Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Nie wszyscy wzywają GOPR. Spora grupa poszkodowanych przychodzi ze szlifami rowerowymi, kontuzjami i urazami na podstacje pogotowia ratunkowego (co nie jest brane w tych statystykach pod uwagę). W Bieszczadach jest ich trzy: Ustrzyki Górne (w Straży Granicznej - tylko sezon letni), Cisna (w dawnej SG czynna cały rok), Tarnawa Górna (w przychodni - czynna cały rok).
Są to nie tylko ludzie w klapkach...
Demonizować można wtedy gdy taki klapkowicz sobie coś zrobi...,
Ani GOPR, ani Pogotowie Ratunkowe nie jest od oceniania, jest od ratowania.
Głupota nie jest uleczalna (zawsze będzie istniała), więc nie ma co lamentować. Poza tym wyżej wymienione instytucje istnieją gdyż ludziom ciągle dzieje się krzywda. Tak już po prostu jest.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
przez całe lata łazilem w dobrych butach po gorach, teraz to nawet trzy pary mam na konkretne stany przyrody. Wbrew pozorom nie ma w tym przesady :)
Jadę w gory autem i mogę taki magazyn ciągnąć.
Ale któregoś razu zachciało mi się łazic w klapkach po gorach, akurat nie w Polsce a w Chorwacji, wszyscy łażą, ja tez spróbuje...
Jak w tych klapkach wyryłem orła! Spadłem parę metrów w dół. Mało nie złamalem nogi, rozwaliłem sobie głowę i rozciąłem stopę. Ślizga się podeszwa klapka na błocie i stopa na klapku od potu. Klapki to potencjalnie mordercza zabawa.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Heh:)
Przyznam się, że też raz spróbowałem...może nie w klapkach ale w takich marnych sandałkach z delikatnej skóry. No, ale usprawiedliwiają mnie nieco okoliczności. Bo to było w Tatrach, ja na wielkim poście górskim z moim małym synkiem w Kuźnicach czas trwoniłem i moja małżonka zmieniła mnie przy pilnowaniu raz, a ja jak stałem, tak pognałem - na Skupniów Upłaz tylko i na Gąsienicowa z daleka zerknąć. Tylko tak troszeczke...i też fajtnąłem orła:P A może, Łapi, to nasz brak wprawy w posługiwaniu się klapami i sandałami w górach?:O Może to nasza głupota?:O Bez treningu tak wzuć laczki i na perci iść?:P
Zresztą...daleki jestem od nazywania ludzi głupimi tylko za obuwie. Zgadzam się z VM że raczej ci, co to w czas nadchodzącej burzy nie przerywają wspinaczki w górę, nie ratują się, zasługują na takie miano.
Lecz te texty ze szlaku, którem zacytował, są przejawem pewnej postawy wobec gór. Wynikającej z braku wiedzy, nieświadomości. Człek zaczyna się uczyć gór, gdy po raz pierwszy staje na jakimś podejściu uzbrojony po zęby w szorty, pstrykadło i klapki. Gdy go ta dziwaczna zabawa wciągnie, to po iluś tam sezonach zapragnie kupić zacne buciszcza, goretexowe wdzianko itd. To pewne. Będzie z każdym wspomnieniem stłuczeń na dupsku i mokrych gaci przyklejonych do skóry, jeszcze bardziej pragnął uniknąć tamtych niemiłych chwil. No i wreszcie...trafi na ten wątek Forum:P To też go do czegoś może zobliguje?
Ja swoje pierwsze zimowe przejście w Tatrach też zaliczyłem bez raków:P Następne było już jak trzeba... 2 kg złomu przypięte do buciorów, pękające łączniki itp, itd. wszystko jak trzeba...
Pozdrawiam Bieszczadołubów i Górołazów
Derty
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
malinka74
[...].Mama dała do rączki 3 letniej dziewczynce drożdzówkę i kazała iść dalej jedząc w klapkach[...]
To tak, jak z tym tekstem z jednego obozu wędrownego. Postój na jakichś górskich ścieżynkach, gorąco, pocisko się leje i ktoś pyta 'Ma ktoś coś do picia?', a odpowiedź 'Nie, ale mam kanapki z żółtym serem, chcesz?'.
Pozdrawiam,
Derty
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
właśnie całkiem niedawno wchodziliśmy na jedną z Połoninek tak całkiem po stonkowemu - w sandałach lub adidaskach (w tym dziecko i moja mama po 60-tce) :mrgreen: i tak szczerze powiedziawszy, to biliśmy na głowe w tym wchodzeniu niemałą częśc uzbrojonych po zęby w te różne super, hiper ubrania, obuwie i kijki turystów co się zowie. Niestety zwały tłuszczu, karmione w fastfoodach i wożone na codzień autkiem pupy (żeby nie powiedziec brzydko...;)) nawet odziane wg najnowszych i najbardziej wskazanych kanonów mody i wygody turystycznej nie zastąpią zwykłej ostrożności, szacunku do przyrody i odrobiny kondycji. A gdy na szczycie pewien obuty i ubrany odpowiednio młodzieniec z westchnieniem ulgi stwierdził, że chyba mu nogi odpadną, moja mama tylko się pięknie do niego uśmiechnęła...
nogę można skręcić i na chodniku i na posadzce i nawet wstając z fotela.
a ludzie w bieszczadach mieszkali, żyli i chodzili po górach na długo przed współczesnym obuwnictwem...;)
co nie oznacza jednak, że zawsze, wszędzie i o każdej porze roku można się w tych przysłowiowych sandałach wdrapywac:mrgreen::mrgreen:
pozdrawiam
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
A co powiecie na maszerującego jegomościa w skórzanej kurtce i adidasach po Bukowym Berdzie z wielką parasolką :shock:
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
piotrrz
A co powiecie na maszerującego jegomościa w skórzanej kurtce i adidasach po Bukowym Berdzie z wielką parasolką :shock:
że ukradł mój pomysł? ja miałem zamiar we fraku i cylindrze i parasolką przez ramię...
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
piotrrz
A co powiecie na maszerującego jegomościa w skórzanej kurtce i adidasach po Bukowym Berdzie z wielką parasolką :shock:
Ja widziałam gościa tylko z ogromną parasolką - niósł ją na wierzchu niewielkiego plecaka
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
a czy parasolka też jest notowana przez GOPR jako główna przyczyna wypadków?:shock:
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Już wcześniej sporo pisałem, że przykłady tu prezentowane absolutnie nie są adekwatne do tytułu wątku.
Pisząc o tych różnych pierdołach totalnie dezawuuje się słowo "głupota".
Jestem ciekaw, jakiego słowa autorzy relacji z bliskich spotkań 3 stopnia z parasolnikiem, czy gostkiem w adidasach użyliby w sytuacji, gdy ludzka głupota narażałaby życie dzieci na ten przykład?
Idiotyzmem? Mało! Może wzmocnimy przymiotnikiem "zajebisty"?
Zacznijcie jeszcze pisać o łażeniu w jeansach, zwykłych skarpetkach frotte
i nietermooddychalnej bieliźnie, że o głupocie zakładania reklamówki na łeb, gdy pada nie wspomnę...
Powinno się ten wątek połączyć z innym, istniejącym gdzieś tam pod nazwą bodajże "Bieszczadzki obciach"...
...bo wątek o głupocie takim właśnie obciachem się staje;)
Pozdrawiam:)