-
1 załącznik(ów)
Relacja z wyprawy na Roztocze
Wyprawa planowana była półrocznym wyprzedzeniem. Początkowo trasę tę pokonać miałem sam, dołączyła jednak moja lepsza połowa... Jednym z założeń było, żeby rozbijać się namiotem najwięcej jak się da w miejscach do tego nie przeznaczonych, czyli poza polami namiotowymi... Przygotowania przed wyprawą objęły głównie serwis rowerów które tę wyprawę miały wytrzymać. Oddałem rower człowiekowi o nieocenionych pod tym względem zdolnościach... Rowery działały bez zarzutu, oprócz jednej awarii w rowerze mojej lepszej połowy... lecz o tym później... Agroturystyka jednak wchodziła również w grę. Trzeba było się wykąpać w miarę przyzwoitych warunkach ;) Strumienie na Roztoczu bardzo chłodne (próbowałem) ...
Co zabraliśmy oprócz rowerów. Namiot (trójka) Fjord Nansen Korsyka III, tak żebyśmy my i bety znaleźli się w środku łącznie z rowerami w przedsionku, jedyną jego wadą to 4,5 kg, ale przy tej kubaturze to i tak lekki... śpiwory, maty, narzędzia do roweru, pewne zapasowe części jak ośki do piast - może pęknąć taka, miałem takie przypadki... oprócz ciuchów, to medykamenty, dokumenty, jedzenie, kasa przy tyłku i do przodu...
Wracając do początku... Już na stacji PKP w Zgierzu mieliśmy sytuację, że część bagaży mogła zostać na peronie, a my pojechalibyśmy z częścią, lecz krzykiem/wrzaskiem `NIE! JESZCZE NIE!` udało mi się porozumieć z kierownikiem pociągu będącym na drugim jego końcu a wychylającym się z drzwi odgwizdującym odjazd... Załadowaliśmy się, udało się niczego nie zostawić... Wagonu dla rowerów nie było, PKP ma ich niewiele, więc na koniec pociągu. Zabierającym rowery do pociągu, jeżeli nie ma przedziału dla nich w takim wagonie, proponuje kierownicę skręcić wzdłuż roweru, odkręcić pedały i rogi. Jak człowiek się załaduje z takim rowerem gdzieś w środku składu to mniejsza udręka dla nas i dla innych pasażerów, pedałem w kostkę się nie uderzy, a kierownica w tej pozycji pozwoli na przejście przez cały wagon jeżeli tylko takie będzie możliwe... Dojechaliśmy do Katowic skąd zabrał nas po godzinie skład `pędzący z Wrocławia do Przemyśla`... Tu już z załadowaniem się z tym wszystkim do pociągu było lepiej... Po drodze był jeszcze Jarosław gdzie mieliśmy przesiadkę do szynobusu, którym bardzo dobrze się podróżuje... podróż zajęła nam kolo 12 godzin... po piętnastej wysiedliśmy w Horyńcu - Zdroju... W centrum Horyńca zaopatrzylismy się w jedzenie i w picie. Pierwszy nocleg na dziko w Południowo Roztoczańskim Parku Krajobrazowym u jednego ze źródeł Potoku Dublen niedaleko Nowin Horynieckich. Od razu nam się trafiło przepiękne miejsce.
Załącznik 25321
http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
-
6 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Ognisko w nocy, winko, pogawędki, drzewa popróchniałego dookoła multum... gdzieś w dali strzelali`dewizowcy` do biednej zwierzyny z przerwą między 2 a 5 nad ranem (mieli chyba noktowizory) bezduszne diabły... Rano pobudka, lustracja terenu w promieniu 300 metrów... Trochę potem przeszło w szybki spacer z mojej strony, a wręcz bieg, za co zostałem zrugany przez moją lepszą połowę, że ją zostawiam i nie mówię gdzie lecę... Sam zresztą nie wiedziałem dopóki nie zobaczyłem i z mapą tego nie zmierzyłem... Nocleg w Horyncu po tym dniu mielismy zaklepany wiec do 16 hulaj dusza i reszta ciała... Naszliśmy na jednym ze strumieni tworzących Potok Dublen kaskadę. Po tym wróciliśmy, zebraliśmy nasze obozowisko, zapakowaliśmy wszystko na rowery, i dalej. Roztocze Południowe jest poprzecinane głębokimi wąwozami, zwarta buczyna, dorodne jodły, przepięknie... Sam park krajobrazowy przecinają wąskie asfalty na których ruchu prawie nie ma. Wyjechaliśmy na drogę w kierunku Werchraty. Naszym celem było dotarcie do tzw. Świątyni Słońca w pobliżu Nowin Horynieckich. Znajduje się tam krąg z kamieni wapiennych. Ponoć mieściła się tam świątynia, miejsce mocy poświęcone Swarogowi ;) Zanim dojechaliśmy do tego miejsca minęliśmy stary Buk z wyciętą w nim kapliczką...Po tym pojechaliśmy do Leśnej Kaplicy Matki Bożej Horynieckiej gdzie biją bardzo mocno źródła rzeczki Słotwiny. Trafiliśmy tam na odpust i mszę, więc wycofaliśmy się z powrotem `na szlak` z chęcią powrotu, gdy miejsce to będzie opustoszałe. Pojechaliśmy na przełaj przez pola do Horyńca. Od Nowin Horynieckich teren do Horyńca opada delikatnie w dół, mieliśmy prawie cały czas lekko z górki. Dzień następny poświeciliśmy na eksplorację Roztocza Południowego tyle ile się da. Większość rzeczy zostawiliśmy w agroturystyce, żeby zobaczyć jak najwięcej przy jak największej mobilności. Pojechaliśmy do tej kapliczki okupowanej dzień wcześniej przez lokalnych pielgrzymów, ożłopałem się cudownej wody która podobno bardzo dobrze wpływa na wzrok ;) za krótka kuracja, nic mi się nie poprawiło, Lucynie też... Pojechaliśmy dalej w miejsce skąd dochodziły odgłosy polowania dnia poprzedniego, jak się okazało strzelano z ambon na krótkim płaskowyżu między Niwkami Horynieckimi a Wielkim Działem. Przejechaliśmy te śródleśne pola, podczas `pukania` z ambon kierując się na Rezerwat Żródeł Tanwi. Rezerwat przecieliśmy wąskim asfaltem który tam przebiega. Zatrzymaliśmy się po drodze i pokonaliśmy pieszo (niestety :) ) ścieżkę dydaktyczno -przyrodniczą w miejscowości Złomy Ruskie. Po czym dalej na rowery i pod Wielki Dział podjazd, gdzie pełno byłych bunkrów dawnej linii Mołotowa. Wielki Dział jest to jedno z najwyższych punktów w terenie na Roztoczu Południowym. Zjechaliśmy do Woli Wielkiej gdzie przepiękna cerkiewka jest...
