Odp: Bieszczady przestają być dzikie
Cytat:
Zamieszczone przez
rafcinek
Bieszczady zawsze zostaną Bieszczadami !!!!!!!- czy te sprzed wojny i te powojenne. Były to prawdziwe Bieszczady. A teraz wchodzi do nich za dużo cywilizacji.
Cytat:
Zamieszczone przez
rafcinek
Kiedyś spotkałem gościa, który przyjeżdżał w Bieszczady od dobrych 30 lat. I powiedział mi: "Kiedyś tam była piękna łąka, a teraz są zabudowania i tak jest prawie wszędzie":-o Mnie podoba się natura "dzikość" tak jak było dawniej. Prawdziwy turysta nie wiesz? Jeszcze trochę luksusowymi samochodami wjechaliby na połoninę, bo im się nie chce wysiąść z limuzyny. Objadą pętę i wydaje im się że znają Bieszczady:-x A troszeczkę spaceru i podziwiać piękno Bieszczad?
Cytat:
Zamieszczone przez
rafcinek
Dlaczego sprzed wojny czy po wojnie. Na połoninach wypasano woły czy hucuły. A wielkie targi odbywały się w Lutowiskach. Po wojnie górale wypasali owce była to piękna szachownica - wypasione łąki i lasy- tak jak przed wojną i było pięknie. A ja widzę, że słabo znasz bieszczadzką historię.
sam sobie zaprzeczasz rafcinku - raz piszesz, że Bieszczady nie są już prawdziwe a zaraz potem, że zawsze nimi będą..;) czy przed wojną czy po wojnie zawsze była w nich cywilizacja, tylko skrojona na miarę czasów. To co kiedyś było cywilizacją dzisiaj dla Ciebie jest folklorem i dzikością. Dla tych, którzy przyjda po Tobie to co dzisiaj wydaje Ci się cywilizacją nie do zniesienia dla nich będzie wspomnieniem. Rzecz w tym, żeby umieć oczy szeroko otworzyć i nie powtarzać modnych sloganów, że "Bieszczady nie są już dzikie"...
A co do znajomości bieszczadzkiej historii to licytować się z Tobą nie zamierzam.:razz: Jeśli masz taką potrzebę możesz się czuć turystą najbardziej bieszczadzkim z bieszczadzkich i zarazem równie wielkim znawcą historii Bieszczadów...
a owieczki to nawet ja raz czy dwa wypasałam i to długo po wojnie... czy to znaczy, ze jestem dzika i prawdziwie bieszzcadzka???:mrgreen:
GAR - przepraszam za Śląsk :oops:
i podpisuję się pod tym co napisał Pyra
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
Bieszczady rzeczywiście przestaja byc dzikie, przy czym to co ja pamiętam z lat osiemdziesiątych to było cudne, pusto, głucho, dziko,i już wtedy ludzie kwękali, że wlazla cywilizacja i to już nie to :)))
A tak refleksyjnie, nie wiem jak wy, ja poszlajalem się po Słowacji, tam na pewnym odcinku wokół tego zalewu też były wysiedlenia, choć innego typu, a tak poza tym dosyć gęste zaludnienie.
A z kolei na ukrainskiej stronie tak samo w miarę gęste zaludnienie, wiochowato nawet na sporych wysokościach.
Po Akcji Wisla tutaj utworzyła się anomalia, cywilizacyjny dołek, w tym sensie, że na około nadal trwa zasiedlenie historyczne, a tutaj pustawo. To od razu mówi,że ten lej musi zassać ludzi, bo życie pustki nie lubi. Także moim zdaniem, Biesy są skazane na ucywilizowanie się. Łapmy zatem to co jeszcze wciąż dziwi tą wtórną rozpasaną dzikością, zanim zrobią wyciąg na Smerek, a co nie daj Boże, asfaltówkę do Lutka na Połoninę :)
pzdr!
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
Cytat:
Zamieszczone przez
Łapi
Bieszczady rzeczywiście przestaja byc dzikie, przy czym to co ja pamiętam z lat osiemdziesiątych to było cudne, pusto, głucho, dziko,i już wtedy ludzie kwękali, że wlazla cywilizacja i to już nie to :)))
(...)
Czy nie przesadzasz ?
W czasach PRL utrudniano wyjazdy zagraniczne - administracyjnie (paszport) i ekonomicznie (kurs zł).
Z drugiej zaś strony - w kraju istniała cała sieć dotowanych z budżetu ośrodków wczasowych (zakładowych i FWP). Pobyt na takich wczasach był relatywnie tani, a poza tym, będąc wczasowiczem, nie trzeba się było kłopotac o wyżywienie (w czasach PRL był z tym niemały problem).
Wszystko to powodowało, że dość chętnie i masowo jeździliśmy na wczasy, także i w Bieszczady. Było tam sporo ośrodków, dziś już podupadłych lub nieistniejących.
Przykład pierwszy z brzegu: www.sekowiec.net
W czasach PRL był to istny "kombinat" wczasowy LP, ze stołówką i świetlicą, po których dziś już tylko resztki ruin pozostały. Obecnie obiekt w dzierżawie, są tylko domki, jest tam b. kameralnie (poza lipcem i sierpniem wręcz prawie pusto), a turysta musi nastawić się na samowystarczalność w zakresie wyżywienia.
A ośrodki wczasowe w czasach PRL w Polańczyku to wręcz pękały w szwach (od czerwca do września). Posiłki jedzono na 2 lub nawet 3 tury, a tzw. KO-wcy organizowali różne "gry i zabawy ruchowe".:lol:
Na szlakach turystycznych też było dość tłoczno.
W Bieszczadach byłem w 1986 r. (1-sza połowa września) i 1987 r. (2-ga połowa lipca), właśnie w Polańczyku. Oczywiście nie siedziałem tam na miejscu, lecz traktowałem Polańczyk jako bazę wypadową, z której trzeba było jeszcze kawałek podjechać, aby pójść w prawdziwe Bieszczady. I pamiętam, że było tam wtedy dużo turystów.:!:
A potem niemalże z dnia na dzień przeszliśmy z PRL do III RP. Zorganizowaną turystykę krajową przestano dotować. A nasi rodacy - uwolnieni od barier administracyjnych i ekonomicznych w zakresie turystyki zagranicznej - zaczęli wybierać inne miejsca do wypoczynku. Porzucili Bieszczady na rzecz innych, często egzotycznych miejsc w Europie i nie tylko.
Tyle z moich własnych obserwacji w latach 80., a potem w latach 90. (gwoli porównania).
A teraz kilka zdań cytatu z przewodnika Rewaszu, wyd. z 2004 r., str. 143 i 144, odnoszących się do jeszcze wcześniejszego okresu (lat 60. i 70.):
"Lata sześćdziesiąte to rosnąca popularność Bieszczadów. Co roku padają wtedy kolejne rekordy turystycznej frekwencji, a w pogodne dni przez połoniny idzie niemal nieprzerwany sznur turystów. Ten turystyczny boom trwa mniej więcej do połowy lat siedemdziesiątych.
(...)
Dziś mniej jest w Bieszczadach turystów, w niepamięć odeszły tysiącosobowe rajdy. Jeśli w słoneczny lipcowy dzień przez siodło pod Tarnicą przejdzie 300 ludzi, mówi się o tłoku na szlakach. Dwadzieścia lat temu mogłoby ich być nawet pięć razy tyle".
(Rozdział "Z dziejów turystyki w Bieszczadach" - "Obwodnica i zalew")
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
wiec wychodzi ze najlepiej bylo w latach 90tych :) upadly kombinaty i dotowane panstwowo osrodki wypoczynkowe a terazniejsza "moda na dzikie bieszczady" jeszcze nie przyszla.. zatem trafilam tam na najlepsze czasy! widac mialam kupe szczescia...
a tysiac osobowe rajdy szly, przechodzily i ich nie bylo.. ale za ich czasow tereny wysiedlonych wiosek na pewno nie byly tak gesto usiane parkanami i tabliczkami "teren prywatny", w kazdej wiosce nie bylo tak na pęczki wypasionych pensjonatow i agroturystyk (tlum mija a one lezą w oczy okragly rok).. poza tym zniszczenie sporej czesci klimatycznych i niedrogich miejsc noclegowych to kwestia ostatnich lat..wczesniej istnialy latami i bylo ok (chatka na obnodze, koliba carynska, negrylow, suche rzeki) niszczac takie miejsca jednoczesnie wypedza sie z bieszczad ludzi ktorzy tam nocowali, ktorzy czuli wlasnie ten klimat.. a gdzie teraz ten klimat pozostal? moze jakies wyspy wsrod morza sa.. fakt- niektorzy powiedza ze klimat jest tam gdzie go sobie czlowiek sam stworzy, zalezy jaka ekipe zabierze.. tylko ze aby samemu stwarzac klimat nie ma potrzeby ciagnac sie przez cala polske.. mozna w lesie na wlasnym osiedlu..
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
ja wiem ze niektorzy powiedza ze zawsze w celu napotkania dzikich miejsc mozna pojechac w listopadzie, w tygodniu, gdy mgla i leje, wyjsc na trase o 3 rano albo jeszcze lepiej chodzic noca (i najlepiej isc krzakami i omijac wioski) i wtedy bedzie pusto i cicho ;)
ale fajnie jest ogladac swiat z pustej poloniny w poludnie letniego dnia a namiot postawic na widokowej polanie i moc sie w nim wyspac do 10 :) ale to juz nie w dzisiejszych bieszczadach..
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
Nie jest tragicznie.
Już od lat 70. obserwuję zjawisko tzw. masowej turystyki (lub aktywnego wypoczynku, jak kto woli) i mam spostrzeżenia, które napawają mnie ostrożnym optymizmem.
Przemiany społeczno - ekonomiczne, o których wspomniałem w poprzednim poście, zmniejszyły i w pewnym sensie wyspecyfikowały strumień turystów, jaki corocznie odwiedza Bieszczady.
Już nie przyjeżdża tutaj nikt na chybił trafił, bo "chciałem nad morze albo na Mazury, ale w radzie zakładowej mi powiedzieli, że nie mają tam kart wczasowych i albo pojadę do Soliny, albo nigdzie".
W tej chwili osoba przyjeżdżająca w Bieszczady nie kieruje się już chyba zasadą negatywnego wyboru - za te same pieniądze pojedzie sobie tam, gdzie jej się bardziej podoba. Przecież, jak wiecie, Bieszczady wcale nie są tanie.
Także sporo osób lubiących góry wybiera inne kraje, co w czasach PRL było dostępne tylko dla naprawdę nielicznych.
Owszem, w Bieszczadach przybywa trochę pensjonatów i tzw. agroturystyki. Ta druga jest organizowana z reguły na już istniejącej bazie, nie wiąże się to więc z inwestycjami budowlanymi na większą skalę. Osoby tam trafiające to jednak już nie ta zdezorientowana i rozwydrzona stonka turystyczna, jaka zapełniała "kombinaty wczasowe" w czasach PRL.
No i, co najważniejsze, nie buduje się już chyba w ogóle takich nowych ośrodków - "kombinatów wczasowych". A te istniejące nie trzeszczą w szwach z powodu "nadkompletu", są w nich wolne miejsca nawet latem, niekiedy adaptuje się je do funkcji sanatoriów.
Rozwój zaś budownictwa powinny skutecznie hamować przepisy o ochronie przyrody, w tym przede wszystkim te o parkach narodowych.
Ciekawe zjawisko obserwuję u wrót Warszawy, w olbrzymim Kampinoskim Parku Narodowym. Puszcza wyludnia się, we wsiach na jej terenie pozostało już chyba nie więcej niż 3 tys. mieszkańców (zaraz po wojnie było ich 10 razy więcej). Warszawiacy w swojej masie nie są zainteresowani turystyką tam, mając samochody wolą pojechać na weekend gdzieś dalej - z reguły jeżdżą na Mazury. I poza wschodnią częścią (sąsiadującą z Warszawą), Puszcza Kampinoska pozostaje prawie bezludna nawet w letnią sobotę czy niedzielę. Cała część środkowa i zachodnia to prawdziwa puszcza, w której widuję łosie, sarny, dziki i lisy. Po odejściu ok. 1 km od puszczańskiego parkingu - biwaku, już się nie spotyka na szlakach turystycznych prawie nikogo (Wojtek1121 może potwierdzić:-)).
Swoje robią też bajki o żmijach czy kleszczach. Mieszczuchy boją się także meszek, muchówek i komarów. I tak trzymać !:lol::lol::lol:
Wracając tematycznie do Bieszczadów - spokój i dzikość powróciły tam także po upadku Igloopolu i zaniechaniu in. eksperymentów rolniczo - hodowlanych. Co np. wyprawiano w dolinie górnego Sanu ? Pytanie retoryczne.
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
W przeciągu jednego miesiąca w Cisnej otworzono dwie pizzerie :-)
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcin
W przeciągu jednego miesiąca w Cisnej otworzono dwie pizzerie :-)
Ciekawe, która szybciej zbankrutuje:-o
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
Cytat:
Zamieszczone przez
Stały Bywalec
.......... Przykład pierwszy z brzegu:
www.sekowiec.net
W czasach PRL był to istny "kombinat" wczasowy LP, ze stołówką i świetlicą, po których dziś już tylko resztki ruin pozostały........ [/I])
....... i amfiteatrem (obecnie niemal niewidocznym), gdzie kiedyś i zabawa i występy ...... jeszcze pamiętają te czasy(z nostalgią) niektórzy mieszkańcy.
PF
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
GAR - przepraszam za Śląsk :oops:
Przeprosiny jak najbardziej przyjęte :grin: