Odp: W Bieszczady samochodem
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Nie podjeżdżam w niedozwolone miejsca autokarem. Fakt, wykorzystuję drogi w taki sposób aby pokazać moim gościom jak najwięcej. Zwróc uwagę na jedno. Bieszczady utrzymują się z turystyki. Gdyby nie takie osoby jak m.in. ja ruch turystyczny byłby znacznie mniejszy. Poza tym idąc tym torem rozumowania
Nie chodzi o łamanie zakazów, tylko o normalną eksploatację dróg. Skoro sama to robisz i co oczywiste jest to potrzebne Bieszczadom, bo utrzymują się z turystyki, to nie mów innym że mają nie jeździć po legalnych drogach, ani nie zniechęcaj ich do tego (fakt, jadą indywidualnie, Bieszczady, mniej zarobią...). Więc jak już jesteśmy przy toku rozumowania, to jest on właśnie taki. I tylko taki. Człowiek, który chce pojechać w Bieszczady swoim samochodem, ma do tego takie samo prawo, jak wycieczka autokarowa z budżetem 50tys i to że zapłacą 50tys. nie czyni ich ani o jotę lepszymi.
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
powinieneś mi nie pozwolić reklamowac się na swoim serwisie.
Zaraz, jak to było z tym lwem?... Bo... :mrgreen:
EOT.
Odp: W Bieszczady samochodem
Zaraz, jak to było z tym lwem?... Bo... :mrgreen:
EOT.[/quote]
:lol: ;-) Z logicznymi argumentami trudno polemizować. Pa
Odp: W Bieszczady samochodem
Wspomniałeś o dzieciach, przeca nie będziesz chyba godzinami woził dziatwy autem? Mam wrażenie, że to raczej frajda dla Ciebie .
Moje dzieci od małego taplały sie we wszelkich strumykach, jeździły kolejką, rejs po Solinie tyz je rajcował. Są konie, rowery jakieś muzea przyrodnicze, cały ten jarmark nad Soliną z karuzelami i innymi pierdołami.
Dzieci nie muszą się wcale w Bieszczadach nudzić, nie wspominając o dobroczynnym wpływie świeżego powietrza i ruchu, czy spędzania czasu z rodzicami, którzy mogą im poświęcić podczas urlopu trochę więcej czasu niż zwykle, nie będąc przy tym zaaferowanymi drogą przez bród.
A Ty.......no cóż mam nadzieję, że jednak pochodzisz niż pojeździsz :)
Pozdrawiam
Odp: W Bieszczady samochodem
to droga z lutowisk przez skorodne tez zostala wyremontowana???? poza tym wszelkie bieszczadzkie stokowki zawsze nadawaly sie do przejechania autem osobowym- trzeba bylo miec tylko odpowiednia determinacje ;)
najlepszym brodem jaki pamietam byl kilka lat temu ostatni brod w duszatynie- utopilam tam tavrie, prad zniosl mnie kilkanascie metrow i trzeba bylo zaprzyjazniac sie z miejscowymi :D ale teraz polozyli plyty i kazdy niskopodlogowiec przejedzie :( :( :(
a jako juz kosmicznie fajny brod polecam pogorze przemyskie i przedostanie sie przez san pod kladka z ulucza do witrylowa- osobowka nie ma szans ;) a terenowe, hmmmm jak sie postara przejedzie i ma kupe emocji!!!
i jak ktos chce pojezdzic autkiem po wertepach tez bardziej polecam pogorze przemyskie- tam jeszcze ludzi nie ogarnal szal remontow i zalewania betonem- polecam droge do jablonicy ruskiej- utopilam tam autko w blocie jadac od siedlisk i wycofujac sie mialam duzy problem "wpadne do sanu czy nie wpadne???" ;) fajna droga:) polecam kupic mapke i jechac w ciemno- przygody gwarantowane!!!
bieszczady sie zepsuly pod tym wzgledem- narazie, trzeba poczekac pare lat az biesczadzkie zimy rozprawia sie z tymi glanc nawierzchniami!!!! :D
Odp: W Bieszczady samochodem
Buba nie rozprawią. Będą nowe. Pogórze Przemyskie jest fantastyczne ale tam to nawet na profsorów idą z widłami (spotkanie przy próbie tworzenia Turnickiego Parku Narodowego) co będzie jak im podpadną terenówki.
A poważnie kolega mówił mi, że już w okolicy Leska pojawiły się takie fajne deski z gwoździami i pewien człowiek wraz z rodziną zasadził się na motocrossowców.
Odp: W Bieszczady samochodem
Grzesiu - jedź w Bieszczady. Nawet 4x4 - kamieniami Cię nie obrzucą :-). Terenówek w Bieszczadach w brud, tak naprawdę służą za zwykły środek transportu dla ludzi tam mieszkających. Czasem jest to jedyne rozwiązanie, żeby podjechać pod własny dom np. zimą. Tam naprawdę mieszkają życzliwi ludzie (tylko niektórzy generalizują i się ciut zapędzają). Jak zjedziesz z obwodnicy to trafisz na cudne drogi - zacne dziury i wspomnienie po asfalcie. Ja je uwielbiam, zmuszają do zdjęcia nogi z gazu, uświadamiają że zerkanie na zegarek i tak nic nie da, trzeba się im poddać.
A zobaczyć można dużo, parę propozycji już możesz wyczytać z poprzednich postów. Ja polecam wycieczkę do Koliby na Przysłupie Caryńskim. No i szlak drewnianych cerkwi. Do większości można podjechać, albo pod same drzwi, albo w takiej odległości, że maluchy akurat nogi rozprostują.
Poza tym drewniany kościółek w Dwerniku (droga cudnie dziurawa, a przynajmniej taka była czas temu). Jak macie wózki, to spacer na Sine Wiry. No i koniecznie wycieczka do Beniowej. Z parkingu kilkanaście min. do nieistniejącej wsi, gdzie na dużej polanie została jedynie stara lipa i cerkwisko - dla mnie magiczne miejsce.
G
Odp: W Bieszczady samochodem
ale unia co pare lat nie bedzie dawala kasy na nowa droge- u nas na osiedlu zrobili droge dwa lata temu- dzis wyglada juz jak droga przez terke w latach swojej swietnosci :D :D :D i z tego co wiem na ta droge gmina przez ladnych iles lat juz kasy nie dostanie :)
a pogorze przemyskie jest przecudne- takie bieszczady do ktorych sie jeszcze ludzie z kasa nie dorwali. Mam nadzieje ze jak beda chcieli tam wprowadzac "infrastrukture" to ich miejscowi wykluja widlami :)
ja w sluszna pulapke jakiegos ekologa zlapalam sie tylko raz- na bieszczadzkiej zaroslej trawa stokowce, chyba na otrycie- ustawil ktos zamaskowana trawa kolczatke...skonczylo sie na przebitych 4 kolach, wielce klimatycznej nocy w lesie, wieczornym spotkaniu z lesniczym nastepnego dnia , mandaciku i wyprawa z lesniczym do sanoka (za dodatkowa oplata ) po nowe kola.. to byl chyba moj najdrozej spedzony dzien w bieszczadach ;) ale nie mam pretensji do wlasciciela kolczatki- sama tez poluje na crossowcw jezdzacych po szlakach... a kolczatka na otryckiej stokowce zostala, zamaskowalam ja trawa, niech ludzie wiedza ze jak chce sie jezdzic autkiem gdzie nie wolno mozna miec wiele niespodzianek ...ciekawe czy wciaz tam jest...czy jakis wsciekly mundurowiec ja zdarl ;)
a na pogorzu przemyskim jak pojawia sie rzedy ryczacych terenowek jezdzacych w szalonym pedzie- nic dziwnego jak ich jakis miejscowy upoluje ;) ale raczej gdy wyboista droga do jednej czy drugiej wsi przejedzie sie rodzinka- raczej miejscowi nie powinni miec pretensji
problem zaczyna sie chyba wtedy kiedy jakies ludziska jazde samochodem zaczynaja postrzegac jako sport..
Odp: W Bieszczady samochodem
Dzieki wszystkim za wszelkie uwagi i wskazowki.
Jezdzic lubie - nie zaprzeczam mu. Auta uyzwma na codzien wiec nie naleze do tych co urwie badz ukreci pol auta i ma radoche.
Dzieci jak na razie dosc male, wiec one tylko pobeda na swiezym powietrzu.
Co do brodow to tez nie jestem zapalencem takim zeby jechac w wodzie po dach, bo nie bede nigdy ryzykowal wiozac moje maluchy.
Spieszyl sie tez nie bede ile zobacze tyle zobacze jak mi sie spodoba to przyjade jeszcze raz.
Pulapki widze wg jednych swietna rzecz - tylko z drugiej strony bardzo niebezpieczna, i mowienie ze dobrze mu tak bo tu nie wolno bylo wjezdzac to torche myslenie Kalego. Owszem nie wolno, ale zyjemy w cywilizowanym kraju - jak jeden los z drugim dostanie mandat po 5 czy 10tys to nie wjedzie gwarantuje. A jak dostanie 50zl no to sami sobie odpowiedzcie.
Sa ludzie ktorzy po prostu jezdza dla przyje,mnosci zeby cos zobaczyc, droga gminna lepsza czy gorsza, ale bez cisnienia i siania zniszczen, a sa tez "cisnieniowcy" ktorzy upalaja gdzie popadnie bez wzgledu na wszystko. I z nimi nawet srodowisko ludzi ktorzy jezdza czy rekreacyjnie czy sportowo nie chce miec nic wspolnego.
Opinia sie ciagnie potem i zadnemu z nas nie jest to na reke.
Stad moje pytanie o miejsca ogolnie dostepne, gdyz chce sie wybrac indywqidualnie. Inna opcja to wyjazd zorganizowany jest wiele imprez terenowy i pokrewnych gdzie zalatwia sie wszystko legalnie, zglasza przejazd, czy wjazd do lasu, uzyskuje sie zgody itp. wszystko ma wtedy rece i nogi. Choc i tu sie zdarza ze jedne czy drugi chlop chce przy okazji zarobic. Sam sie spotkalem kiedy jechalem po szlaku na ktory mialem zezwolenie ze wyszedl chlop i steiwrdzil ze na polnej drodze sobie cos posadzil, a my przejechalismy ta droga. Zaczal straszyc policja itp, po czym jak chcielismy mu dac nasz tel zeby zadzwonil to sie mocno zdziwil, a potem juz zupelnie w innym tonie stwierzdil ze moze w takim razie zaplacimy po 20zl od auta i mozemy jezdzic do woli.
Wszystko ma dwie strony. Jeszcze raz dzieki wszystkim, poszpetram w necie popatrze w te miejsca o ktorych piszecie i postaram sie ulozyc jakas turystyczna trase do zaliczenia w weekend :)
Odp: W Bieszczady samochodem
Cytat:
Zamieszczone przez
orsini
eeee tak???
droge UG-Wołosate tez???????????????
tam bym sie bala nawet terenowka wjechac!!!i inne tego typu:lol: :lol: :lol: :lol:
droga ta jest drogą gminną czy powiatową ale o statusie zamkniętym wywalczonym przez park więc nie jest w interesie gminy czy powiatu remont drogi po której nikt poza autobusami nie powinien jeździć(parkowi oczywiście mogą bez przeszkód a to że można tam wjechać samochodem i nie dostać mandatu to tylko ich dobra wola)....
większość dróg jest przejezdna...
co do autokarów to nie jest przyjemne spotkać na Żebraku autobus, którego kierowca czeka na grupę, która ma zejść z Chryszczatej...problemem nie jest wjazd w drogę tylko sposób w jaki się to robi...drogi nadleśnictwa Baligród są otwarte dla ruchu samochodowego...wjeżdżając na zakazy należy się jednak liczyć ze spotkaniem ze strażą leśną, która nie zawsze jest wyrozumiała...
Odp: W Bieszczady samochodem
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
ja w sluszna pulapke jakiegos ekologa zlapalam sie tylko raz- na bieszczadzkiej zaroslej trawa stokowce, chyba na otrycie- ustawil ktos zamaskowana trawa kolczatke...skonczylo sie na przebitych 4 kolach, wielce klimatycznej nocy w lesie, wieczornym spotkaniu z lesniczym nastepnego dnia , mandaciku i wyprawa z lesniczym do sanoka (za dodatkowa oplata ) po nowe kola.. to byl chyba moj najdrozej spedzony dzien w bieszczadach ;) ale nie mam pretensji do wlasciciela kolczatki- sama tez poluje na crossowcw jezdzacych po szlakach... a kolczatka na otryckiej stokowce zostala, zamaskowalam ja trawa, niech ludzie wiedza ze jak chce sie jezdzic autkiem gdzie nie wolno mozna miec wiele niespodzianek ...ciekawe czy wciaz tam jest...czy jakis wsciekly mundurowiec ja zdarl ;)
Ja nie wiem czy to jest jeszcze normalne co pisze buba.
Nie ma pretensji do właściciela kolczatki po tym jak przebiła 4 koła + nocka i wyjazd do Sanoka.
Cóż, niezależnie od tego czym się jeździ, jakie to były koła (rozumiem opony) i jakie stanowiło to obciążenia finansowe, nie pisząc oczywiście o zmarnowanym czasie, dziwi mnie wielkoduszność dla ograniczonego umysłowo człowieka, który zamontował taką pułapkę nie przewidując możliwych skutków swojego działania.
Jeśli na koniec buba sama zamaskowała kolczatkę i przyznaje się do tego chlubnie (?), to pozostaje tylko ogłosić jeszcze w środkach przekazu, czy ktoś w podanych dniach nie zrobił tam sobie kuku. Inną rzeczą jest nieprzestrzeganie prawa, a inną sprowadzanie zagrożenia dla ruchu niezależnie czy jest on tam formalnie dopuszczony, czy nie. A jeśliby tą drogą jechali strażacy do pożaru to co?
Buba piszesz, że sama „też polujesz na crossowców jeżdżących po szlakach” – zapytam tylko z kolczatką, stalową linką, czy samopałem?
Jeśli wyrządzisz komuś świadomie krzywdę, to potencjalne skutki prawne takiej zabawy mogą nie być zabawne.
Pozdrowienia
Jarek