Oto parę zdjęć:
Załącznik 25335Załącznik 25334Załącznik 25333Załącznik 25337Załącznik 25338Załącznik 25336http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
W Świątyni Słońca chyba wszyscy fotografują się z głową w dziurze tego kamola :)
A kawałek dalej od miejsca z ostatniego zdjęcia zdybany został spory basior chyba zdziwiony obecnością ludzia w biały dzień ;) Nieśpiesznie się oddalił często się oglądając...
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
parę lat temu intrygował mnie ten drzeworyt na wielgachnym drzewie - foto. nr.2 ..........
a widzieliście to CUDO jak się wychodzi z lasu ???? ...brakło odwagi by sfocić ?....
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
Kusto
Pojechaliśmy do tej kapliczki okupowanej dzień wcześniej przez lokalnych pielgrzymów
Jako lokalny pielgrzym protestuję i wnioskuję o odrobinę szacunku.
Cytat:
Zamieszczone przez
Kusto
ożłopałem się cudownej wody która podobno bardzo dobrze wpływa na wzrok ;) za krótka kuracja, nic mi się nie poprawiło, Lucynie też...
Żłopanie rzeczywiście nie pomaga. To podobnie, jak zjedzenie trzech tomów Feynmana nie uczyni jedzącego fizykiem ;)
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
a widzieliście to CUDO jak się wychodzi z lasu ???? ...brakło odwagi by sfocić ?....
Nie tylko nam,he he,na geoportalu też foto jest zamazane ;)
-
10 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Zwracam szacunek pielgrzymom ;) sam na Jasną Górę kiedyś się wybrałem, chciałem sprawdzić czy dam radę przejść odcinek 160 kilometrowy... Wracając do tematu... W Woli Wielkiej na Roztoczu przepiękna cerkiewka jest z tak samo przepiękną wolno stojącą dzwonnicą, jeszcze starszą od cerkiewki. W dzwonnicy tej łączone wszystko na kołki drewniane (będzie na zdjęciu).
Oto zdjęcia cerkiewki w Woli Wielkiej i elementów dzwonnicy:
Załącznik 25347Załącznik 25348Załącznik 25349Załącznik 25350
Zamarudziwszy tu chwil pare o ruszyliśmy szosą w kierunku Werchraty. Zaczynało się chmurzyć i szarówka robić, bo to podwieczorna godzina była... W Werchracie skręciliśmy w kierunku Góry Brusno, szutrówką która przeszła w jeden z tych wąskich asfaltów o prawie zerowym ruchu, minęliśmy tylko traktor... Konkretny podjazd i konkretny zjazd i znowu konkretny podjazd i tu już Góra Brusno z której to zjechaliśmy do Horyńca na kolejny nocleg... Na dzień następny tak samo zaplanowaliśmy zostawić większość rzeczy i krążyć w okolicy ile się da. Rano ruszyliśmy w kierunku wsi Radruż, gdzie znajduje się przepiękna cerkiew z wolno stojącą dzwonnicą, wszystko klasy zerowej, oprowadza starsza kobieta, kustosz tego miejsca, opowiada różne historie tej cerkwi dotyczące, jej rodzina od 3-4 pokoleń pochodzi stąd, przy bramie cerkiewnej jest numer telefonu, okazuje się że kobieta mieszka nieopodal cerkwi. zamarudziwszy tu parę chwil oprócz samego zwiedzania ruszamy dalej. Celem staje się Rezerwat Jalinka w okolicy wsi Siedliska przylegającym do samej granicy z Ukrainą. W rezerwacie wedle informacji znajdują się skamieniałe drzewa... Hm, jak tu jechać żeby było najciekawiej? Od wsi Radruż pojechaliśmy przez pola w kierunku szosy z Horyńca do Dziewięcierza. Przez Radruż przepływa rzeczka o nazwie Radrużka mająca swe źródła po stronie ukraińskiej. Przepływa bardzo blisko cerkwi. Na północnym zachodzie było widać krawędź pagóry Roztocza Południowego z Górą Brusno u którego podnóża leży Horyniec, w sumie my też byliśmy w tym momencie na tej krawędzi się znajdowaliśmy. Roztocze rozciąga się z północnego zachodu od Kraśnika aż po Lwów. Przejechaliśmy przez strumień na mapie nazwany Glinianiec i niedaleko wsi Hałanie i dalej przez łąki do szosy. Szosą minęliśmy Dziewięcierz. Na całym Roztoczu Południowym po skrzyżowaniach, po dawno wysiedlonych wsiach, stoją krzyże z kamienia. W okolicy Góry Brusno znajdują kamieniołomy eksploatowane z dawien dawna. Z piaskowca tego robiono nagrobki, krzyże przydrożne, figury matki Bożej. Za Dziewięcierzem w którym jest nieczynna stacja kolejowa (jeżdżą tymi torami tylko składy towarowe, szynobusy kończą kurs w Horyńcu) towarzyszą nam przy drodze z lewej strony tory kolejowe. Dojechaliśmy do skrzyżowania gdzie skręciliśmy w prawo w kierunku wsi Moczary, dlatego, że na mapie jest zaznaczone miejsce po cerkwi i cmentarz. Po cerkwi pozostały jedynie fundamenty, pozostała także część muru dawniej ją okalającego wraz z bramą wejściową na teren przycerkiewny. Żeby dojść do tego miejsca trzeba było przejść wpierw przez cmentarz gdzie znajdują się między innymi nagrobkami bardzo stare krzyże. Porobilismy troszkę zdjęć i ruszyliśmy dalej w kierunku wsi Moczary. Do granicy z Ukrainą mieliśmy w prostej linii jakieś kilkaset metrów, która wedle mapy przebiegala prze widoczne przed nami wzgórze. Skręciliśmy w lewo tak jak nas droga prowadziła... W ogóle owady których gdzie indziej nie widziałem, jak oswojone, prawie w ogóle niektóre nie reagowały na machanie ręką. Staraliśmy się fotografować je równie ponieważ co niektóre miały piękne ubarwienie. W samej już wsi na skrzyzowaniu wjechaliśmy za oplotki domostw w poszukiwanu zielonego szlaku ktory tedy według mapy gdzieś mial przebiegać... Odnaleźliśmy go, ale o zgrozo, chyba nikt tu nie przyjezdża i nie podrżuje nawet pieszo, zarośnięte momentami wszystko tak że byłem gotowy wyjąć już coś dłuższego i ostrzejszego od ręki. Dzięki tylko jakiejś przecince w okolicy (uprzejmości drwalów;)) odjechawszy już falującym terenem ode wsi w przyległy prawie do niej las przejechaliśmy fragment gdzie drwale musieli z wozu gubić gałęzie albo coś... Trzeba było uważać jadąc z górki żeby na takiej gałęzi ślizgu nie dostać i nie wyłożyć się na drodze, a droga zachęcała, zwłaszcza jak z góry do jazdy trochę szybszej acz kontrolowanej ;) w pewnym momencie straciłem orientację, mało tych zielonych znaków było w terenie, zaczekałem na Lucynę pozostałą gdzieś w tyle, w sumie to zatrzymywałem się na każdym skrzyżowaniu jak się za bardzo oddaliłem od kobiety mej, żeby Luba ma turystyczna `łoman` się nie zgubiła. od tego miejsca nie wiedziałem jak blisko do granicy lecz wedle mapy wiedziałem w która stronę mniej więcej na Werchratę... No to w dół z górki na pazurki. Na dole przy wjeździe do lasu minęliśmy informację dotyczącą oprysku na ten las i kwarantanny zobowiązującej do nie wjeżdżania do tej części lasu. Przecięliśmy tory które już nam wcześniej towarzyszyły parę razy w trakcie tej wyprawy. Wyjechaliśmy na szosę z Horyńca do Werchraty którą opuściliśmy jadą do wsi Moczary, i tu konkretny przed samą Werchratą podjazd, lecz zaraz po nim i konkretny zjazd już do samej Werchraty gdzie w sklepie dokonaliśmy zaopatrzenia w picie i jedzenie. Niedaleko sklepu przepiękny murowany kościół,dawna cerkiew greckokatolicka , położona w centrujm wsi, którą zaprojektował wybitny architekt ukraiński Wasilij Nahirnyj... Łyk piwa ;) i dalej w kierunku na wieś Prusie tuż przy samej granicy, czyli na wschód...
