Odp: Jesień w B-dach z dzieckiem
jasne ze wszystko wedle upodoban zainteresowanych, nie mowie ze fajne wspomnienia ma sie tylko z zapomnianej chaty na koncu swiata, kazde miejsce moze byc wspaniale dla dziecka jak spedzi tam milo czas z rodzicami , wyrazilam tylko zdumienie na stwierdzenie "kazde gdzie jest prad i woda"- bo mnie bardzo zaintrygowalo..
zaciekawilo mnie jeszcze jedno- czemu bez pradu kominek sie nie pali???
a jesli chodzi o najwczesniejsze wspomnienia- to chyba jak mialam rok i obserwowalam spadajace gruszki ktore sie rozchlapywaly na trawie...byl to dla mnie na tyle niesamowity widok ze gapilam sie chyba pare godzin (ciezko ocenic bo poczucia czasu to wtedy nie mialam ;) i na tyle bylo to silne wrazenie ze zostalo do dzis... tylko to jedno pamietam...co bylo jak mialam akurat 1.5 roku to nie pamietam..byla zima wiec pewnie nic ciekawego sie nie dzialo.. a dokladniejsze wspomnienia to ma dopiero jak mialam 2 lata- z wakacji, bo w ciagu roku to pewnie nudno bylo ;)
a posiadanie zdrowego dzieciaka to podstawa- wiec nie-dziekuje- moze los bedzie laskawy i sie takie trafi :D
iza- a w okolicach gdanska sa jeszcze drogi gdzie bloto uniemozliwia dotarcie do domu?? to ja na wschod jezdze szukac takich miejsc a tu prosze na polnocy! moze to tobie by sie przydal samuraj!!!
Odp: Jesień w B-dach z dzieckiem
:) Pozwolę sobie .........
Jak na razie zostały przedstawione oczekiwania dorosłych.
Dziecko ma inne. Dziecko lubi "zabawę" (w cudzysłowie bo różne formy aktywności można podpiąć pod zabawę). Mniej pasjonuje się długimi wycieczkami, zachwycającymi widokami, etc. Wypełnianie mu dnia na wcześniej zaplanowanych "marszrutach" itp. "zajęciach zrodzi w nim bunt.
Proponuję wybrać miejsce gdzie "nasze" dziecko będzie miało możliwość zabawy (w każdą "porę" - jesień bywa i piękna i paskudna ) i kontaktu z innymi dziećmi. I wcale nie trzeba tutaj jakiegoś specjalnego "ośrodka" czy też czegoś szczególnego . Czasem wystarczy jeśli jest pies, kot, koń, krowa, itp. i dzieci w sąsiedztwie . Tak myślę ..... .
Pozdrawiam PF
ps niejednokrotnie tak mieliśmy . Ale to wcale nie znaczy ,że tak ma być najlepiej (każdy ma inne oczekiwania - dzieci również)
3 załącznik(ów)
Odp: Jesień w B-dach z dzieckiem
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
..........................
zaciekawilo mnie jeszcze jedno- czemu bez pradu kominek sie nie pali???..........................................
iza- a w okolicach gdanska sa jeszcze drogi gdzie bloto uniemozliwia dotarcie do domu?? to ja na wschod jezdze szukac takich miejsc a tu prosze na polnocy! moze to tobie by sie przydal samuraj!!!
Kominek bez prądu nie działa gdyż go wygaszam , wygaszam aby mi rur nie rozwaliło .Rozwalić może gdyż nie działa jakaś tam pompa która bez prądu nie działa .
Dalej się na technice nie znam , wiem jedno - nie ma prądu jest zimno i ciemno .
Co do nieprzejezdnych dróg to jest ich całe mnóstwo . Niestety sielskie podwórka , checze kryte słomą to już rarytasy . Coraz mniej, a może raczej prawie wcale nie ma już wsi ze specyficznym
„ skansenowym „ klimatem . Wszędzie domiska , jedziesz parę kilometrów drogą „ bez drogi „ i na końcu porażka – wielkie nowe domy .
Niejednokrotnie zastanawiałam się jacy to ludzie budują te domy .
Co do Samuraja – w zeszłym roku kupiliśmy Vitarę , sprawdza się super tyle że faktycznie pali niemało – średnio jakieś 10 –11l
( oczywiście na drogach „ bez dróg ) .
Dziś uważam że był to „ najfajniejszy „ zakup i „kocham’’ to autko z całego serca . Dzięki niemu odkryliśmy dziesiątki miejsc o których nie mieliśmy pojęcia choć były na wyciągnięcie ręki .
Odp: Jesień w B-dach z dzieckiem
no to w twoim przypadku rozumiem ze brak pradu (=zimno) jest przykry... ale smiesznie ze ktos toto budowal w synchronizacji z pompami! (ale ja rowniez sie nie znam na technice ;)
a drogi fajniste!! nawet ten asfalt klimatyczny!!
Odp: Jesień w B-dach z dzieckiem
Cytat:
Zamieszczone przez
PiotrekF
:) [...]
Proponuję wybrać miejsce gdzie "nasze" dziecko będzie miało możliwość zabawy (w każdą "porę" - jesień bywa i piękna i paskudna ) i kontaktu z innymi dziećmi.[...]
