Taxusie,
Moim skromnym zdaniem gówno tak samo śmierdzi w każdym ustroju;)
A wschód słońca niezły...bez względu nad czym on tam jest;)
Wersja do druku
Taxusie,
Moim skromnym zdaniem gówno tak samo śmierdzi w każdym ustroju;)
A wschód słońca niezły...bez względu nad czym on tam jest;)
Zajebiście piptsze teras niebieski szlak nanas czeka pozdrowienia duńczyk
Pszepraszam potsze
taxus10 napisał :
Nie zgodzę się z tym.Cytat:
tak a wokół sracza czuć zapach PRL-u :)
Przy tej temperaturze nie czuć zapachu, !!!!
cd opowieści
Po sesji jemy śniadanko, pakujemy się i dalej w drogę.
Słońce wschodzi nam coraz wyżej zwiastując ładną pogodę.
Szczelnie zapinamy ubranka, idąc granią połoniny wiatr ciągle przypomina nam kto dzisiaj tu rządzi.
Poza górną granicą lasu słońce przejmuje inicjatywę na resztę dzisiejszego dnia.
Robi się "nieprzyjemnie" ciepło a wręcz gorąco.
Plaża w Sopocie na morzem normalnie :-), tylko piasek ma biały kolor.
Zdejmujemy kurtki i zbędne ocieplacze, zostajemy w polarach i bieliźnie.
Okulary p.słoneczne stają się niezbędne, słońce mocno razi odbijając się od śniegu.
Pogoda-marzenie.
Dojście do Berehów zajmuje nam dosłownie chwilę.
Na parkingu przy budce BdPN robimy dłuższą przerwę na przepak i dostosowanie ubioru.
Można się poopalać.
cdn...
No zaszalałeś tym stwierdzeniem:PCytat:
Plaża w Sopocie na morzem normalnie :smile:
cd.
Z Berehów ruszamy na Caryńską.
Podejście wymagające.
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...4/P1030099.JPG
Po nocy spędzonej w chatce idzie mi się ciężko.
Szlak przetarty, słonko przygrzewa nawet między drzewami.
Robimy coraz więcej krótszych i dłuższych postojów.
http://lh4.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...4/P1030105.JPG
No i mnóstwo zdjęć.
http://lh6.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02757.JPG
Pogoda super.
Widoczność idealna. Może nie taka jak przy inwersji, ale widać naprawdę wiele.
http://lh5.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/IMG_5134.JPG
Czas mamy dobry, do Ustrzyk niedaleko, więc i na dłuższe przerwy można sobie pozwolić.
Na odkrytych przestrzeniach sporo nawianego śniegu, idę w rakietach.
Przed granią, a właściwie na jej początku robimy dłuższy popasik z czekoladką i sesją foto.
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...4/P1030120.JPG
Później już tylko chwila i jesteśmy na szczycie Caryńskiej.
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02755.JPG
Grupa znacznie się rozciąga, wszyscy zawzięcie fotografują (prawie wszyscy:-) )
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02764.JPG
Dzisiaj spotykamy już więcej turystów na szlaku. Najwięcej ludzi wchodzi zielonym od Przełęczy Wyżniańskiej.
Niedaleko za skrzyżowaniem szlaku czerwonego z zielonym dogania nas "Stary". Tak chyba się wabi mieszkaniec Bacówki pod Małą Rawką.
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02770.JPG
Diabeł dzwoni do schroniska, że mamy ich pieska. Właściciele proszą o sprowadzenie go do Ustrzyk. Tam wieczorem umawiamy się na zwrot psa.
Dzień jest przepiękny, słonko mocno przygrzewa, śnieg razi oczy.
http://lh5.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02752.JPG
Późnym popołudniem docieramy do końca grani Caryńskiej i schodzimy do granicy lasu.
Śniegu przybywa, "Stary" toruje szlak.
http://lh5.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02761.JPG
Z połoniny stromo w dół, Czapa trenuje pupozjazdy przy okazji rzucając ekwipunkiem po lesie. Lubi sporty ekstremalne :-)
Na parkingu w Ustrzykach jesteśmy już po zmroku.
Czekamy chwilę na właścicieli psa.
Po szczęśliwym przekazaniu psiego wędrowca, Diabeł już trzyma swoją golonkę w garści.
W ZPC ponoć smakuje najlepiej :-)
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...4/P1030132.JPG
cdn...
Moje uzupełnienie ...
W niedzielę urywam się szybko z weselnych poprawin by spakować swoje manatki do wyprawy. Rozmawiam z Piotrkiem o ich sytuacji i zaczynam mieć ..... stresa. Do mojej głowy cały czas napływają myśli czy dam radę, nie dla kogoś ale dla siebie. Od jakiegoś dłuższego czasu chcę pojechać na jakąś dłuższą, ekstremalną wyprawę więc gdzie lepiej się nie sprawdzić jak nie u siebie??? Tym bardzie nie chce się rozczarować :? W poniedziałek popołudniu jadę do Cisnej i w Trollu czekam na resztę. Jestem strasznie ciekawa reszty ekipy - znałam tylko Piotra i Karolinę i wtedy jeszcze nie wiedziałam że z 9-osobowej ekipy została nas tylko piątka.
Noc w goprówce po weselichu była zdecydowanie za krótka a ta pobudka..... Bezcenne...
Po bardzo dobrze przespanej nocy szybko regeneruję się po weselichu :-) I w ogóle adrenalina wysoka, piękne widoczki (przynajmniej na początku) więc nogi same niosą. Ku wyjaśnieniu jadłam kaszkę dla niemowląt :-)))) Już raz w Rumuni w Paringu uratowała mi życie 8-) No i jestem miejscowa.
Przed zmrokiem docieramy do Chatki. Uwielbiam ten klimat. Dookoła jest nieprzyjemnie, hula wiatr, zacina śniegiem a w środku tak cieplutko i przyjaźnie. Bigos Dorci i whiskacz Duńczyka wszystkim poprawia humor.
Przed nocą Piotrek obarcza mnie odpowiedzialnością za światła czołówek gdzieś tam w oddali. Cholera ... stoimy pod chatką, wyostrzają mi się wszystkie zmysły ale nic nie widzę. Kurczę, może faktycznie ktoś tam potrzebuje pomocy, sama wiem, że nawet w dzień nie było łatwo. Więc jeszcze kilkakrotnie podchodze do okna i wypatruje i kładę się z nadzieją że tylko nam się wydawało ... I na szczęście, tylko nam się wydawało :grin: