Odp: Bajka o królu Pikuju
Cytat:
Zamieszczone przez
Henek
.... w czasach gdy światem zawładnęła mroczna pajęczyna sieci..... rumaki z napędem na cztery kopyta.....
Gdy zieleń wypełzła na trawy połonin zbliżała się pora ataku.... nie pierwszej młodości. ... drużyna wojów z sąsiedniego księstwa została ostrzeżona przez czarownicę że wszelkie złe moce czyhają aby utrudnić wyprawę rzucając pod nogi nawałnice deszczowe najeżone ognistymi piorunami i nie wiadomo kto żyw wróci.....
Drużyna z sąsiedniego mniejszego księstwa, już trzy razy atakowała i to zawsze bez powodzenia .. we mgle , deszczach i śniegach. Dlatego postanowiła zasięgnąć porad czarownic...
A czy "czarownice" okłamały?
Do tego jeszcze "rumak" :roll: coś nie domagał.
Bardzo jest nam przykro ,że zostawiliśmy zaprzyjażnionych Rycerzy sąsiedniego księstwa samych sobie w decydującym boju ,aczkolwiek bardzo doświadczonych i zaprawionych w tamtejszym terenie. Znających zwyczaje tubylców i przygotowanych na wszelkie "niesprzyjające" okoliczności;)
Wierzyliśmy w Was ,że zwyciężycie ......i tak się stało.
Pozdrawiam
ps. mamy nadzieję ,że takie nasze nikczemne postępowanie nie przekreśliło szansy na dalsze wspólne podboje.
Koszulki pancerne są piękne.
Henek , mam nadzieję na kilka "strategicznych" zdjęć
Odp: Bajka o królu Pikuju
Kochani,
ja tam nie wiem, ale co do tych ataków - wiadomo mi przynajmniej o jednej blondkosej (hehe) czarownicy, co z dwoma nieleciwymi giermkami założyła w rzeczony dzień obóz bojowo-strategiczny pod spowitą mgłami etc. siedzibą króla Pikuja! Czy uderzyli, czy pierzchli - śladem innych dzielnych wojaków - nie wiadomo.
Jakże to było, dziewojo o splotach do pięt jasnych? (:mrgreen:)
pzdr
(też wiedźma, ale ciemnogrodzka)
k.
PS. A, no dobrze, już widzę. Wiedźma dzielnie broniła honoru. Ale niechże się ona już tak nie sierdzi, niech se przypomni dziadka tańcującego w barze... kołomyjki... kożuszek... rzeczone łąki pod Pikujem... nnooo? ;)
Odp: Bajka o królu Pikuju
rzeczona wiedzma ani nie atakowala ani nie pierzchala, nie taki byl bowiem jej zamiar. Tym razem planowala jedynie nawiazanie blizszej znajomosci z oslawionymi strazami pogranicznymi strzegacymi dostepu do bram krolestwa oraz zastepami dzielnych wojownikow z dalekich krain. Na dworze krola pikuja bywala juz kilka razy, acz nie po to by go pokonac czy zaskoczyc, a by sie zaprzyjaznic, nawiazac wspolprace i omowic tajniki wizyt w sasiednich ksiestwach. Wiele zacnych trunkow razem spozyli.
Odp: Bajka o królu Pikuju
przestancie baby lepiej pic i ogrodek mam nadzieje skonczylyscie juz robic :roll:
2 załącznik(ów)
Odp: Bajka o królu Pikuju
Gdy przyszedł ten czas i wybiły poświęcone dzwony w miejscowym kościele wiadomo było że zakończył się tydzień.
Nastąpiła wolność.
Dwóch leciwych rycerzy wspomaganych przez giermków siadło na jednego rumaka i ruszyło naprzeciw przygodzie. Przygodzie ....mimo znaków czarownic.
Jak już Joorg napisał
Cytat:
A czy "czarownice" okłamały?
Jakże szybko okazało się że ostrzeżenia czarownicy nie były puste.
Gdy już, już zza zakrętu wyłaniały się wieżyczki zabudowy Birczy nieczyste moce rzuciły na wędrowców czarną smolistą maź rodem z piekła. Zalała ona całą drogę, jedyną drogę prowadzącą
do siedziby króla Pikuja. W dodatku te potworne machiny miażdżyły swoim walcem wszelkich śmiałków próbujących się na przekór przedostać dalej .
Słusznie prawił wódz z sąsiedniego księstwa że nie będzie łatwo, ale nie wiedział że dobra wróżka czuwała nad wędrowcami. Przebrawszy się dla niepoznaki w łachy miejscowego chłopa udzieliła cennej informacji że można ominąć tą smolistą blokadę kierując się na Hutę Brzuską gdzie gmina dała dywanik.
I takim to sposobem igiem-śmigiem udało się ominąć przeszkody i dotrzeć zardzewiałym rycerzom do kolejnej . To była tajemnicza zapora którą, aby przekroczyć należało prawidłowo rozwiązać rebus zawarty na karteczkach.
Trudzili się mocno zastanawiając co wpisać i jak - w odpowiednie rubryki. Wydawało się że są blisko sukcesu, ale życie sprostowało - nie tak prosto.
Zielony czarnoksiężnik pilnujący dużego szlabanu pod napięciem (foto) powiedział że nie przyjmie karteczki. Nie BO NIE.
Rycerze nie rezygnowali i tylko sobie znanymi sposobami uśpili czujność czarnoksiężnika, musieli przecież dotrzeć na nocleg do jaskini.
Z pozoru proste odcinki drogi pokonywali wykonując niezliczoną ilość zakrętów, wszystko to po to aby zatrzeć wszelkie ślady za sobą.