HEJ:)
Zgadza się. Ja np zawlokłem Młodego w Tatry, gdy miał 3 lata i troszkę. To była porażka jeśli chodzi o łażenie i, jak to określiłeś, wypełnianie dnia zajęciami. Zwykle wyprawa odbywała się wg nast. schematu: ranny wymarsz, dojście do wylotu którejś doliny, przejście potoku, postój, zabawa kamykami w potoku do 1-go głodu Juniora, zaspokojenie głodu Juniora, zabawa kamorami w potoczku do pierwszych skurczów reumatycznych w dłoniach (oczywiście młody takich skurczów nie miał:P), powrót, rozgrzewanie zziębniętego ciała płynami stosownymi. Jak ciężko być ojcem;D
Pozdrawiam,
Derty
Odp: Jesień w B-dach z dzieckiem
Moja Myszka pojechala pierwszy raz z nami w Bieszczady gdy skonczyla 3 lata.
I jezdzila kazdego roku.
Teraz ma prawie 20 i nie znosi gor:twisted:
Powiedziala nam ze ma i miala w d..............to nasze lazenie i ze to jest koszmar Jej dziecinstwa ktory towarzyszyl Jej bedzie do konca dni.....Przykro nam bylo.
Stawalismy na glowie zeby nie bylo za duzo chodzenia, zeby bylo fajnie i tak dalej.
Nie wyszlo.
Moze kiedys z wnusiem jakim - mozer sie uda. Ale jakos tak mi smutno.
Odp: Jesień w B-dach z dzieckiem
:razz: Alu bądż dobrej myśli odnośnie wnuka . Ja mam dwie ( prawie 19 i prawie 17) , starsza reprezentuje opisaną przez Ciebie opcje natomiast młodsza to całkowite przeciwieństwo ( choć razem się chowały:razz: ) .
pozdrawiam
Odp: Jesień w B-dach z dzieckiem
Cytat:
Zamieszczone przez
Ala
Moja Myszka pojechala pierwszy raz z nami w Bieszczady gdy skonczyla 3 lata.
I jezdzila kazdego roku.
Teraz ma prawie 20 i nie znosi gor:twisted:
Powiedziala nam ze ma i miala w d..............to nasze lazenie i ze to jest koszmar Jej dziecinstwa ktory towarzyszyl Jej bedzie do konca dni.....Przykro nam bylo.
Stawalismy na glowie zeby nie bylo za duzo chodzenia, zeby bylo fajnie i tak dalej.
Nie wyszlo.
Moze kiedys z wnusiem jakim - mozer sie uda. Ale jakos tak mi smutno.
A mój Michał był w górach już przed urodzeniem. A potem regularnie co roku. ;)
Z tym że ja nigdy nie robiłam z nim nic na siłę (raz zrobiłam, kiedy miał 1,5 roku, zabrałam go na długą trasę w nosidełku i dziecko kilka godzin bez przerwy ryczało, a potem już nigdy więcej tak nie robiłam).
Zawsze wymyślałam cuda aby trasy były jak najbardziej atrakcyjne - jaskinie, skały, drabinki.
Kiedy miał 4,5 roku i był w Słowackim Raju (po cieśniawach chodził w pełnej asekuracji i w kasku) to potem przez kilka lat pytał kiedy pojedziemy znowu - tak bardzo mu się podobało.
Młodszy o 5 lat Maciek - miał tak tak samo.
Jeżdżą nadal ze mną regularnie co roku, ale co roku w inne góry, a ponadto w wiele weekendów.
Teraz Michał ma 21 lat i od dwóch lat jest przewodnikiem beskidzkim, a 16-letni Maciek za rok wybiera się na kurs przewodnicki.
Pozdrowienia
Basia
Odp: Jesień w B-dach z dzieckiem
Cytat:
Zamieszczone przez
Ala
Moja Myszka (...)
Powiedziala nam ze ma i miala w d..............to nasze lazenie i ze to jest koszmar Jej dziecinstwa ktory towarzyszyl Jej bedzie do konca dni.....Przykro nam bylo.
Doskonale rozumiem! Moi rodzice też mieli hopla na punkcie pewnego obszaru kraju (północ), i też bardzo źle wspominam te wakacje... A to dlatego, że po prostu nikt nie pytał mnie o zdanie, o to, gdzie ja chciałabym pojechać i co robić...
Teraz mam 30 lat i chętnie na ich włości pojadę (bo dorobili się przez te lata działki z domem), ale sama, na własnych warunkach: pociąg, nie auto, rower, mąż z rowerem też... Dajcie córce samej zorganizować sobie pobyt i czas, a też przyjedzie chętnie w Biesy!
Odp: Jesień w B-dach z dzieckiem
Ja tez nie robilam nic na sile. Tak zupelnie normalnie, jak w rodzinie, ze rodzice, dziecko, pies i Bieszczady.
Ona po prostu gor nie lubi i odkad zaczela byc samodzielna jezdzi tylko do cieplych krajow nad morze:smile:
Ja spedzam 3 miesiace w roku na roznych wedrowkach - ale moje dziecko ma zupelnie inne kolko zainteresowan.
I niech tak zostanie.My Kasi czasu nie organizujemy - odkad skonczyla 14 lat nie jezdzi z nami.
My nie przepadamy za plaskim, Ona za pagorkami i gorami. W Alpy tez nie jezdzi.