Odp: Ślęża i Góry Opawskie
Cytat:
Zamieszczone przez
Krzysztof Gdula
Ślęża jest wyjątkową górą z kilku powodów. Mimo niewielkiej wysokości góra imponuje swoim widokiem, stojąc samotnie i strzelając pół kilometra ponad pola wokół
Nigdy nie byłam na Ślęży. Mimo, że ją mijałam. Jakoś brakowało czasu. Ale rzeczywiście jest w tej górze coś niezwykłego - chyba właśnie przez to, że tak wyrasta niespodziewanie z okolicy.
Wschód słońca w Św. Jana na Ślęży - ciekawy miałeś pomysł. : )
Odp: Ślęża i Góry Opawskie
Witaj Krzychu
Kiedy przeczytałem taką relację po raz pierwszy (na innym portalu - wiesz zapewne gdzie) zagotowało sie we mnie.
Ale odpuściłem. Teraz powieliłeś tutaj i .....
Naprawdę nic ciekawego nie zobaczyłeś podczas tej długiej wędrówki?
Mam nadzieję, że przynajmniej odwiedzając Kasztelana tej wieży wciągnąłeś złocisty płyn.
Poproszę o uzupełnienie relacji.
Mam na myśli część o Opawskich.
Pozdrawiam
Odp: Ślęża i Góry Opawskie
Witaj, Asiu.
Miło mi widzieć tutaj Twój komentarz.
Pierwszy raz widziałem wschód i zachód słońca ze szczytu Szczelińca, a widoki i przeżycia tak mi się spodobały, że od tamtej pory robię co mogę, aby zobaczyć raz jeszcze. Stąd ten nocny wyjazd. Data nie była zależna ode mnie. Ja pracuję w lunaparku, od wiosny do jesieni jeżdżą po Polsce z karuzelami, wtedy pracowałem w Świdnicy bodajże, na Ślężę miałem pół godziny samochodem, trudno było nie wykorzystać okazji. Szef zgodził się dać mi wolne w niedzielę, a nawet pożyczył busa, no i tak to się złożyło.
Pamiętany jest też przeze mnie następny dzień, poniedziałek: wróciłem późno, drugą już noc mało spałem, cały dzień miałem mocno zaganiany, a wieczorem wyjechałem wielgachną ciężarówką do Ustronia Morskiego, nad morze. W jeden dzień w górach, w drugi jazda nad morze i zaraz nocny spacer po plaży.
Odp: Ślęża i Góry Opawskie
Witaj, Michale.
Chyba wiem o jakiej stronie piszesz. Opisy wyjazdów w góry są na trzech stronach internetowych, chociaż wszystkich nie ma na żadnej. Teraz przybywa ich – nowych i starych - na tej stronie, a ile ich będzie – nie wiem. Zobaczymy.
Kasztelan siedział przy pierwszych stopniach wieży, a jakże, ale wyglądał na zwykłego handlarza czeskiego; oczywiście kupiłem u niego parę butelek tego zacnego napitku, który już Piastom był znany, a chwalony przez Kochanowskiego, ale nie wciągnąłem go na miejscu, dopiero po przyjeździe. Właśnie z powodu jazdy. Niestety:(
Dzisiaj kupowałem prezenty dla moich bliskich (chory jestem po tym łażeniu po sklepach), i przy tej okazji widziałem pięknie wykonany zestaw: piersiówka i kieliszki ze stali nierdzewnej. Pomyślałem, że gdyby nie wieczorny powrót samochodem, fajnie byłoby zabrać w drogę taką śliczną butelczynę wypełnioną królem alkoholi, koniakiem, i gdzieś w górach wypić za zdrowie wędrowca na szlaku, jak to robił London.
A właściwie dlaczego nie można pić piwa (lub koniaku) prowadząc samochód??
Dzięki za pozdrowienia i za słowa. Pozdrawiam Ciebie.
Odp: Ślęża i Góry Opawskie
Witaj Krzychu
Cytat:
Zamieszczone przez
Krzysztof Gdula
... Kasztelan siedział przy pierwszych stopniach wieży, a jakże, ale wyglądał na zwykłego handlarza czeskiego; oczywiście kupiłem u niego parę butelek tego zacnego napitku, który już Piastom był znany, a chwalony przez Kochanowskiego, ale nie wciągnąłem go na miejscu, dopiero po przyjeździe. Właśnie z powodu jazdy. Niestety:(
Kasztelani tak mają. I na szczęście, że nie powiedziałeś tego głośno. Mirek świetnie mówi i rozumie po naszemu. I dzięki, że robiąc zakup doceniłeś jego trud :-)
Mamy czekać na uzupełnienie relacji?
Wystartowałeś w Pokrzywnej. I nie ma tam parkingu pod taką nazwą. Jest po prostu parking.
Ale zanim tam dojechałeś musiałeś zobaczyć piękny wiadukt w Moszczance i minąć schronisko, gdzie mógłbys spokojnie przenocować po niby zbłądzeniu.
GPS-a zostaw w piwnicy :-))
Wybierając taką trasę wiedziałeś, że nadłożysz 5 km na powrót.
A skrótów nie robi się nigdzie,
Pozdrówka serdeczne
I napisz co widziałeś - czekamy.
Czerwiec to piękny czas w tamtym rejonie.
Odp: Ślęża i Góry Opawskie
Michale, nie chodzę po górach z GPS. Ściślej mówiąc chodzę, ale mam go w plecaku, tak jak niepotrzebny na szlaku portfel - w myśl zasady, aby nie zostawiać niczego wartościowego w samochodzie stojącym cały dzień na parkingu. Natomiast używam to urządzenie w czasie jazdy samochodem, bo przywykłem do tego w czasie miesięcy jazd po UK; teraz nawet gdy znam drogę, włączam GPS, tak z przyzwyczajenia, ale i dla informacji o pozostałej drodze, dokładnej szybkości, etc.
