnie zaciekawiły te namalowane serduszka, czyżby nowy szlak "miłosny" ?

zbyszek1509
21-11-2016, 19:34
Jeszcze jedna relacja z wycieczki w tym samym rejonie. Długość trasy porównywalna, ale kolorystycznie i widokowo zdecydowanie bardziej bogata. Niebieska ścieżka na mapie nie pokrywa się z tą w terenie i chyba dobrze, gdyż przejście wzdłuż Jeziora Myczkowieckiego obfituje w dodatkowe atrakcje terenowe.

41976

Przesuwające się ciemne chmury nad zalewem budziły pewien niepokój. Jednak zachodni wiatr dawał nadzieję, że padać nie będzie.

41978

Ruszyłem więc asfaltową drogą w kierunku Berda.

41979

Minąłem wieżę o nieznanym mi przeznaczeniu.

41980

A przy pierwszych zabudowaniach Zabrodzia, Berdo już się pięknie prezentowało.

41981

Praktycznie przed każdym domem, widoczne są tablice z informacją o pokojach do wynajęcia.

41982

A u podnóża Berda, ekskluzywny jak na Bieszczady, ośrodek Solinianka.

41983

Po wyjściu na otwartą przestrzeń Pod Berdem, typowe dla Bieszczadów podczas jesieni, wspaniałe widoki z każdej strony.

41984 41985 41986

zbyszek1509
21-11-2016, 19:44
Przed wejściem w teren zalesiony, jeszcze rzut okiem w lewo na pasmo Berda.

41987

Zaczęły się chwilowe atrakcje terenowe związane z ostrymi podejściami i stromymi jarami.

41988 41989

W gąszczu drzew i krzaków, ktoś zbudował sobie letnią „rezydencję”.

41990

I tak dotarłem do plaży z widokiem na zaporę w Myczkowcach.

41991

Dalej niebieska ścieżka poprowadziła mnie wzdłuż ośrodka ZHP Berdo.

41992 41993

Podczas wchodzenia na grzbiet Berda, trafiałem na zwoje przewodów elektrycznych zakończonych niebieskimi czujnikami, które były przymocowane do ziemi. Było kilka takich miejsc i nikt tego nie pilnował, a w związku z tym, nie miałem możliwości zapytać jaki jest cel badania tego zbocza.

41994

Na grzbiecie trafiłem na fundamenty dwóch wież triangulacyjnych. Na jednym z nich, znajduje się dość czytelna data 22.V.1941 r.

41995 41996

zbyszek1509
21-11-2016, 19:50
Pod koniec trasy, wyboista ścieżka zamieniła się w spacerową …

41997

… aby następnie, zaserwować mi trochę ostrych skałek …

41998 41999

… i pożegnać mnie takim „straszydełkiem”.

42000

Głęboko odetchnąłem z ulgą, gdy już mogłem z dołu popatrzeć na końcowy odcinek przebytej trasy.

42001

A dalej to już asfalt, domki wczasowe i parafialny kościół w Bóbrce p.w. św. Piotra i Pawła w Solinie.

42002

Widok na kolorową Plaszę, zakończył przyjemną i jednocześnie atrakcyjną wycieczkę :-).

42003

Marco Polo
22-11-2016, 00:27
Poszukiwanie miejsca po cerkwi.
(http://forum.bieszczady.info.pl/attachment.php?attachmentid=41926&d=1479243471)
http://forum.bieszczady.info.pl/attachment.php?attachmentid=41926&d=1479243471&thumb=1 (http://forum.bieszczady.info.pl/attachment.php?attachmentid=41926&d=1479243471)

Cerkiew to dużo powiedziane. W Bereżnicy Niżnej była nieco większa kapliczka.
W 2009 roku wyglądała tak:
42012

a na początku lat 60-tych tak:

42015

Tajemnicza wieża to nic innego jak tylko poprzednia oczyszczalnia ścieków dla m. Solina. Obecnie pracuje nowa zlokalizowana nad brzegiem Jeziora Myczkowieckiego.

zbyszek1509
22-11-2016, 16:44
Cerkiew to dużo powiedziane. W Bereżnicy Niżnej była nieco większa kapliczka.
W 2009 roku wyglądała tak:
42012

a na początku lat 60-tych tak:

42015


Dzięki za zdjęcia i czy możesz w przybliżeniu określić miejsce, gdzie się znajdowała ?. Na terenie wsi widać, że ktoś prowadził "wykopki", a fragmenty części metalowych leżą w różnych miejscach.

Marco Polo
22-11-2016, 22:57
42018
Myślę, że podczas następnej wizyty w Bereźnicy uda Ci się odszukać to, co pozostało po kaplicy.
Jeśli chodzi o tajemnicze instalacje zauważone na Berdzie, są to elementy służące Geofizyce Toruń do badań geologicznych. Jest tego całe mnóstwo w okolicy Leska, Soliny - przy drogach (m.in. "brama " widoczna na jednym z Twoich zdjęć), po lasach, polach - niemalże wszędzie. Przy okazji firma skutecznie dewastuje drogi gruntowe i ścieżki.

zbyszek1509
23-11-2016, 00:58
... Jeśli chodzi o tajemnicze instalacje zauważone na Berdzie, są to elementy służące Geofizyce Toruń do badań geologicznych. Jest tego całe mnóstwo w okolicy Leska, Soliny - przy drogach (m.in. "brama " widoczna na jednym z Twoich zdjęć), po lasach, polach - niemalże wszędzie. Przy okazji firma skutecznie dewastuje drogi gruntowe i ścieżki.

