Odp: W bieszczadzką samotnię
Ahoj !
Zrób na przekór wszystkim jadącym pierwszy raz i zamiast GSB wybierz trajektorię z Ustrzyk Górnych do Cisnej idąc granicznym szlakiem.
Będziesz miał spokój , tylko czasami spotkasz człowieka którego pozdrowisz swym powitaniem Ahoj !
i będzie to jak najbardziej na miejscu.
p.s. spanie na dziko zabronione jest tylko na terenie parku narodowego.
Odp: W bieszczadzką samotnię
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Ahoj !
Zrób na przekór wszystkim jadącym pierwszy raz i zamiast GSB wybierz trajektorię z Ustrzyk Górnych do Cisnej idąc granicznym szlakiem.
Będziesz miał spokój , tylko czasami spotkasz człowieka którego pozdrowisz swym powitaniem Ahoj !
i będzie to jak najbardziej na miejscu.
p.s. spanie na dziko zabronione jest tylko na terenie parku narodowego.
... posłuchaj tego gościa ... dobrze prawi i będziesz miał czego chcesz... tym bardziej, że napisałeś czego chcesz;)....mój kolega trochę tak jak Ty pozdrawiał... tylko tak lekko z angielska ...Ahooj...:mrgreen:.... nie bierz tego na serio... powodzenia...
Odp: W bieszczadzką samotnię
Ahoj!
Dzięki serdeczne za pomoc ale mam kolejne wątpliwości - czy trasa z Ustrzyk Górnych do Cisnej nie jest za krótka? Wychodzi mi mniej więcej jakieś 7 kilometrów dziennie. Myślałem, żeby codziennie robić coś w zakresie 20-30. Nie chcę się potwornie spieszyć ale bywały wakacje, że 5 kilometrów miałem w jedną stronę do sklepu i codziennie się chodziło po chleb takie odległości. Teraz bym robił mniej przez cały dzień.
Druga sprawa jak to jest z tymi noclegami - czy jakieś bazy noclegowe dla wędrowców są rozsiane dostatecznie często żeby codziennie jakąś znaleźć? Po tym pytaniu zapewne widać, że jestem niedoświadczonym górskim piechurem ale wolę mieć pewność przed wyruszeniem w drogę. O ile nie boję się spać na szlaku to jednak w parku narodowym jak piszecie tego robić nie wolno.
Ale żeby nie było, że niczym się nie odwdzięczę to zostawiam chociaż małą nutkę!
<span style="color: rgb(51, 51, 51); background-color: rgb(250, 250, 250);">https://youtu.be/NllytzsENGw
Odp: W bieszczadzką samotnię
7 km. w górach nie równa się 7 km. po płaskim. Jeśli trasę zrobisz szybciej, to możesz uderzyć dalej, do Balnicy i Łupkowa. Albo odwrotnie iść i z Górnych iść do Mucznego i dalej Tarnawy, i tam się pokręcić. Np. Dżwiniacz nie jest oblegany. Może z kimś się zabierzesz na Beniową i do źródeł Sanu.
Odp: W bieszczadzką samotnię
Cytat:
Zamieszczone przez
Jerzy
czy jakieś bazy noclegowe dla wędrowców są rozsiane dostatecznie często żeby codziennie jakąś znaleźć?
Bazy są, pytanie tylko, czy w sezonie mają wolne miejsca i czy przyjmą na jedną noc. Jeśli będziesz szukać noclegu w łóżku, to bez rezerwacji bym liczył tylko na schroniska, które masz zaznaczone na mapie. Ale jeśli jesteś w stanie zrobić dziennie 20-30 km i masz ze sobą namiot, to nie powinieneś mieć problemów z jakimś noclegiem.
Odp: W bieszczadzką samotnię
Piskal słusznie prawi,polecam Beniową Dżwiniacz i Sokoliki.Albo Otryt Hulskie Krywe i dalej.
ps.czekam na zdjęcia.
Odp: W bieszczadzką samotnię
Ahoj,
więc jestem już po i melduję jak było - było cudownie.
W dzień wyjazdu okazało się, że koleżanka z drugiego krańca kraju chce się przyłączyć na 2 dni. Umówiliśmy się więc w Krakowie i ruszyliśmy dalej do Ustrzyk Górnych (w międzyczasie okazało się że zapomniałem dokumentów i pieniędzy z domu, na szczęście koleżanka pożyczyła mi parę groszy). Zaliczyliśmy razem Połoninę Caryńską i Tarnicę, było w porządku (schodki tylko straszne) choć ilość turystów trochę mnie przytłoczyła. Gdy wyjechała ruszyłem w końcu w samotnię z Ustrzyk na Wielką Rawkę, później Krzemieniec by szlakiem granicznym dotrzeć przed nocą na Dziurkowiec. Noc była cudowna, na szlaku spotkałem dosłownie kilka osób ale były to spotkania nie do opisania. Wspaniali ludzie, serdeczni i mili. Chyba trochę czuli, że trzeba mi pomóc bo wyglądałem jak zarośnięty wypłosz z plecakiem obwiązanym sznurkami. Następnego dnia idąc dalej wzdłuż granicy i odbijając przed Okrąglikiem dotarłem do wsi Smerek. Tam czekał na mnie autobus więc pognałem do domu wcześniej niż myślałem.
Ale jeszcze wrócę! Noc na szczycie była nie do opisania! Muszę tylko przygotować się lepiej kondycyjnie i lepiej się spakować bo 22 kilogramowy plecak dał mi mocno w kość a plecy były mocno obolałe.
Dorzucam paczkę zdjęć.
https://www.flickr.com/photos/127352...57658081530582
A przez moje Ahoj wszyscy brali mnie za Czecha!
Odp: W bieszczadzką samotnię
Piękne zdjęcia tylko ten plecak 22 kg ufffffffffff!
Odp: W bieszczadzką samotnię
Czas na aktualizację po 4 latach!
Około rok później (w 2016) wpadłem na pomysł kontynuacji szlaku i mocno się sparzyłem. 0Wyruszyłem z Cisnej czerwonym szlakiem do Okrąglika. Pogoda była mocno średnia, ogromne ilości błota i duża wilgotność powietrza. Finalnie nocowałem na Rypim Wierchu. Przeszedłem przez cały dzień zaledwie 13 kilometrów. Morale mocno mi spadły podczas dzikiego obozowiska bo rzecz jasna zaczęło mocno padać a mnie jeszcze dopadła paranoja, że z zarośli pewnie wyskoczy niedźwiedź ;). Nocne deszcze, mocny wiatr - nic przyjemnego. Najgorsze jednak było rano... buty mi zawilgotniały, były mokre jak szmata. Z trudem doczłapałem się z Rypiego Wierchu do Balnicy (znów zaledwie 12 km) i odpadłem, wróciłem kolejką do cywilizacji. Miałem wrażenie że nogi mi zgniją podczas tej przygody. Nie było jak suszyć ani co robić.
Byłem zupełnie nieprzygotowany na takie warunki - śpiwór zbyt zimny (ale ciężki), buty mokre. A każdy mój krok ścieżką sprawiał, że lodowate krople z paproci i gałązek zalewały mi but i spodnie - brr. Do tej pory nie zdawałem sobie sprawy z tego jak krople wody mogą być gigantyczne i bolesne. Wyleczyło mnie to na te kilka lat z gór... no ale czas wrócić.
Chcę kontynuować nieszczęsną samotną wędrówkę (w środku/pod koniec kwietnia). Stąd prośba o porady - myślę o wyruszeniu z Balnicy i doczłapanie pierwszego dnia do schroniska w Łupkowie. To 16 kilometrów ale powinienem dać radę, będę miał dużo lżejszy plecak (ale cały czas zastanawiam się jak rozwiązać kwestię przemoczonych butów...). Drugi dzień to przejście przez Nowy Łupków niebieskim szlakiem na pole namiotowe Jasiel. Kolejny dzień to ewakuacja do cywilizacji - tu proszę o rady - skąd będę miał już dobry dojazd/komunikację do jakiegoś większego miasta (obojętnie czy Krosno czy Kraków czy cokolwiek).