Ognisko w nocy, winko, pogawędki, drzewa popróchniałego dookoła multum... gdzieś w dali strzelali`dewizowcy` do biednej zwierzyny z przerwą między 2 a 5 nad ranem (mieli chyba noktowizory) bezduszne diabły... Rano pobudka, lustracja terenu w promieniu 300 metrów... Trochę potem przeszło w szybki spacer z mojej strony, a wręcz bieg, za co zostałem zrugany przez moją lepszą połowę, że ją zostawiam i nie mówię gdzie lecę... Sam zresztą nie wiedziałem dopóki nie zobaczyłem i z mapą tego nie zmierzyłem... Nocleg w Horyncu po tym dniu mielismy zaklepany wiec do 16 hulaj dusza i reszta ciała... Naszliśmy na jednym ze strumieni tworzących Potok Dublen kaskadę. Po tym wróciliśmy, zebraliśmy nasze obozowisko, zapakowaliśmy wszystko na rowery, i dalej. Roztocze Południowe jest poprzecinane głębokimi wąwozami, zwarta buczyna, dorodne jodły, przepięknie... Sam park krajobrazowy przecinają wąskie asfalty na których ruchu prawie nie ma. Wyjechaliśmy na drogę w kierunku Werchraty. Naszym celem było dotarcie do tzw. Świątyni Słońca w pobliżu Nowin Horynieckich. Znajduje się tam krąg z kamieni wapiennych. Ponoć mieściła się tam świątynia, miejsce mocy poświęcone SwarogowiZanim dojechaliśmy do tego miejsca minęliśmy stary Buk z wyciętą w nim kapliczką...Po tym pojechaliśmy do Leśnej Kaplicy Matki Bożej Horynieckiej gdzie biją bardzo mocno źródła rzeczki Słotwiny. Trafiliśmy tam na odpust i mszę, więc wycofaliśmy się z powrotem `na szlak` z chęcią powrotu, gdy miejsce to będzie opustoszałe. Pojechaliśmy na przełaj przez pola do Horyńca. Od Nowin Horynieckich teren do Horyńca opada delikatnie w dół, mieliśmy prawie cały czas lekko z górki. Dzień następny poświeciliśmy na eksplorację Roztocza Południowego tyle ile się da. Większość rzeczy zostawiliśmy w agroturystyce, żeby zobaczyć jak najwięcej przy jak największej mobilności. Pojechaliśmy do tej kapliczki okupowanej dzień wcześniej przez lokalnych pielgrzymów, ożłopałem się cudownej wody która podobno bardzo dobrze wpływa na wzrok
za krótka kuracja, nic mi się nie poprawiło, Lucynie też... Pojechaliśmy dalej w miejsce skąd dochodziły odgłosy polowania dnia poprzedniego, jak się okazało strzelano z ambon na krótkim płaskowyżu między Niwkami Horynieckimi a Wielkim Działem. Przejechaliśmy te śródleśne pola, podczas `pukania` z ambon kierując się na Rezerwat Żródeł Tanwi. Rezerwat przecieliśmy wąskim asfaltem który tam przebiega. Zatrzymaliśmy się po drodze i pokonaliśmy pieszo (niestety :) ) ścieżkę dydaktyczno -przyrodniczą w miejscowości Złomy Ruskie. Po czym dalej na rowery i pod Wielki Dział podjazd, gdzie pełno byłych bunkrów dawnej linii Mołotowa. Wielki Dział jest to jedno z najwyższych punktów w terenie na Roztoczu Południowym. Zjechaliśmy do Woli Wielkiej gdzie przepiękna cerkiewka jest...
Oto parę zdjęć:
P6110059.jpgP6110063.jpgP6110066.jpgP6110076.jpgP6110090.jpgP6110094.jpg![]()


Zanim dojechaliśmy do tego miejsca minęliśmy stary Buk z wyciętą w nim kapliczką...Po tym pojechaliśmy do Leśnej Kaplicy Matki Bożej Horynieckiej gdzie biją bardzo mocno źródła rzeczki Słotwiny. Trafiliśmy tam na odpust i mszę, więc wycofaliśmy się z powrotem `na szlak` z chęcią powrotu, gdy miejsce to będzie opustoszałe. Pojechaliśmy na przełaj przez pola do Horyńca. Od Nowin Horynieckich teren do Horyńca opada delikatnie w dół, mieliśmy prawie cały czas lekko z górki. Dzień następny poświeciliśmy na eksplorację Roztocza Południowego tyle ile się da. Większość rzeczy zostawiliśmy w agroturystyce, żeby zobaczyć jak najwięcej przy jak największej mobilności. Pojechaliśmy do tej kapliczki okupowanej dzień wcześniej przez lokalnych pielgrzymów, ożłopałem się cudownej wody która podobno bardzo dobrze wpływa na wzrok
Odpowiedz z cytatem