Oto zdjęcia radruskiej cerkiewki i jej dzwonnicy, następnie dwie fotki `z drogi` i kilka z miejsca po cerkwi koło wsi Moczary:
Załącznik 25342Załącznik 25340Załącznik 25356Załącznik 25341Załącznik 25343Załącznik 25351Załącznik 25352Załącznik 25354Załącznik 25353Załącznik 25355Załącznik 25344Załącznik 25345Załącznik 25339
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
parę lat temu intrygował mnie ten drzeworyt na wielgachnym drzewie - foto. nr.2 ..........
a widzieliście to CUDO jak się wychodzi z lasu ???? ...brakło odwagi by sfocić ?....
Czy mowa o tej kaplicy wybudowanej przez jenców co ich Sobieski zgarnął i osadził w Nowinach Horynieckich a oni wybudowali tę kaplicę, ot to chodzi? nie mam niestety ani jednego zdjęcia...
-
4 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Dostawszy się do wsi Prusie, a minąwszy jedną bardzo ładną figurkę Matki Bożej o cwaniackim wyrazie twarzy ;) fot.
Załącznik 25357
Tuż za kościołem skręciliśmy w lewo w pola i lasy, hen drogami w górę i w dół, a że ja był troszkę podchmielony to gubiłem po drodze michałki, takie cukierki ;), co je zakupiłem w werchrackim sklepie, Lucyna się śmiała, że po tych tropach mnie znalazła, bo po śladach na piachu wnioskując musiało mnie trochę zanosić i wylatywały mi z kangurki ;) Nie błądząc za dużo wyjechaliśmy we wsi Siedliska przecinając znów te tory, te same ;) i dostawszy się w obręb rezerwatu, zostawiwszy rowery, poszliśmy na spacer po nim to, zachodząc aż na zaorany pas graniczny skąd wróciliśmy troszkę zwiedzeni, że tych skamieniałych drzew co je miało być widać ;) widać nie było... kurczę, szkoda, lecz za to jaki starodrzew, ach... wsiedliśmy na rowery i podziwiając po drodze murowaną, dawną cerkiew w Siedliskach
Załącznik 25358
i parę nagrobków powstańców z Powstania Styczniowego przy tej cerkwi
Załącznik 25359
pojechaliśmy w kierunku Gorajów przez miejscowych zwanych Wielkimi Cycajami :D... Długi Goraj i Krągły Goraj, to dwie kulminacje Roztocza Południowego. Jeden koło drugiego, a między nimi przebiega granica lubelskiego z podkarpackim albo odwrotnie, jak kto woli :D. Zanim się tam dostaliśmy mieliśmy małą przeprawę rowerami pod górę, przepiękny las bukowy i widoki...
Załącznik 25360
ścieżka ta drwalom chyba tylko służy do zwózki drewna z góry :D Na Goraje kierowaliśmy się pieszym czerwony.
Nawet fotel był w lesie, przystanek dla odpoczynku...W pewnym momencie wyjeżdżając na jakiś wąski asfalt już na samym `płaskowyżu`, którym to kawałek jechaliśmy, okazało się że jest to też czerwony tylko rowerowy, asfalt zaraz opuściliśmy i dalej w las na pieszy czerwony i skrajęm lasu a polem i O ZGROZO... jak z `ptaków Hitchcock`a` opadły nas, ale nie ptaki tylko bąki/ślepaki/gzy, wciskając się bez pardonu w usta, uszy, a nie wiem czy one regują na zapach czy ciepło, pełno ich było HORROR, chmary, oddychać się swobodnie ustami nie dało, wcisnąłem w pedał żeby je zgubić no i patrze za siebie w trakcie jazdy a ta chmura za mną leci, za głową dosłownie, te bydlęta ;) rozwijają niezwykłą prędkość w locie, po wjedzie w las gdzie troszkę chłodniej było okazało się że 80% z nich zgubiliśmy... Zaczekałem wcześniej na Lucynę żeby bidula się nie zgubiła przy skrzyżowaniu w lesie, szlak tez rzadko oznakowany był... Stało się to wszystko nieopodal odkrytego wzniesienia o nazwie Horaj i istniejącej tu jeszcze pół wieku temu z górą wsi Mrzygłody w okolicy po której został krzyż na rozstaju dróg ...przecieliśmy pole i znów w las pod górę, okazało się, że to już na kulminację gorajską :D Zostawiliśmy rowery u podnóża Długiego Goraja na który postanowiliśmy się wgramolić, po stronie województwa podkarpackiego będącym...
-
7 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Oto zdjęcia do opisanego odcinka wyprawy:
Załącznik 25362Załącznik 25363Załącznik 25361Załącznik 25364Załącznik 25367Załącznik 25366Załącznik 25365
niestety samych Gorajów, ich zdjęć nie ma, nie było takiej możliwości z tego miejsca im zrobić no bo jak, będąc na nich, a wcześniej tez ich nie było widać... na Goraju jest jeden Bunkier z linii Mołotowa, jest ich tam więcej, ale ten jeden był akurat przy niebieskim szlaku :D, którym się udaliśmy do biegnącego nieopodal zielonego by nim dojechać do ruin cerkwiska i dawnego klasztoru oraz pustelni brata Alberta.`Wapienne nagrobki i pozostałości murów cerkwi w Monasterzu` tak dokładnie się nazwać można to miejsce. Dla dociekliwych namiary: ruiny cerkwiska są położone 1,2 km na NE od drogi Narol-Werchrata, na wzniesieniu ostańcowym, przy znaczonym dawniej szlaku im. Brata Alberta (zielonym). Własność państwowa :D, a to jeden z linków dotyczących cerkwi na Roztoczu:
http://www.roztocze.horyniec.net/Roztocze/Html/mur.htm
Po cerkwisku nawet z ruin za dużo nie zostalo po ostatnich walkach jakie toczyly się tu z UPA.
Z tego miejsca ruszyliśmy lasem przy resztkach alei, która prowadziła na wzniesienie, a po której zostały przepiękne okazy starodrzewu.
Z Werchraty pojechaliśmy ta samą droga na powrót do Horyńca co dzień wcześniej ;)
Dokupiliśmy jeszcze jeden nocleg w agroturystyce, by następnego dnia pojechać w dalszą stronę po Roztoczu... :D
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
Kusto
Czy mowa o tej kaplicy wybudowanej przez jenców co ich Sobieski zgarnął i osadził w Nowinach Horynieckich a oni wybudowali tę kaplicę, ot to chodzi? nie mam niestety ani jednego zdjęcia...
oj, nie !! ...Browar wie o co mi chodzi... O TĄ TAJNOŚĆ NAD TAJNOŚCIAMI !!! ....Ogromniaste anteny super szpiegowskie wycelowane w kosmiczną odchłań , to parę metrów od owego drzewa, jak się wychodzi z lasu...
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Kusto ! a w Monasterzu złaziliście do podziemi ? ,,jaki jest stan figur tam schowanych ??
.....zabudowania wsi spaliło LWP , cerkiew drewnianą z 1678 r. rozebrano w ramach akcji Wisła 1. VII 1947
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
Kusto
dostawszy się w obręb rezerwatu, zostawiwszy rowery, poszliśmy na spacer po nim to, zachodząc aż na zaorany pas graniczny skąd wróciliśmy troszkę zwiedzeni, że tych skamieniałych drzew co je miało być widać ;) widać nie było... kurczę, szkoda, lecz za to jaki starodrzew, ach...
Większość tych skamieniałych (skrzemieniałych) drzew jest zebrana w małym muzeum koło cerkwii,reszta rozszabrowana.Muzeum polecam,jest bardzo fajne,opiekuje się nim mieszkanka Siedlisk,wystarczy zadzwonić i otwiera.Dość dokładnie przeszukałem ten rezerwat,ale nie dość że nie znalazłem żadnego drzewa skamieniałego,to w ogóle nie ma tam żadnych kamieni.A starodrzew jest velmi pekny.Dopiero na polu ornym przylegającym do rezerwatu zobaczyłem kamień,okazało się że to kawałek skamieniałej taxodii.
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
....Ogromniaste anteny super szpiegowskie wycelowane w kosmiczną odchłań , to parę metrów od owego drzewa, jak się wychodzi z lasu...
Centrum tej mapki: http://mapa.ump.waw.pl/ump-www/?zoom...78&lon=23.4035
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
oj, nie !! ...Browar wie o co mi chodzi... O TĄ TAJNOŚĆ NAD TAJNOŚCIAMI !!! ....Ogromniaste anteny super szpiegowskie wycelowane w kosmiczną odchłań , to parę metrów od owego drzewa, jak się wychodzi z lasu...
Jest, jest... patrząc na kapliczke ma sie je za plecami, droga tam niby nie wyraźna aż tu nagle trzymetrowy płot z zasiekami... jest, jest wkoło nich tam pięknie... od miejsca gdzie pukają z ambon na Niwki po drodze oni tam... niknie droga pod Niwkam... robi sie taka zwykłaśna ;)
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
Kusto ! a w Monasterzu złaziliście do podziemi ? ,,jaki jest stan figur tam schowanych ??
.....zabudowania wsi spaliło LWP , cerkiew drewnianą z 1678 r. rozebrano w ramach akcji Wisła 1. VII 1947
bylimy i są... jedna z uszkodzona twarzą oparte u mur piwnicy... pięknie sklepione z klucza kamieni te piwnice są ;)... figury od 2010 do 2011 nie zmieniły sie, nikt ich nie zdewastował
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
dokładnie tak... ;)
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
Browar
Większość tych skamieniałych (skrzemieniałych) drzew jest zebrana w małym muzeum koło cerkwii,reszta rozszabrowana.Muzeum polecam,jest bardzo fajne,opiekuje się nim mieszkanka Siedlisk,wystarczy zadzwonić i otwiera.Dość dokładnie przeszukałem ten rezerwat,ale nie dość że nie znalazłem żadnego drzewa skamieniałego,to w ogóle nie ma tam żadnych kamieni.A starodrzew jest velmi pekny.Dopiero na polu ornym przylegającym do rezerwatu zobaczyłem kamień,okazało się że to kawałek skamieniałej taxodii.
Ma jeszcze takie okazy skamienialych drzew, piorunów i żyjątek dawnych w Skansenie w Guciowie koło Zwierzyńca... a starodrzew piękny, prawda prawda :D...
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
Kusto
bylimy i są... jedna z uszkodzona twarzą oparte u mur piwnicy... pięknie sklepione z klucza kamieni te piwnice są ;)... figury od 2010 do 2011 nie zmieniły sie, nikt ich nie zdewastował
no to uspokoiłeś mnie....mogę spokojnie iść spać...
a drzewko w studni jak ?
a będąc w Guciowie, zahaczyłeś o pobliskie Senderki ? /sztolnie /
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
no to uspokoiłeś mnie....mogę spokojnie iść spać...
a drzewko w studni jak ?
a będąc w Guciowie, zahaczyłeś o pobliskie Senderki ? /sztolnie /
Drzewo w studni potężne, stary cmentarz wojenny jest też... i pomnik poświęcony UPA ponoć jeden z najstarszych postawionych... W Senderkach nie byliśmy, tamtego dnia byliśmy u źródeł Sopotu, lecz po kolei ;)...
-
10 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
...Następnego dnia rano ruszyliśmy `pogruchotaną szosą` (może i dobrze że pogruchotana) gdzie tylko UAZ`y mogą chyba wyciągnąć przyzwoitą prędkość ;), więc tą szosą podążaliśmy w kierunku Polanki Horynieckiej, minęliśmy na skraju Horyńca uzdrowiska i pięknym szpalerem strzelistych topól `pogruchotaną szosą` dyrdaliśmy zobaczyć ( oznaczoną na mapie) cerkiewkę. Nie dojechaliśmy do skrzyżowania w Polance Horynieckiej która już z tego miejsca było widać i kopułki cerkwi też. Skręciliśmy na szlak niebieski, który pokierował nas na opłotki na intymną stronę każdej wsi :)
i wyjechaliśmy prosto na stary cmentarz i ową cerkiew...
Załącznik 25397Załącznik 25395Załącznik 25396Załącznik 25393Załącznik 25394
Załącznik 25398Załącznik 25399Załącznik 25400
po czym udaliśmy się w kierunku Nowego Brusna, gdzie na skrzyżowaniu skręciliśmy w prawo na Łówczę i skrajem Parku Krajobrazowego pojechaliśmy w jej kierunku, obejrzeć następną cerkiewkę... Świetnie się jechało z Nowego Brusna. Szeroka leśna droga (droga pożarowa). Zaraz za skrzyżowaniem po przejechaniu mostu nad rzeczką Brusieńką była informacja o pobliskim cmentarzu z I wojny światowej, my pojechaliśmy dalej. Przecieliśmy rzeczkę o nazwie Gnojnik, i tu resztki starego mostu i jakby `młyńskiego założenia, czy też jazu, bądź spiętrzenia (?), opuściliśmy szerszą, leśną, bitą dobrze drogę i skręciliśmy zaraz za rzeczką w prawo, kierując się prosto na cerkiew w Łówczy przez jej `dzielnice` na mapie nazwaną Koziejówka... Odnaleźliśmy cerkiew, lecz żadnych jej zdjęć nie mam... hmm... Pojechaliśmy przez pola, chcąc wbić się na południe od Narola jakby w samą nasadę Wału Huty Różanieckiej i nim to podążać w kierunku rzeki Tanwi i jej Szumów... Pokrążyliśmy sobie w okolicy tej `nasady` `esując-floresując` polnymi drogami.
Załącznik 25401Załącznik 25402
Pięknie zielenił się jęczmień, szpalery modrzewi posadzone specjalnie przez kogoś... Dojechaliśmy przez pola łąki i skrawki lasów do szosy z Cieszanowa do Narola. Ja co i rusz kontrolowałem mapę, a Lucyna cierpliwie czekała którędy dalej pojedziemy ;) minęliśmy po prawej pozostającą w lesie Dolinę Machnata, egzotyczna nazwa, lecz nie zjeżdżaliśmy do niej, mieliśmy ładny kawałek do przejechania, zresztą wiele rzeczy innych się zobaczyło ;), staraliśmy się jechać wierzchowiną, tak do końca nie wyszło nam to i Wał Huty Róż. cieliśmy zygzakiem na końcu `poddając` się zjechawszy do sioła o nazwie Huta - Szumy... Po prostu w lesie jak mapa ma skalę 1:50000 tysięcy i tak nie oznaczona jest każda ścieżyna, a poza tym tyle ich... Fakt że jechaliśmy powoli, a ja czasem co 200 - 300 metrów wyjmowałem mapę korelowałem, czy to co widzę, to na pewno to wedle niej, po punktach orientacyjnych jak kapliczki, polany, tabliczki rezerwatów, śródleśne łąki, czy też przecinane rzeczki...
-
10 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
-
10 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Od ostatnio wymienionej szosy, którą przejechaliśmy niecały kilometr, skręciliśmy w las w lewo, wyjechaliśmy klucząc w okolicy śródleśnej kolonii-wsi o nazwie Łazy, dojechawszy wpierw do niej wąskim asfaltem jednym z tych o prawie zerowym ruchu :), nie zbaczając z niego dojechaliśmy tą `szoszeją` do Rezerwatu Bukowy Las, który przecieliśmy (piękne dorodne buki) na wskroś i tuż za nim na jego skraju `ŁOLABOGA` takiego pola dziko rosnących poziomek (które nam od tego miejsca przez całe prawie Roztocze tu i ówdzie towarzyszyły) w życiu nie widziałem... Porzuciliśmy rowery i zajeliśmy się ich skubaniem, ja w międzyczasie zacząłem rozglądać się za ścieżyną-drogą jak tu dalej jechać i do wyżej wymienionej (w poprzednim fragmencie relacji) tej to wsi o nazwie Huta Szumy dojechać, choć wtedy jeszcze nie wiedziałem, że do niej zjedziemy ;)... To raz jechaliśmy na północ jadąc z góry czyli że opuszczając Wał Huty Różanieckiej, to znów wracając na południe, kilometr tak, kilometr tak, tak z trzy razy było, nie chcąc za szybko zrezygnować o zasłyszanych momentami możliwych tu widokach... Tak trzymając się tej wierzchowiny w końcu straciłem cierpliwość i przez tą po trosze szamotaninę podjąłem decyzję, ze zjeżdżamy w dół, ryjąc przez może piachu... Jeden widoczek był
Załącznik 25413Załącznik 25414
a tu już na dole przy samej Hucie Szumy
Załącznik 25415
Podjeliśmy decyzję że pojedziemy do zaklepanego noclegu w Rybnicy, jej to części o nazwie Koszele, zostawimy bety i pojedziemy obejrzeć największy wodospad na Roztoczu na rzeczce Jeleń i wzdłuż niej dojechać do Rezerwatu Szumy nad Tanwią, tako zrobiliśmy... Się nawet w Jeleniu pod wodospadem schłodziłem :D:
Załącznik 25422Załącznik 25418Załącznik 25420Załącznik 25421Załącznik 25417Załącznik 25416
-
10 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Zanim dojechaliśmy do Rybnicy przecinając most na Tanwi w Rebizantach a następnie tuz za mostkiem na Potoku Łosinieckim w Rybnicy Lesnej zaznaczona jest leśniczowka. Miałem zagwózdkę z odnalezieniem noclegu o nazwie leśniczówka... w Rybnicy zaraz za Rebizantami była taka dosłownie leśniczowka, lecz okazało się że to nie to miejsce, tak więc telefon i kolejne upewnianie się... Okazało się, że to w Rybnicy-Koszele, więc `w pedał` i z trasy z Rebizant do Suśca w lewo tuż za `prawdziwą leśniczówką` i przez las na przełaj, prawie przy samy Potoku Łosinieckim na Rybnice - Koszele, do szosy z Bełżca na Susiec o którą żeśmy się tylko otarli w Rybnicy-Sikliwicach następnie przez Potok Łosiniecki i jakiś jeszcze kilometr, jest Rybnica - Koszele... Koniec języka za przewodnika... Znaleźliśmy agro, polecam.
http://www.roztocze.net.pl/byra/
To już Roztocze Środkowe. Tak więc nocleg. Plan na nasatępny dzień to jeszcze raz pojechać nad rzeczkę Jeleń tylko inną droga od Suśca posiedzieć sobie nad tym malowniczym strumykiem/rzeczką/miejscem i Równiną Biłgorajską z tej Krawędzi Roztocza (bo jak ono jest długie owe kaskady i wodospady wszędzie na rzeczkach i strumieniach są, ścierają się tu jakieś płyty ;)) tak więc dojechać lasami do Borowych Młynów, śródleśnej miejscowości na tej równinie, gdzie jest most na Tanwi oraz kolejna leśniczówka ;) ... Tako żeśmy zrobili dokonując w Suścu dnia następnego rano zaopatrzenia w miejscowym markeciku... Susiec to dobra baza noclegowa na Roztoczu, w ogóle Roztocze Środkowe jeżeli chodzi o nocowanie i najazd wszelkiej masy turystów to jest tego biorąc całe Roztocze pod uwagę (po polskiej stronie) najwięcej...
