Trafiły się wolne dni w "długi weekend sierpniowy" i trzeba było je jakoś wykorzystać. Rzuciłem hasło koleżance i długo jej namawiać nie musiałem. No więc we środę 14 sierpnia, w strugach deszczu, pod wieczór docieramy pod pewną wiatę w okolicy Jabłonek. Wieczorem deszcz powoli odpuszcza, jest ognisko i oddychanie górskim powietrzem. Tego mi było trzeba od dawna.
https://i.imgur.com/5Ds9TQp.jpg
CZWARTEK - 15 sierpnia
Wstaję o świcie, całkiem rześko. Mój ulubiony chłodek, zamiast letniego skwaru. Dobrze się spało na ławach pod wiatką.
https://i.imgur.com/GQLefnq.jpg
Kręcę się po okolicy, powoli niebo się przejaśnia.
https://i.imgur.com/uAwJ9Py.jpg
Pakujemy graty do auta i przemieszczamy się w inne rejony. Samochód parkujemy przy wylocie doliny łopieńskiej. Gdy przyjechaliśmy stało ze trzy auta, gdy narzuciliśmy plecaki na grzbiet, miejsc na parkingu prawie nie było. Trzeba uciekać od weekendowych tłumów.
Maszerujemy sobie w głąb doliny Łopienki, przed samą cerkwią droga rozkopana, turyści będą musieli kawałek podejść na nogach. Pod cerkwią krótki postój i uciekamy dalej.
https://i.imgur.com/Q8atK3a.jpg
Robi się gorąco, mogłem siedzieć w piwnicy zamiast włóczyć się z plecakiem. 8-)
Pierwsze widoki na łopieńską dolinę. Letni bezpłciowy, monotonnie zielony krajobraz.
https://i.imgur.com/Ocx3S4d.jpg
Przystanek pod pewną samotną sosenką. Piwo smakowało wybornie.
https://i.imgur.com/QpgDexg.jpg
Wspinamy się na Korbanię lasem, chłodniej i jest woda.
https://i.imgur.com/jWwaJDE.jpg
https://i.imgur.com/ams30LB.jpg
Docieramy na szczyt. Turyści niestety odkryli już tę górkę i trochę grup się przewija, ale nic to, zajmujemy się przyjemniejszymi rzeczami jak np. podziwianie świata z pozycji horyzontalnej.
https://i.imgur.com/BuYIbbp.jpg
Szczególnie mojej koleżance przypadł do gustu ten rodzaj turystyki.
https://i.imgur.com/X3dwkGW.jpg
W końcu nastała godzina, że mamy górę dla siebie. Można podziwiać okolice w świetle zachodzącego słońca.
https://i.imgur.com/kDMNt7U.jpg
https://i.imgur.com/LttvyVt.jpg
Posłanie przygotowane w wiacie, można żegnać dzień...
C.D.N.