Jeszcze raz serdecznie dziękuję, za uzupełnienie mojej wiedzy na temat kaplicy w Bereźnicy Niżnej i innych nieznanych mi do tej pory faktów. Na temat "bram", które w tamtej okolicy widziałem w dość dużej ilości, to mogę podzielić się jedynie informacją, którą usłyszałem na zasadzie "jedna pani drugiej pani", że dotyczą one poszukiwań gazu łupkowego. Żadnego firmowego pracownika nie spotkałem w tych miejscach, więc nie mogę tej wiadomości traktować jako wiarygodnej.

Krytyk Ludowy
25-11-2016, 13:29
Znaczy, że tych resztek kaplicznych już nie ma. Bo w okolice tego cypla wlazłem przecież z gpsem gdyśmy opuszczali łąkę.

Czyli Geofizyka Toruń też...? Bo, żę Geofizyka Krakaów - to wiedzieliśmy...

Geo Toruń wsławiła się zamieszaniem przy poszukiwaniu g.łupkowego w lubelskiem.

Oby w Bieszczadach nikt nie dostał koncesji na taką rzeź bo to byłby koniec dla miejscowych.

zbyszek1509
30-01-2017, 00:57
Szczególnie dla tych, którzy lubią fotograficzne zagadki, dedykuję zbiorczą prezentację ze zdjęć zrobionych podczas pobytów w Bieszczadach w 2016 r. Dla ułatwienia dodam, że prezentacja obejmuje 21 tras zarówno w okresie letnim, jak i kolorowej jesieni. Całość trwa 22:38 minut, a z podanego linku jest możliwość pobrania pliku oraz odtworzenie go sobie na komputerze lub TV (zdecydowanie większa przyjemność podczas oglądania).
https://drive.google.com/file/d/0B8dzNbLNVO7BSTFzLVNieG9HSW8/view?usp=sharing

Sroka
30-01-2017, 20:36
Bajka i jeszcze raz bajka. Pozazdrościć i pogratulować, a przede wszystkim serdecznie dziękuję za tak wspaniałą relację, która nakręca mnie do następnych wyjazdów. W każdym zdjęciu widać rękę profesjonalisty ale ujęcie z sową jest rewelacyjne.

asia999
30-01-2017, 21:45
Z przyjemnością obejrzałam raz i z przyjemnością obejrzę po raz kolejny :)

Yosarian
04-02-2017, 15:56
Zbyszku! wielkie dzięki, poprawiłeś mi nastrój. Do zobaczyska na szlaku. Zbyszek.

zbyszek1509
16-07-2017, 19:10
To wrzucę taki mały „okruszek”, jak to rzekł don Enrico :-), dla tych co lubią lato spędzać w górach, a szczególnie dla tych, którzy preferują pobyt w Bieszczadach w innych porach roku. Dawno temu, Recon wspomniał o małej górce zwanej Hrunek, której nazwa nie załapała się na większości map bieszczadzkich. Słoneczna niedziela, nie zachęcała do jakiegoś tam odpoczynku po przyjeździe do stałego miejsca zakwaterowania, lecz mobilizowała do małego rozruchu, który okazał się zdecydowanie dłuższy od planowanego. Po sprawnym powitaniu i pobieżnym rozpakowaniu udałem się na azymut 235, aby po pierwszym kilometrze odbić w prawo i zagłębić się w ciemny leśny korytarz prowadzący pod górę.

43389

Przez chwilę zerknąłem na coraz mniej widoczny kamieniołom, a z nowej tablicy, autorstwa Nadleśnictwa Baligród, dowiedziałem się jakie to fliszowe ciekawostki można spotkać w okolicy. Dawna droga zrywkowa na Kamienną, po ok. 430 m doprowadziła mnie do skrzyżowania ze ścieżką prowadzącą w kierunku Hrunka.

43390

Po dalszych 100 m po prawej stronie, pojawił się "tajemniczy" Hrunek. Pomimo pewnego zachaszczenia, nie mogłem sobie odmówić zobaczenia go z bliska. Dalej pojawiały się tajemne znaki na drzewach i prowadziły w kierunku zgodnym ze ścieżką na mapie.

43391

Gdy wysoki drzewostan ustąpił temu niższemu, pojawiła się wydeptana ścieżka, która bardziej przypominała, ścieżkę zwierzęcą.

43392

Będąc na tym etapie trasy, oczekiwałem chociaż nikłych śladów ścieżki prowadzącej w kierunku Markowej Kiczery. Niestety, ale w zamian pojawiły się jedynie, nawet świeże i w dużej ilości, pozostałości po obecności niedźwiedzia i co prawda krótkotrwały, ale intensywny charakterystyczny smrodek. Pozostało mi jedynie w takiej chwili uruchomić swoje struny głosowe i kostur do ogłoszenia swojej obecności na tym terenie. Zrobiłem to na tyle skutecznie, że ewentualny niedźwiadek, zrezygnował z mojego towarzystwa. I niech tak zostanie :-).
W związku na zaistniałą sytuacją, nastąpiła zmiana kierunku marszu na Huczek. A dobrze widoczna ścieżka na mapie,
grała ze mną w pewnych chwilach w chowanego. Gdy już przebiłem się przez Przeniczyska i doszedłem do jasnego wielokąta zaznaczonego na mapie, otworzył się przede mną wspaniały widok ukwieconej łąki z myśliwską „twierdzą” w tle.

43393

Oczywiście wzbudziła ona moje zainteresowanie i do niej podszedłem, ale gdy rozejrzałem się wtedy wokół, to widok dosłownie zaparł mi dech w piersiach. Przez kilkadziesiąt minut patrzyłem i lokalizowałem poszczególne wzniesienia. A że komórka miała dobry zasięg, to mogłem również podzielić się tą radością ze znajomymi.

43394

Nawet słynny „wieloryb” był doskonale widoczny, a jego „oko” czytelne.

43395

Przebywając w tych okolicach pieszo lub konno w/g tak oznakowanego szlaku …

43396

… można dotrzeć do tego miejsca widokowego idąc zarówno z kierunku Huczwic jak i Kiełczawy. W odległości ok. 430 m na południe znajduje się, już bardziej znane, ale równie piękne miejsce widokowe.

43397

Powrót znaną stokówką do „Wisanu” już nie wywoływał skoków adrenaliny, pewnie dzienny limit został wyczerpany :-).
Zaliczona pętelka zamknęła się długością trasy 11,4 km w czasie 4:22 godz.

43398

Krytyk Ludowy
17-07-2017, 15:12
Tam gdzie Pszeniczyska - można trafić ( na) żubry.

zbyszek1509
17-11-2017, 20:57
Realizację szczególnie tej jednej, z kilku jesiennych wycieczek, poprzedziła szczegółowa penetracja terenu przy pomocy Google Earth oraz Geoportalu. Ten ostatni jest bardziej czytelny i aktualny. Wybrany teren był dla mnie jeszcze nieznany, więc brak znajomości miejsca zaparkowania i ewentualne utrudnienia, mogły wprawić później w zakłopotanie, którego i tak nie ustrzegłem się w pełni :-(. Konkretnym celem była góra Mosty w okolicy Łodyny na wschód od Ustrzyk D. Zaparkowałem na parkingu obok kościoła http://www.kosciolydrewniane.pl/pages/drewniane/lodyna.html i poszedłem ładnie opracowaną i opisaną trasą Ekomuzeum „Hołe”. Przeszedłem obok przydrożnej kapliczki, miejsca gdzie kiedyś przebiegała granica PRL i ZSRR oraz cerkwiska.

43826 43827 43828

I tu nastąpiła mała konsternacja, niby za cerkwiskiem znajduje się drogowskaz niebieskiego szlaku, ale kierunek, który wskazuje nie zachęca do przedzierania się przez chaszcze. A tym bardziej, że szlak naniesiony na mapę, sugerował mi jeszcze kilkadziesiąt metrów marszu po asfalcie. I tak idąc sobie wolno, rozglądałem się za możliwością odbicia w prawo. Na szczęście trafił się dobry człowiek siedzący na ciągniku i pozwolił mi przejść przez swoje gospodarstwo, abym wszedł po kilkuset metrach, na właściwą trasę.
A z jego łąki rozpościerał się taki widoczek.

43829

Natomiast, gdy spojrzałem do tyłu, zobaczyłem Ostry Dział zachęcający do spacerów.

43830

Zalesiony teren już nie był taki urokliwy, gdyż błoto i słabo oznakowany niebieski szlak, wielokrotnie wprawiał w zakłopotanie, a wiązanki „polskich kwiatów”, przynosiły jedynie psychiczną ulgę :twisted:.

43831

Ale zgodnie ze słowami piosenki „Nic nie może wiecznie trwać”, dotarłem na szczyt Mosty i tu spędziłem dobre kilkadziesiąt minut, gdyż moim oczom ukazał się taki widoczek :-).

43832

Trochę szerszy kąt widzenia.

43833

I bardziej w prawo.

43834

Dalsza trasa grzbietem, to już sam miód dla duszy i oka.

43835

zbyszek1509
17-11-2017, 21:09
Idąc spacerkiem po grzbiecie tego wzniesienia, wypatrzyłem w oddali „kiwaka” i to zadecydowało o zmianie trasy.

43836

Postanowiłem przedrzeć się przez chaszcze i dojść do drogi, aby z bliska przyjrzeć się kopalni. Przy okazji wypłoszyłem stado kruków, które z groźnym krakaniem, zaczęły krążyć nad okolicą.

43837

Jak się okazało, to kilkanaście (doliczyłem do 10 i dałem sobie spokój) maszyn pompowało ropę do indywidualnych zbiorników …

43838 43839

… a następnie gromadzona jest ona, w dwóch znacznie większych.

43840

I ostatecznie transportowana cysternami napełnianym z takiego stanowiska.

43841

Dalsza trasa to już spacerek po asfalcie, aby domknąć pętelkę i popatrzeć na historyczną zabudowę Łodyny.

43842 43843 43844

Ostatecznie przeszedłem 12,5 km w czasie 4:31 godz.

43845

Sroka
18-11-2017, 13:37
no tak, już widzę co straciłem, chociaż i mój listopadowy wyjazd uważam za udany jednak kolorki przez Ciebie ujęte obiektywem są zdecydowanie żywsze od tych, które ja widziałem. Dziwnym zbiegiem okoliczności Dzwiniacz znalazł się i na mojej liście na przyszły rok i pozwolę sobie podeprzeć się Toją mapką. Gratuluję wyjazdu i do zobaczenia na szlaku

don Enrico
18-11-2017, 19:04
Znowu Zbyszek daje kolejne inspiracje do nowych wędrówek. Przyjemnie się czyta.
Dzięki że znalazłeś trochę czasu i weny aby opisać je.

zbyszek1509
19-11-2017, 20:36
To jeszcze, ku pokrzepieniu serc urokiem jesiennych Bieszczadów, w ten smętny listopadowy wieczór, postaram się wrzucić kilka fotek. Planując ostatni wyjazd, skupiłem się przede wszystkim na wcześniej poznanych miejscach serwujących ciekawe widoki. Natomiast te, które są przez wszystkich znane i oblegane, odpuściłem. Prognozy meteorologiczne były przyjazne i podczas pierwszego tygodnia temperatura dochodziła do 25 stopni, a na słońcu i za wiatrem, nawet pewnie więcej :-). Jedyny mankament, który odbierał mi trochę radości, to nadwyżka promieni UV, skutecznie ograniczając dalekie widoki :-(. Na rozruszanie kości, zaplanowałem krótką trasę na Piekło i Dzidową. Pierwszy wzrokowy kontakt z Wisanem, już na samym początku, cieszył oko, chociaż Pohar kolorami już nie błyszczał.