Żeby nie być gołosłownym, zdjęcia ;) :
Załącznik 25424Załącznik 25428Załącznik 25425Załącznik 25429Załącznik 25423Załącznik 25430Załącznik 25426
- pierwsze trzy nad Rzeczką Jeleń
- 4 fot. przy leśniczówce w Borowych Młynach (zabytkowy płotek;))
- trzy następne: kamieniołom z widokiem z Krawędzi Roztocza na południe, na Równinę Biłgorajską w stronę Borowych Młynów skąd przykręciliśmy :) postawiono tam wiatko-wieżę widokową
Załącznik 25431Załącznik 25432
Kamieniołom ten znajduje się na Górze Krzyżowej w okolicy wsi Nowiny niedaleko Rezerwatu Czartowe Pole wzdłuż rzeki Sopot, pięknie się tu przełamującej licznymi odgałęziającymi się ciekami, płynącej głębokim wąwozem/jarem/`wrżnięciem się` w podłoże, z licznymi kaskadami/wodospadami/szumami :) to wszystko niedaleko owych Nowin i miejscowości Hamernia (przy trasie z Suśca do Józefowa)... rezerwat stał się naszym następnym celem.
Fotki dwie ost.:
Lucyna fotografujaca i Lucyna mknąca przez lasy na swym `bajku`przez równinę w stronę Borowych :)
-
7 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Zjechaliśmy do szosy i w prawo jadąc, w kierunku Józefowa, minęliśmy odbicie na wieś Nowiny, w okolicy której później zamarudziliśmy nad Spotem i jego progami rzecznymi.
Tak więc Rezerwat Czartowe Pole, to o nim z netu:
http://roztocze-agroturystyka.pl/art...towe-pole.html
a to nasze zdjęcia, polecam to miejsce jeśli tylko będziecie w okolicy:
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
oj, widać żeście sporo nakręcili ;) !! powinniście , moim zdaniem , żałować, iż nie spenetrowaliście PRZEPIĘKNEGO cmentarza w St. Bruśnie , w lesie poniżej Hrebcianki :roll:
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
oj, widać żeście sporo nakręcili ;) !! powinniście , moim zdaniem , żałować, iż nie spenetrowaliście PRZEPIĘKNEGO cmentarza w St. Bruśnie , w lesie poniżej Hrebcianki :roll:
A kawałeczek dalej ruiny młyna oraz wąwozy i ich chaszcze - esencja Roztocza ;)
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
Browar
A kawałeczek dalej ruiny młyna oraz wąwozy i ich chaszcze - esencja Roztocza ;)
oj, tak , oj tak:mrgreen:
-
1 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
oj, widać żeście sporo nakręcili ;) !! powinniście , moim zdaniem , żałować, iż nie spenetrowaliście PRZEPIĘKNEGO cmentarza w St. Bruśnie , w lesie poniżej Hrebcianki :roll:
żałujemy już szczerze w tej chwili, lecz było tyle rzeczy które tam chcieliśmy zobaczyć, że w sumie kręciliśmy się prawie wokół własnego ogona ;)... a w sumie to na wyciągniecie ręki było, eh... ale jest jedna fotka kapliczki przydrożnej z Hrebcianki, oto i ona
Załącznik 25451
no i trzy czy tez cztery bunkry w Hrebciance na wzniesieniu, jeden żeśmy naszli, lecz trzeba nam było na ten cmentarz, pognaliśmy dalej...
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
Browar
A kawałeczek dalej ruiny młyna oraz wąwozy i ich chaszcze - esencja Roztocza ;)
...mijaliśmy to spiętrzenie podążając w dół od dawnej wsi Chmiele, ale nie kręciliśmy się, to czerwiec był, a chaszcze bujne że hej... celem było zakręcić tak żeby przez Dział Wielki na Wole Wielką do tej cerkwi i po drodze co się da na ile dzień pozwoli, zobaczyć, dlatego w gęstwe gęste żeśmy sie nie napraszali... ;)
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
oj, widać żeście sporo nakręcili ;)
Ha, nie wiem czy nie skrócić tej relacji, bo samo Roztocze i aż do centrum landu Lachów żeśmy zakręcili, przez Solec Nad Wisłą ... :D, lecz na razie więcej nie zdradzam ;)
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
Tego dnia mieliśmy wrócić do Rybnicy po bety i ruszyć dalej, na Wapielnię (najwyższe wzniesienie Roztocza Środkowego, na którego szczycie jest rezerwat) gdzie planowaliśmy nocleg `na dziko`, lecz w okolicy tego rezerwatu, a nie w nim samym... z relacji znajomych tego dnia w nocy miał przejść front burzowy dlatego mocno się zastanawiałem nad obraniem właściwego miejsca na ten nocleg, ale o tym później, a w tym czasie miło spędzaliśmy go chodząc po Czartowym Polu, z którego w kierunku wsi Nowiny na skrót przez las nad rzeką Sopot odbiliśmy... duża tam skarpa po jego wschodniej na tym odcinku stronie, wrzyna się z krawędzie roztoczańskie tu jeszcze na równinę więc ryje tu głęboko... puściliśmy się szosą przez Nowiny, ale blisko malownicze progi spotu szumem swym o swym istnieniu znać nam dające nie pozwoliły na to byśmy obok nich obojętnie przejechać mogli ;) więc zeszliśmy do rzeczki i chwilkę posiedzieliśmy na kładce mocząc nogi i brodząc ciut, towarzystwa dotrzymał nam sympatyczny `burek`:D
Załącznik 25452Załącznik 25453
z Nowin zaczęliśmy powolny powrót do Suśca, ale ale...powolny ...przejeżdżając przez tory kolejowe i jadąc przez las w kierunku wsi Grabowica po prawej stronie ujrzeliśmy jakieś bagna/torfowiska/cuś podmokłego, z ciekawą szatą roślinną, jakby watą nad łąką, białe to to było... o i tablica informacyjna, więc zaraz do niej skręciliśmy i w ten rezerwat na brzeg trochę poszliśmy. Tak więc kolejny rezerwat (Rezerwat Nowiny)... Lucyna porobiła roślinom bagiennym `parę` zdjęć, a że lubi roślinki w dużym powiększeniu to jest i rosiczka ze swymi lepkimi `ząbkami` :D
Załącznik 25454Załącznik 25455Załącznik 25456Załącznik 25457
ruszyliśmy dalej... za lasem skrzyżowanie i na wprost `cieliśmy` na Grabowice, gdzieś po lewo został Majdan Sopocki... i tu widoooki...teren faluje przepięknie jak to na Roztoczu ;)... w sumie w tym momencie na nie się `wspinaliśmy`... fale, fale, fale...
Załącznik 25459Załącznik 25460
Dojechaliśmy do skrzyżowania z Grabowicą i w prawo na Susiec, lecz w połowie drogi do samego Suśca stwierdziliśmy, że zajedziemy przez pola na stacje PKP w Suścu i cieliśmy na przełaj w lewo, zresztą na mapie był zaznaczony w tym polu punkt widokowy którego nie mogliśmy pominąć :D. Ze stacji do sklepu zakupić na wieczór co nieco... po tym do agro... pogadalimy jeszcze z gospodynią o czasach II wojny jak tu było co jej babcia opowiadała... Już popakowani, klucze zdane, ruszyliśmy do szosy Susiec - Bełżec i w stronę Bełżca, lecz zaraz po przecięciu torów kolejowych skręciliśmy w lewo i wzdłuż nich do Potoku Łosinieckiego, tu zapach szamba, a jednak ludzie zlewają (zapach pare razy nam towarzyszył nad potokami, ech)...cóż rowery poprzenosiłem i brodząc za strumykiem buty wzuliśmy i dalej tu dobiliśmy do szlaku na skraju lasu, ale ten pieszy (zielony im. Władysławy Podobińskiej) jakby nikt a nikt nie chadzał (choć widać że malunki całkiem świeże) czasem nam znikał, czasem z mapą znów go najeżdżaliśmy, sarny czmychły prawie spod kół ;) teren zwał się według mapy`Niwa`, wyniesienie w terenie, stąd widać było na południe Wał Huty Rózanieckiej i to miejsce z którego niedaleko na Hutę - Szumy zjechaliśmy dnia poprzedniego, czyli po drugiej stronie Tanwi, można powiedzieć, że tamto to jeszcze Południowe Roztocze było... drogi dojazdowe do pół pozarastane, nieraz głogiem i tarniną więc prowadziliśmy rowery by opon nie poprzebijać... ale wzmacniając się złocistym i pocąc niemożebnie brnęliśmy przez trawy momentami szarpiąc rowery tyle jej było... :D
Załącznik 25461
-
4 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
zaległe zdjęcia do powyższego fragmentu relacji ;):
Załącznik 25464Załącznik 25463Załącznik 25462Załącznik 25465
na pierwszej fotce pola pomiędzy Majdanem Sopockim a Grabowicą widok parę metrów od szoszeji w kierunku północnym
na drugiej z `Niwy` widok w kierunku Wału Huty Różanieckiej po drugie stronie Tanwi
przez pola szukając zielonego szlaku, zjazd z `Niwy`
Ropucha , piękna :)
-
10 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
dojeżdżalismy przez pola (gdzie starsze kobiety wraz córkami i wnuczkami zbierały truskawki) do wsi Kunki, gdzie dokonaliśmy zaopatrzenia w piwo Trybunalskie (na tej wyprawie było hitem:D) i coś tam jeszcze do jedzenia plus świeca która po tym posłużyła do rozpalenia ognicha pod Wapielnią...
Załącznik 25466Załącznik 25467Załącznik 25468
...a teraz odnaleźć Wapielnię... Pokazaywała nam się w `falach Roztocza`, więc wiedzieliśmy, że jedziemy na nią wprost, lecz jeszcze znaleźć się pod nią, wjechać i poszukać miejsca na nocleg `odpowiedniego`... Malownicze opłotki wsi Łasochy, w iej to przecięliśmy jakąś główniejszą trasę, okazało się, że z Józefowa na Tomaszów Lubelski albo odwrotnie, jak kto woli... :)
i pojechaliśmy zielonym szlakiem, od Kunek nas cały czas prowadził, ale niedaleko w lesie postanowiliśmy dać mu spokój i pojechaliśmy za traktorem, który tlepał sie przed nami... wyjechaliśmy na skraj lasu, zostawiłem rower i przebiegłem kawałek pola i jest... Widzę ją ;D jej zachodnią stronę... WAPIELNIA, ach... Po rower i drałujemy miedzą do drogi śródpolnej, która prowadzi nas wprost na samą górę... pod szczytem i na granicy samego rezerwatu jest wiata, informacja i miejsce na ognicho... parę romantycznych fotek i zwiedzamy rezerwat... różny tu starodrzew, klony, graby, buki, jodły, przepiękne okazy no i miejsca po dawnych wyrobiskach gdzie ludzie skalę wapienna pozyskiwali... po tym ognicho robimy kolo wiatki i czekanie na zachód... zjechjaliśmy trochę w dół drogą, którą tu podjechaliśmy i na ugorze z lewej rozbiliśmy namiot, rowery dalej do zagajnika, co by pioruna na siebie nie ściągnąć w miarę od najwyższej jodły z dala (z tego to zagajnika) co by posłużyła za piorunochron jakby co, ale nie za daleko co byśmy sami za cel elektryczności nie posłużyli... lecz w nocy burzy nie był, front sie spóźnił... :)
Załącznik 25469Załącznik 25471Załącznik 25470Załącznik 25472Załącznik 25473Załącznik 25475
-
3 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
reszta fotek do części tej relacji:
Załącznik 25476Załącznik 25477Załącznik 25478
na pierwszych dwóch to ten ugór
na trzecim to te romanse pod Wapielnią :D
... ide w kime, dalej jutro... ;)
-
9 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
W nocy, jakby ktoś chodził przy namiocie i dotykał delikatnie jego krawędzi. Odziałem się szybko i tak jakiś czas leżałem. Delikatne szemeranie czasem się powtarzało ;). Stwierdziłem jednak, że to jakaś nornica musiała być... Rano poskładaliśmy wszystko, zapakowaliśmy na rowery, wjechaliśmy jeszcze raz pod Wapielnię, zjedliśmy śniadanie pod wiatą i ruszyliśmy przez pola stronę wsi Łuszczacz. Tu w sklepiku dokonaliśmy zaopatrzenia i znów w pola w kierunku wsi Róża, do której nie dojechaliśmy... Przestałem kontrolować mapę, tak się dobrze jechało, podziwiając widoki wyjechaliśmy w kolonii Nowinki z której prosto, z górki, skrajem lasu do asfaltu Jozefów - Tromaszów Lubelski. Pojechaliśmy nim do Ciotuszy Starej. Z szosy odbiliśmy do źródeł rzeki Sopot zaznaczonych na mapie jako wartych zobaczenia ;)... Skręcając z szosy trafiliśmy na szlak rowerowy i nim to dojechaliśmy do owych źródeł jadąc lasem, w którym, w zasięgu oka wił się przepięknie Sopot, przezroczysta woda zachęcała do zamoczenia umęczonych stóp. Przy źródłach odpoczęliśmy podziwiając je. W tym miejscu spotyka się lub żegna, jak dla kogo, centralny szlak Roztocza (niebieski) z owym rowerowym (zielonym), lecz my poza szlakami uderzyliśmy na Wólkę Husińską, gdzie zasięgnąwszy języka u miejscowych, coby się upewnić jak dalej przez te pola na Malewszczyznę wieś dojechać, ruszyliśmy w dalszą drogę, za wsią tuż, odbiwszy od głównej polnej, która miała nas prowadzić i na którą zaraz wróciliśmy, odbiliśmy w lewo jakie pół kilometra pod Górę Popilarkę, z której na mapie `wynikał` punkt widokowy... Minęliśmy skręcające w te stronę dwie kobiety, babcię z wnuczką, które tachały platonki... Dojechawszy
