mnie nic nie przeszkadza :mrgreen: ani koty, ani szybowce itd
Wersja do druku
mnie nic nie przeszkadza :mrgreen: ani koty, ani szybowce itd
Jesteś babą, więc jest tysiące rzeczy, które Cię do białej gorączki doprowadzają;)
We właściwym wątku hipokrytko piszesz, hehehehehe
No ale to uzależnione u mnie od estrogenów te białe gorączki :mrgreen::-D
Zwróćcie uwagę na sylwetkę wilka w zdjeciach vm2301- sam kontekst mówi za siebie!
No cóż. Jestem szczery.
Gdy widzę delikwentów - prostaków, ale z kasą, co 2-gie słowo k...wa. O stosunku tych "panów" to przyrody już nie mówiąć. Zblazowane mózgi, banda popaprańców. Takie mam odczucia i nic nie poradzę,że widząc kretynów tak reaguję. Ok - mam szacunek do przyrody, a widząc,że ktoś dla kasy niszczy coś unikatowego, szlag mnie trafia.
Wyjedzie takie panisko quadem i mysli,że świat jest jego - ble!!!
Oczywiście większość to tzw. "ludzie cywilizowani" o stosunku co najmniej obojętnym do otaczającego świata.
No, ale cóż - ktoś musi zarabiać.
P.S. A gęby nie mają nic do ekologii. Być może irytuje mnie image współczesnego świata i współczesnej obojętności.
Dopóki mandat za jazdę po lesie będzie wynosił kilkaset zł, a pan leśniczy dostanie kasę do ręki z tekstem „reszty nie trzeba”, to chyba sam będzie czuł się bardziej zażenowany niż owi leśni zbrodniarze (to będzie dopiero prawdziwy bieszczadzki obciach). Po takiej scenie (cytując Zefira) – „Wyjedzie takie panisko quadem i myśli, że świat jest jego...”. Niestety to „panisko” będzie miało świętą rację... i moc będzie z nim.
JarekBartek
Jeżeli leśniczy lub policjant w ogóle "quadowca" dogoni, bo zazwyczaj nie ma czym.
Zdarzyło mi się w górach dzwonić na policję po spotkaniu ze stadem motocykli (rejon Jaworzyny Krynickiej). Ponieważ zadzwoniło niezależnie od siebie kilka różnych osób (nie wiedzieliśmy nawet o sobie tylko potem się zgadali) to policja podjechała pod Bacówkę nad Wierchomlą.
Ale ludzi na zabłoconych motorach daaaawno już nie było - i szukaj wiatru w polu.
Pozdrowienia
Basia
Jeszcze by tego brakowało, żeby komuś koty przeszkadzały.
Aby utrzymać się w temacie tego wątku: do 1995 r. byłem strasznym hipokrytą - dopóki nie dostałem kota (na punkcie kota).
Uważam, że w każdym domu powinien być kot. Przynajmniej jeden. Pod rygorem eksmisji. Bez prawa do lokalu socjalnego.
Gdybym teraz napisał, że mam jeszcze piwo, to byłbym hipokrytą. Nie będę więc udawał i wyznam, że mi się skończylo.
Dobranoc.
Widocznie Wy znacie jakieś inne Bieszczady. Ja jeszcze nigdy quada lub terenówki nie spotkałam (oprócz tych którymi jeździłam służbowo stokówkami mając pozwolenia) w lesie. Jedyne co można zobaczyć w okolicy Leska i Olszanicy to motocrossowcy, którzy są miejscowymi zawodnikami boodajże z Sanoka. Raz też widziałam z okiem chyba Cienia PRL motocrossowców w górach. Quadami jeżdżą po drogach (w ostanią niedzielę w okolicy Orelca) miejscowi. Co najśmieszniesze są to często sąsiedzi osób walczących z tym sportem.
Jeżeli chodzi o imprezy zorganizowane to ceny są zaporowe dla większości turystów. Nie wiem jak w innych firmach, a jest ich klikanaście albo i ponad trzydzieści jak słuszałam, koszt programu to od 120 zl/os. Uczestniczę w spotkaniach, konferencjach, gdzie ten temat jest wałkowany. Były przeprowadzane duże akcje zwalczające np. w długi weekend majowy ale połączone siły policji, straży leśnej i parkowców nie spotkały ani jednego delikwenta, ani jednego śladu dewastacji. Podobna akcja w okolicach Odrzykonia i Prządek zakończyła się złapaniem kilkudziesięciu sprawców. Moim zdaniem jest to temat zastępczy bądź temat na którym chce się wypłynąć bądź załatwić konkurencję tworząc czarny PR.