Gdy już noc owładnęła światem dotarli do jaskini (foto) i w zupełnej konspiracji ukryli się.
Bez śpiewów, bez krzyków aby nie wywołać złych duchów zalegli w ciszy. Nawet ogniste płyny zostały ograniczone do minimum
aby zachować jak najwięcej sił na kolejny dzień. Dzień pokonania króla Pikuja
Odp: Bajka o królu Pikuju
Cytat:
Zamieszczone przez
Henek
...Jakże szybko okazało się że ostrzeżenia czarownicy nie były puste. ...
Jednak te czarownice nie są takie "czarusie" , ale co to jest na przeciw "leciwym":wink:, acz doświadczonym Rycerzom zaprwionym nie w takich:-D bojach.
Cytat:
Zamieszczone przez
Henek
Gdy przyszedł ten czas ... To była tajemnicza zapora którą, aby przekroczyć należało prawidłowo rozwiązać rebus zawarty na karteczkach.
Trudzili się mocno zastanawiając co wpisać i jak - w odpowiednie rubryki. Wydawało się że są blisko sukcesu, ale życie sprostowało - nie tak prosto.
Zielony czarnoksiężnik pilnujący dużego szlabanu pod napięciem (foto) powiedział że nie przyjmie karteczki. Nie BO NIE.
Rycerze nie rezygnowali i tylko sobie znanymi sposobami uśpili czujność czarnoksiężnika, .....
Jak ja "kocham" te karteczki....5 Hrywny na "uśpienie" chwatit ?
Mimo wszystko i tak uwielbiam tam jechać.:-D
Cytat:
Zamieszczone przez
Henek
Gdy już noc owładnęła światem dotarli do jaskini (foto) i w zupełnej konspiracji ukryli się.
Bez śpiewów, bez krzyków aby nie wywołać złych duchów zalegli w ciszy. Nawet ogniste płyny zostały ograniczone do minimum
aby zachować jak najwięcej sił na kolejny dzień. Dzień pokonania króla Pikuja
A czy z Myrosławem gadaliście wcześniej przed dotarciem do "jaskini", czy ktoś tam już był?
ps. jak czytam jw. to żałuję ,że mnie nie było tam z Wami razem z moją wspaniałą drużyną.Już nie będe słuchał czarownic.:roll:
Henek ..mów jak dalej....
ps.' czy zdjęcie "jaskini" było robione przy "lampie błyskowej czarownic"
4 załącznik(ów)
Odp: Bajka o królu Pikuju
Poranek otworzył się jasnością i błędni rycerze po wyjściu z jaskini zobaczyli w oddali potężego króla Pikuja (fot_
To właśnie na niego z przeciwległej strony miała rankiem ruszyć cała śmietanka zacnego rycerstwa.
(cytat)
Cytat:
Trasa ta to taki stopień trudności jak wyjście z Przeł. Wyżnej na Chatkę Puchatka więc i nawet kaszląca młodzież może nawet wyjść.
Koło południa wracamy
Z pewnością pokonają go bez trudu - pomyśleli- i wówczas grupka pordzewiałych będzie mogła oddać swój pokłon WIELKIM zdobywcom.
Plan jaki wysnuli był więc prosty - zdążyć z oddaniem hołu.
Ruszyli więc w górę nie omieszkując zabezpieczyć się przez złymi czarownicami co już niejednemu poplątały ścieżki. Upewniwszy się jak na wielkiej karcie wyznaczono żółtą ścieżkę rycerze spodziewali się tam zasadzki. Aby przechytrzyć moce nieczyste wybrali inną wersję omijającą oficjalne marszruty (fot). I słusznie - jak się okazało - bo oznaczenia były błędne i pewnikiem spadliby w przepaść.
Rycerze dżwigając na sobie zbroje i pozostały ekwipunek wspinali się coraz wyżej majestatu króla, a ten coraz bardziej stromy opór dawał.
Ale jednak udało się dotrzeć na sam szczyt i co ????????
Nie było komu oddać pokłonu.
Zawiedzeni co, nieco wypuścili Dżina z butelki, a ten ogarnął ich dusze.
Zrobili wspólne zdjęcie zasłaniając twarze ołowianymi tarczami, aby jak mawiała Biała Dama - nie być nękanym przez zboków.
1. Sancho Królewicz
2. Don Enrico
3. Don Bazylo
4. Sancho Pierogowy
Odp: Bajka o królu Pikuju
Cytat:
Zamieszczone przez
Henek
..
To właśnie na niego z przeciwległej strony miała rankiem ruszyć cała śmietanka zacnego rycerstwa. ..
Nie było komu oddać pokłonu. ....
Zrobili wspólne zdjęcie zasłaniając twarze ołowianymi tarczami,..
1. Sancho Królewicz
2. Don Enrico
3. Don Bazylo
4. Sancho Pierogowy
W miarę Twojej "strategicznej" relacji co raz bardziej żałuję ,że nie było nas Tam z Wami.
Śmietanka ?? rycerstwa się nie sprawdziła , o nie - zdezerterowali .Trzeba Ich wezwać na ponowną potyczkę i rzucić im polarową rękawice.
Oni teraz mają manewry:lol: w Rumuńskich Karpatach i mogą być w przyszłości trudnym przeciwnikiem....ale "damy radę, damy... q...a jego ...m"
Zdjęcie Rycerstwa super , ale tak mi się widzi, że na Zakarpacką stronę zeszliście..w stronę Biłasowic.
Miałeś rację Don Enrico,że ten wstrętny obelisk w zimie wygląda bardziej dostojnie.:razz:
Odp: Bajka o królu Pikuju
A w drodze powrotnej zasadzek nie było? Czy pokonaliście je dzielnie?