Nie miałem ani zamiaru, ani możliwości nocowania w schronisku, bo nazajutrz o siódmej rano zaczynałem pracę; musiałem wrócić tej nocy do Świdnicy.
Nie pisałem o parkingu „Złoty Potok”, a miejscowości (lub miejscu) tak nazywanej; teraz już nie pamiętam, czy tą nazwę przeczytałem na jakieś tabliczce, czy na swojej mapie. Nie pamiętam, abym przejeżdżał jakiś most, chociaż bez wątpienia jakieś po drodze były.
Michale, ja tam byłem raz jeden, półtora roku temu. Aby jako tako poznać tamte okolice i zobaczyć w nich to, co warte jest zobaczenia, potrzebne są dni wędrówek, a nie godziny. W swoich opisach zamieszczam to, na co zwróciłem uwagę i co przeżyłem, co poczułem, a nie to, o czym gdzieś przeczytałem jako wartym poznania, dlatego dopisku nie będzie, chyba że rozsuniesz trochę swoją zasłonę tajemnicy.
Odp: Ślęża i Góry Opawskie
Witaj Krzychu
Cytat:
Zamieszczone przez
Krzysztof Gdula
...dopisku nie będzie, chyba że rozsuniesz trochę swoją zasłonę tajemnicy.
Rozumiem. W takim razie zapraszam ponownie na dłużej. Wtedy sam rozsuniesz tą kotarę nietajemnicy :-)
Złoty Potok płynie sobie leniwie w tamtym rejonie. I wszystko jest nad lub pod.
Mam nadzieję, że drewnianą babę na parkingu uściskałeś idąc na szlak.
Ten wiadukt-most kolejowy miałeś po lewej i schronisko kawałek dalej także po lewej tuż przed parkingiem na zakręcie.
To linia tranzytowa braci Czechów. A jest wyniosły.
Kasztelana poznałeś, jednak o jedyne górskie schronisko tam pewnie także zahaczyłeś.
Aha, gdybyś jednak konsekwentnie szedł żółtym - doszedłbyś do niebieskiego w Piekełku i dalej jak planowałeś.
I tak dotarłbyś do rezerwatu Cicha Dolina tylko troche niżej poprzez Gwarkową Perć i kawałeczek za skocznią narciarską
naprzeciw spocznika wdrapał sie lekutko dalej niebieskim do swego wozu na parkingu.
Pozdrawiem serdecznie
Odp: Ślęża i Góry Opawskie
Michale, jakiś most, dość wysoki, świta mi w głowie, ale nie jestem pewny, czy to autentyczne wspomnienie, czy sugestia Twoimi słowami. Pamiętam… zaraz, zerknę do mapy.
Zajrzałem. Miejsce z parkingiem jest zaznaczone i opisane jako Złoty Potok. Pamiętam, że bliziutko, 100 czy 200 metrów, był duży hotel, byłem tam chcąc kupić loda. Zastanawiałem się nad tym moim zbłądzeniem, ono faktycznie musiało nastąpić blisko miejsca nazwanego Piekiełkiem, ale jak to było, że się zaplątałem – zabij mnie, nie wiem. Zresztą, właśnie taka jest istota zaplatania się na drodze.
Schodziłem żółtym, ale tym zachodnim, prowadzącym ku wiosce Jarnołtówek, a w pobliżu Piekiełka skręciłem w prawo, w kierunku pobliskiego szlaku niebieskiego. Ty piszesz, że ten szlak styka się tam z żółtym? Na mojej mapie nie ma tego styku. Skręciłem poza szlak. Natomiast kawałek dalej na wschód, idąc niebieskim, doszedłbym do żółtego. Doszedłem, mogłem i nim dojść do parkingu, ale nie wiem co mi się tam pomyliło, i w efekcie skręciłem na południe, w głąb Cichej Doliny. Wiesz, tak po prawdzie to ja jestem gapą wielką, co raz gdzieś się zagapię za wysoko, gdzie znaków nie ma. Jeśli jestem w obcych mi górach, to niemal na każdej wyprawie zaplączę się, ale co tam! W końcu w naszych górach nie zabłądzi się na poważnie, można co najgorzej spóźnić się parę godzin z powrotem. Po stwierdzeniu marszu w odwrotnym kierunku, kawałek drogi szedłem szlakiem, nie pamiętam jego koloru, a później gdzieś mi znikł, już nie szukałem go, a szedłem według strzałki kierunku do parkingu. Ten jedyny raz szedłem z GPS w ręku. Jakiś las, miejscami ścieżki, miejscami chaszcze, jakieś ogrodzenie omijane przeze mnie, a w końcu zobaczyłem samochód między drzewami. Dobrze, że dni w czerwcu są długie:)
A moja mapa jest w kiepskiej skali, powinienem kupić sobie lepszą. Okulary też.
Schronisk nie lubię i omijam je jak mogę. Pierwszy raz w życiu nocowałem w schronisku dwa lata temu, w tym roku był drugi raz. Jeśli nawet szlak prowadzi obok schroniska, po prostu przechodzę nie zaglądając tam. Powiem więcej: zdarzało się, że siadałem na ławce przy schronisku, zjadałem tam kanapkę i ruszałem dalej. Schroniska nie mają dla mnie nic do zaoferowania. Nic, poza rzadką potrzebą przenocowania w nich.
Dzięki za pogaduchę, Michale:)