Odp: Lekarstwo na bieszczadzkiego bluesa
Cytat:
Zamieszczone przez
great*dane
Z kolei jesli sa jakies slady ludzkiej dzialalnosci to czesto sa one bardzo drastyczne, typu opuszczona kopalnia albo jakas gora zelastwa ktora 100 lat temu sluzyla do wyciagania sprzetu dla drwali na gore. Nagle okazuje sie ze to juz sie nie oplaca i cos takiego zostaje z dnia na dzien piorzucone. Zupelnie inna cywilizacja. Ludzie przyjezdzali tam nie po to zeby zyc tylko zeby wyciagnac ile sie da z przyrody, drewno, zloto...
Takie postindustrialne motywy spotykałam również w Rumunii, na Ukrainie a nawet na Słowacji (w rejonie Słowackiego Krasu, blisko granicy z Węgrami, gdzie było sporo obecnie zbankrutowanych kopalni).
Ale myślałam, że to jest specyficzne dla państw postkomunistycznych ;)
które właśnie wyciągały ile się dało z przyrody.
W polskich górach takich miejsc nie spotkałam ale za to mam około 300 m od miejsca skąd piszę (dawna Huta Kościuszko w Chorzowie, nawet filmy tu kręcili)
Ale takich miejsc w górach nie lubię.
Pozdrowienia
Basia
Odp: Lekarstwo na bieszczadzkiego bluesa
Cytat:
Zamieszczone przez
great*dane
Z kolei jesli sa jakies slady ludzkiej dzialalnosci to czesto sa one bardzo drastyczne, typu opuszczona kopalnia albo jakas gora zelastwa ktora 100 lat temu sluzyla do wyciagania sprzetu dla drwali na gore. Nagle okazuje sie ze to juz sie nie oplaca i cos takiego zostaje z dnia na dzien piorzucone. Zupelnie inna cywilizacja. Ludzie przyjezdzali tam nie po to zeby zyc tylko zeby wyciagnac ile sie da z przyrody, drewno, zloto...
a to akurat musi byc strasznie fajne!! ja np. bardzo lubie klimaty postindustrialne, miejsca opuszczone, zapomniane ktore kiedys dawno do czegos sluzyly a teraz ponownie wkracza na nie przyroda a one tylko wsrod szumu wiatru opowiadaja dawna historie swojej swietnosci..
Odp: Lekarstwo na bieszczadzkiego bluesa
Cytat:
Zamieszczone przez
great*dane
Czy masz podobne uczucia? Czy sa jakies gory na drugim koncu swiata (albo kraju) ktore zastepuja Ci Bieszczady? Jakie jest Twoje lekarstwo na "bieszczadzkiego bluesa"?
takk..sa takie gory.. bo "moich" bieszczad ktore pamietam z lat 90tych juz nie ma.. moze sa ich kawalki, ale to juz nie to samo..
teraz takimi miejscami sa dla mnie gory ukrainy, troche dalej niz bieszczady ale pare razy do roku mozna pojechac :D
no i troche z koniecznosci sudety, a glownie sudeckie przedgorza.. tak zupelnie inne od bieszczad czy beskidow.. bo zupelnie pozbawione atmosfery chatek, studenckich rajdow czy miejsc gdzie zachodzi sie wieczorem a tam gra gitara ale za to pelnych starych palacow, zruinowanych dworow, wiosek ktore wygladaja prawie tak jak po wojnie po wysiedleniach, drog gdzie nie dotarla kasa z unii na remonty i wiat ktore mozna zasiedlic..
a "bieszczadzki blues" chyba nie jest zwiazany z miejscem... jego chyba zabiera sie wszedzie ze soba..
Odp: Lekarstwo na bieszczadzkiego bluesa
ech... ładnieś to ujęła Buba w ostatnim wersie... ma nawet swoją własną kieszeń w plecaku...
..ino cosik nam te nase sentymentalne Góry znikajom...
Na pohybel plastikom, asfaltom i lastriko!
"...śpię na zielonej łące, pod namiotem z brzóz.. czasem dajemy koncert... ja i ten stary blues.."
Odp: Lekarstwo na bieszczadzkiego bluesa
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
takk..sa takie gory.. bo "moich" bieszczad ktore pamietam z lat 90tych juz nie ma.. moze sa ich kawalki, ale to juz nie to samo..
a "bieszczadzki blues" chyba nie jest zwiazany z miejscem... jego chyba zabiera sie wszedzie ze soba..
Moje Bieszczady to bardziej te z lat 80-tych, z tego co zauwazylem, to miejscowosci sie bardzo zmienily, ale same gory chyba nie, przynajmniej te najlepsze, najbardziej niedostepne miejsca.
Ale niektore sprawy sie bardzo zmienily... pamietam opowiesci mojego ojca o Bieszczadach z lat 50-tych, kiedy pod Rozsypancem mozna bylo dostac kulke od radzieckich straznikow jak sie zeszlo na nie ta strone sciezki co trzeba. Teraz nawet do Mucznego mozna dojechac samochodem... a potem mozna isc na nogach do samego "cycka"...