cd komunikacji, a wlasciwie jej braku
troche pomarudze.
wypad w biesy z wroclawia na dlugi weekend - taki jaki bedzie teraz w listopadzie - jest wlasciwie niemozliwy, o ile nei posiada sie wlasneg transportu. niemozliwy, bo nieoplacalny z powodu malej ilosci czasu.
bezposredni pociag w biesy z wroclawia jechal jakies 8 godzin. i w zagorzu ladowalo sie o godzinie 7-8. potem poltorej jakims busem i juz bylo sie na poczatku jakiegobadz szlaku.
teraz, kiedy pociag bezposredni jest zlikwidowany [jezdzi chyba tylko w wakacje] a altobus jedzie dluzej i wyjezdza w godzinach popoludniowych [jakos kolo 14] dobrej komunikacji nie ma. probowalem roznych konstelacji:
ZALOZENIE ZE STARTUJE Z WROCLAWIA PO GODZ. 21 10 LISTOPADA
- kilka przesiadek - i tak zajmuje dojazd caly prawie dzien, bo sporo pociagow lokalnych nie kursuje 10 lub 11 listopada.
- autobusy - to samo co wyzej, lub nie sa skorelowane z pociagami
- busy - drogo, lub nie jezdza.
EFEKT
dojadz trwa w najlepszym wypadku o kilka godzin dluzej a na miejscu [na poczatku szlaku] jestem po poludniu. czyli trace jeden dzien... :( ktos moze pomysli ze niezly malkontent ze mnie, ale co mi tam, musze widac zbierac kasiorke na samochod :)
pozdrawiam wszystkich
b.