Odp: Zagraniczni turysci - szansa dla Bieszczadow???
Tak na marginesie tej dyskusji - ostatnio wiekopomna eurounia wydaliła z siebie zalecenie, by przywrócić 15% zdegradowanych siedlisk naturalnych do stanu jako-takiego. W celu poprawy życia zwierzątek. Bowiem stwierdzono, że aż 1/4 gatunków zwierzątek naszej kochanej Europki ma niebawem wyzdychać. I trza je uratować. Ale czemuż to czemu giną zwierzątka? Bo ludzie postanowili żyć dla korzyści materialnych, bogacić się itd. Oczywiście bzdetne pomysły eurounii niczego nie zmienią, jak zwykle poziom hipokryzji twórców tych pomysłów jest maksymalny. Zwierzątka zginą, jakieś kapitalistyczne pasibrzuchy zgarną zysk i tyle. Ale dlaczego piszę o tym. Bowiem uważam, że dopóki istnieją miejsca nie poddane pomysłologii pasibrzuchów i burżujów, dopóty my tam powinniśmy zdążać, aby zaznawać ich uroków. Czyli - Buba ma rację i już. Każdy konsumuje co innego. My konsumujmy dzicz wysokogórską:)
A rezerwaty dla inteligentów to idea z góry skazana na niepowodzenie. Ostatni inteligenci wchodzą obecnie w fazę wymierania, a następne pokolenia już nie bardzo wiedzą, co to za dino ten inteligent.
Pozdrawiam Chaszczownice i Chaszczowniki,
Derty
Odp: Zagraniczni turysci - szansa dla Bieszczadow???
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
widzisz...ja sie tez nie moge pogodzic z uwym "ubywanie wody w szklance"... Ale czy rozpaczanie i tupanie nogami cos pomoze? chyba niewiele.. lepiej poszukac miejsc - gdzie owa szklanka jest jeszcze pelna i ma sie dobrze.. a da sie jeszcze dzis takie miejsca odnalezc...
Czy Twoim zdaniem jeśli ktoś jest przeciwko temu, żeby niebezpieczne miejsce na ulicy niedaleko niego kolejny rok stało nieprzebudowane, to też jest tylko rozpacz i tupanie? A nawet gdyby władze miały to głęboko w nosie, to czy właściwe jest pogodzenie się z tym? Gdyby nawet absolutnie nic z tego nie mogło wyniknąć, że ma miejsce coś złego - to przecież jeśli się godzimy z jakimiś negatywnymi zjawiskami, to je z czasem zaczynamy akceptować i zachowywać się jak tamci, którzy biorą w nich udział. Warto więc sprzeciwiać się, nawet jeśliby z tego nie miało nic na razie wyniknąć - dla siebie, żeby nie spadać poniżej pewnego poziomu.
Zresztą założenie, że to, co piszę, musi być jałowym i bezskutecznym protestem, jest mylne. Dla mnie to początek czegoś więcej. Wiesz, dlaczego nikt się dziś z turystami kwalifikowanymi nie liczy? Bo po 1989 r. środowiskom inteligencji opozycyjnej wmówiono, że wolność, o którą walczyły, to liberalna "wolność jednostki". A co jest wart jednostkowy protest, wiadomo. W "wolnej" Polsce społeczność wolnych wędrowców nie tylko nie odzyskała kontroli nad organizacjami turystycznymi (jak PTTK), ale sama się rozpadła na jednostki, jedynie luźno i doraźnie łączące się w łatwo rozpadające się grupki, niezdolne do żadnych konstruktywnych działań. Służą one jedynie zaspokojeniu potrzeby towarzyskiej. Coś takiego musiało totalnie zmarginalizować środowiska turystów kwalifikowanych.
Cytat:
na szczescie sa tacy ktorzy nigdy nie dorosleja! :-) acz szkoda ze jest ich dosc malo...
Wystarczy jedna wojna - i okaże się, czy tchórzliwe i leniwe połcie tłuszczu oraz "wyrzeźbione" lalusie to rzeczywiście dorośli ludzie.
Cytat:
chyba tylko pewien odłam turystyki... bo to co teraz czesto jest uwazane za turystyke tzn. autem do agroturystyki albo schroniska -pensjonatu- i jak nie ma lazienki z ciepla woda to rozpacz w ciapki ;)
Bo po 1989 r. celowo i z rozmysłem zacierano granicę między turystyką kwalifikowaną a wczasami. Z jednej strony wczasy nazywano turystyką, z drugiej - robiono z turystyki dodatek do wczasów. I robi się to dalej.
Cytat:
Zamieszczone przez
Derty
Bowiem uważam, że dopóki istnieją miejsca nie poddane pomysłologii pasibrzuchów i burżujów, dopóty my tam powinniśmy zdążać, aby zaznawać ich uroków. Czyli - Buba ma rację i już. Każdy konsumuje co innego. My konsumujmy dzicz wysokogórską:)
Jeśli konsumujemy, czyli ZUŻYWAMY, to przestajemy się różnić od tych pasibrzuchów.
Cytat:
A rezerwaty dla inteligentów to idea z góry skazana na niepowodzenie. Ostatni inteligenci wchodzą obecnie w fazę wymierania, a następne pokolenia już nie bardzo wiedzą, co to za dino ten inteligent.
No, to musimy się pogodzić, że będzie tylko coraz gorzej i że Polski nie będzie, bo żaden naród nie jest w stanie istnieć bez elit. Bo co to za elity - jeden polityk kosmopolita, drugi polityk który ośmiesza i prywatyzuje patriotyzm, a obaj szczują Polaków na siebie nawzajem. Obaj też są kukiełkami, pociąganymi za sznurki przez zagraniczne siły. Albo biznesmeni, których ojczyzna mieści się w portfelu. Oczywiście, przy takich rządach Polska może się tylko sypać i nie będzie miejsca dla nas nie tylko na szlakach, ale w ogóle. Lepiej od razu pakujmy się do Londynu na zmywaki.
Naród bez elit musi podporządkować się elitom narodu, który je posiada - i w ten sposób staje się częścią innego narodu. Nie udało się polskiej inteligencji zlikwidować Hitlerowi i Stalinowi - zrobił to kapitalizm i demokracja.
A jeśli chcemy polską inteligencję odrodzić, to musimy zacząć od odbudowy przestrzeni, w której istniała ona najdłużej. I musimy tę przestrzeń jak najbardziej utrwalić, żeby inteligencja mogła się w niej odradzać w sposób niezagrożony. To tak, jak z żubrem w Białowieży. W końcu żubry też były na wymarciu. Ba, w naturalnym środowisku nie było już ani jednego.