A gdzie napisałem, że było to "nielegalne przejście"? :] Jeśli musiało się posiadać pozwolenie to to chyba nie było "nielegalne"?
Nigdy nie było nawet turystycznego przejścia przez Bieszczady na Ukrainę?
Nie?
A to przepraszam
Wersja do druku
przypominam chętnym na powrót z UA do Polski przez zielona granicę. W paszportach i komputerach pograniczników zostanie slad po przekroczeniu granicy tylko w jedna strone... Potem zawsze sie to wyda przy powtórnej próbie przekroczenia jakiejkolwiek granicy. Do tego dodam ze z ukrainskimi pogranicznikami nie ma żadnych żartów. Albo sobie posiedzisz albo miej ok 100 ale lepiej 200 USD na łapówki
Wahałbym się czy przekroczyć granicę PL - UA na dziko. Ostatnio (tydzień temu w piątek) idąc granicą od Przeł. Użockiej do Przeł. Beskid spotkałem 8 (!) pograniczników ukraińskich i 2 polskich. Za każdym razem okazywałem pozwolenie od Parku na i to skutkowało.
A jeśli już bym się zdecydował to są miejsca mniej ryzykowne (Ukraińcy mają zielony szlak turystyczny który idzie od nich do granicy, jego okolice i okolice Przeł. Beskid są bardzo dobrze pilnowane). Ale są też miejsa mniej pilnowane :)
Jeżeli ktoś chce jednorazowo być na Ukrainie, niech ryzykuje powrót przez zieloną granicę. Pogranicznicy ukraińscy są wielce upierdliwi odnośnie przebywania w strefie przygranicznej. Na nas "gwizdali" z pędzącego gazika jak szliśmy w Użoku do stacji kolejowej i dopadli nas. Brakowało jakiejś pieczątki (wg nich) i straszyli zamknięciem "na komendanturze". Zdecydowane wykazanie kto tu cos zapieprzył i nasz upór spowodował, że łaskawie odpuścili...A jak wyglada pilnowanie granicy to kazdy wie jadąc elektryczką z Użoka do Sianek i dalej do Sambora...
A że Malo jest "gieroj" ... to każdy wie :smile:
nie wiem jak wyglada przekraczanie zielonej granicy w tej chwili. Od kiedy jest unia ponoc wschodnia granica jest lepiej pilnowana. Ja wielokrotnie w latach 97-2000 przekraczalam zielona granice w bieszczadach (w rejonie sokolik gorskich i dzwiniacza gornego) oraz na pogorzu przemyskim (z kwaszeniny najblizej bylo do znajomych do kniazpola ;)) wygodne bylo ze wedrowalam tam z kumplem ukraincem- jak spotkalismy polskich straznikow po polskiej stronie to ja gadalam, jak ukrainskich to on ;))) zlapana na goracym uczynku zostalam tylko raz w okolicy sokolik- na szczescie przez polakow, tlumaczenie tzw "na blondynke" ;) poskutkowalo : "to juz tu jest granica?? nie wiedzialam.. a tam taka ladna cerkiewka. Nie mozna jej zwiedzic?" ? obylo sie na rewizji plecaka, spisaniu danych z legitymacji szkolnej (nie mialam jeszcze dowodu ani paszportu). Nigdy pozniej nie mialam z tego powodu problemow na 'legalnej granicy, a jezdze na ukraine co najmniej raz w roku. Teraz troche bym sie bala przekraczac tak granicy, bo jednak trochu lat minelo...
przynajmniej jak pamietam sprzed tych paru lat miejscowi ukraincy z przygranizcnych wioch nie bardzo trzymali sie zasady "granica rzecz swieta" wiele razy spotykalam grzybiarzy i innych pozyskiwaczy runa lesnego gleboko po polskiej stronie. Czesto nawet odwiedzali w ten sposob swoje rodziny (np. siedliska w przemyskim) ponoc problem zaczynal sie gdy w glebi polskiej strony wlezli na straznika i nie bardzo potrafili wypowiedziec sie po polsku. To podpadalo. Choc czesto byli tez w komitywie z pogranicznikami
Ta rozmowa to niedługo pewnie przejdzie w jakieś zakłady kto najwięcej razy przekroczy nielegalnie granicę PL-UA i nieda się złapać... :smile:
oczywiście w Bieszczadach, bo ich miłośnikom już chyba niewystarczy nocowanie w lesie w namiocie lub bardziej survivalowo pod gołym niebem i szukają innych wrazeń.
A tak na marginesie poco robić sobie problemy i przekraczać nielegalnie jak można to zrobić w pełni legalnie, fakt że na granicy się trochę czeka i trzeba jakieś pozwolenie na pobyt załatwić jak na dlużej niż trzy dni czy coś takiego chyba ale to raczej już niejest duży problem, no chyba że się myle i ukraińcy wpuszczają jak amerykanie na lotnisku ... nigdy niewiadomo czy sie z niego wyjdzie ... lub ukraińcy dają pozwolenie jak amerykanie wystawiają wizy ... nigdy niewiadomo czy się dostanie takową .
Zresztą trzeba mieć nadzieje ze nasi politycy zrobią coś z fantem jakim jest brak turystycznych pieszych przejść z Ukrainą bo to prawdopodobnie załatwiłoby całą sprawe.
No to widzę że sytuacja wygląda bardzo różnie. Bo ja miesiąc temu od Beniowej aż do przeł. Bukowskiej w godz.9-17 nie spotkałem ani jednego pogranicznika. I jak bym spotkał to bym uznał, że i tak jest ich tam za mało, bo ukraińscy kłusownicy na których naszedłem wystrzeliwali naszą zwierzynę.Cytat:
Zamieszczone przez MikoX
Ale jeśli w jednym dniu można spotkać aż 10 pograniczników, a w innym dniu żadnego to..... wolę nie wypowiadać myśli, które budzą mi się w głowie. To wyglądałoby na jakiś rodzaj nieoptymalnego ("nieprawidłowego" ?) grafika służb.
Po uświadomiedniu Krzycha pozostaje czekać aż Ukraina wejdzie do Schoengen.
jak nie mialam paszportu to nie pozostawalo mi nic innego jak lazic na dziko. Teraz mam i grzecznie chodze przez przejscia :) choc zal z sianek na pikuj jechac przez ustrzyki dolne ;) ;) ;)
a ja tak nie gruszki ni z pietruszki.....
Jest przejście piesze w w Roztokach. Zawsze możesz spróbować z Ukrainy na Słowację, i dalej do nas.