43846

Dzidowa i Piekło już były bardziej kolorowe, pomimo przesuwających się ciężkich chmur.

43847

Natomiast samo Piekło, piekielnie urocze.

43848

Podczas dalszej wędrówki na Dzidową, mijałem już miejsca pełne kolorów i słońca.

43849 43850 43851

A po wdrapaniu się na szczyt Dzidowej, długi odpoczynek i pełna radość dla duszy.

43852 43853

Nawet Góry Słonne na zadymionym horyzoncie było widać.

43854

Podczas schodzenia ze szczytu, słoneczko zakryły chmury, ale przez następne 5 dni, było tylko lepiej :-).

43855

zbyszek1509
21-11-2017, 23:40
... mój listopadowy wyjazd uważam za udany ...

A może, tak kilka dowodów byś zamieścił :-) i podzielił się swoimi wrażeniami.

Następnego dnia, pogoda była wręcz upalna, więc wybrałem się ponownie na miejsce widokowe. Wypadło tym razem na kamieniołom w Bóbrce,

43857

oraz podnóże pasma Berda w okolicach Zabrodzia.

43858 43859

Widok retortów, podczas wchodzenia na Koziniec, trochę mnie zdziwił, gdyż dawniej ich tu nie było. Natomiast, gdy obejrzałem pierwszy odcinek Watahy, zrozumiałem w jakim celu zostały tu ustawione.

43860

A sceneria do filmowania i sesji zdjęciowych wspaniała.

43861

Widok z najwyższego poziomu.

43862

Gdy już się nasyciłem rozległym widokiem i zszedłem do samochodu, aby zmienić buty i jechać dalej do Zabrodzia, byłem świadkiem ciekawego kadru fotograficznego. Młoda para, po posesji zdjęciowej, wyłoniła się z kamieniołomu i wracała do samochodu. Natomiast ja, zdejmując buty, chwilami zerkałem w ich kierunku. Gdy już podeszli bliżej, zobaczyłem, że pan młody trzyma w ręku buty złotego koloru swojej wybranki, a ona z podwiniętą sukienką, boso zasuwa po kamieniach. Fotograf obwieszony sprzętem idzie obok. Natomiast mój aparat w bagażniku, a ja bezradny i bosy siedzę w samochodzie :-(. Ujęcie tej sytuacji było konkursowe i jedyne w tej sesji, niepozowane. Jaki wniosek ?, nigdy nie rozstawać się z aparatem na odległość większą, niż zasięg ramienia. Bardzo niezadowolony ze swojej szybkości działania, pojechałem do Zabrodzia, aby rozładować chwilę depresji.

43863 43864

Wracając, przeszedłem przez mały lasek, a słoneczko puściło do mnie oko.

43865

Swoją sesję zdjęciową tego dnia, zakończyłem na punkcie widokowym w Polańczyku.

43866

zbyszek1509
26-11-2017, 19:38
Miasteczko, przez które rok wcześniej przejeżdżałem i urzekło mnie wtedy swoim klimatem, powitało mnie taką oto tablicą.

43900

Ciekawa historia tego miasteczka, została opisana na tablicy znajdującej się tuż przy rynku, obok sklepu „groszek”. A umieszczone na niej „Opowieści Stanisława Lorenca o Jaśliskach”, w ciekawy i zwarty sposób pozwalają na zapoznanie się z nią. W pierwszych chwilach pobytu, rzuca się w oczy okazały barokowy kościół p.w. Św. Katarzyny Aleksandryjskiej, Ratusz z XIV wieku oraz charakterystyczna drewniana zabudowa.

43901

43902

43903 43904

43905

Jeden z budynków, swoim wystrojem, odbiega od pozostałych.

43906

Jednak, zdecydowana większość, to budynki z innej „epoki”.

43907 43908

Wjeżdżających do Jaślisk od zachodu, wita pomnik jubileuszowy.

43909

zbyszek1509
26-11-2017, 19:47
Dalsza wycieczka po Jaśliskach, to tradycyjnie cmentarz, kwatera wojskowa oraz zamknięta cerkiew w Daliowej.

43910 43911

Powrót w dość niskiej już temperaturze sprawił, że uruchomienie przycisku na pilocie, aby otworzyć samochód, było poważnym problemem. Na szczęście, ciepłe wnętrze „Baru Czeremcha”, chociaż bez obsługi, rozwiązało problem bardzo skutecznie.

43912

Pokonanie, nawet stabilnej kładki …

43913

… i przejście kilkuset metrów w kierunku Łysej Góry, pozwoliło zobaczyć jeszcze Jaśliska w gęstniejącej już mgle.

43914

A na Łysej Górze kapliczka, milenijny krzyż oraz droga krzyżowa.

43915 43916

43917 43918

Schodząc już drogą krzyżową do Jaślisk, mogłem posmakować wyjątkowo okazałych i smacznych, owoców tarniny :-).

43919

don Enrico
27-11-2017, 21:45
Tak, tak, wcześniej wspomniana Dzidowa i Piekło było ładne , ale tutaj to pojechałeś opłotkami

Miasteczko, przez które rok wcześniej przejeżdżałem i urzekło mnie wtedy swoim klimatem, powitało mnie taką oto tablicą.

43900

(...)
Opuszczając plebanię, szkołę w rynku i sąsiadujący obok budyneczek z dwoma gankami a na jednym z nich herb Jaslisk.
Nie wpisałeś się do księgi w kapliczce na Łamańcu, nie zaglądnąłeś do kulturalnej stolicy regionu czylli stodoły w Daliowej, ale to nic straconego
Mam nadzieję że następnym razem znajdziesz czas, aby usiąść na chwilę przy filmowej kapliczce u Jana na węgierskim trakcie, albo wyjść na Kamarkę, która jest równie widokowa jak Dzidowa (albo więcej)

zbyszek1509
28-11-2017, 18:09
... ale tutaj to pojechałeś opłotkami ...

Z pełną pokorą przyznaję, że prawie cały czas przemieszczałem się opłotkami :-). I dzięki temu, budyneczek z dwoma gankami widziałem

43920

nawet herb Jaślisk wypatrzyłem :-)

43921

Natomiast wystawa etnograficzna, pomimo godzin pracy, była nieczynna :-(.

43922

Żałuję, że nie pomyślałem o szkole, pod którą znajduje się podobno labirynt piwnic (pewnie jeszcze pełnych węgierskiego wina :lol: ). Dzięki Heniu za wytyczne na ewentualną przyszłość, a szczegóły traktu węgierskiego, znam jedynie z Twoich wędrówek i z powolnego przejazdu samochodem do Lipowca.

asia999
28-11-2017, 22:05
Faajne to Twoje wędrowanie Zbyszku :))

sir Bazyl
07-12-2017, 21:29
Narobiłeś mi smaka na Jaśliska i mnie teraz tam ciągnie strasznie więc nie wiem czy powinienem Ci za relację dziękować czy nie? :wink:. Może ktoś da się skusić na niedzielny wypad? Tak na chwilkę chociaż, na kilka godzin, od świtu do zmierzchu...

zbyszek1509
08-12-2017, 13:07
Narobiłeś mi smaka na Jaśliska i mnie teraz tam ciągnie strasznie ...

:-) Miło się czyta informacje, które świadczą o zainteresowaniu poruszonym tematem. Gdyby Bieszczady były bliżej, to na pewno chętnie jeszcze raz bym odwiedził Jaśliska, a szczególnie w takim doborowym towarzystwie :-).

zbyszek1509
22-12-2017, 23:16
To tak na podsumowanie jesiennego pobytu w Bieszczadach, pragnę podzielić się zmontowaną prezentacją, która powstała z mocno wyselekcjonowanych zdjęć :-(. Oj, było tego prawie 2000 szt. Oprócz widoków, są również miejsca mniej bieszczadzkie, o których myślałem, że je do publicznego oglądania wykasuję. Ale pomyślałem, że mogę być posądzony o pobyt tylko w miejscach widokowych, a przecież w drugim tygodniu pobytu, już tak bardzo słonecznie nie było. Więc była możliwość zobaczyć inne miejsca otulone mgłą. Dlatego zostawiłem wszystko w całości, tak, jak to było zaplanowane wcześniej. Całość trwa 26:39 min i aby pobrać na dysk potrzeba ok. 10 min wolnego czasu, gdyż plik ma 1,2 GB. Oczywiście oglądanie na TV daje więcej uroku, aniżeli na monitorze komputera. Ale to wszystko zależy od możliwości i potrzeb oglądających. Plik można pobrać klikając na ten link
https://drive.google.com/file/d/1A0bZTKoG9RMe3y6LtGt5mplti2NuVy4s/view?usp=sharing

jkp
05-02-2018, 20:35
Cześć,
Obiecana kilku użytkownikom relacja (wróciliśmy wczoraj wieczorem).
Pierwszy dzień - czwartek, próba wejścia na Tarnicę (przy 120 km wietrze) zakończyła się połowicznym sukcesem, doszliśmy do Przełęczy, na sam szczyt się baliśmy (za mocno wiało). Gdybyśmy mieli gogle, dałoby radę ;) Zejście pod naprawdę mocny wiatr z drobinkami małego śniego-lodu w twarz z powrotem do Wołosatego. Plan był, żeby wrócić czerwonym do Ustrzyk (najchętniej przez Halicz). Wiatr jednak taki, że ludzie którzy poszli gdzieś dalej zawracali. Łatwo to z resztą zauważyć, bo po całych Bieszczadach wałęsało się tylko kilka grupek (pozdrawiamy :) ) Wysoko w górach trochę śniegu, ale bardziej zmarznięty i zlodowaciały (raczki się przydały), temperatura na plusie więc śnieg, z wyjątkiem samej góry, bardzo przerzedzony. Wróciliśmy do Wetliny i spędziliśmy wieczór w Bazie Ludzi z Mgły, co dla jednego z nas skończyło się drzemką na ladzie ;)
Drugi dzień to piesza wędrówka do schroniska w Jaworcu (super miejsce, nie byłem dotąd - super właściciel, warunki, rozmowy i koniecznie jak najmniej generatora :) ), przez Smerek. Dojście na Przełęcz Orłowicza bez problemów, szlak widoczny, wydeptany. Ale tylko do przełęczy, na górze - wiatr (słabszy niż na Tarnicy, ale i tak ok. 90-100 km) i widoczność na 50 m, bo mgła i chmury. Czarnego szlaku nie widać wcale, nawet śladów sprzed wielu dni bo zasypał je śnieg. Idziemy więc po kompasie i po godzinie chodzenia na kompas dochodzimy do granicy lasu i znajdujemy szlak. Super przeście po lesie, widać że rzadko ktoś tamtędy chodzi. Im niżej tym cieplej, śnieg roztopiony, błoto.
Całą noc pada śnieg i gdy rano wstajemy przed schroniskiem jest go pół metra. Jedziemy do Brzegów i wchodzimy do Puchatka najfajniejszym podejściem. Po drodze mijamy zawody Goprowców (mijają nas zjeżdżając na nartach) i sami przecieramy szlak idąc w śniegu który miejscami nawiał do ponad metra. Momentami naprawdę ciężko się szło, szczególnie na ostatnim podejściu, gdzie nawiało dużo śniegu. W Chatce nie ma nikogo prócz zziębniętej rodziny z dzieckiem bez rękawiczek i sterty śmieci. Smutny widok trochę. Zejście za to bardzo radosne, zbieganie ze stoku, tarzanie się świeżym śniegu, piękne widoki drzew itp. W Wetlinie gdy wróciliśmy już od kilku godzin bez światła :) i bez zmian do niedzieli, powrót przez pokryte śniegiem Bieszczady. Na koniec najlepsza na świecie tarta owocowa na Rynku w Rzeszowie ;)

zbyszek1509
16-01-2019, 22:25
Jeżeli prawdę głosi przysłowie, że jeden obraz wart jest więcej niż 1000 słów, to chciałbym ich kilkadziesiąt pokazać w prezentacji, z wycieczki w miejsce bardzo urokliwe. Tym bardziej, że czuję się zobowiązany w stosunku do don Enrico, który zaszczepił mi potrzebę poznania tamtych okolic.


https://drive.google.com/file/d/1HpfOeudvPrWCL39a6xDqu2HN8lLgh6cJ/view?usp=sharing

Ps.
Okazuje się, że w moim przypadku, przy starym systemie XP :-(, mogę obejrzeć jedynie po pobraniu i zapisaniu na dysk. Podobno na nowszych systemach, tego problemu nie ma.

don Enrico
17-01-2019, 19:32
Miło jest pośmigać wspomnieniami po tym zapomnianym miejscu . Te barwne punkty dodają szczególnego uroku, na tle zaśnieżonych połonin.

zbyszek1509
19-01-2019, 22:05
Jeżeli nikt nie zgłosił problemu z możliwością odtworzenia poprzedniej prezentacji, to z większą śmiałością udostępnię następną. Tym razem jest to miejsce, które wywoływało historyczne refleksje. A będąc w pobliżu, postanowiłem odwiedzić również Zawóz, aby zobaczyć jak wygląda w okresie ciszy turystycznej i przy niskim poziomie wody w zalewie.


https://drive.google.com/file/d/1AFZzfePPZNj5OFzPS2GPob-w9giipNZQ/view?usp=sharing

zbyszek1509
23-01-2019, 18:24
Krótka wycieczka po dwóch Jawornikach z elementami bieszczadzkiej jesiennej mgły, kolorów i błota. Błoto, szczególnie dało mi się we znaki w momencie podchodzenia w dość stromym wąwozie (2 zdjęcia 3:37 - 3:43 min.) prezentacji. Zaraz na starcie zauważyłem, że niby prosta i płaska droga, a nogi jakoś mi się dziwnie rozjeżdżają. Cienka warstwa mokrej gliny, która przyklejała się do podeszwy, a pod nią zmarznięte i twarde podłoże, powodowały utratę przyczepności. Cały "urok":-( tej ślizgawki poznałem podczas podchodzenia w stromym wąwozie, a szczególnie na 3/4 jego wysokości. Sytuację ratował kostur, który blokował nogę zakroczną, abym nie zjechał w dół i cienkie korzonki drzew wystające ze skarpy wąwozu. Ostatecznie, z prędkością ślimaka, dotarłem do bardziej poziomego odcinka, a dalej to już było fajnie :-).

https://drive.google.com/file/d/1xpXqZtOcQ3YlzrB53u_rchBke2dWdGku/view?usp=sharing

zbyszek1509
30-01-2019, 13:52
Tym razem prezentacja z wycieczki na jedną z wielu w Bieszczadach Kiczer. Z odrobiną mgły, ale bez bliskiego kontaktu z błotem, a jedynie po śladowej porannej rosie i w pełnym słońcu :-). Ponownie składam podziękowanie jednemu z liderów forum, który kilka lat temu rzucił nieznane mi wcześniej hasło, Obersdorf. Pierwszy mój pobyt w tej „krainie”, z racji nieprzyjaznej aury, był bardzo ubogi, ale każdy następny, to już pełna radość i satysfakcja duchowa :-). Cisza, spokój i żadnego tłoku na szlaku, a jedynie WIG-ówka pozwalała zlokalizować miejsca dawnych zabudowań. Natomiast dorodne owoce zerwane z „plantacji” tarniny, gasiły pragnienie przez następne dwa dni.

https://drive.google.com/file/d/1xWVQ5G93Sv9L7Q9cHqGrPzSSGbql6N9c/view?usp=sharing

don Enrico
30-01-2019, 21:22
Znowu fajne klimaty niezadeptanych Bieszczad. Coś zobaczyłem czego nie kojarzę, te opuszczone budynki gospodarskie ? to w tych Młynach ?
I jednej sekwencji mi brakło tuż po pomniku greckiego bohatera, brakło mi cmentarza greckiego.
Nie dotarłeś tam ?

zbyszek1509
31-01-2019, 00:46
Coś zobaczyłem czego nie kojarzę, te opuszczone budynki gospodarskie ? to w tych Młynach ?

To jest Liskowate i zabudowania dawnego PGR-u (takie odniosłem wrażenie). W jednym budynku funkcjonuje tartak.


I jednej sekwencji mi brakło tuż po pomniku greckiego bohatera, brakło mi cmentarza greckiego.
Nie dotarłeś tam ?
Dotarłem, dotarłem, nawet 2 razy tam byłem. Wspomniałem o greckim cmentarzu w relacji zamieszczonej w dn. 26.07.2016 r. Była ona bardzo lakoniczna merytorycznie, gdyż wycieczka była bardziej samochodowa aniżeli piesza :-(. Kiczera 608 ukryta we mgle, a z nieba cały czas coś mokrego leciało :-(. Przyznaję się jednak do pewnego niedopatrzenia, gdyż aż się prosiło, aby po pomniku, zamieścić kilka zdjęć również z cmentarza. Co niniejszym z pokorą czynię:oops:.

45812 45813 45814 45815

45816 45817

zbyszek1509
04-02-2019, 14:13
Tym razem w pełnym słońcu i przy temperaturze ok. 25 stopni, zafundowałem sobie ponownie wycieczkę na Mosty 640. Wprowadziłem pewne modyfikacje, do poprzedniej trasy i przeszedłem grzbietem Bukowiny 588. Przejście aleją bukową po dywanie z barwnych liści i niezapomniany odgłos jaki się wydobywał spod butów (szur, szur, szur... :-) ), pozostawił niesamowicie przyjemne wrażenie. Natomiast po wyjściu z lasu i przejście z Mostów do Łodyny, to już szaleństwo zmysłów, niby te same góry, ale co kilkaset metrów inny układ widokowy i ta kolorystyka :-). Piękne są te nasze Bieszczady!!.

https://drive.google.com/file/d/13EypsepnxV5IYSp82liBw69bv8Igj3VW/view?usp=sharing

Waldemar
04-02-2019, 16:09
Nigdy tam nie wędrowałem, więc jak dla mnie zaskakująco dalekie i "górskie" widoki! Piękne kolory, wspaniała pogoda... Miałeś szczęście! Pogratulować!

Sroka
04-02-2019, 17:36
Ech kolorki i krajobrazy, z każdą Twoją prezentacją Zbyszku żałuję,że nie dane nam było powędrować razem, tyle pięknych miejsc z takim przewodnikiem, toż to byłaby przygoda. Ale wielkie podziękowania, że znajdujesz czas i chęci żeby podzielić się z nami wrażeniami ze swoich wędrówek. Pozdrawiam

zbyszek1509
09-02-2019, 20:56
Przede wszystkim dziękuję oglądającym moje relacje, pod postacią prezentacji zdjęć, za podzielenie się wrażeniami z odbioru :-). Tym razem relaksacyjna wędrówka z elementami lekkiego chaszczowania. Do kapliczki w Zwierzyniu dotarłem tuż przed godz. 9, a do źródełka po wodę, już zaczęła ustawiać się kolejka. Również zatankowałem do pełna moich skromnych możliwości, natomiast panowie, którzy przyjechali po wodę, mieli całe bagażniki wypełnione baniakami 5-cio litrowymi. Wycieczkę zacząłem od przystanku i ruszyłem asfaltówką w kierunku elektrowni. Niby asfaltówka to żadna atrakcja, ale widoki na okolice, warte zobaczenia. Na terenie elektrowni zostałem grzecznie zapytany przez ochronę, czy mam pozwolenie na robienie zdjęć ?. Krótka i miła rozmowa zakończyła się tylko zakazem wstępu do budynku. Zrobiłem kilka zdjęć i poszedłem drogą w kierunku Średniej Wsi. A dalej, ciepło, słonecznie i kolorowo, cóż można chcieć więcej ?. Aby nie było zbyt długo tak "monotonnie", odbiłem w prawo, aby zmierzyć się z labiryntem dawnych dróg zrywkowych i chaszczami, a na koniec dotarłem do uroczego potoku.

https://drive.google.com/file/d/19LhdpBnVC5iqciLwLMqk36sllKYweli2/view?usp=sharing

Sroka
09-02-2019, 21:25
Miło spojrzeć na miejsce raz już widziane i tylko żal,że reszty nie widziałem. Tak bardzo zazdroszczę terminu pobytu, mam nadzieję,że uda mi się urwać w takim czasie,żeby skosztować kolorków. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję

zbyszek1509
13-02-2019, 17:38
Jubileuszowa relacja dotyczy okolic wzniesienia, które mnie "urzekło" :-( swoją nazwą i symbolem punktu widokowego. Wprawdzie wycieczka doczekała się realizacji dopiero po dwóch latach, ale na podsumowanie jesiennych pobytów w Bieszczadach i dodatkowo jeszcze w duecie, warto było ją zrealizować. Mała modyfikacja trasy w trakcie przerwy na punkcie widokowym, pozwoliła przejść przez nieistniejącą wieś Kamienne, po istnieniu której, pozostały jedynie rachityczne drzewa owocowe. Dodatkowo, pobyt na cerkwisku i później na cmentarzu żydowskim, poszerzył historyczną wiedzę o tamtym terenie i zmusił do pewnych refleksji.

https://drive.google.com/file/d/1-ZZwkrc3YtfbGbvGxJ39Gad-bCszcwQL/view?usp=sharing

Dlugi
14-02-2019, 14:09
Tereny fajne, tam można jeszcze głębiej się zapuszczać. Pamiętam swoją pierwszą tam wędrówkę, której przyczynkiem było odnalezienie na mapie Compass-u nazwy "Las Bełchowski". Wtedy odkrycia na nowych katastrach jakiejś wydzielonej działki w środku lasu, przeglądanie WIG-ówek i plan trasy sam wskoczył. W późniejszych latach były jeszcze poprawki, parę dodatkowych obiektów do znalezienia/zobaczenia.
Oglądając Twój film już miałem wrażenie, że szliście do jedynej kapliczki w Kamiennem - przy nieistniejącej drodze od miejsca, gdzie stała karczma na górze do cerkwiska - kapliczka jest tak mniej więcej w jej połowie.
Pierwsze zdjęcie jest z 2011r, drugie (po wymianie okna) z 2014r.
4583145832

zbyszek1509
14-02-2019, 17:09
...Oglądając Twój film już miałem wrażenie, że szliście do jedynej kapliczki w Kamiennem - przy nieistniejącej drodze od miejsca, gdzie stała karczma na górze do cerkwiska - kapliczka jest tak mniej więcej w jej połowie...

Wcześniej nie wiedziałem, że jesteśmy w okolicy jedynej kapliczki w Kamiennem. Dopiero Twoja sugestia o mapie Compass-u, pozwoliła mi ją zlokalizować. Natomiast na mapie WIG i Ruthenus-a, nie jest ona naniesiona. A przecież nasza trasa w tych okolicach, przebiegała w bliskiej odległości. Prawdopodobnie odbijając w prawo, aby ominąć wyjątkowo duże zachaszczenie, przeoczyliśmy kapliczkę. A szkoda :-(.

45833

Dzięki za dodatkową informację, będzie ona przydatna w przyszłości.

don Enrico
15-02-2019, 18:30
No to jak to ? tak to ?
Przecież kapliczka w Kamiennem leży od dłuższego czasu na mojej liście oczekującej do wątku " Zagubione kapliczki"
Jesienią z kolegą mieliśmy zaplanowany tam wyjazd, który w ostatniej chwili musiał być odwołany.
Trzeba się spieszyć, wprawdzie przed Dlugim nie zdążę, ale jest szansa wyprzedzić Zbyszka

zbyszek1509
16-02-2019, 13:44
No to jak to ? tak to ?
Przecież kapliczka w Kamiennem leży od dłuższego czasu na mojej liście oczekującej do wątku " Zagubione kapliczki"
Jesienią z kolegą mieliśmy zaplanowany tam wyjazd, który w ostatniej chwili musiał być odwołany.
Trzeba się spieszyć, wprawdzie przed Dlugim nie zdążę, ale jest szansa wyprzedzić Zbyszka

:-) No to Heniu kolejny raz prowokuje mnie do podjęcia jedynie słusznej decyzji. Jednak, z tak wytrawnymi "łazikami" nie mam szans stawać w szranki, aby się ścigać w dotarciu do tej jedynej kapliczki. Ale obiecuję, że wykażę maksimum dobrej woli, aby w czerwcu ją odszukać. Poczynię pewne modyfikacje w poprzedniej trasie i zapuszczę się głębiej :-) , a teren jest przecież atrakcyjny. Moje pierwsze podejście do cerkwiska miało miejsce we wrześniu 2013 r. W trakcie typowo samochodowej wycieczki, jadąc od Płonnej na pierwszym "skrzyżowaniu" spotkałem dwóch panów w strojach maskujących, którzy skutecznie odradzili mi dojazd do cerkwiska. Sugerowali, że tam nic już nie ma i szkoda samochodu, aby tą drogą jechać. Ale, do kapliczki Koła Łowieckiego "Jarząbek" dojechałem :-) i oko widokami nacieszyłem :-).

45834 45835 45836 45837

asia999
16-02-2019, 22:23
Zbyszek, jak zwykle niezawodnie podbija moją depresyjną tęsknotę za terenem pofałdowanym :wink:

Dlugi
18-02-2019, 07:46
Zbyszek - tak, w tamtym rejonoe jest ta kapliczka. Na Compass-ie powinna być prawidłowo oznaczona, można by brać namiary GPS, ale po prawdzie nigdy tego nie sprawdzałem. Widać ją również z podejścia pod kapliczkę koła "Jarząbek".
To pierwsze z zamieszczonych przeze mnie zdjęć kapliczki jest z okresu letniego. Dobijałem do niej od cerkwiska przebiegiem starej drogi. To była masakra ;)

zbyszek1509
18-02-2019, 23:10
Dzięki Ci Dlugi za następne wskazówki. Zrobiłem jeszcze raz małą analizę tego miejsca i wychodzi mi na to, że kapliczka znajduje się w okolicy wyrośniętej jabłoni, spod której mój kolega "zwędził" :-) żubrom jedno cierpkie jabłko. Dodatkowo na mapie Compass-u odczytałem orientacyjną odległość od szczytu Dziadów. To tak na wszelki wypadek, gdyby rzeczywiście była okazja odszukać ją w tych chaszczach.

Dobijałem do niej od cerkwiska przebiegiem starej drogi. To była masakra ;)

I tu zgadzam się z Tobą. Przy samym cerkwisku to jeszcze nie jest źle, ale dalej to tylko jeżyny i gąszcz poskręcanych krzaków.

45841 45842

Krytyk Ludowy
22-02-2019, 12:54
To tam gdzieś przy tej starej drodze niżej od tej jabłoni jest i kapliczka? :)))) Aleśmy rzyci dali...

zbyszek1509
23-02-2019, 00:28
To tam gdzieś przy tej starej drodze niżej od tej jabłoni jest i kapliczka? :)))) Aleśmy rzyci dali...

Oj dali, dali :-(. W tym przypadku mapa Compass-u jest górą, a moje domniemania, co do bliskości drzewa i kapliczki, są tylko pobożnymi życzeniami. Ale jest możliwość dokładniejszego sprawdzenia. Na moim śladzie nie ma dokładnej informacji, w którym miejscu patrzyłem na Ciebie, gdy Ty szukałeś jabłek pod drzewem. Jeżeli jeszcze masz ślad z tej trasy, to mi go podeślij, byliśmy tam 18 października. To tak dla ułatwienia poszukiwania w Twoim archiwum śladów :-).