w kwestii kutii to powinien tu zabrać głos Bieszczadzki Kuchcik- Klopsik. W ostatni sylwester zażeraliśmy się jego produktem..... oj smakowało smakowało...
Wersja do druku
w kwestii kutii to powinien tu zabrać głos Bieszczadzki Kuchcik- Klopsik. W ostatni sylwester zażeraliśmy się jego produktem..... oj smakowało smakowało...
Wg przepisów rodzinnych (okolice Święcian):
szklanka przenicy, szklanka maku, pół szklanki miodu, pół szklanki siekanych orzechów laskowych i rodzynek, 3 łyżki siekanych migdałów.
Przenicę opłukać, zalać wodą i odstawić na 3 godziny, aby napęczniała. Odcedzić, zalaćgorącą wodą i gotować (2-3 gadz.) aż zmięknie.
Mak sparzyć gorącą wodą, odcedzić i 2x przepuścić przez maszynkę.
Rodzynki sparzyć wrzątkiem i odcedzić.
Mak włożyć do makutry i ucierać, dodając po trochu miód. Ilość miodu zależy od upodobań, ale kutia powinna być dobrze słodka. Dodajemy przenicę oraz bakalie. My dodajemy jeszcze siekaną figę, morele i daktyle, czasem śliwki kalifornijskie. Babcia dodawała smażoną w cukrze skórkę z pomarańczy.
Całość przełożyć do salaterki i udwkorować bakaliami. Należy trzymać w lodówce (na dolnej półce), bo łatwo się psuje.
Po sąsiedzku bywała mieszana ze śmietanką.
Z braku przenicy bywa stosowany ryż, czasem pęczak.
Długi
Wyjmuję z szafki stosowną do zamiarów. Albo dużą do tortu makowego, albo małą do kutii.
Zawsze tam stały. Kiedyś cztery, dziś trzy - czasem to się tłucze:mrgreen:
A tak poważnie, to chyba w sklepach z gospodarstwem domowym nadal można je kupić. Nie szukałem ostatnio, bo mam. Ale widziałem na pewno gdzieś w GSie, między garnkami kamionkowymi na ogórki. Makutra powinna być z kamionki. Spotkałem kiedyś glinianą, ale się szybko wyciera.
Długi
A to ciekawe,ze świetny przepis na kutię pochodzi z okolicy Święcian(podał Długi),bo moja rodzina pochodzi z Kresów Lwowskich i robiło się zawsze dokładnie taką,natomiast druga część rodziny z samych Święcian właśnie podawała na Wigilę tzw.śliźyki czyli twarde drobne ciasteczka wsypywane do "mleczka makowego".Pozdrawiam serdecznie Trójmiasto.WUKA
Pytanie było o kutię, a nie o obyczaje Wigilijne.
Śliziki, mleczko makowe było też, ale u nas w domu rzadziej przygotowywane. Rzecz gustu.
U sąsiadów jak najbardziej i mleczko i śliziki. Oni są z samej Wilnii:lol:
Ze strony rodziny ojca potrawą wigiliną był groch z kapustą, ale to zupełnie inne strony Polski.
Pozdrawiam
Długi
kówkaFajnie się ten temat zaczął rozwijać.
Kutia > przepis > wigilja > kulinaria > obyczaje > ....
Mam skromną nadzieję, iż ani Bertrand, ani moderatorzy nie będą mieli nic na przeciw aby go "pociągnąć" dalej?
Zrobił się już prawie świąteczny nastrój.
Makówka - moje Babcie tę potrawę nazywały " makiełkami ".
Przyrządzały również " jagielki ". Jest to kasza jaglana ugotowana na sypko,wymieszana z rodzynkamii orzechami, posypana cukrem i cynamonem, polana ropuszczonym masłem.
Długi!
Dzięki za przepis i za telefon.
Marku!
Nie mam nic przeciwko temu, żeby każdy wpisał tu to, co chce na temat przepisów, obyczajów, naczyń itp.
Czy wiecie, że w Poznaniu w wigilię nie przychodzi Św. Mikołaj? U nas przychodzi Gwiazdor.
A propos naczyń.
Nie wiem co to jest makutra. :oops: A może w Pyrlandii naczynie to nazywa się inaczej? Proszę jednak o więcej szczegółów...:grin:
Makutra-grubościenna,gliniana,głęboka misa(coś o kształcie kociołka) z rowkami wewnątrz,do ucierania różnych takich :-)
W domu tego nie widziałem.:cry: Zapytam Renatki jak to się nazywa po naszymu. :grin: Może wie... postaram się kupić. W końcu w czymś muszę kutię utrzeć.
Pozdrawiam