i nasyciwszy oczy panoramą, dwie kobiety doszły do nas w tym czasie i wywiązała się rozmowa, której jednym z wątków były `dzikie pola poziomek`, a których ponoć kiedyś było znacznie więcej, a teraz suche lata są... Okazało się, że tam gdzie staliśmy i toczyła się rozmowa, mają swe pole truskawek, bo zaraz po dojściu zaczęły zbierać... Starsza kobieta zachęciła nas do jedzenia, do czego się zabraliśmy, aż piach miło w zębach chrzęścił... ;)... Po czym ruszyliśmy w dół do rozstaju, który tak nie dawno opuściliśmy tuż za Wólką, i uderzyliśmy w prawo,
w kierunku owej wsi Malewszczyzna zwaną, pod górę na wierzchowinę hajda i znów widoki... Fale, fale łąk, fale pól, lasy... Pola, łąki, upał, skowronek treluje... Zszedłem i na rozstaju śród pól padłem na trawę przy zbożu nakrywając głowę kapeluszem... i drzemałem... otworzyłem złociste, leżąc tak i łykając od czasu do czasu... Lucyna jak się okazało, wzięła aparat i poszła w łąki
i pola... Skowronek nadlatywał czasem tam gdzie leżałem i trelował jakby do mnie coś czuł ;) chciał mnie sprawdzić być może, czy nie zjem mu młodych i odgonić... Okazało się ;) jednak,
że nie mam takich zamiarów, cieszyło mnie bardzo, że tak pięknie mi przyśpiewuje :D z dwa razy nademną trelował... Cudnie... Upał, uff... Odpoczynek na wierzchowinie śród pól w sercu Roztocza, cudnie... Wrócimy tu za rok ;)
Załącznik 25487Załącznik 25483Załącznik 25485Załącznik 25486Załącznik 25482Załącznik 25484Załącznik 25488Załącznik 25490Załącznik 25489
- pierwsza fotka: od Wapielni w stronę wsi Łuszczacz
- dwie następne u źródeł Sopotu
- (4 fot.)babcia z wnuczką co je minęliśmy
- (piąta fotka) widok z Góry Popilarki dokąd doszły kobiety ze zdjęcia wcześniejszego i gdzie wywiązała się `owa` rozmowa :D
- ostatnie fotki: powrót na główną drogę polną ;) i śród pól jazda w kierunku wsi Malewszczyzna
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
... Przed Malewszczyzną jeszcze, od lewej strony wśród pół dobił do naszej drogi polnej szlak niebieski centralny, równolegle w sumie do nas ciągnął od pewnego czasu i pewnej odleglości tylko inną droga :)... Dojechaliśmy nim do szosy relacji Jozefów - Zamość, przy której ta owa wieś Malewszczyzna leży, lecz została nieopodal z prawej strony przy tej szosie ruchu większego,
a my ją przecieliśmy i w las po drugiej stronie, dobijając do węższej szoski za czas krótki, zeskoczywszy na chwilę do poziomek, przez wieś Hucisko. Tu wedle mapy dość wysoko byliśmy, momentami konkretne podjazdy i zjazdy, malownicze widoki i het w dal, choć stąd zdjęć nie mam... :) ... Szlak niebieski gdzieś zniknął, my cisneliśmy na Guciów, który był głównym celem. Piachów mieliśmy na razie dość, zresztą wiedziałem, że jeszcze przez łachy jego dziś jechać będziem ;)... Przez wieś Stara Huta w której to szlak niebieski znów nas odnalazl wyskakując skądś z lasu z prawej strony zza opłotków wsi :D... Pomknęliśmy wszyscy razem na jej skraj wpadając poprzez niego w las, jadąc bitą szutrówką, aż do skrzyzowania i skrętu w prawo na Lasowce
i Gorę Dach, za którą to Guciów leży w pięknej Dolinie Wieprza... Pod Lasowcami wedle mapy w 1943 byly potyczki... Po tym skręcie w prawo na Lasowce szutrówka jeszcze szersza i bardziej bita ;)... Przez Lasowce, ładne miejsce, miło, słonko przygrzewa, a tu z dala dobiega grzmot i chmury pojedyncze takie nabrzmiałe, parno się zrobiło, skądś burza ściągała... My przy Górze Dach z Lasowców w las i skrajem Parku Narodowego Roztocza w okolicy przez bukowy las, ścieżką dydaktyczną w dół, podziwiając odchodzące na boki głębokie wąwozy... Do Guciowa,
do Guciowa na dole...Ostro z góry było i na hamulcach to wszystko, bo naprawdę mozna sobie tam kuku zrobić puszczając za bardzo cugle, rower sam leci i nabiera prędkości bardzo szybko. Drogę tam wyłozono od pewnego momentu betonowymi płytami z takimi wielkimi okami... Na dole zaczekałem na Lucynę z większym rozmysłem jadącą i z drogi tej co nas z góry wyprowadziła na szosce w lewo... To już Guciów był. Do skansenu z kilometr dobry... ;)
-
3 załącznik(ów)
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
... To już fotki ze skansenu:
Załącznik 25491Załącznik 25492Załącznik 25493
Dobry bimber do obiadu jak się zamówi cokolwiek do jedzenia na życzenie dostać można...Owy bimber zowie się `Wilgoć Wąwozu`, podobno wzrok się po nim wyostrza i wszystkie zmysły,
a umysł przezroczystym się być zdaje... tako prawda... ;) Jezusiczku!... Zsiadłe mleko tam mają w menu... Prawdziwe zsiadłe mleko... Jak ja dawno tego nie piłem, ach... Wyżłopałem całą miskę... Posiedzieliśmy troszkę w tym skansenie coby nie zwrócić za szybko tego za co zapłaciliśmy :D
Celem następnym był Zwierzyniec i kamping z polem namiotowym o nazwie ECHO... Kamping świetny, polecam każdemu kto tam nie był...
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
A kible są już nowe na kempingu ? :wink:
-
Odp: Relacja z wyprawy na Roztocze
sorrki- jeszcze jeden mój ''wtręt''- z Lasowiec , zjazd w dół i bylibyście w Potoku Senderkach :wink:. Godne są tam zobaczenia sztolnie , po kopalniach kamienia . Cóż, samo ich odnalezienie wymaga cierpliwości. A wejście / raczej wpełznięcie / wymaga odwagi / nie polecam osobą o słabych nerwach :mrgreen: i klaustrofobii 8-) !!!!! / . Sam miałem pietra troszeczkę- zwłaszcza po oględzinach prastarych stempli - palec wchodzi w nie niczym w masło :twisted: !!!! Ale penetracja korytarzy i różnych odgałęzień- niezapomniane !!! i robi wrażenie !!! ...cóż, wieczorem moja kobieta miała zajęcie- wyciąganie licznych kleszczy ............:wink: